Kilka dni z... Garmin-Asus nuvifone M10

Smartfon z nawigacją, a raczej nawigacja ze smartfonem. Oto Garmin-Asus nuvifone M10. Czy warto zapłacić za niego 2500 1600 zł?

 

Miałem okazję przez kilka dni pobawić się nowym dzieckiem duetu Asus i Garmin - smartfonem nawigacyjnym Garmin-Asus nuvifone M10. Oto moje wrażenia.

 

Co to jest?

 

Garmin-Asus nuvifone M10 to smartfon z systemem Windows Mobile w najnowszej wersji (6.5.3). Ma fabrycznie dołączone oprogramowanie do nawigacji Garmin, a w zestawie są uchwyt i ładowarka samochodowa. Specyfikacja - przeciętna (a biorąc pod uwagę cenę - słaba): procesor 600 Mhz, 3,5-calowy ekran (dotykowy, opornościowy, a więc wymagający dociskania), aparat 5 mpix (bez autofokusa i flesza), 4GB wbudowanej pamięci (oczywiście, z możliwością rozszerzenia za pomocą kart microSD). M10 ma być jednak przede wszystkim urządzeniem do nawigacji - a dopiero w drugiej kolejności smartfonem.

 

Co mi się podobało:

 

1. Ekran

Nie jest może przesadnie wielki (ma inne proporcje niż wyświetlacze w nawigacjach - dłuższy i węższy), ale za to w świetle słonecznym zachowuje większą czytelność niż ekrany większości smartfonów.

 

2. Uchwyt samochodowy

Mały, a jednocześnie bardzo solidny. Korzysta się z niego wygodnie, zwłaszcza, że to uchwyt aktywny - ładowarkę samochodową podłączamy właśnie do uchwytu, a nie do smartfonu. Wysiadając z auta wyjmujemy po prostu telefon z uchwytu; nie musimy dodatkowo przejmować się kablem zasilania.

 

3. Jakość wykonania

Chociaż obudowa M10 wykonana jest z plastiku, całość złożono z dużą dbałością o szczegóły. Nie ma szpar i trzeszczących elementów. Wrażenie solidności potęguje słuszny ciężar smartfonu ("zasługa" pojemnej baterii 1500mAh).

 

4. Oprogramowanie Garmin

Aplikacja jest wygodna w obsłudze, a mapy czytelne - zupełnie jak w urządzeniach do nawigacji Garmin. Na temat dokładności map nie będę się wypowiadał. Z M10 przejechałem kilkadziesiąt kilometrów po Warszawie i nie natknąłem się na żadne błędy albo braki. To jednak zbyt krótki dystans, by wydać jednoznaczny werdykt. Jedno można powiedzieć na pewno: to są te same mapy, które można kupić razem z urządzeniami Garmin.

 

5. Aplikacje, synchronizacja, itd.

To jest pełnoprawny smartfon z Windows Mobile. Co za tym idzie, mamy dostęp do stosunkowo bogatej bazy aplikacji, również pobieranych za pośrednictwem Marketplace. Bezproblemowo działa np. synchronizacja z usługami Google (Gmail, kalendarz, kontakty). M10 potrafi dużo więcej niż chociażby oparty na specjalnie przygotowanej dystrybucji Linuksa Garmin-Asus G60.

 

Co mi się nie podobało:

 

1. Konieczny rysik

Rysiki znikają - zarówno z urządzeń do nawigacji, jak i ze smartfonów. Sterowanie za pomocą palców jest bardziej intuicyjne, a do tego nie angażuje obydwu dłoni. Rysik łatwo zgubić (zwłaszcza, jeśli używamy smartfonu w samochodzie i nie odkładamy stylusa "na miejsce" - do "kieszonki" w obudowie urządzenia). W przypadku M10 korzystanie z rysika jest jednak obowiązkowe. Malutka klawiatura ekranowa wymaga dużego skupienia (i wielu poprawek) przy wprowadzaniu adresu. To również wina stosunkowo słabej czułości wyświetlacza.

 

2. Szybkość działania

Nie jest źle, ale mogłoby być lepiej. 600-megahercowy procesor M10 dostaje od czasu do czasu zadyszki. Szkoda, że Garmin-Asus nie zdecydował się na zastosowanie znanego m.in. z HTC HD2 gigahercowego Snapdragona.

 

3. Nieprzemyślana obsługa połączeń

M10 to również telefon. Ktoś zapomniał o tym przy projektowaniu aplikacji nawigacyjnej. Połączenie przychodzące powoduje zakrycie mapy. By ją odkryć, musimy kliknąć w niewielką kontrolkę - niezbyt wygodne w trakcie jazdy.

 

4. Nieprzydatny Menadżer bezprzewodowy

Smartfon Garmin-Asus został wyposażony w aplikację Menadżer bezprzewodowy, która zbiera w jednym, czytelnym panelu ustawienia dotyczące wszystkich interfejsów bezprzewodowych M10 (Bluetooth, WiFi, 3G, GPS, etc.). Program ma jednak ograniczoną użyteczność - telefon, ignorując ustawienia użytkownika, uruchamia transmisję danych w sieci komórkowej. Jeśli nie mamy ryczałtu, rachunek od operatora może być przykrą niespodzianką.

 

5. Dotykowe przyciski pod ekranem

Zdecydowanie lepiej sprawdzałyby się zwykłe, klasyczne guziki. Może nie wyglądają tak ekstrawagancko, ale za to są zdecydowanie bardziej precyzyjne - łatwiej w nie trafić nie "zjeżdżając" palcem na dotykowy ekran. Zwłaszcza w samochodzie.

 

Warto?

 

Sugerowana cena detaliczna Garmin-Asus M10 to 1600 zł 2500 zł. Za tę kwotę dostajemy: smartfon, aplikację do nawigacji z kompletnymi mapami Europy, Ameryki Północnej oraz niektórych rejonów Azji i Pacyfiku (!), aktywny uchwyt i ładowarkę samochodową. To wbrew pozorom bardzo rozsądna oferta. Dla porównania, sugerowana cena detaliczna HTC HD2 (bez map, ładowarki samochodowej i uchwytu) wynosi 2599 zł. Bardzo możliwe, że M10 będzie można kupić wyraźnie taniej - w sklepach internetowych. Tak czy tak, za niezbyt wygórowaną dość sporą kwotę dostajemy przeciętny smartfon, ale za to z bardzo bogatym wyposażeniem dodatkowym.

 

Aktualizacja: Garmin-Asus nuvifone M10 w wersji na rynek polski będzie wyposażony w mapy Europy (bez Rosji, ale z Turcją). Producent nie ustalił jeszcze ostatecznej ceny, ale dziś wiemy, że nie będzie to 2500 zł, tylko "około 1600 zł". To zdecydowanie bardziej atrakcyjna propozycja.

 

Michał Młynarczyk

Więcej o: