Twitter, cenzura i Stephen Fry

Najpopularniejszy na świecie serwis mikroblogowy Twitter cierpi na rozdwojenie jaźni. Z jednej strony uznawany jest za narzędzie rewolucji, z drugiej zgadza się na blokowanie wpisów. Czy możliwość wejścia na nowe rynki uzasadnia taki kompromis wobec cenzorskich zapędów rządów?

Znacie sprawę Paula Chambersa? Na początku 2010 szykował się na podróż do Belfastu, gdzie miał spotkać się z poznaną w sieci dziewczyną (z którą później się związał).

Na kilka dni przed wylotem lotnisko Robin Hood w Doncaster zostało zablokowane ze względu na złą pogodę i Paul postanowił się podzielić frustracją ze znajomymi na Twitterze (miał ok. 600 obserwujących). Chwycił za komórkę i bez zastanowienia wklepał taką wiadomość:

Crap! Robin Hood Airport is closed. You've got a week and a bit to get your shit together otherwise I'm blowing the airport sky high!

W wolnym tłumaczeniu dał im tydzień na ogarnięcie się, zanim wysadzi cały ten biznes w powietrze. Na jego nieszczęście jeden z pracowników lotniska zauważył tweeta i powiadomił policję. Mimo że od samego początku nikt nie brał uwagi Paula za poważną groźbę, lotnisko pozwało Chambersa. Chłopak został skazany za wysyłanie gróźb, musiał zapłacić grzywnę i koszty sądowe na ok. 1000 funtów no i został z wpisem w rejestrze karnym. Przy okazji całe zamieszanie kosztowało go utratę dwóch prac.

We wrześniu zeszłego roku przegrał apelację, gdy sędzina Jacqueline Davies określiła jego wpis jako złowieszczy raczej niż żartobliwy. Ta próba kosztowała go dodatkowe 2000 funtów. Dziś właśnie odbywa się kolejna apelacja - tym razem ostateczna. Jej wynik ustanowi precedens w tego typu sprawach w sądach Anglii i Walii, czyli robi się naprawdę poważnie.

Sprawa Chambersa wzbudziła spore zainteresowanie społeczności Twittera - brytyjski komik Al Murray zorganizował specjalny benefis na rzecz tweetowego męczennika, ponad 4000 funtów użytkowników opublikowało kłopotliwy post w geście solidarności (nie spotkały ich za to na razie żadne konsekwencje), a Stephen Fry, zdecydowanie jeden z fajniejszych tweetowych (i nie tylko) celebrytów obiecał pokryć całą sumę grzywien i kosztów sądowych Paula.

image

Mało tego - jest zdecydowany wręcz pójść do więzienia w obronie żartownisia, choć przyznam, że trudno mi sobie wyobrazić taki zwrot wydarzeń. Bo co się wtedy stanie z najfajniejszym show na całej ziemi:

Stephen Fry, kocham cię!

Fry powiedział też w wywiadzie dla BBC, że jego zdaniem sędziowie nie rozumieją mediów społecznościowych i obowiązujących tam zasad konwersacji. Żart Paula Chambersa nie było może najmądrzejszy czy w ogóle zabawny, natomiast na pewno nie zasługuje na reakcję, z jaką się spotkał.

Zniszczyć Amerykę

Free this week, for quick gossip/prep before I go and destroy America.

To z kolei wpis irlandzkiego menedżera baru, który wybierał się do USA na wakacje. Został pojmany na lotnisku w Los Angeles, przesłuchany przez pięć godzin i wysłany  z powrotem na Zieloną Wyspę.

Przedstawiciele brytyjskich biur podróży przestrzegają, by ograniczyć swoje poczucie humory przed wyjazdem do Stanów.

Tymczasem w Brazylii

Brazylijski prokurator generalny wniósł właśnie  sprawę przeciwko Twitterowi i jego użytkownikom, którzy wrzucają do serwisu informacje na temat blokad drogowych i pułapek na kierowców przekraczających prędkość. Rząd Brazylii zażądał kary w wysokości $290 000 za każdy dzień kontynuacji tych praktyk przez serwis i jego użytkowników , tłumacząc, że takie informacje zagrażają zdrowiu i życiu podróżujących oraz utrudniają łapanie uciekających przestępców. Domaga się także zablokowania profili osób, które publikują tak groźne treści.

image

To pierwsza taka sytuacja odkąd serwis ogłosił, że wprowadza możliwość blokowania tweetów w określonych krajach. Do tej pory jedyną możliwością cenzurowania treści było jej globalne usunięcie z serwisu. Zmiana oznacza, że rządy mogą wymagać blokowania określonych treści w granicach swoich państw, w zgodzie z lokalnym prawem. Twitter obiecuje pełną przejrzystość w tych przypadkach, rozszerzył też współpracę z Chilling Effects, organizacją zbierającą i analizującą skargi związane z internetowymi aktywnościami.

Czy to nie dziwne? Jeszcze w zeszłym roku Twitter głosił zupełnie inne poglądy, m. in. w głośnym wpisie ?The Tweets must flow?, w którym podkreślał wagę globalnej wolności słowa.

Trudno przewidzieć, jak ta zmiana wpłynie na środowiska, które do tej pory obchodziły rządową cenzurę właśnie dzięki serwisowi. Na razie sprawa brazylijska, która jest ewidentnie pierwszym sprawdzianem nowej polityki Twittera, zostaje bez komentarza ze strony firmy.

A co wy o tym sądzicie? Czy możliwość wejścia na nowe rynki uzasadnia taki kompromis wobec cenzorskich zapędów rządów? No i czy wierzycie, że zaproponowane rozwiązanie jest rzeczywiście najmniej restrykcyjne wobec użytkowników serwisu?

fot. Christian Payne, Attribution-NonCommercial-ShareAlike 2.0 Generic (CC BY-NC-SA 2.0)

Więcej o:
Komentarze (1)
Twitter, cenzura i Stephen Fry
Zaloguj się
  • dotmasta

    Oceniono 1 raz 1

    "ponad 4000 funtów użytkowników opublikowało kłopotliwy post w geście solidarności" - czyli zakładając przeciętną wagę dorosłego człowieka jako 180 funtów (Żródło: www.wolframalpha.com/input/?i=average+adult+human+weight), ponad 22 osoby opublikowały ów post.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX