Nasza rozmowa z Apple czyli sztuka (nie)informowania

Mieliśmy okazję porozmawiać bezpośrednio z szefem iTunes na Europę - Oliverem  Schusserem. Czego się dowiedzieliśmy, a czego nie i dlaczego Apple dobrotliwie się uśmiecha

 

Nasza rozmowa z Apple czyli sztuka (nie)informowania
Dziś wielka konferencja Apple. Jedno z dwóch-trzech corocznych okien, przez które możemy zajrzeć do Cupertino. Przez resztę czasu najdroższa firma świata pozostaje skryta za niewiarygodnie wysokim i szczelnym murem tajemnicy. Apple uczynił z tego prawdziwą sztukę - jedni go za to nienawidzą, inni podziwiają.
Trzeba przyznać, że metoda jest skuteczna - spragnieni informacji dziennikarze chwytają się każdego cienia informacji, lgną do wszystkiego co choćby sprawia wrażenie przecieku. A Apple patrzy z góry i dobrotliwie się uśmiecha - niewiele musi robić, by informacje o jego produktach zajmowały pierwsze miejsca w serwisach z nowościami branżowymi. Oczywiście można zarzucać mediom, że dają się otumanić i sterować - faktycznie poddajemy się skutecznym zabiegom socjotechnicznym firmy, choć trzeba przyznać, że to powszechna tendencja. Od kilku miesięcy fraza „iPhone 5” jest jedną z tych, dzięki którym czytelnicy najczęściej trafiają na do naszego serwisu.
Jednak w murze Apple od czasu do czasu otwiera się wąska szczelina, przez którą można zadać pytania. Dla nas uchyliła się po uruchomieniu sklepu muzycznego iTunes w Polsce. Dzwoniąc na tajny numer telefonu i podając tajny, wielocyfrowy kod zyskaliśmy możliwość porozmawiania z szefem iTunes na całą Europę, Oliverem Schusserem. Okazja rzeczywiście wyjątkowa - tylko jedno medium w Polsce miało taką możliwość. Starając się wykorzystać jak najlepiej 15 minut, po których szczelina się zatrzaskiwała przygotowaliśmy szereg pytań - zarówno prostych, jak i tych trudniejszych.
Dowiedzieliśmy się, że oczywiście że firma jest bardzo podekscytowana uruchomieniem iTunes w Polsce, że to ważny dzień - taka miniaturka słynnych „amazing!” Steve'a Jobsa. Przyszedł czas na pytania. Pierwsza nurtująca nas sprawa dotyczyła umów z niezależnymi, małymi wytwórniami - obecnie w polskim iTunes dostępne są tylko rzeczy wydawane przez „majorsów”. Odpowiedź nas nie zaskoczyła: „Wystartowaliśmy dziś z 18 milionami utworów - nie tylko z wielkich wytwórni, ale też tysięcy małych, niezależnych. Spędziliśmy ostatnie dwa tygodnie w Polsce upewniając się, że zapewnimy dostęp do najpopularniejszych polskich wykonawców. Nasz katalog stale rośnie i będziemy dostarczali coraz więcej polskiej muzyki.”. Odpowiedź tyleż elegancka, co niekonkretna - mogliśmy ją napisać sami.
Idziemy zatem dalej - co z filmami, wypożyczalnią i pozostałymi usługami? Oliver  Schusser: „Skupiamy się obecnie na muzyce, mogę też dodać, że wkrótce dostępne będą książki. Jeśli będziemy zmierzali wprowadzać filmy, poinformujemy was - będziecie pierwsi. Od zawsze pracujemy nad dostarczaniem wielu treści do wielu krajów. Nie mam dziś nic do ogłoszenia w tej sprawie.”
No tak. No więc będą książki. Czy polskie? Bo na razie to mogliśmy sobie „Pana Tadeusza” poczytać. „To otwarta platforma, każdy może dodać swoje książki. Udostępnimy wkrótce też płatne książki, nie tylko w Polsce.”. Czyli trwa oczekiwanie na ruch wydawców? „Apple nie jest firmą sprzedającą e-booki. IBooks jest niezwykle popularną platformą i wydawcy mogą dotrzeć do ludzi korzystających z iPadów, iPhone'ów i iPodów touch”.
Temat oczywisty - piractwo. W Polsce jest. Duże. Jak Apple chce sobie z tym poradzić? „Chcemy zapewnić najlepsze z możliwych zakupy po dobrych cenach. Podstawowa cena utworu to 99 eurocentów, ale dostępnych jest mnóstwo świetnych utworów po 69 centów. Ich popularność widać w rankingach piosenek. Ogromna baza utworów i dobre ceny to nasz sposób na walkę z piractwem.”
No dobrze, a co z polskim interfejsem - polski iTunes mów do nas po angielsku! Oliver  Schusser: „Tak na prawdę w iTunes jest bardzo mało tekstów. Uruchomienie muzyki i przyciski na górze są zlokalizowane. Nieliczne komunikaty są po angielsku. Staramy się być tak dostosowani do lokalnych potrzeb, jak to tylko możliwe, wystarczy spojrzeć ile polskiej muzyki dostępne jest w sklepie.”
Czas na trudne pytanie - jak wygląda podział zysków między Apple, wydawcę a artystę? „Nie komentujemy umów na lokalnych rynkach. Dziś chcemy zająć się samym sklepem”. No tak.
Nasza szczelina powoli się zamykała. Rozmowa była miła i rzeczowa. Nie dowiedzieliśmy się właściwie niczego nowego, ale bądźmy szczerzy - nie spodziewaliśmy się, by Apple zmienił dla nas swoją politykę minimum informacji. Denerwujące? Owszem. Ale działa.

Dziś wielka konferencja Apple. Jedno z dwóch-trzech corocznych okien, przez które możemy zajrzeć do Cupertino. Przez resztę czasu najdroższa firma świata pozostaje skryta za niewiarygodnie wysokim i szczelnym murem tajemnicy. Apple uczynił z tego prawdziwą sztukę - jedni go za to nienawidzą, inni podziwiają.

Trzeba przyznać, że metoda jest skuteczna - spragnieni informacji dziennikarze chwytają się każdego cienia informacji, lgną do wszystkiego co choćby sprawia wrażenie przecieku. A Apple patrzy z góry i dobrotliwie się uśmiecha - niewiele musi robić, by informacje o jego produktach zajmowały pierwsze miejsca w serwisach z nowościami branżowymi. Oczywiście można zarzucać mediom, że dają się otumanić i sterować - faktycznie poddajemy się skutecznym zabiegom socjotechnicznym firmy, choć trzeba przyznać, że to powszechna tendencja. Od kilku miesięcy fraza „iPhone 5” jest jedną z tych, dzięki którym czytelnicy najczęściej trafiają na do naszego serwisu.

Nasza szczelina

Jednak w murze Apple od czasu do czasu otwiera się wąska szczelina, przez którą można zadać pytania. Dla nas uchyliła się po uruchomieniu sklepu muzycznego iTunes w Polsce. Dzwoniąc na tajny numer telefonu i podając tajny, wielocyfrowy kod zyskaliśmy możliwość porozmawiania z szefem iTunes na całą Europę, Oliverem Schusserem. Okazja rzeczywiście wyjątkowa - tylko jedno medium w Polsce miało taką możliwość. Starając się wykorzystać jak najlepiej 15 minut, po których szczelina się zatrzaskiwała przygotowaliśmy szereg pytań - zarówno prostych, jak i tych trudniejszych.

Dowiedzieliśmy się, że oczywiście że firma jest bardzo podekscytowana uruchomieniem iTunes w Polsce, że to ważny dzień - taka miniaturka słynnych „amazing!” Steve'a Jobsa. Przyszedł czas na pytania. Pierwsza nurtująca nas sprawa dotyczyła umów z niezależnymi, małymi wytwórniami - obecnie w polskim iTunes dostępne są tylko rzeczy wydawane przez „majorsów”. Odpowiedź nas nie zaskoczyła: „Wystartowaliśmy dziś z 18 milionami utworów - nie tylko z wielkich wytwórni, ale też tysięcy małych, niezależnych. Spędziliśmy ostatnie dwa tygodnie w Polsce upewniając się, że zapewnimy dostęp do najpopularniejszych polskich wykonawców. Nasz katalog stale rośnie i będziemy dostarczali coraz więcej polskiej muzyki.”. Odpowiedź tyleż elegancka, co niekonkretna - mogliśmy ją napisać sami.

Idziemy zatem dalej - co z filmami, wypożyczalnią i pozostałymi usługami? Oliver Schusser: „Skupiamy się obecnie na muzyce, mogę też dodać, że wkrótce dostępne będą książki. Jeśli będziemy zmierzali wprowadzać filmy, poinformujemy was - będziecie pierwsi. Od zawsze pracujemy nad dostarczaniem wielu treści do wielu krajów. Nie mam dziś nic do ogłoszenia w tej sprawie.”No tak. No więc będą książki. Czy polskie? Bo na razie to mogliśmy sobie „Pana Tadeusza” poczytać. „To otwarta platforma, każdy może dodać swoje książki. Udostępnimy wkrótce też płatne książki, nie tylko w Polsce.”. Czyli trwa oczekiwanie na ruch wydawców? „Apple nie jest firmą sprzedającą e-booki. IBooks jest niezwykle popularną platformą i wydawcy mogą dotrzeć do ludzi korzystających z iPadów, iPhone'ów i iPodów touch”.

"Nie komentujemy"

Teraz temat oczywisty - piractwo. W Polsce jest. Duże. Jak Apple chce sobie z tym poradzić? „Chcemy zapewnić najlepsze z możliwych zakupy po dobrych cenach. Podstawowa cena utworu to 99 eurocentów, ale dostępnych jest mnóstwo świetnych utworów po 69 centów. Ich popularność widać w rankingach piosenek. Ogromna baza utworów i dobre ceny to nasz sposób na walkę z piractwem.”No dobrze, a co z polskim interfejsem - polski iTunes mów do nas po angielsku! Oliver  Schusser: „Tak na prawdę w iTunes jest bardzo mało tekstów. Uruchomienie muzyki i przyciski na górze są zlokalizowane. Nieliczne komunikaty są po angielsku. Staramy się być tak dostosowani do lokalnych potrzeb, jak to tylko możliwe, wystarczy spojrzeć ile polskiej muzyki dostępne jest w sklepie.”Czas na trudne pytanie - jak wygląda podział zysków między Apple, wydawcę a artystę? „Nie komentujemy umów na lokalnych rynkach. Dziś chcemy zająć się samym sklepem”. No tak.

Nasza szczelina powoli się zamykała. Rozmowa była miła i rzeczowa. Nie dowiedzieliśmy się właściwie niczego nowego, ale bądźmy szczerzy - nie spodziewaliśmy się, by Apple zmienił dla nas swoją politykę minimum informacji. Denerwujące? Owszem. Ale działa. 

Więcej o: