Słuchawki Ultrasone HFI-220 Ule


Podczas gdy wzornictwo słuchawek na ogół pozostaje w sferze industrialnych, technicznych klimatów, pomysł na Ultrasone HFI-2000 ULE prezentuje coś zupełnie odmiennego. Kolorystykę zdominowały spokojne brązy, przywołując jakieś nuty z przeszłości. To coś specjalnego, oryginalnego i atrakcyjnego. Brązowy kolor pojawia się także w opakowaniu, instrukcji obsługi, a nawet w testowej płycie CD, która jest elementem zestawu. Wszystko na miarę najlepszego, ekskluzywnego produktu.

Romantycznie i ciepło

 

Mimo że Ultrasone HFI-2200 wyglądają znacznie potężniej od HFI-780, to nie są od nich cięższe. Konstrukcja pałąka prezentuje się podobnie, ze skokową regulacją z obydwu stron oraz obrotowymi przegubami. Ultrasone HFI-2200 to konstrukcja otwarta o impedancji 75 omów. Wielkość, kształt wykończenie muszli "ubranych" w mięciutką atłasową tkaninę sprawia, że słuchawki świetnie przylegają do ucha.

Technologia S-Logic Natural Surround Sound polega na specjalnym osadzeniu przetworników; widać to wyraźnie, gdy pod odpowiednim kątem (wpuszczając trochę światła) popatrzymy na czarną tkaninę oddzielającą ucho od wewnętrznych dyfuzorów na ściance słuchawek. Wysunięto je w dół i lekko do przodu - w stronę ucha. Duże muszle mieszczą przetworniki o średnicy 40 mm.

Na dolnej powierzchni muszli lewej słuchawki zainstalowano 3,5 mm gniazdo do podłączenia przewodu sygnałowego, wkręcany jest on w nagwintowaną obudowę słuchawek. Dostarczony przez producenta kabel ma 3 m długości i zakończony jest wtykiem w standardzie 3,5 mm, ale w zestawie jest także przejściówka na "stacjonarny" system 6,3 mm. Przeguby mocujące muszle do pałąka są elastyczne, ale wystarczająco sztywne, działają pewnie, pozwalają tylko dopasować słuchawki do głowy, także złożyć je w niewielki pakunek. Impedancja jest dość wysoka - 75 omów.

Brzmienie

 

Można trochę ponarzekać na słabość ataku wyższych partii oraz nie do końca otwarte pogłosy przestrzenności, bo Ultrasone HFI-2200 ma do zaoferowania zupełnie inne zalety i charakter brzmienia, oparty na soczystym, wypełnionym, trochę miękkim, ale jakże plastycznym i muzykalnym środku pasma. Żadne inne słuchawki tego testu nawet nie zbliżają się do tego klimatu, który trzeba przyznać, ma wiele wspólnego z samym wyglądem Ultrasone HFI-2200.

Romantyzm i ocieplenie wpływa wprawdzie na złagodzenie przekazu, ale nie jest czynnikiem wyraźnie ograniczającym naturalność. Z charakterem sopranów i subtelnymi wybrzmieniami idzie w parze sposób rekonstrukcji przestrzeni. Na ogół w przypadku słuchawek temat ten pozostaje w sferze tabu, nie ma też co udawać, że Ultrasone HFI-2200 przełamują w cudowny sposób oczywiste bariery, jednak w tym dźwięku jest coś, co nie pojawia się gdzie indziej (tańszy model oferuje posmak tego zjawiska, choć tylko w spłyconej formie). Dźwięk Ultrasone HFI-200 oferuje bowiem ponadprzeciętną namacalność i obecność pozornych źródeł dźwięku, w dodatku w zakresie szerszej niż zwykle perspektywy. Bas gra rolę dopełniającą, nie lubi mocno uderzać, jest wtopiony w całe pasmo bezbłędnie i w zgodzie ogólnym, bardzo charyzmatycznym stylem.

Radosław Łabanowski

Audio.com.pl

Więcej o: