Żebrak na tablicy - jak buduje się popularność na polskim Facebooku

Nie jestem w stanie sobie przypomnieć, czy dałem na Facebooku jałmużnę. Jest to jednak bardzo prawdopodobne, ponieważ ostatnio trudno odpędzić się od żebrolajków, "hitu?, który opanował polską wersję serwisu społecznościowego.

Czym jest żebrolajk? To status (najczęściej obrazek), który zachęca nas do wykonania prostej czynności - polubienia, napisania komentarza lub udostępnienia. Przykład? Proszę:

Znacie zapewne ten status profilu Nie ogarniam. To do niego należy rekord lajków na polskim Facebooku. Nie każdy żebrolajk odnosi taki sukces. Co go odróżnia od innych? To, że niezwykle skutecznie gra na emocjach. Żeby żebrolajk był naprawdę udany, status/obrazek nie może być mdły. Musi być wyrazisty i wzbudzać emocje, które nakłonią nas do kliknięcia.

Facebook

Jak właśnie paraolimpiada. Tak jak wielu z Was cieszyłem się z sukcesów polskich sportowców w Londynie. Już bym udostępnił to zdjęcie, gdyby nie jedna rzecz....

Zmanipulowani?


Zdjęcie udostępnił profil Pomaderia. To serwis kobiecy o kosmetykach. A to budzi moje podejrzenia, że status nie jest do końca szczery. Że ma spełnić rolę żebrolajka. Jaka to rola?

Facebook

Fanpejdże na Facebooku cierpią na prostą, internetową przypadłość - trudno im się wybić, przebić do świadomości użytkowników. Szczególnie dotyczy to rzeczy młodych, o jeszcze nieugruntowanej marce. Kiedyś podobnym problemem była pozycja w wyszukiwaniach Google'a, a jego rozwiązaniem pompowanie Page Ranka. Co jest odpowiedzią na facebookowe problemy?

Edge Rank. To wskaźnik, który decyduje, co pojawia się na naszej tablicy. Zapewne zauważyliście, że niektóre rzeczy wiszą na niej dłużej i wyżej niż inne. To te z wyższym Edge Rankiem. Jak go napompować? Lajkami, udostępnieniami i komentarzami. A co nam je da? Żebrolajk właśnie.

Jak stwierdza dr Jan Zając, psycholog Internetu z Uniwersytetu Warszawskiego i współtwórca serwisu Sotrender, w rozmowie z Gazeta.pl, żebrolajk daje stronie:

Nowych fanów, więcej zaangażowanych fanów i wyższą zauważalność przez nich także kolejnych postów danego fanpejdża - czyli kapitał na przyszłość

Pompowanie statystyk


Dlatego agencje reklamowe prowadzące profile różnych firm tak bardzo upodobały sobie żebrolajki. Kilka przykładów:

FacebookNa profilu Plusa 1,3 tys. osób PamietaCzasyGdyTakPisałySMSyByOszczedzicZnaki

FacebookU Playa 3,5 tys. osób pamięta Ridga, który odszedł z Mody na sukces

Facebook13,5 tys. fanów Croppa lajkiem dało znać, że brakuje im czegoś na Facebooku

W końcu jednak trzeba zadać sobie proste pytanie - co brak f**ka ma do spodni? Wielu osób związanych z marketingiem społecznościowym bardzo krytycznie patrzy na żebrolajki. Agencja GoldenSubmarine śmieje się z nich poprzez stronę ZEBRA Lajk, która umożliwia stworzenie własnego, "hitowego" statusu. Michał Górecki, który pracuje w Grupie Heureka i prowadzi bloga poświęcone mediom społecznościowym, napisał zaś:

Zaangażowanie możemy podbić żebrolajkami, możemy wrzucać lolcontent, retrocontent, które będa lajkowane, ale pewnie nie będą budowały wizerunku naszej marki. (...) Wskaźniki świetne, a firma zastanawia się dlaczego właściwie nic im to nie daje.

Dlaczego nic nie daje? Bo przyciąga do fanpejdża osoby nieraz całkowicie niezainteresowane daną marką. Jak mówi Anna Mościcka-Miodek, Social Media Manager w Gazeta.pl:

Dla nas, wydawców, sprowadzenie komunikacji na Facebooku do żebrolajków i lolkontentu jest bardzo niepokojące. Dlaczego? Bo nasze wartościowe treści, te newsowe, informacyjne, ale też lajfstajlowe, często giną wśród śmieciowej zawartości. A my nie chcemy, żeby nasze marki uczestniczyły w wyścigu o sztucznie napompowane zaangażowanie i o fanów, którzy wcale nie są zainteresowani tym, co naprawdę robimy. Lepiej, żeby fanpage służyły budowaniu prawdziwej relacji i dyskusji na tematy, o których piszemy i które są ważne dla ich użytkowników. To one powinny decydować o tym, czy ktoś chce być naszym fanem i chce angażować się na naszym fanpage'u.

Widać to zresztą na przykładzie wspomnianej Pomaderii - fotografię paraolimpijczyków udostępniono prawie 42 tys. razy, a polubiło ją ponad 11 tys. osób. Sama Pomaderia ma jednak 9 tys. fanów. Dlaczego? Jedną z osób, która polubiła fotki był Artur Kurasiński, który prowadzi blog poświęcony nowym mediom, AK74. Jak nam powiedział:

Wiedziałem, ze "nabijam" ruch, ale nie chciało mi się szukać innego zdjęcia i tworzyć własnego komentarza. Chciałem pokazać, że jestem dumny z naszych paraolimpijczyków. Generowanie "żebrolajków" jest naganne i powinno zostać systemowo przez FB zlikwidowane.

Innymi słowy, Artur był "pustym lajkiem? dla Pomaderii.

Żebrolajki jak polski internet?

Krzysztof Gagacki / foto. wywiad dla AK74Krzysztof Gagacki / foto. wywiad dla AK74

Krzysztof Gagacki, dyrektor zarządzający agencji Livebrand, która administruje m.in. właśnie "rekordowym" profilem "Nie ogarniam", udzielił ostatnio kilka wywiadów, które przedstawiają sytuację z jego perspektywy.

Po pierwsze, ilość się jednak liczy. Jak mówi w wywiadzie dla bloga AK-74, łatwiej jest zapewnić klientowi publikę, jeśli ma się napakowane fanami strony, z których można potem przekierować ruch. Po drugie, taki jest po prostu internet. Jak możemy wyczytać w wywiadzie dla serwisu NaTemat:

Internet jest jednym wielkim tabloidem, jeśli chodzi o informację i o media. Każde medium, które wchodzi do internetu, po pewnym czasie tabloidyzuje się. (...) [To wybór] użytkowników. To oni wolą formę bardziej rozrywkową.

Szczególnie dotyczy to polskiego internetu, jak mówi Gagacki. Kiedy na Zachodzie sukces odnoszą bardziej wymyślne produkty sieciowe, u nas nadal premiują te najprostsze, jak Kwejk. Żebrolajki, jak można przypuszczać, także do nich należą. Nasz internet jest po prostu... niedojrzały.

Wstyd? Jaki wstyd!

Facebook / status profilu Zabrakło 9 tys. lajków...

Pozostaje oczywiście pytanie, czy powinniśmy teraz szybko zacząć przeglądać swoją oś czasu na Facebooku i odljakowywać wszystkie napotkane żebrolajki. A potem śmiać się z każdego, kto się na nie złapie. To raczej zły pomysł.

Lepszym będzie zwykła świadomość, że żebrolajki są jedną z zabawek w szerokim wachlarzu marketingowych zagrań. Mają do spełnienia konkretny cel, nawet jeśli koniec końców są nim puste liczby w panelu administracyjnym fanpejdża. Pamiętajmy o tym, kiedy kolejny raz natkniemy się na fotkę starszej, kochającej się pary.

Więcej o:
Komentarze (102)
Żebrak na tablicy - jak buduje się popularność na polskim Facebooku
Zaloguj się
  • Gość: ryzyshadow

    0

    A ja mam w D facebooka, naszą srasę i gg REAL RZĄDZI.:)

  • prababka44

    0

    Po prostu FEJSGŁUP :)))

  • Gość: Laura *

    Oceniono 1 raz 1

    okropność

  • Gość: com

    Oceniono 1 raz 1

    wchodząc w masę traci się klasę

  • Gość: tom

    Oceniono 2 razy 2

    a po co komu twarzo- książka ??
    ja nie mam żyje i jestem szczęśliwy a mam dopiero31 lat.

  • Gość: Bleh

    0

    Hmm...biały pajac rozwalony jak boss na kanapie z dermy w czapce z napisem "Compton". Wow. Panie Krzysztofie - może wybierze się pan do Compton?

  • Gość: banal

    Oceniono 1 raz 1

    ja mam konto tylko , ze bez:
    -prawdziwego malia( na chu.. mi 100 maili spamu w stylu xxxx gra w farmville)
    -oczywiscie bez podanego numeru telefonu
    -bez prywatnych zdiec
    -z 50 znajomymi
    FB to wrecz wymazone nazedzie do zbierania danych , NKWD mogla tylko o czyms takim marzyc...
    Po co komu wiedziec co aktualnie robie i gdzie sie znajduje? Paranoja...

  • gutentag12

    Oceniono 2 razy 2

    To, że zwariowały małolaty trudno świat zawsze taki był, że dzieci czy młodzież są podatni na takie wariactwo. Dziwię się tylko, że media też dostały małpiego rozumu. Tego małpiego rozumu dostają politycy szczególnie przed wyborami, dostają też starsi (chyba niedowartościowani). Skasowałem konto na fejsbuku ze względu na głupoty, które do mnie przychodziły, ze względu na małolaty które zapraszały mnie do grona swoich znajomych . Ludzie pogadajcie ze sobą na żywo a nie w internecie bo niedługo ludzie jak ryby będą tylko sapać i łykać bezdźwięcznie powietrze.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX