Założyciel Google Sergey Brin twierdzi, że rządy i korporacje takie jak Facebook i Apple zagrażają internetowi

"Wolny internet jeszcze nigdy nie stał przed tak poważną groźbą. Zagrażają mu rządy, starające się kontrolować obywateli w Sieci, korporacje chcące za wszelką cenę zniszczyć piractwo w Sieci i zamknięte obszary ściśle kontrolowane przez różne firmy." Twierdzi tak Sergey Brin, jeden z założycieli wyszukwiarki Google. Tekst budzi wiele kontrowersji - czy szef tak wielkiej firmy powinien wygłaszać równie stanowcze sądy?

Sergey Brin udzielił niedzielnemu The Guardian bardzo ciekawego wywiadu. Stwierdza w nim między innymi, że internet jeszcze nigdy nie stał przed tak wielkim zagrożeniem, jak dzisiaj. Według Brina złem tego świata, zagrażającemu wolności internetu, są Facebook i Apple, korporacje oraz rządy.

Ale dlaczego to właśnie oni zagrażają rozwojowi wolnej Sieci? Brin wysuwa szereg argumentów.

1. Google nie powstałby dzisiaj, w świecie zdominowanym przez Facebooka

**FILE**    Facebook.com's mastermind, Mark Zuckerberg smiles at his office in Palo Alto, Calif., in this Monday, Feb. 5, 2007 file photo. The owners of a rival social networking Web site are trying to shut down Facebook.com, charging in a federal lawsuit that Facebook's founder stole their ideas while they were students at Harvard. The three founders of ConnectU say Zuckerberg agreed to finish computer code for their site, but repeatedly stalled and eventually created Facebook using their ideas.   (AP Photo/Paul Sakuma, FILE)

Środowisko, dzięki któremu byliśmy w stanie założyć Google i przyczyna, dla której mogliśmy opracować wyszukiwarkę to otwarty internet. W momencie, w którym nakłada się na niego zbyt wiele obostrzeń, innowacje zostają stłumione.

O co chodzi? O to, że Facebookowi udało się stworzyć przestrzeń, do której indeksujące roboty Google nie mają dostępu - chodzi przede wszystkim o większość naszych wpisów na Facebooku (wyszukiwarka ma dostęp jedynie do publicznych wpisów, oraz do wpisów na stronach firmowych).

Trzeba jednak pamiętać, że Facebook to potężny konkurent dla Google. Ostatnie 5-7 lat firma Brina przespała - w czasie gdy Facebook rósł w siłę, a Apple zmieniał rynek swoim iPhonem Google dreptał w miejscu tworząc takie projekty, jak Wave czy Buzz. Oba miały odmienić rynek serwisów społecznościowych, oba zostały już zamknięte po krótkiej i bolesnej karierze. Lepiej wiedzie się nowej inicjatywie społecznościowej, Google+, choć i w tym wypadku istnieją poważne podejrzenia, że firma sztucznie pompuje statystyki serwisu. Nie zamierza go jednak na razie zamykać, co więcej wprowadza w nim kolejne zmiany.

2. Aplikacje tworzą własny, zamknięty świat

Poza zakazaną strefą Facebooka istnieje jeszcze inny, błyskawicznie rosnący zamknięty obszar. To aplikacje, szczególnie te działające na smartfonach i tabletach. Dane, które w nich umieszczamy - zdjęcia, teksty czy lokalizacje GPS - są kompletnie niedostępne dla wyszukiwarek. Dzieje się tak dlatego, że informacje trafiają bezpośrednio do bazy danych twórcy aplikacji i ani przez chwilę nie pojawiają się w otwartym internecie. Doskonałym przykładem są zdjęcia z Instagrama, aplikacji kupionej ostatnio przez Facebooka za miliard dolarów. Fotografie wykonane tą aplikacją są dostępne na www tylko pojedynczo, w bardzo ograniczonym zakresie.

Analitycy szacują, że do końca 2014 roku sprzedaż smartfonów przekroczy miliard sztuk. A największą siłą tego typu urządzeń są właśnie aplikacje. Również te, które pozostają poza zasięgiem Google'a.

Siergiej Brin wskazuje tu na Apple jako głównego sprawcę zła - to system iOS zapoczątkował ideę opierania telefonu na rozbudowanym ekosystemie aplikacji tworzonych przez niezależnych programistów. Trudno jednak nie zauważyć tu hipokryzji - w końcu Android, główny konkurent iOS opiera się na tym samym pomyśle (czy, jak twierdził Steve Jobs, został z iOS-a bezczelnie zerżnięty). Choć bardziej od systemu Apple'a otwarty, Android również korzysta z wielu zamkniętych dla świata aplikacji, a całkiem niedawno miała swoją premierę androidowa wersja Instagrama.

3. Rząd chce kontrolować to, co możesz robić w Sieci

Kolejnym siedliskiem zła są, zdaniem Brina, korporacje i rządy. A ściślej rzecz biorąc to, co dzieje się kiedy prywatny biznes wpływa na prawodawstwo kraju. Skojarzenie jest tu oczywiste - ostatnie starcia dotyczące ACTA czy SOPA sprawiły, że temat ten stał się wyjątkowo gorący.

Jesteśmy świadkami potężnego ataku na wolność Sieci. Rządy zaczynają zdawać sobie sprawę z siły tego medium, z tego, jak ludzie wykorzystują je do organizowania się i starają się ukrócić dostęp do niego na całym świecie; nie chodzi tu bynajmniej wyłącznie o rządy takich krajów jak Chiny, czy Korea Północna. Ustawy wpływające na wolność internetu pojawiają się w Stanach Zjednoczonych, we Włoszech, na całym świecie.

Chodzi tu między innymi o kontrowersyjne ustawy SOPA czy PIPA, a w Polsce ACTA. Zapisy te były bardzo mocno wspierane przez wytwórnie muzyczne oraz filmowe, czyli branże najbardziej obawiające się piractwa w Sieci. Brin stwierdził, że

Ustawy SOPA i PIPA (...) doprowadziłyby do tego, że rząd USA używałby tej samej technologii i tego samego podejścia, jak powszechnie krytykowane Chiny lub Iran.

Mówiąc o koncepcji ograniczania dostępu do sieci Brin gorzko stwierdził:

Kiedyś sądziłem, że nie da się zagnać dżina wolności z powrotem do butelki. Teraz jednak widzę, że w pewnych obszarach dżin w butelce już jest

Czy faktycznie czeka nas koniec internetu, jaki znamy? Ustawy SOPA, PIPA i ACTA trafiły (przynajmniej na razie) do lamusa. A co z demonicznymi działaniami Facebooka i Apple'a? Tu historia jest bardziej skomplikowana.

Podstawowym źródłem przychodów Google'a jest wyszukwiarka. A konkretniej - powierzchnia reklamowa w wyszukiwarce. To wciąż ona, nie Android, nie przeglądarka Chrome i nie płatny pakiet dokumentów, jest najważniejszym elementem finansowania koncernu. Jednak świat się zmienia. Facebook wyrósł na światową potęgę i wkrótce korzystać z niego będzie miliard użytkowników (obecnie jest to około 860 milionów). Pomaga mu w tym między innymi cała rzesza programów takich jak choćby słynne FarmVille firmy Zynga, które mogą gromadzić dane o użytkownikach jednocześnie ukrywające je przed Google.

Nic więc dziwnego, że sytuacja, w której Google traci swój najcenniejszy pokarm - dane - wywołuje paniczne odruchy u jego twórców i właścicieli. Nie należy jednak mylić wolności z biznesem. Użytkownicy Facebooka czy Instagrama najwyraźniej nie czują się szczególnie zniewoleni - temu ostatniemu serwisowi tylko w ciągu ostatnich 10 dni przybyło 10 milionów użytkowników. Natomiast Google najwyraźniej zaczyna odczuwać nieprzyjemne ruchy gruntu pod nogami.

Pozostaje więc pytanie czy mocne wypowiedzi Siergieja Brina to tylko efekt nerwowej sytuacji w Google czy może raczej głos jednego z wielkich wizjonerów internetu? W końcu zjawisko zamykania sieci przez kraje takie jak Chiny czy Iran nasila się. Marzenia o wolnym internecie, który będzie szerzył ideały demokracji właśnie okazują się mrzonkami. Tylko czy to znaczy, że internet staje się gorszy? A może to normalny kierunek rozwoju? Może to świat zmienia internet, a nie odwrotnie, jak sądzono jeszcze kilka lat temu?

Więcej o:
Komentarze (73)
Założyciel Google Sergey Brin twierdzi, że rządy i korporacje takie jak Facebook i Apple zagrażają internetowi
Zaloguj się
  • Gość: gryzorrr

    0

    Ten człowiek ma absolutną rację. Google zlekceważyło patenty jako przestarzały sposób na egzekwowanie należności za to, że się "było pierwszym". Teraz obrywa od wszystkich za to. Niesłusznie.

  • drzejms-buond

    0

    Google się wścieka bo nie może położyć swojej zachłannej łapy na Facebooku. Ot i cała historia.
    Mimo całej mojej niechęci do tej firmy muszę przyznać że Google i Gmail to BYŁY najlepsze narzędzia
    jakie dał nam internet. BYŁY! W marcu , podobnie jak tysiące innych internautów zrezygnowałem z ich usług( przynajmniej oficjalnie bo obecnie nie można być pewnym kiedy google cię NIE śledzi) .
    Zachłanność tych panów spowodowała, że ludzie zaczęli od nich uciekać.
    A mówienie o "wolności w internecie" w ustach tych panów brzmi zaskakująco śmiesznie.
    Może kiedyś rzeczywiście tak było ale pieniądz zmienia każdego...nawet Gazetę, z jej licznymi , pochwalnymi artykułami na temat Google. No cóż, umowa to umowa... Tak panowie?

  • Gość: Trawers

    0

    Boli go, że syf Android jest dla grupy nudziarzy, lubiących bawic się telefonami, gotowac romy, poprawiac i usprawniać. Pozostali, wola działajacy sprawnie sprzęt, więc android to obciach. Dowala Apple, pewnia niedługo opluje Microsoft.

  • pan_glosny

    Oceniono 2 razy 2

    Samo Google też nie jest święte - patrz nowa polityka prywatności.

  • watanabefigi

    Oceniono 4 razy 2

    "Tekst budzi wiele kontrowersji - czy szef tak wielkiej firmy powinien wygłaszać równie stanowcze sądy?"

    Ale w kim budzi? W Gazecie czy tak w ogóle? Ja np się całkowicie zgadzam z poglądem, że wolność komunikowania się w internecie jest zagrożona.

  • 0gt

    Oceniono 3 razy 3

    Niby "wizjoner" a jakoś nie przyszło mu do głowy, że mogę chcieć coś w Internecie opublikować, bez koniecznosci dzielenia się z googlem. Bo taką akurat mam fanaberię.

  • dolorata

    Oceniono 3 razy 3

    G boi się odejścia ludzi od ich przeglądarki, manipuluje wynikami wyszukiwania, nie określa jasnych reguł jakie warunki ma spełnić strona internetowa aby była top1, podaje wytyczne dla webmasterów a jak coś się im nie podoba mówi o złamaniu zasad! Czujecie różnicę wytyczne a zasady?

  • dziennikarz12

    Oceniono 3 razy 3

    to chyba jakis zart???google to najwieksza instytucja inwigilacji uzytkownikow internetu!!!!facebook i inne to male pionki!!!ile zarabia google za udostepnianie danych o uzytkownilkach????jestem informatykiem i jak sie ktos zna co nie co na...........to po otwarciu google servera-same programy szpiegujace!!!!!doslownie na kazdej ikonie zdjeciu i na samym logo tez!!!!i kto komu zagraza??????

  • biaconeri12

    Oceniono 3 razy 3

    Jak dla mnie dobry artykuł wiem że chodzi tu o walkę o powiedzmy klienta odbiorce ale jednak w kilku wypowiedziach Sergey Brina się zgodzę oczywiście chodzi mi tu o dobrze ujętą kwestie tych Acta Pipa Sopa i nie rozumiem tych zasra....nców z góry czy oni na wszystkim muszą trzymać rękę by jeszcze bardziej doić szarego człowieka z marną pensją który męczy się w życiu kiedy tamci pod palmami piją driny i palą kubańskie cygara z uśmiechem na ryju.Przyznam też że zastanawiałem się zawsze jak Google mogą zarabiają przecież wszystko jest za free.No i każdy lubi sobie po googlować u wujka Googla i odwiedzić ciocie wiki a przy okazji i zajrzeć do brata Youtu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX