Polacy już nie w czołówce "pirackich potęg"

Amerykańska organizacja ESA opublikowała listę krajów, z których pobierana jest większość pirackich kopii gier. O dziwo nie ma na niej Polski.

Włochy, Hiszpania, Francja, Brazylia i Chiny. W tych krajach ściąga się najwięcej pirackich kopii gier. Pięć państw w sumie składa się na połowę ilości gier kradzionych w sieci. Tak przynajmniej twierdzi amerykańskie Entertainment Software Association, na które powołuje się redakcja serwisu Gamasutra.

W roku 2010 organizacja prześledziła 144 miliony prób pobrania pirackich wersji gier w sieciach peer-to-peer. 78 milionów (54%) z nich dokonywano z terytorium któregoś z państw wymienionych przed chwilą. Takie informacje pojawiły się w specjalnym raporcie zatytułowanym "Special 301".

ESA jako członek International Intelectual Property Alliance (Międzynarodowy Sojusz Własności Intelektualnej), zaleciła amerykańskiej Izbie Handlowej, by obserwowała kilkanaście krajów z całego świata. Izba Handlowa posiada dwie listy państw, które nie zabezpieczają w odpowiedni sposób praw autorskich i nie walczą o zmniejszenie poziomu piractwa wewnątrz swoich granic. Na pierwszej, znajdują się między innymi Włochy i Brazylia. Na drugiej - priorytetowej - wśród jedenastu państw z całego świata znajdziemy między innymi Chiny. ESA chce, by dołączyć do niej także Hiszpanię.

Co może czekać te państwa jeśli nie zaczną ścigać piratów? Amerykańska Izba Handlowa, po przeprowadzeniu dochodzenia, może nałożyć sankcje handlowe na kraje, które nie zabezpieczają praw autorskich między innymi twórców gier.

Krzysztof Pielesiek

[za: Gamasutra]

Więcej o: