Kto odpowiada za brak aktualizacji twojego telefonu z Androidem?

Joanna Sosnowska
08.05.2012 16:03
A A A
Android

Android (Fot. Robert Kędzierski)

Prześledziliśmy jeden z najbardziej dziwacznych i pokrętnych procesów w branży technologicznej - aktualizację systemu Android. Ta dziwaczna procedura sprawiła, że Google stracił kontrolę nad własnym systemem, a 300 milionów użytkowników nie dostaje na czas tego, co powinni.

Nic tu nie jest proste ani oczywiste. Potrzeba naprawdę wiele pomysłowości, by opracować równie zawodny i podatny na opóźnienia proces. Co gorsze trudno znaleźć winnego - wygląda na to, że tak naprawdę winni są wszyscy, a najbardziej cierpimy my, klienci. Zobaczmy kto za co tu odpowiada i na kogo możemy się wściekać.

Producent

Za co odpowiada producent w procesie aktualizacji Androida?

Największą rolę w procesie aktualizowania telefonu z Androidem odgrywa producent sprzętu, na którym OS jest zainstalowany. Czyli na przykład Samsung, Sony, LG, HTC, Huawei i inni. Google udostępnia kod źródłowy nowej wersji Androida, a producent sprzętu powinien zoptymalizować go pod kątem własnych urządzeń.

to producent musi wydzielić odpowiednie zasoby (przede wszystkim ludzkie), celem fizycznej pracy przy kodzie źródłowym

podkreśla Jarosław Bukowski, GSM Product Specialist w firmie LG. Zajmują się tym zespoły R&D (Research & Developement), które zależnie od firmy mogą różnić się liczebnością (co przecież też ma wpływ na szybkość postępów pracy).

Najpierw zespół R&D przygotowuje oprogramowanie (które w ramach własnych zasobów wstępnie weryfikuje). Następnie przekazuje je do sprawdzenia lokalnym oddziałom R&D - tu proces jest różny dla każdego producenta, jednak zasadniczą cechą wspólną jest przeprowadzenie żywych testów wszystkich funkcjonalności zawartych w urządzeniu, sprawdzenie działania sprzętu w warunkach lokalnych (ze szczególnym uwzględnieniem pracy w sieciach komórkowych) oraz szeroko rozumiany tzw. "free testing", czyli zwyczajne użycie w sytuacjach codziennych - tłumaczy Bukowski.

Producent odpowiada więc za dostosowanie kodu źródłowego oprogramowania do specyfiki sprzętu, na którym będzie on uruchamiany, oraz za przeprowadzenie kompleksowych testów wydajnościowych (czy uruchomienie wielu aplikacji nie spowolni pracy systemu, czy bateria nie będzie się szybciej wyczerpywała, itd.). Do producenta należy także za wprowadzanie poprawek bezpieczeństwa udostępnianych przez Google.

Poprawki takie nie wpływają na numerację wersji Androida. Mają jednak spory wpływ na proces aktualizacji. Producent może zacząć bowiem prace nad daną wersją oprogramowania (na przykład 2.3.4), później zmienia kod, żeby dostosować go do kolejnej wersji (2.3.5), a w międzyczasie Google podsyła łatkę bezpieczeństwa. Poprawka taka musi być uwzględniona w Androidzie, więc cały proces zatwierdzania oprogramowania oraz testów rozpoczyna się na nowo, tłumaczy przedstawiciel LG.

Mamy więc dwa pierwsze powody opóźnień w procesie aktualizacji: niewystarczająca elastyczność działów R&D oraz niespodziewane poprawki.

Załóżmy, że producent przygotował aktualizację dla twojego urządzenia. Czy to znaczy, że smartfon będzie już wkrótce działał pod kontrolą najnowszej wersji oprogramowania? Nie do końca. Gdy aktualizacja jest już ukończona i zaakceptowana, może trafić na telefony osób, które swój sprzęt kupiły w sklepie - a nie u operatora. Dlaczego? Bo operatorzy są kolejną częścią układanki.

Operator

Jaką rolę w procesie aktualizacji Androida odgrywa operator?

Operator najpierw decyduje, czy w ogóle chce wprowadzić aktualizację danego modelu smartfona, tłumaczy nam Andrzej Gładki, kierownik Działu Zarządzania Produktami w T-Mobile. Owszem, operator może bowiem nie chcieć aktualizacji dla konkretnych modeli telefonów. Powody to najczęściej brak ludzi, którzy mogliby zająć się pracą nad oprogramowaniem (lub brak czasu), a także chęć promowania nowszych modeli telefonów, a w związku z tym ciche "wygaszanie" poprzednich modeli.

Dlaczego jednak aktualizacja oprogramowania trafia najpierw na urządzenia kupowane w sklepie, a nie u operatora? Bo operator także wprowadza zmiany w oprogramowaniu. Do kodu dostarczonego przez producenta dodane zostają usługi operatora, jego ustawienia (na przykład punkty dostępu, konfiguracja MMS-ów czy APN), usługi czy aplikacje. Jeśli posiadacie telefon z Androidem w wersji operatorskiej, to oprogramowanie przechodzi naprawdę długą drogę, zanim trafi na wasze urządzenie. A więc po kolei: Google (udostępnia kod) - producent (przygotowuje aktualizację) - operator (dostosowuje wersję Androida dla swoich potrzeb, przeprowadza testy techniczne i dokonuje akceptacji). Ale to wcale jeszcze nie koniec. Później jeszcze wprowadzone zmiany muszą zostać zaakceptowane przez producenta, a ostatecznie jeszcze przez Google'a. Bo przecież rola Google w procesie aktualizacji nie kończy się na udostępnieniu kodu źródłowego.

Google

Jaką rolę w procesie aktualizacji odgrywa Google?

Google otwiera i kończy cykl aktualizacji. Otwiera, bo to on udostępnia kod źródłowy kolejnych wersji Androida. Kończy, bo odpowiada za ostateczną akceptację wszystkich wersji producenckich i operatorskich. Zanim nowy Android trafi na twój telefon, Google musi zatwierdzić wszystkie wprowadzone przez swoich partnerów zmiany. A taki proces trwa.

Google ma to do siebie, że może dla własnego widzimisię strzelić ostrzegawczego pstryczka w nos, 'czepiając się' tak naprawdę rzeczy totalnie nieistotnych. Procedury Google są szczegółowo przygotowywane i musimy zawsze liczyć się z tym, że dostawca oprogramowania, może zwrócić uwagę na rzecz nie istotną dla nas z punktu widzenia funkcjonalności, ale bardzo ważną z perspektywy bezpieczeństwa lub wpływu na inne, ważne elementy systemu. Takie sytuacje należą do rzadkości. Zazwyczaj akceptacja Google jest formalnością, bo wiemy, na czym im zależy i to też dostają. Musimy jednak pamiętać o procedurach: nowe oprogramowanie do akceptacji trzeba zgłosić, poczekać na swoją kolej, potem na wynik sprawdzenia i dopiero po tymże oczekiwaniu uznać za gotowe do wydania klientowi - mówi Bukowski z LG.
Duży może więcej. W kolejce zgłoszeń, które rozpatrywane są przez Google najpierw pod uwagę brane są duże podmioty. Na przykład aktualizacje przygotowywane dla Vodafone czy AT&T. Ma tu miejsce prosta ekonomia skali. Mały producent lub mały operator dłużej czeka na pozytywną opinię Google'a, niż liczący się na rynku gracz - dodaje Andrzej Gładki z T-Mobile.

W ten sposób od wypuszczenia kodu przez Google do udostępnienia aktualizacji użytkownikom mija nawet kilka miesięcy. Jest jednak jeszcze jeden element układanki, o którym dość często się zapomina.

Producent komponentów

Jaką rolę w procesie aktualizacji Androida odgrywa producent komponentów?

Producenci podzespołów muszą przygotować odpowiednie oprogramowanie (m.in. sterowniki).

Rolą producenta jest zmusić sprzęt do działania przy pomocy oprogramowania, jednak to poddostawcy muszą przygotować podstawowe elementy - zauważa Bukowski - zdarza się niestety dość często, że podwaliny pod przygotowanie aktualizacji są mocno opóźnione, a czasem nawet niemożliwe do wykonania, zanim faktyczny producent w ogóle zabierze się do wykonywania swojej roboty. Opóźnienia idą często w długie miesiące.

Kto więc ostatecznie odpowiada za brak aktualizacji telefonu z Androidem? Zły producent, zły operator, jeszcze gorszy Google? Nie sposób tego stwierdzić z całą pewnością. W świecie idealnym producent dysponowałby wystarczającą liczbą osób w działach R&D i błyskawicznie przygotowywałby swoją wersję aktualizacji. Podobnie operator - miałby do dyspozycji nieograniczone zasoby ludzkie i czasowe. A Google i producent komponentów? Także mogliby szybko reagować i współpracować z partnerami.

Jednak świat nie jest idealny i na aktualizację Androida trzeba czekać kilka dobrych miesięcy. Kogo należy winić? Wydaje się, że za opóźnienia odpowiada... sam Google. Wielkie korporacje potrafią wykazywać się zadziwiającą niefrasobliwością i brakiem perspektywicznego myślenia. Ostatecznie wypuszczając produkt taki jak Android nietrudno było przewidzieć, że proces jego aktualizacji zamieni się w istny koszmar. I to koszmar, którego ofiarami staniemy się my - klienci.

Komentarze (145)
Zaloguj się
  • Oceniono 135 razy 127

    Potwierdzam, aktualizacje operatora to jeden wielki syf. Zakupiłem w październiku SGS II, kupiłem na allegro, ale ogólnie brandowany był w plusie, niby flagowy model, nowość itp, itd, w każdym razie mógł by normalnie myślący człowiek domniemywać, że ktoś będzie wypuszczał do niego aktualizacje. Jakże się pomyliłem, przez ponad pół roku nie pojawiło się NIC, przy czym nie winię tutaj Samsunga, gdyż na forach oryginalne aktualizacje od producenta pojawiają się średnio co miesiąc. W końcu na mój model pojawił się android ICS a ze strony operatora nadal nic, w związku z tym siadłem, poczytałem fora, pobawiłem się kabelkiem i jeszcze tego samego dnia zmieniłem soft na oryginalny od samsunga. Polecam wszystkim, olejcie operatorów, kupujcie smartfony osobno, gdyż niczego dobrego się od nich nie doczekacie, ani w kwestii aktualizacji ani gwarancji.

  • tomasz20

    Oceniono 82 razy 50

    ...no tak,życie obecne bez telefonu nie ma sensu...a życie tylu osób z telefonem bez aktualizacji to już na pewno powód do zbiorowego samobójstwa....Jak żyć panie premierze?

  • Oceniono 59 razy 33

    Konkluzja artykulu jest trafna: Google spie...yl model biznesu. Microsoftowi sie kiedys udalo, ale to najwyrazniej juz nie te czasy, by tworzyc software, ktore bedzie chodzilo na wszystkim. To jedna z przyczyn dlaczego Apple nie zarabia na sprzedawaniu OS-a na inny sprzet. Przeliczyli, ze koszt updateow przekroczylby przychody ze sprzedazy.

  • gregviii

    Oceniono 47 razy 29

    Odpowiada producent sprzętu jednoznacznie!
    To on wypuszcza system i DZIAŁAJĄCE sterowniki do konkretnego modelu.
    Google daje tylko system a producent ma go dostosować.

    Operator nie jest nikomu potrzebny. Większość softów do telefonów potrafi się zaktualizować bez patrzenia na operatora. A ile śmiecia mniej się instaluje.

  • Oceniono 38 razy 22

    Po raz kolejny ktoś nie rozumie specyfiki platformy Android. Po pierwsze, nie będzie aktualizacji do nowych wersji Androida dla wszystkich urządzeń na rynku. Duży udział w rynku mają telefony low-end, które nie będą aktualizowane poza poprawkami bezpieczeństwa. Skądś ta niska cena musi się brać. Między innymi z braku zasobów ludzkich zaalokowanych do aktualizacji oprogramowania systemowego.
    Po drugie, wybierając mocno zmodyfikowane wersje Androida z Sense, TouchWIZ czy cokolwiek innego użytkownik musi być świadomy, że będzie opóźnienie w aktualizacji. Cudów nie ma. Jeśli chce się szybkich aktualizacji to na rynku dostępna jest linia Nexus, która dostaje aktualizacji od Google jak iPhone od Apple.
    Po trzecie - fragmentacja - problem mocno rozdmuchany. 65% rynku Androida to Gingerbread, ok 20% Froyo, 5% ICS. Ponad 80% rynku to wersje 2.2 i 2.3 gdzie nie było drastycznych zmian w API. Naprawdę nietrudno napisać aplikację, która będzie działać dobrze na 2.2, 2.3 i 4.0. Są także metody tworzenia UI na telefony i tablety za jednym zamachem (Fragments) O wiele większym problemem dla developera było to, że róźnorakie nakładki dostarczały własne skórki na kontrolki UI przez co było trudno zrobić apkę, która fajnie wyglądała na Stock, Sense i Touchwiz. Dlatego od 4.0 jest przymus aby standardowa skórka była dostępna niezależnie od modyfikacji.
    I ostatnie, dostarczanie poprawek bezpieczeństwa. Tutaj także problemu nie ma. Google ma możliwość dostarczania takich fixów przez Google Play, niezależnie od OEMów.

  • jackthebear

    Oceniono 26 razy 22

    Warto wspomnieć o jeszcze jednej sytuacji - gdy producent urządzenia celowo UNIEMOŻLIWIA opracowanie aktualizacji, tak jak choćby MOTOROLA.

    W czym problem? Otóż Motorola bardzo opornie przygotowuje aktualizacje systemu Android dla swoich urządzeń - większość z nich właściwie nie ma nigdy szans doczekać się aktualnej wersji systemu. Co gorsza, Motorola BLOKUJE BOOTLOADERY swoich urządzeń, przez co nie jest możliwe przygotowanie własnych wersji systemu Android i wgranie ich do urządzenia (urządzenie nie pozwala na uruchomienie kernela nie podpisanego przez Motorolę).

    Jest to oczywiście podyktowane chęcią zmuszenia klientów do kupna coraz nowszych modeli urządzeń - często niczym nie różniących się od siebie, poza wersją oprogramowania. W ten sposób Motorola sprzedaje bliźniacze modele Defy oraz Defy+, które w rzeczywistości różnią się od siebie wyłącznie pojemniejszą baterią i wersją systemu Android. Oczywiście posiadacze Defy nie mają co liczyć na oficjalnego Androida Gingerbread, zaś posiadacze Defy+ nigdy nie dostaną Androida w wersji ICS.

  • Oceniono 24 razy 20

    Asiu! Więcej takich artykułów! Ten jest szczególnie ważny! Najgorsze jest brandowanie softu przez operatorów w telefonach high-endowych gdzie aktualizację można zrobić przez OTA.Ostatnio pojawił się na rynku HTC One X.Recenzje ma piękne, ale problemów użytkownikom stwarza mnóstwo.Według testera pclab.pl "sprzęt w obecnej postaci nie powinien pojawić się na rynku"! Kolejne aktualizacje poprawiały działanie telefonu. Gdyby miał brandowany soft przez Orange lub Play,żadna aktualizacja nie jest możliwa!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX