Jestem niewolnikiem powiadomień

Joanna Sosnowska
06.08.2012
A A A
FOMO

FOMO (Fot. A. Kwiatkowski)

Słyszałeś o FOMO? Nie? Ale bardzo możliwe, że już je masz. Podobnie, jak 40% osób korzystających z internetu.

Klik, klik. Klik

Siadam do tekstu. Zanim napiszę 3 pierwsze zdania, odpowiadam na maile. Kończę wstęp gdy widzę, że pojawiły się nowe powiadomienia na Twitterze. Klikam, przecież muszę dowiedzieć się, co mnie ominęło. Jestem w trakcie pisania pierwszego akapitu, wibruje telefon. Odczytuję SMS-a, sprawdzam Facebooka. W międzyczasie przychodzą kolejne maile. Trzeba je odczytać, może to coś ważnego.

Klepię w klawiaturę, ale w oknie przeglądarki widzę już kolejne powiadomienia, znów terkocze telefon. Przerywam pracę, sprawdzam powiadomienia. Do kolejnej serii przerywników nie mogę już dopuścić. Wyłączam Facebooka, Twittera, po zastanowieniu zamykam wszystkie zbędne karty przeglądarki. Wyciszam telefon. Dłuższą chwilę myślę, czy nie zamknąć też programu pocztowego. Stwierdzam ostatecznie, że to narzędzie pracy. Może zostać. W spokoju wracam do pisania.

Sytuacja opisana powyżej powtarza się bardzo często. Jestem stuprocentowym człowiekiem  XXI wieku - non stop w Sieci, non stop przed jakimś ekranem, non stop w zalewie informacji. To po prostu musiało mnie zmienić.

Infoterror

Infoterror

Jestem na urlopie. Egzotyczny kraj, piękne widoki, świeci słońce. A w głowie jedna myśl - co mnie omija? Nerwowo zerkam na ekran smartfona, sprawdzam maile, monitoruję Facebooka. W każdej chwili jestem gotowa do reakcji, jeśli pojawi się ważna sprawa związana z pracą.

Multitasking, problemy z koncentracją, z przejrzeniem wszystkich informacji, które domagają się uwagi, poczucie zagubienia jakie ogarnia nas gdy zapomnimy zabrać telefonu - to tylko kilka nowych zjawisk cywilizacyjnych. Kto mógł przypuszczać jeszcze kilkanaście lat temu, że pojawi się coś takiego jak syndrom fantomowych wibracji, czyli fakt, że że ludzie odczuwają wibracje telefonu komórkowego, którego nie mają przy sobie. To uznane medycznie zjawisko, którego przyczyn dopiero się zaczynamy domyślać.

Naukowcy wciąż nie wiedzą jak traktować nasze ciągłe życie online i fakt, że nowym najbardziej intymnym urządzeniem XXI wieku stał się telefon komórkowy. Nie wiadomo do końca, czy internet nas ogłupia, czy wręcz przeciwnie. Wyniki badań mogą być niejednoznaczne; bardzo jednoznacznie reaguje jednak nasz mózg, który nie zawsze potrafi się odnaleźć w nowych, cyfrowych czasach.

Lęk

Siedzę ze znajomymi. Wibruje telefon. Od razu po niego sięgam i odczytuję powiadomienie z Facebooka, maila lub SMS-a. Wiem, że mogłabym to zrobić później. Ale nie potrafię.

To nie fanaberia, to nie pracoholizm. To FOMO, Fear of Missing Out, czyli strach przed tym, że coś mnie omija. Strach przed zignorowaniem ważnego tematu w pracy lub przed opuszczeniem istotnego dla mnie wydarzenia towarzyskiego.

Jak tłumaczy mi Izabela Dziugiel, psycholog z Przystani Psychologicznej, FOMO jest syndromem, który może być objawem z jednej strony np. zaburzeń osobowości, a z drugiej może doprowadzić do uzależnienia od informacji. Psycholog wyjaśnia, kiedy możemy zacząć przypuszczać, że nabawiliśmy się FOMO:

Do głównych objawów należą zwiększony, odczuwany stres czyli: poddenerwowanie, podirytowanie. Innym ważnym są braki w koncentracji i uwadze, poczucie przytłoczenia wielością bodźców. Występuje również prokrastynacja czyli patologiczna tendencja do przekładania rzeczy na później, w FOMO związana z podejmowaniem aktywności takich jak sprawdzanie maila, powiadomień na profilach społecznościowych, SMS-ów itp., jak również uczestniczenie w wydarzeniach, na które tak naprawdę nie mieliśmy ochoty, no ale przecież "może tam się zdarzyć coś wyjątkowego" więc idę, co w efekcie przynosi zaniedbywanie zadań, z których mieliśmy się wywiązać.

Brzmi znajomo? FOMO zatacza coraz szersze kręgi.

FOMO to choroba współczesnej cywilizacji technologicznej, a jednocześnie łatwo się jej "nabawić". Wystarczy tylko dowolne urządzenie, które może zalogować się do Facebooka czy innego serwisu społecznościowego - podsumowuje Piotr Gnyp, założyciel serwisu Polygamia.pl i redaktor naczelny Gadżetomania.pl - Co więcej, nigdy nie jesteśmy w pełni zaspokojeni. Winne są temu sieci społecznościowe i szybkość przekazywania informacji. O ile wiadomość o imprezie na karaibskim jachcie raczej nie wpłynie na nas negatywnie, o tyle w zależności od zamożności swojej i znajomych źle będziemy reagować na różne wydarzenia. Dla jednego mogą być to narty w Alpach, dla innego wyjazd nad pobliskie jezioro czy wizyta w popularnym klubie.

FOMO to także życie w ciągłym zawieszeniu i niespełnieniu. To nieustanne rozważanie - czy podjąłem właściwą decyzję? czy jestem we właściwym, najlepszym miejscu? czy nic mnie nie mija?

Do FOMO przyznaje się już 40% osób korzystających z internetu, będących w wieku od 13 do 67 lat.

Czy FOMO to problem Pierwszego Świata?

FOMO

Jeśli nie cierpisz na FOMO możesz uznać je za problem Pierwszego Świata - wydumany i błahy. Tymczasem narażeni na FOMO jesteśmy wszyscy. Psycholog tłumaczy nam, że potrzebujemy przeglądać się w innych jak w lustrze, żeby widzieć siebie pełniej, co jest niezbędne do pełnego rozwoju emocjonalnego. Co więcej - FOMO wcale nie pojawiło się wraz z epoką cyfrową.

Sam syndrom nie jest nowy. Istnieje praktycznie od zawsze, tylko pod innymi nazwami. Dziadek Freud twierdził, że wszystkie zaburzenia obsesyjne mają swoje źródła w lęku przed wyborem - tj. kiedy wybiorę już coś konkretnego, to pozbawiam się innych opcji, a może tamte były lepsze? I tak tkwię w błędnym kole: "muszę podjąć jakąś decyzję - tyle opcji - która lepsza?". Teraz mamy FOMO, związane z rozwojem technologii, ale mechanizm jest ten sam.

Czy to znaczy, że technologia wpływa na nas niekorzystnie?

W związku z tym, że technologia tak szybko się rozwija, nieumiejętnie z niej korzystamy, bo po prostu jeszcze jej nie "oswoiliśmy". W momencie, kiedy będziemy dojrzewać wraz z technologią, kiedy będzie ona nieodzowną częścią życia, a nie czymś obcym, narzuconym, będziemy sobie w pokoju współistnieć, FOMO, które znamy teraz może zniknąć, albo patrząc na historie rodzaju ludzkiego, może pojawić się pod inna nazwą

tłumaczy Dziugiel.

Jako gatunek umiemy się dopasować do otaczającego nas otoczenia. Cyfrowe czasy sprawiają, że stare syndromy przybierają nowe formy. Nasycony mediami świat przyśpieszył, a wraz z nim nasze mózgi. FOMO można oswoić, ale nie można ignorować jego istnienia. W końcu wcześniej czy później może czekać nas wszystkich.

Artykuł skończony. Wzrok szybko biegnie do poczty; sprawdzam maile, włączam telefon. Stopniowo spływają na niego powiadomienia, które ominęły mnie pojawiły się podczas pisania. Sprawdzam wszystkie, selekcjonuję informacje. Poziom FOMO wraca do normy.

Komentarze (81)
Zaloguj się
  • drugilukasz2983

    Oceniono 242 razy 232

    Ja jestem uzależniony od gazety.pl

    Codziennie muszę tu wejść i czytać te głupie komentarze. Mnóstwo czasu na to marnuje, który mógłbym sensownie wykorzystać np. na naukę języka obcego.

    Zły jestem przez to na siebie ale nałóg wygrywa.

  • forpoczty

    Oceniono 99 razy 89

    "FOMO to także życie w ciągłym zawieszeniu i niespełnieniu. To nieustanne rozważanie - czy podjąłem właściwą decyzję? czy jestem we właściwym, najlepszym miejscu? czy nic mnie nie mija?"

    to wasze fomosromo istnieje od zawsze, tylko do dzisiaj mówiło się na to lęk egzystencjalny

  • shark.qwerty

    Oceniono 71 razy 69

    "FOMO" trwa tylko do momentu, w którym ktoś zdaje sobie sprawę z tego, jak powierzchowne i subiektywne są docierające do nas informacje, za którymi wcześniej tak goniliśmy. Pisane są przez ignorantów, przesycone sensacją, uproszczeniami, przekłamaniami. Może pomogło mi to, że zacząłem obcować z tą "doglębną' informacją na studiach i porównanie wyszło na niekorzyść moich "obsesji". pewnie pomogło też to, że sam zająłem się pisaniem i współtworzeniem jednego z tych źródeł informacji.
    Drugim czynnikiem "wyleczenia" jest problem: "Zaraz, ale co z tego, że to wszystko co dzień czytam?"
    Niedawno miałem w przeglądarce zakładki do parunastu portali o różnych profilach, które miał mi zapewniać wystarczającą dawkę wiadomości na dzień, ciągle w jakąś klikałem. Po czasie zaczynałem dochodzić do wniosku, że niczego to nie zmienia, niby powinienem być mądrzejszy, bo przecież moja babcia nie czyta tego wszystkiego, nie ma komputera ani internetu, "tyle rzeczy jej umyka" - myślałem sobie, a jednak dalej żyje, tak ja ja, i ma się dobrze.
    Dzisiaj urządzenie z internetem to dla mnie terminal odbioru i wysyłania poczty, załatwiania spraw z urzędami (co raz więcej takich możliwości, nawet u nas), zakupów, robienia przelewów, zasięgania opinii o czymś w danej chwili palącym, znajdywania materiałów edukacyjnych. Codziennie rano otwieram dwa wybrane portale informacyjne (jeden o profili ogólnych, drugi - ekonomicznym), tak jak kiedyś otwierało się przy śniadaniu gazetę. Wystarczy.

  • kuntakinte10

    Oceniono 81 razy 45

    Mi nie przypadły do gustu te wszystkie facebooki i naprawdę nie jestem wstanie zrozumieć jak człowiek może się od tego uzależnić.
    Żyjemy w świecie w którym 40% ludzi korzystających z internetu to idioci.

  • Oceniono 54 razy 36

    Jeśli nie mam facebooka ani twittera, zapominam czasami sprawdzić pocztę a na smsy odpowiadam z opóźnieniem bo nie noszę bez przerwy ze sobą telefonu, to znaczy że należę do tych normalnych 60%?

  • piastpiastun

    Oceniono 35 razy 33

    FOMO ech - a kiedyś z jabolem pod sklepem GS'u :)))) Taka moda widać.
    Zawsze są jacyś uzależnieni od czegoś tam.

  • Oceniono 130 razy 26

    To ja na szczęście należę do tych 60%. Niemal nic nie jest mi w stanie przeszkodzić w tym co robię.
    I nie cenię ludzi z FOMO. Strasznie uciążliwi z nich współpracownicy. Marnują nie tylko swój czas, także mój.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX