Unotubo Avantura - Avantgarde Acoustic UNO G2

Trudno znaleźć konstrukcje bardziej oryginalne, które jednocześnie zdobyłyby taką popularność. Popularność to jednak rzecz względna. Trudno o masową sprzedaż hi-endu i Avantgarde nie może być tu wyjątkiem - kolumny za kilkadziesiąt tysięcy złotych, a tym bardziej za ponad stówkę, kupują tylko... jak ich tu nazwać... bo przecież niekoniecznie chodzi o audiofilów.

Avantgarde ma swoją odważną receptę na sukces, która zdaje się sprawdzać całkiem dobrze. To przykład, jak trudno prognozować takie zdarzenia. Wydawałoby się, że wielkie tuby wystraszą nie tylko kobiety, żądające od sprzętu co najmniej dyskrecji, a najlepiej nieobecności, ale nawet audiofilów, wcale niekojarzących z taką techniką najbardziej wyrafinowanego brzmienia.

W dodatku sekcja niskotonowa jest w Avantgarde aktywna i trąci subwooferem, co kojarzy się nie najlepiej... mimo że, rozważając rzecz spokojnie i racjonalnie, wynikają z tego same plusy. Ale o nich potem. Cała konstrukcja zamontowana jest na stelażu, w formie jakże dalekiej zarówno od głośnikowej "meblowej" klasyki, jak też od nowoczesnych, lifestylowych, anorektycznych wynalazków. Czysta prowokacja, i to w dodatku udana.

Avantgarde Acoustic UNO G2

Nie udała się za to próba kompromisu. Testowane w "Audio" w zeszłym roku Picco zrodziły się z koncepcji "ucywilizowania" częściowo tubowej konstrukcji, bezpośredniego połączenia typowej skrzyni niskotonowej z tubą średniotonową, która z tej skrzyni miała tylko wystawać, a nie wisieć nad nią wraz z całą swoją długą obudową. Pomysł albo się nie przyjął, albo za bardzo kolidował z nowo-starą strategią firmy, zakładającą utrzymanie spójnej linii modeli, bazujących na tradycyjnej, stelażowej konstrukcji.

I mimo mojej nieprzemijającej fascynacji brzmieniem Picco i uznania dla ich zaawansowanej techniki, muszę przyznać, że... tym sposobem tuby nie udało się okiełznać - Picco wyglądają jak szafa, z której wypadła umywalka. Natomiast modele głównej serii w nowej odsłonie, oznaczonej indeksem G2, wypiękniały. Zachowały to, co najważniejsze w firmowym stylu, nie straciły awangardowego charakteru, ale za pomocą wielu drobnych zmian nabrały poloru. Nie ma już więc Uno Nano ani Uno Picco (te dwie jakże różne konstrukcje tworzyły miniserię Uno), ale jedno Avantgarde Acoustic UNO G2.

Właściwy początek

Komora głośnika średniotonowego ma kształt walca i jest zawieszona na stelażu, trzymana z jednej strony przez dwie, a z drugiej - przez jedną śrubę. Wbrew pozorom, takie mocowanie gwarantuje doskonałą stabilność. Aluminiowy

Uno G2 jest właściwym początkiem całej oferty Avantgarde. Formalnie otwiera ją najmniejsza i najtańsza konstrukcja, jaką jest Solo, ale to swoista przygrywka, skądinąd bardzo ciekawa, choć niepodobna do innych modeli. Avantgarde Acoustic UNO G2 ma za to już najważniejsze rysy "prawdziwych" Avantgarde, swoim schematem konstrukcyjnym bardzo przypomina konstrukcje serii Duo (obecnie również G2). Dopiero najdroższe modele Trio wnoszą coś wyraźnie więcej, natomiast Uno G2 wraz z modelami Duo G2 można uznać za trzon oferty.

Żeby dać jasny obraz sytuacji na tym obszarze: Avantgarde Acoustic UNO G2 jako jedyne mają tubę średniotonową o średnicy - tylko - 50 cm (podobną miały Picco), wszystkie Duo mają tubę 67-cm (z większym przetwornikiem wewnątrz), Uno mają tubę wysokotonową 13-cm, natomiast Duo - 18-cm. Właśnie to zróżnicowanie wielkości tub tłumaczy odsunięcie Uno od serii Duo i nadanie jej własnej nazwy, natomiast konfiguracja przetworników jest analogiczna - z tubą średniotonową na górze i tubą wysokotonową poniżej, teraz wychodzącą z modułu niskotonowego (w pierwszej wersji była ona zawieszona na stelażu podobnie jak tuba średniotonowa).

Pierwszy model z serii Duo ma już więc większe niż Avantgarde Acoustic UNO G2 tuby, ale moduł niskotonowy ten sam - z dwoma przetwornikami 25-cm i wzmacniaczem 250 W; model Duo Omega jest w tych zasadniczych wymiarach podobny, zawiera jednak technologię Omega, opierającą się na wyższej impedancji (18 omów) i innych zabiegach "uszlachetniających" (m.in. magnes Alnico zamiast ferrytowego w głośniku średniotonowym); wszystkie kolejne modele są już obowiązkowo w technice Omega.

W Duo Omega Grosso pojawia się mocniejsza sekcja niskotonowa - z dwoma głośnikami 30-cm i dwoma wzmacniaczami 250 W (w każdej kolumnie!), co widzieliśmy już w Picco. Model Duo Omega Mezzo ma już tubową (wciąż aktywną) sekcję niskotonową, a w Duo Omega Primo sekcja ta składa się dwóch modułów. Tak krok po kroku mamy coraz więcej, coraz większych tub, chociaż niezależnie od tubowych ewolucji warto zwrócić uwagę na egzotyczną impedancję 18 omów, która, mimo że nie dotyczy ani Avantgarde Acoustic UNO G2, ani podstawowych Duo, jest jednak wciąż ważna dla ogólniejszej filozofii Avantgarde.

Tuba - danie główne

Tuby Avantgarde mają profil sferyczny - o większej powierzchni wylotu przy mniejszej długości - w porównaniu z najczęściej spotykanym profilem wykładniczym. Profil sferyczny ma niższą efektywność, ale bardziej wyrównaną charakterystykę.

Jak się ma wysoka impedancja do tuby? Tuba jest głównym firmowym daniem, jednak kryje się za nią cały kompleks spraw. Tuba znana jest audiofilom z jednej zalety i wielu wad. Typowa tuba zapewnia wysoką efektywność, ale również wysokie podbarwienia, ograniczone pasmo przenoszenia, wąskie charakterystyki kierunkowe, a jeżeli ma przetwarzać choćby średnie częstotliwości, nie mówiąc już o niskich, zapewnia też posiadaczowi oglądanie wielkiej trąby. Wystarczy, aby zniechęcić większość użytkowników, a więc i producentów?

Dodajmy do tego najprostsze wyjaśnienie istoty efektywności: to tylko miara wyższej sprawności energetycznej, nie mająca przełożenia na jakość dźwięku, a tylko na ilość. Kolumny o wyższej efektywności będą grały po prostu głośniej przy tej samej dostarczonej mocy. Wyższą głośność można też uzyskać poprzez wyższą moc kolumn i wzmacniacza, nie wpadając w kłopoty związane ze stosowaniem tub... Taki tok rozumowania reprezentuje większość konstruktorów. I gdzie tu błąd?

Teraz, kiedy jesteśmy już z tubą na samym dnie, spróbujmy wypłynąć na powierzchnię i zrozumieć, dlaczego i - co najważniejsze - jak firma Avantgarde stosuje tuby w sprzęcie przeznaczonym stricte do użytku domowego.

Wysoka efektywność nie sprowadza się tylko do wyższej głośności przy określonej mocy. Lepszy punkt wyjścia do zrozumienia problemu uzyskamy, gdy sformułujemy to inaczej - wyższa efektywność to taka sama głośność przy niższej mocy. A niższa moc dostarczona do głośnika to zwykle niższe zniekształcenia przezeń wprowadzane, zarówno na skutek mniejszego obciążenia mechanicznego układu drgającego, jak i cieplnego cewki (wzrost temperatury cewki wywołuje wzrost jej rezystancji, czyli ostatecznie nieliniowość w wymiarze dynamicznym).

Cała konstrukcja, wraz z modułem niskotonowym, opiera się na stelażu, a ten na czterech masywnych kolcach, wygodnie regulowanych od góry.

W tradycyjnym głośniku, trochę paradoksalnie zwanym głośnikiem dynamicznym (bo dynamika jest jego piętą achillesową), około 98 % energii elektrycznej jest zamieniane w cewce na ciepło - więc problemem nie jest tylko mało wydajny układ, ale przede wszystkim z punktu widzenia jakości dźwięku fakt, że 98% to "szkodliwe odpady", które ją pogarszają.

Podobnie niewielką sprawność mamy w przypadku tradycyjnej żarówki, która zdecydowaną większość dostarczonej mocy zamienia na ciepło - tu jednak możemy co najwyżej żałować marnotrawstwa energii i krótkiej żywotności żarówki, ale przynajmniej wydzielane ciepło nie pogarsza nam jakości światła. Tyle że zastosowanie tuby do poprawy jakości dźwięku przypomina nam przysłowiowe łapanie brzytwy przez tonącego - cóż z tego, że kompresja będzie mniejsza, kiedy inne ważne, wymienione wcześniej, cechy brzmienia lecą często na łeb na szyję...

Wysoka sprawność (a więc wysoka efektywność) była rzeczą naturalną i oczywistą na początku historii techniki audio. Pierwsze patefony, w ogóle bez wzmacniaczy, wymagały potężnych tub dla zamiany delikatnego drżenia igły na słyszalny dźwięk, późniejsze wzmacniacze lampowe również nie grzeszyły wysoką mocą, ale wynalezienie tranzystora i oparte na nim wzmacniacze dużej mocy otworzyły zupełnie nową opcję: wraz z doskonaleniem głośnika dynamicznego pozwoliły pozbyć się tub, kłopotliwych z wielu wymienionych wcześniej powodów. Nieliczne firmy dalej pracowały nad tubami, ale większość je porzuciła.

Avantgarde bez "zaszłości"

Duża płyta z radiatorem i regulacjami zdradza aktywną (w sekcji niskotonowej) naturę Uno G2 - jak też wszystkich innych konstrukcji Avantgarde.

Avantgarde jest w tym gronie producentem wyjątkowym: wcale nie dinozaurem, który nie potrafi pożegnać się ze swoimi wczorajszymi projektami, ale firmą bez żadnych "zaszłości", powstałą całkiem niedawno, w okresie bezwzględnej dominacji kolumn nietubowych, i na tym gruncie podchodzącą w świeży sposób do tematu. Podstawowe założenie wydaje się następujące: problemów wynikających z niskiej sprawności nie da się (w satysfakcjonującym stopniu) wyeliminować, można natomiast z większym sukcesem popracować nad tubami, aby zredukować ich wady. W gruncie rzeczy mało kto poważnie zajmował się tubami w ostatnich latach, więc być może z pomocą nowoczesnej techniki da się tu zrobić zaskakująco dużo.

Przez dziesięciolecia dominowała tuba o profilu wykładniczym. Avantgarde wprowadziło nowy profil - sferyczny - który można rozpoznać po tym, że u wylotu powierzchnia tuby niemal się "wypłaszcza". Profil sferyczny, dla takiej samej założonej dolnej częstotliwości granicznej, jest krótszy i ma większą powierzchnię wylotu w porównaniu z wykładniczym, kosztem niższej efektywności w użytecznym zakresie zapewnia lepiej wyrównaną charakterystykę przetwarzania (a więc mniejsze podbarwienia) i szersze rozpraszanie.

Nowoczesne i bezkompromisowe głośnikowe urządzenie tubowe będzie jednak bardzo duże i bardzo drogie, głównie ze względu na wielką i kosztowną sekcję niskotonową. To w gruncie rzeczy największe wyzwanie - prawdziwa tuba niskotonowa, która będzie miała tak niską częstotliwość graniczną, jak nas do tego przyzwyczaiły duże, ale "normalne" kolumny. Połączenie wysokiej efektywności z niskim basem jest bardzo trudne i wymaga potężnych instalacji. Firma Avantgarde nie mogła takiego wyzwania nie podjąć - prezentuje w pełni tubowe konstrukcje, począwszy od Duo Omega Mezzo wzwyż; jednak tańsze, w tym Avantgarde Acoustic UNO G2, mają sekcję niskotonową bez tuby.

Nie może ona jednak być zupełnie zwyczajna, choćby bardzo duża, bo nie osiągnęłaby efektywności wywalczonej za pomocą tub w zakresie średnio- wysokotonowym. Dlatego właśnie sekcja niskotonowaAvantgarde Acoustic UNO G2 i innych Avantgarde jest aktywna, mimo że wielu audiofilów jest niechętnych takim "kombinacjom". Aktywna sekcja niskotonowa ma swoje zalety również w kolumnach nie mających nic wspólnego z tubami ani z ponadprzeciętnie wysoką efektywnością, jednak rozwiązanie takie nie przyjęło się ze względu na opór konserwatywnego środowiska, pragnącego wciąż klasycznego podziału na bierne zespoły głośnikowe i zewnętrzne wzmacniacze. Choćby nawet Avantgarde chciało to wziąć pod uwagę, to nie może.

Odkręcając tubę średniotonową, nie odsłaniamy całego 13-cm przetwornika, ale tylko jego 7,5-cm kopułkę. Widoczna gąbka falista dookoła znajduje się pomiędzy tubą a walcem i tłumi tylko wibracje tych elementów; podobna znajduje się za głośnikiem, w jego komorze, i jest tam typowym wytłumieniem fali od tylnej strony membrany.

Aktywność sekcji niskotonowej rozwiązuje bowiem problem niedopasowania efektywności, gdyż pozwala sterować głośniki niskotonowe mocą znacznie większą niż głośniki średniotonowy i wysokotonowy, które są połączone do zewnętrznego wzmacniacza. Dlatego zasadna jest taka dysproporcja mocy deklarowanej dla tych sekcji - pasywna sekcja średniowysokotonowa Avantgarde Acoustic UNO G2 ma moc (czyli może taką przyjąć z zewnętrznego wzmacniacza) tylko 50 W, podczas gdy aktywna sekcja niskotonowa ma aż 250 W (czyli taka jest moc wbudowanego wzmacniacza i jednocześnie zasilanych przezeń przetworników).

Przy efektywności ponad 100 dB wystarczy dostarczyć tylko 50 W, aby w zakresie średnio-wysokotonowym osiągnąć tak wysokie ciśnienie, które zrównoważy dopiero para 25-cm wooferów ze wzmacniaczem o mocy 250 W. Oczywiście nie chodzi tylko o ciśnienie maksymalne - po prostu przy jakiejkolwiek mocy podanej "z zewnątrz" do zakresu średniowysokotonowego, dla wypracowania właściwej równowagi całej charakterystyki sekcja niskotonowa potrzebuje mocy kilkakrotnie wyższej.

Teoretycznie można by to zrealizować za pomocą dopasowania dwóch wzmacniaczy zewnętrznych w systemie bi-amping, ale nie byłoby to proste i lepsze, a w dodatku okazałoby się całościowo znacznie droższe niż "gotowiec" Avantgarde, do którego trzeba dokupić już tylko jeden wzmacniacz, i to niewielkiej mocy. Na ten aspekt (zakupu) Avantgarde też warto zwrócić baczną uwagę. Eliminuje on bowiem potrzebę podłączenia mocnego wzmacniacza, jaka pojawia się przy większości kolumn klasy hi-end, jak też otwiera drogę do zakupu wzmacniacza lampowego (o umiarkowanej mocy), co ma w planach wielu audiofilów.

Tym bardziej ułatwia to wysoka, "naprawdę" 8-omowa impedancja. Chociaż modele klasy Omega mają jeszcze wyższą, 18-omową, to już 8 omów jest czymś rzadkim wśród dużych kolumn wysokiej klasy. Te mają zwykle wysoką moc i podłączane są przeważnie do wzmacniaczy, które przy 4 omach dysponują mocą znacznie wyższą niż przy 8 omach. Jednak nawet tak zachowujące się, zwykle tranzystorowe, wzmacniacze, mają aż do punktu przesterowania wyższe zniekształcenia przy niższej impedancji obciążenia. Jeżeli więc wystarczy nam taka moc, jaką dysponują na 8 omach, to lepiej stosować taką właśnie, wyższą impedancję. A tutaj chyba wystarczy, bo mało który nowoczesny, nawet skromny, wzmacniacz tranzystorowy nie dostarczy na 8 omach 50 watów. Z kolei wzmacniacze lampowe zwykle w ogóle nie zwiększają mocy przy niższych impedancjach, a pozostałe parametry mają trochę lepsze przy wyższych, dlatego 8 omów też im dobrze leży.

Konstrukcje Avantgarde całej serii Duo, ale także Avantgarde Acoustic UNO G2, mają w swoim programie jeszcze jeden ważny i unikalny punkt: sekcja średniotonowa w ogóle nie jest filtrowana! Można powiedzieć, że jest podłączona bezpośrednio do wzmacniacza, z pominięciem jakiegokolwiek filtra (elektrycznego), co ma na celu wyeliminowanie wszelkich strat i zniekształceń sygnału, wprowadzanych przez elementy filtra biernego. Ma to też ścisły związek z teorią, wedle której tuby są wyjątkowo czułe na wszelkie mikroinformacje i... mikrodeformacje, które przez normalne głośniki są maskowane.

Zwykle głośniki średniotonowe podłączone są przez filtr środkowoprzepustowy, składający się z dwóch sekcji - górnoprzepustowej i dolnoprzepustowej. Wyeliminowanie obydwu wymaga ostrożności - zwłaszcza usunięcie pierwszego z nich, odcinającego od głośnika średniotonowego duże moce i amplitudy niskich częstotliwości, wydaje się ryzykowne. Nowoczesny 13-cm przetwornik nisko-średniotonowy jest jednak w stanie przyjąć 50 watów - co przy nadzwyczajnej efektywności całkowicie wystarczy do osiągania bardzo wysokiego ciśnienia maksymalnego.

Głośnik wysokotonowy wykręcony, ale jeszcze w całości...

Teoretycznie, głośnik ten można łatwo przesterować wzmacniaczem o mocy np. 100 W (na 8 omach), a znalezienie takiego nie jest przecież trudne... Tyle że zanim to nastąpi, my ogłuchniemy. Gdyby jednak konstruktor założył na głośnik średniotonowy jakiś prosty filtr górnoprzepustowy 1. rzędu, też bym się nie zdziwił - pasmo przetwarzania i tak jest ograniczone od dołu nie tyle przez parametry samego przetwornika siedzącego w tubie, ile przez wymiary tuby. Mimo wylotu o średnicy 50 cm, dolna częstotliwość graniczna (poniżej której tuba przestaje wzmacniać, co powoduje szybki spadek charakterystyki) wynosi ok. 300 Hz.

Dlatego też aż do tych okolic musi dotrzeć przetwarzanie sekcji niskotonowej, której nazywanie w tej sytuacji subwooferem - jak to czyni producent - jest trochę mylące. Pozbycie się filtra dolnoprzepustowego też zawdzięczamy częściowo tubie - sama konstrukcja przetwornika zapewnia łagodne nachylenie charakterystyki w żądanym zakresie, a mała komora pomiędzy membraną a początkiem tuby tworzy dolnoprzepustowy układ akustyczny. W sumie pojawia się spadek ok. 12 dB/okt... według teorii przedstawianej przez producenta; w naszych pomiarach, powyżej 2 kHz zaczyna się spadek o nachyleniu... kilkudziesięciu decybeli na oktawę!

W tubie siedzi 13-cm przetwornik o specjalnie dobranych parametrach, ale generalnie o konstrukcji klasycznego nisko-średniotonowego przetwornika dynamicznego, z jedną tylko poważną modyfikacją układu drgającego - do obwodu stożkowej membrany (wykonanej z włókna węglowego) przyklejona jest 75-mm kopułka (jak duża nakładka przeciwpyłowa), która wygląda na wykonaną z celulozy. Przed głośnikiem jest tuba, natomiast za nim całkiem spora, jak na 13-cm przetwornik występujący w roli średniotonowego, komora w kształcie walca, doskonale widoczna z zewnątrz. Jej duża pojemność zapewnia utrzymanie niskiej częstotliwości rezonansowej (w pomiarach 50 Hz) i dobrej odpowiedzi impulsowej.

Wysokie tony

Tutaj po odkręceniu tuby. Tak jak w przypadku średniotonowego, można ją wymieniać, wybierając spośród różnych wersji kolorystycznych.

Głośnik wysokotonowy jest podłączony przez filtr elektryczny 2. rzędu. Ponieważ sekcja niskotonowa jest aktywna, więc "zwrotnica"Avantgarde Acoustic UNO G2 sprowadza się w sumie do tego jednego filtra i jego dwóch elementów, skądinąd wysokiej klasy. Kondensator to Mundorf "Silver Oil", a cewka - taśmowa. Sam tweeter to już typowy przetwornik tubowy, z driverem ukrytym za metalowym grillem, wewnątrz silnego układu magnetycznego. Cewka drgająca ma aż 44 mm, co oznacza jej dużą wytrzymałość, zwłaszcza przy skutecznym filtrowaniu (częstotliwość podziału 3 kHz); wlot tunelu ma średnicę 25 mm, mamy więc w tej konstrukcji typową dla tub komorę sprzęgającą.

Głośnikowi wysokotonowemu wystarczy z tyłu miniaturowa objętość do wytłumienia ciśnienia do tylnej strony membrany, dlatego też zainstalowanie go w skrzyni "subwoofera" nie nastręczało żadnych problemów ani kompromisów. W pierwszej wersji Avantgarde Acoustic UNO G2 jak też Duo głośnik wysokotonowy był jednak mocowany podobnie jak średniotonowy, co miało raczej "robić wrażenie", niż było dyktowane akustycznymi potrzebami. Wciąż robi wrażenie... tuba wysokotonowa nie może zostać niezauważona, bo wystaje przed powierzchnię przedniej ścianki.

Producent podkreśla też jakość wykonania samych tub. Ich wpływ na brzmienie zależy nie tylko od opracowanego profilu, lecz także od materiału i dokładności wykończenia powierzchni. W przypadku tub drewnianych - chociaż pięknych - pojawia się problem ich wrażliwości na temperaturę i wilgotność, z kolei tuby formowane z włókna szklanego wypełnionego epoxy muszą być ręcznie szlifowane, co nigdy nie prowadzi do ideału.

Avantgarde wytwarza swoje tuby metodą wtrysku polimeru ABS pod bardzo wysokim ciśnieniem do stalowych form, wykonanych z dokładnością +/-0,05 mm. ABS wykazuje się dobrym tłumieniem rezonansów i wytrzymałością mechaniczną. Jeszcze przed finalnym lakierowaniem powierzchnia jest idealnie gładka. Ale dopiero lakierowanie zaczyna prawdziwą zabawę... tutaj wchodzimy w obszar atrakcji estetycznych, jakie pojawiły się w wersji Avantgarde Acoustic UNO G2.

Wymiana "metalików"

Wysokotonowy od tyłu - mała kopułka tworzy komorę wytłumiającą. Z prawej strony widać przewód uziemienia.

Mamy do wyboru nie tylko szeroką paletę (10) dostępnych kolorów, głównie "metalików", ale też możliwość ich łatwej wymiany. W konstrukcji Avantgarde Acoustic UNO G2 wprowadzono bowiem gwintowane łączenie tub z korpusem - zarówno w przypadku tuby średniotonowej, jak i wysokotonowej - i w ciągu minuty można tubę wymienić! Kombinacji będzie więcej, gdy weźmiemy pod uwagę możliwość jeszcze łatwiejszego demontażu paneli na froncie modułu niskotonowego, które występują zarówno w kolorach stosowanych wraz z tubami, jak też w dodatkowych czterech wersjach w naturalnych fornirach.

Dobór tych elementów jest zupełnie dowolny i zależy tylko od "widzimisię" użytkownika. To naprawdę wyjątkowa sprawa, nawet w luksusowym hi-endzie, inicjatywa wychodząca naprzeciw coraz bardziej rozkapryszonym klientom. Akcję zaplanowano bardzo sprytnie, bowiem kolorystyczną różnorodnością chwalą się elementy, które są doskonale widoczne i jednocześnie przygotowane do szybkiego montażu.

Skrzynia modułu niskotonowego jest zawsze czarna, podobnie jak centralna maskownica, rura średniotonowego i stelaż. Jego konstrukcja - w całości aluminiowa, pokryta lakierem proszkowym - też uległa zmianie względem pierwszej wersji, przede wszystkim poprzez dodanie podstawy, która podtrzymuje cały moduł niskotonowy - wcześniej stał on na podłodze. Wkomponowanie głośnika wysokotonowego w ten moduł wcale nie uczyniło sylwetki cięższej, natomiast uniesienie go, zdecydowanie ją poprawiło.

Mimo że w wersji Avantgarde Acoustic UNO G2 moduł niskotonowy jest większy i znajduje się wyżej, cała konstrukcja wygląda bardziej harmonijnie. Wrażenie smukłości zawdzięcza dość prostemu, wspomnianemu już zabiegowi - podzielenia frontu na trzy pionowe pasy. Stelaż jest ciekawy, bo z jednej strony ma dwie nogi (o przekroju kwadratowym), a z drugiej - tylko jedną (okrągłą). Taka konstrukcja gwarantuje jednak najlepszą sztywność. Ostatecznie rama podstawy podparta jest na czterech, masywnych kolcach i 35-mm podkładkach.

Wysunięcie kolców regulujemy od góry wielkimi walcami z moletowanymi powierzchniami.

Więcej o: