Balsamiq Mockups: doskonały program do makietowania tworzony z misją

"Życie jest zbyt krótkie, by marnować je na złe oprogramowanie". Balsamiq Mockups to nie tylko świetne narzędzie do makietowania interfejsów, z którego chętnie korzystamy, ale też inspirujący przykład, jak przemienić pracę w pasję i jednocześnie stworzyć potężny model biznesowy.

Kilkuosobowa firma Balsamiq Studios w ciągu czterech lat sprzedała swoje rozwiązania 70 tysiącom klientów z 78 krajów osiągając ponad 5 mln dolarów przychodów (pojedyncza licencja kosztuje 79 dolarów). Każdego tygodnia pojawia się około tysiąca nowych klientów. Do dynamicznie rosnącego przedsiębiorstwa regularnie zgłaszają się inwestorzy VC. Bezskutecznie, oferty konsekwentnie są odrzucane.

miesięczna sprzedaż Balsamiq Mockups rośnie sama od samego początku

Kiedy teraz założyciel Balsamiq Studios Giacomo "Peldi? Guilizzoni prezentuje historię niewątpliwego sukcesu przedsięwzięcia podczas wykładów dla studentów, podkreśla jak ważny był odpowiedni timing. Włoch z Bolonii zdecydował się założyć własny biznes dopiero po kilkunastu latach pracy w Dolinie Krzemowej. Najpierw jako programista Macromedia, potem menedżer zespołu w Adobe zdobywał doświadczenie. Jak twierdzi, przedsięwzięcie nie udałoby się, gdyby zdecydował się opuścić korporację kilka lat wcześniej. Nie miałby okazji na bezpiecznym stanowisku menedżera uczyć się zarządzania.

Zajęło mi 20 lat, by osiągnąć stan, w którym mogłem powiedzieć, że na pewno znam się dobrze na tym, co robię, że programowanie częściej wychodzi mi niż nie. [ ] Lepiej jest czekać. Znajdź swoich bohaterów. Śledź to, co piszą na blogach, Facebooku, Twitterze, ucz się od nich - radzi Guilizzoni.

Twórca Balsamiq jest skromnym mówcą. Zauważa, że słuchając jego poglądów na prowadzenie biznesu, często można odnieść wrażenie, że gdzieś się już to słyszało. Bardzo prawdopodobne, bo lista jego idoli wygląda znajomo:

Ostatecznie założył własną firmę dopiero, gdy właściciel zdecydował się sprzedać za milion dolarów niewielkie mieszkanie w San Francisco, które wynajmował razem z żoną i dzieckiem, a jednocześnie matka tradycyjnym włoskim zwyczajem zaproponowała mu przeprowadzkę do rodzinnego domu w Bolonii. Był 2007 rok. Z punktu widzenia inwestycji w nieruchomości był to strzał w dziesiątkę, bo w chwilę potem rynek załamał się.

Program napisał sam pracując przez miesiąc po pracy od 8 do północy oraz od 8 do południa w weekendy. Produkt trafił w odpowiedni moment. Na rynku było ogromne zapotrzebowanie na narzędzie do szkicowania projektów funkcjonalnych interfejsów - przystępne, niedrogie, ładne i tworzone z pasją. Sprzedaż zaczęła rosnąć sama z siebie.

- Chciałem zobaczyć, jak to jest zbudować wszystko samemu, mówi Guilzzoni. - Marketing, obsługę klienta, projektowanie, wszystkie części korporacji. Tworzenie firmy samemu to uchwytna reprezentacja tego, co jesteś w stanie zrobić w życiu. Byłem w stanie dojść do 3 tys. klientów. [...] W tym momencie zrozumiałem, że jeśli nie zatrudnię pomocy, zwyczajnie umrę.

Pierwsi pracownicy pojawili się, gdy Guilizzoni  zdał sobie sprawę, że zdecydowaną większość czasu w pracy pochłania odpowiadanie na maile, a nie kodowanie - czynność, w której jest specjalistą. Oto zagadnienia, które musiał poznać działając w pojedynkę:

Obecnie w firmie pracuje około 10 osób. Zdaniem Guilizzoniego to wystarczająco dużo. Nie jest zainteresowany maksymalizacją sprzedaży. Z założenia nie promuje swojego produktu. Wydaje 200 euro miesięcznie na AdWordsy, bo jak twierdzi kiedyś dał się nabrać na promocję Google. Wierzy, że dzięki jakości i społeczności użytkowników sprzeda się sam. Na pierwszym miejscu stawia swój soft, potem obsługę klienta i bloga. Reszta jest bez znaczenia.

Świetne recenzje w prasie (NYT, Forbes, Techcrunch), rekomendacje zadowolonych użytkowników na Twitterze, Facebooku i LinkedIn oraz charakterystyczny wygląd makiet tworzonych w Balsamiq Mockups, sprawiają, że klienci zjawiają się sami.

- Jeśli twój produkt jest dobry, ludzie będą o nim mówić - przekonuje. - To inbound marketing: organizujemy społeczność wokół strony, na której przy okazji prezentujemy też produkt, ale nie musicie go kupować.

Propozycja wartości Balsamiq jest jasna: na pierwszym miejscu postaw na produkt, pracuj nad nim, spraw, żeby użytkownicy byli zadowoleni, potem zajmij się przychodami. Zadowoleni będą też pracownicy, jeśli da im się komfort prowadzenia globalnej działalności z odległych Włoch, gdzie będą mogli cieszyć się jakością życia w miejscu odległym od programistycznego centrum świata, w kraju, gdzie praca jest tyko drogą do cieszenia się tym, co najważniejsze: dolce vita.

Moim celem było 6 osób i  3 mln rocznie przychodów. W Adobe przewodziłem 6-7 osobowym zespołem i byłem w tym dobry. Chciałbym, żeby tak pozostało.

Udało mu się go osiągnąć dużo wcześniej. Chociaż ma pomysły na inne produkty, na razie ich nie realizuje. Dlaczego? Z lojalności wobec użytkowników Balsamiq:

Nie mogę ich teraz porzucić. Jesteśmy częścią społeczności, która troszczy się o UX, nie myślimy o ludziach jako o klientach.

Balsamiq poważnie traktuje swoją misję. Zdaniem jego szefa, jest dla nich ważniejsza niż sprzedaż i zysk. Firma sponsoruje konferencje UX, rozdaje program nauczycielom UX, oddaje 2 proc. zysku na cele charytatywne.

Twórca Balsamiq na tle twitterowych testimoniali, które doskonale zna i z których jest z nich b. dumny

Guilizzoni słowami swoich idoli radzi też, jak znaleźć zajęcie, które przemieni się w pasję i pozwoli stworzyć naprawdę dobry produkt:

Nie szukaj pomysłu [na biznes], szukaj problemu do rozwiązania. Rozwiązaniem nie musi być sam produkt, to może być blog, albo szkolenia, albo wszystko to razem wzięte. Moim problemem było złe usability. Naprawdę go nie znoszę. To jest mój główny cel - uwolnienie świata od złych interfejsów. Stąd credo Balsamiq: ?life's too short for bad software?

Gdy Balsamiq wchodził na rynek, narzędzia do makietowania były bardzo skomplikowane, przeznaczone dla wąskiej grupy specjalistów. Guilizzoni wprowadził swoje proste w użyciu "mockupy? w odpowiednim momencie, kiedy na całym świecie makietowaniem zaczęli zajmować się powszechnie nie tylko eksperci od projektowania. W pewnym sensie doprowadził do ?deregulacji? rynku projektowania.

Mockups Makes You Awesome

Przystępne, atrakcyjne wizualnie makiety zaczęła tworzyć dużo większa liczba osób, nie tylko zamknięta grupa wtajemniczonych użytkowników drogiej technologii takiej jak Visio.

Makietowanie to nie jest taki skomplikowany proces. Nie zamierzamy zostać Adobe Photoshopem. Używałem go pięć lat temu i niedawno, kiedy go otworzyłem, nie potrafię wykonać najprostszej czynności. To potwór, który jest zaprzeczeniem naszej idei.

W swoim manifeście Balsamiq przekonuje, że najlepszą metodą na dobry projekt jest nie skomplikowany prototyp, ale szybki szkic, na podstawie którego można zakodować działający serwis. Bariera wejścia jest niska, bo nieograniczoną w czasie licencję na obecną i kolejne wersje programu można kupić za cenę, która zwróci się po jednym, najmniejszym zleceniu. Jak wskazuje Guilizzoni, wcześniej za podobne narzędzia trzeba było zapłacić około 500 dolarów za użytkownika.

Balsamiq sprzedaje też abonamenty na wersję webową aplikacji oraz pluginy do zewnętrznych platform. Jednak wersja desktopowa stanowi zdecydowaną większość sprzedaży - około 95 procent.

Mimo to Guilizzoni przestrzega przed pułapką dumpingu:

Nie konkuruj ceną. Bycie najtańszym dla mnie oznacza ?nie kupię tego?. To jak sklep "wszystko za dolara?. Zadowoleni klienci chcą, żebyś utrzymał się w interesie, bo to produkt jest dobry.

Naprawdę dobrego marketingu możemy się nauczyć od właściciela naszego ulubionego warzywniaka. Albo od dostawcy naszej ulubionej aplikacji. Zresztą i sama nazwa Mockupa ma swoje korzenie w gastronomii.

Jestem Włochem i my naprawdę myślimy głównie o jedzeniu. Pochodzę z Bolonii, która jest blisko Modeny, skąd pochodzi ocet balsamiczny. Jego produkcja wymaga rzemiosła, jest słodki, poprawia jakość potraw - to są cechy, które chciałem uwzględnić w produkcie.

Cytaty z wystąpienia Guilizzoniego na Georgia Tech (chyba lepsze niż dzisiejsze TED w Warszawie):

Więcej o: