nVidia GeForce GTX 460 - luźny test karty graficznej

Specjalistyczne testy kart graficznych to ciekawa lektura... jeśli ma się odpowiednią wiedzę. Jeśli zaś nie ma czasu tej wiedzy zgłębiać to takie teksty są czymś w rodzaju czarnej magii. Z tabelkami. I wykresami. Jak sprawozdanie kwartalne na zebraniu udziałowców hodowli robaków dla wędkarzy słodkowodnych.

GeForce GTX 460 jest fajny. To znaczy, wygląda całkiem nieźle. Takie czarne, estetyczne pudełko z otworkami wentylacyjnymi. Osobiście bardzo podoba mi się ten nowy trend zamykania kart graficznych w obudowę - dawniej była to płytka drukowana z tranzystorami, procesorami i innymi dziwami oraz oczywiście większym lub mniejszym "wiatrakiem". Mało estetyczne... choć z drugiej strony nie wiem czy wzornictwo ma jakieś większe znaczenie w przypadku czegoś, co i tak za chwilę włożymy do blaszanego pudła, które następnie zamkniemy i nie będziemy tam zaglądać aż zacznie się dziać coś, co się dziać nie powinno.

Trochę zaskoczyły mnie rozmiary GTX 460. Wydawałoby się, że karta następnej generacji powinna być większa, cięższa, potężniejsza i tak dalej od tej starszej, prawda? W końcu ma więcej mocy chyba, więc i rozmiar powinien być większy. Ale nie jest. GTX 460 to nie tylko młodsza kuzynka kart z serii 200, ale i kuzynka ładniejsza, szczuplejsza i cichsza. Zajmuje w pudle o wiele mniej miejsca niż taki GTX 260 na przykład. Czyli jednak miniaturyzacja czyni postępy. A już się baliśmy...

Jak się testuje kartę graficzną? Profesjonalista wziąłby na początek kilka programów testowych, tak zwanych benchmarków i męczył nimi urządzenie przez kilka godzin. Niech się spoci. Sęk w tym, że wyniki uzyskane przez te programy zwane są syntetycznymi - bo nie mają żadnego praktycznego zastosowania. Po prostu są, dla sztuki. Dlatego ja postanowiłem pominąć ten krok. A także dlatego, że takie testowanie jest nudne.

Karta graficzna jest nam potrzebna w zasadzie do jednego - do gier. I gry powinniśmy nią sprawdzać.

Metro 2033

 

Ta rosyjska produkcja jest jedną z najbardziej wymagających gier w tym momencie. Ma piękną grafikę, ale włączenie w menu najwyższych ustawień graficznych potrafi zmusić do kapitulacji nawet najlepsze karty jeśli te działają samodzielnie, a nie w parach. A kto by kupował dwie karty graficzne? Przecież to góra pieniędzy...

Zatem - jak Metro 2033 działa na GTX 460. Dobrze. Tak, wiem, że to mało precyzyjne określenie, ale odpowiednie. Dobrze działa. Ustawienie najwyższych detali nie ma sensu, co było do przewidzenia. Z takim obciążeniem grafika nie wyrabia i widać, że grze brakuje tych arcyważnych klatek na sekundę. Nie jest płynnie nawet gdy się po prostu łazi po tunelach metra, a już wdawanie się w jakąkolwiek potyczkę skończyć się może tylko w jeden sposób - zgonem, bo przy takim "skakaniu" nie ma mowy o trafieniu czegokolwiek w cokolwiek. Chyba, że będą to wrota stodoły, a tych akurat w tej grze nie ma. Pech.

Zdecydowanie lepiej jest przy ustawieniach średnich, z niektórymi opcjami podbitymi na wysokie. Gra wcale nie wygląda gorzej, tylko nadal wyśmienicie, a działa zdecydowanie lepiej. Nie przycina, jest płynna, gra się bardzo dobrze. Na GeForce GTX 260 było na tych samych ustawieniach gorzej - nie tragicznie, ale widocznie gorzej. Karta jeszcze wcześniejszego generacji, z serii 9000 lub 8000, z pewnością by sobie z tym nie poradziła.

Plus dla GTX 460 - da się na nim komfortowo grać w jedną z najbardziej obciążających grafikę gier.

Shattered Horizon

 

Ta sieciowa strzelanka jest pewnego rodzaju eksperymentem. Bardzo obciąża karty graficzne firmy nVidia (na Radeonach można w ogóle zapomnieć o graniu) poprzez swój zaawansowany model fizyczny - rzecz bowiem dzieje się w próżni i realistycznie symuluje zachowanie w niej różnych obiektów. Głównie graczy strzelających do siebie.

Postanowiłem zarżnąć GTX 460 najwyższymi ustawieniami. Nie udało się w zasadzie, bo co prawda przy włączonym maksymalnym wygładzaniu krawędzi grało się tak, jakbym pływał w miodzie, a nie przestrzeni doskonale pustej, ale wystarczyło trochę zbić tą jedną opcję, pozostałe zostawiając na najwyższym poziomie - i już było płynnie jak na zawodach kajakarskich. W wieloosobowych strzelankach płynność i brak przycięć ma pierwszorzędne znaczenie - karta mi tę płynność dała. Szkoda, że nie dała mi zwycięstwa. Niestety, praktyka i umiejętności są jeszcze ważniejsze, niż posiadanie takiego GTX 460, który pozwala się cieszyć ładną grafiką.

Mimo to, karta sprawowała się bardzo dobrze i nie można jej tutaj nic zarzucić.

Mafia II

 

Najnowszy hit, długo wyczekiwana kontynuacja kultowej Mafii, jest grą dobrze zoptymalizowaną. To znaczy, że dobrze działa nawet na przeciętnym sprzęcie. To z kolei oznacza, że na takim nowoczesnym GTX 460 powinna, wybaczcie użycie kolokwializmu, śmigać jak głupia. I śmiga.

Najwyższe ustawienia, rozdzielczość Full HD i... brak przycięć czy innych objawów tego, że grafice brakuje pary w kotle. Żadnych ubytków, żadnych czkawek - płynność i szybkie reakcje od początku do końca, nawet w trakcie obfitujących w efekty specjalne strzelanin. Tak się powinno grać zawsze i w każdą grę. I żeby jeszcze tak ładnie było, jak w Mafii II...

Ale tę grę wybrałem do testu z innego powodu. Ona również posiada zaawansowaną symulację fizyczną APEX PhysX, wyjątkowo łasą na zasoby mocy. Jest ona do tego stopnia wymagająca, że autorzy zalecają wszystkich chętnym na jej uroki posiadanie drugiej karty graficznej, która zajęłaby się wyłącznie obliczeniami fizycznymi. Oni sugerują, ale ja musiałem sam sprawdzić, czy przypadkiem ten ładny, cichy GTX 460, który tak dobrze się do tej pory sprawował, nie poradzi sobie i tutaj.

Nie poradził. Włączenie PhysX sprawiło, że nie dało się grać. Gra gubiła średnio co drugą klatkę, co wyglądało fatalnie. Czyli jednak autorzy rację mieli. Inna sprawa, że to trochę nietrafiony pomysł, umieszczanie w grze jakiejś fajnej opcji tylko dla tych, którzy mają dwie karty graficzne.

Gry inne

 

Mówiąc w dużym skrócie - GTX 460 sprawuje się w nich bardzo dobrze. Nie było takiej, której by nie brał na luzie na ustawieniach przynajmniej wysokich. Na ultranajwyższych bywało różnie, ale konia z rzędem temu, kto dostrzega różnicę między tymi ostatnimi a zwyczajnie wysokimi.

Czy warto?

 

GeForce GTX 460 to dobra karta. Dobra i przede wszystkim niezbyt kosztowna. W tym momencie wchodzi na polski rynek, więc ceny są nieco wyższe, ale wkrótce powinni nieco spaść. GTX 460 w wersji z 1 GB pamięci RAM (a tylko taka nas interesuje, bo jest nie tylko na papierze mocniejsza od wersji 768 MB, a kosztuje niewiele więcej) to wydatek rzędu 800 złotych. W zasadzie to sporo, ale jest to karta, z którą ma się spokój na przynajmniej trzy najbliższe lata - w tym czasie nie powinna się pojawić gra, której nie uda się uruchomić na wysokich ustawieniach graficznych. Może w 2012 trzeba będzie zejść do średnich, ale to też nie jest pewne.

GTX 460 to dobry pomysł jeśli kupujemy nowy komputer. Taki w ogóle nowy. A co jeśli myślimy o ulepszeniu starego poprzez wstawienie mu nowej grafiki? To zależy. Jeśli mamy kartę z serii 200, GTX 260 lub taką o wyższym numerze, to raczej nie warto. Przyrost mocy o jakieś 20% nie jest wart 800 złotych. Ale już w przypadku starszych kart, z serii 8000 i 9000, nie od rzeczy jest zastąpienie ich GTX 460. Skok wydajności może być spory, nawet o 100% lub więcej.

Na dodatek karta jest nie tylko ładna, ale też relatywnie cicha. Cichsza od mojego własnego GTX 260, który nawet po gruntownym przeczyszczeniu bardziej hałasował od 460-tki. Z danych technicznych można też wyczytać, że dzięki zastosowaniu nowej technologii GTX 460 pobiera mniej mocy niż jego starsze o generację kuzynki, w co muszę wierzyć na słowo, bo nawet nie wiem, jak miałbym sprawdzić ile watów ona sobie zjada w stanie spoczynku czy też pod obciążeniem.

Podsumowując więc - GTX 460 (koniecznie z 1 GB RAM) kosztuje w okolicach 800 złotych i przez dwa, trzy lata będzie sobie radził ze wszystkimi grami w sposób bardziej niż zadowalający. To dobra inwestycja, mówiąc wprost.

 

Sławek Serafin

Więcej o: