Guglaj incognito

Wiadomo, że w ramach realizacji swojego korporacyjnego motto - "Don't be evil" (nie czyń zła), Google udostępnia dane o wykonywanych przez nas wyszukiwaniach amerykańskim przedstawicielom prawa.

Nawet jeśli nie przedstawiamy się wyszukiwarce za pomocą swojego konta Google, serwery aplikacji internetowych mogą nas odróżniać po ciasteczkach, ale też po cechach przeglądarki. Przeglądarki wysyłają do serwera informacje o swoich parametrach, dostępnych w systemie czcionkach i włączonych wtyczkach, co powoduje, że praktycznie nie ma dwóch identycznych przeglądarek. Są też ciasteczka - przesyłane przez serwery informacje, którymi przeglądarka przedstawia się przy następnym połączeniu.

Wszystko to powoduje, że nie ma czegoś takiego jak zapytanie do wyszukiwarki, którego nie da się powiązać z innymi, z charakterystyką osoby.

Dla tych którzy chcą coś ukryć, wyszukiwanie oferuje serwis StartingPage (strona startowa). Serwis umożliwia wyszukiwanie za pomocą Google, ale twórcy serwisu twierdzą, że zapytania przesyłane przez StartingPage do Google pozbawione są wszelkiej informacji po której można zidentyfikować pytającego.

Firma twierdzi też, że nie przechowuje żadnych informacji o użytkownikach.

To ciekawy pomysł, nasuwają się tylko dwie wątpliwości: na ile można ufać prowadzącej StartingPage holenderskiej firmie Surfboard Holding, oraz, czy serwis nie wykorzystuje usług Google w sposób niezgodny z regulaminem i nie zostanie zablokowany przy pierwszej okazji.

 

[na podstawie informacji firmy Surfboard, za BoingBoing]

Janusz A. Urbanowicz

Więcej o: