Urządzenia przenośne? Nie mam już takich

Małe i przenośne? Dla mnie już nie istnieje. Co z tego, że jakiś sprzęt może być niewielkich rozmiarów, skoro wiem, że i tak dojdą kolejne. Trzeba być gotowym na nadbagaż.

Bardzo lubię GIF, który pokazuje, jak zmieniało się biurko na przestrzeni lat. Z każdym kolejnym rokiem znikały urządzenia i papierowe dodatki, bo przecież wszystko jest w laptopie. Do szczęścia potrzebny jest nam tylko niewielki komputerek, można wywalić faks, radio, globus i korkową tablicę. Piękny obrazek - postęp w pigułce.

Biurko na przestrzeni lat

To samo da się powiedzieć o smartfonach. Większość nie nosi już odtwarzaczy MP3, nie ma przy sobie gazety czy kalendarza, nie zabiera z domu aparatu - po co, skoro jest telefon. Wszystko w jednym. Jesteśmy wolni!

Tak jest w teorii. Wystarczy jeden większy wypad, żeby zobaczyć upadek wielkiego mitu pod tytułem "tylko smartfon jest mi potrzebny”.

Oczywiście na wakacyjną wycieczkę możemy zabrać jedynie smartfona. Ale przecież lepiej wziąć też tablet, żeby wygodnie obejrzeć film w samolocie, pokazać bilet (niektórzy przewoźnicy wymagają dużych wyświetlaczy) lub przeglądać Internet czekając na pociąg. O ile tablet sprawdzi się przy stronach internetowych, tak dłuższa lektura wymaga czytnika. Bierzemy. W torbie przyda się jeszcze przenośna konsola do gier - niby można grać na tablecie, ale wciąż wolę PlayStation Vita.

Dołóżmy do tego ładowarki (nie zawsze jedna pasuje do wszystkiego), pokrowce, dodatkowe kable i nagle okazuje się, że "przenośne urządzenia”... no cóż, są przenośne, ale ich transport wcale nie jest tak wygodny, jak się wydaje. O ile jest wszystko w porządku, kiedy w kieszeni mamy tylko jedno z nich, tak schody zaczynają się, gdy chcemy wziąć coś jeszcze. A często musimy wziąć coś jeszcze.

Tak naprawdę to dopiero wierzchołek góry lodowej. Niezbędny jest powerbank, który naładuje sprzęty. Niektórzy nie rozstają się z kamerką GoPro. Inni są wierni tradycji i wciąż mają przy sobie aparaty. Kolejny nadbagaż. Smartfonowcy lekko też nie mają, bo gdzieś muszą upchnąć jeszcze kijek do selfie.

BAUBAXFot.Kickstarter/BAUBAX

Spokojnie, będzie tego więcej. Powszechne staną się drony, więc dojdzie kolejna walizeczka. Pewnie, że nie trzeba brać, ale po coś te wszystkie sprzęty kupujemy, prawda? Powstały, żebyśmy mogli mieć je pod ręką. Dzisiaj jednak bagaż podręczny puchnie.

Niby małe sprzęty mogą wszystko, ale tak naprawdę nawet do pracy zabieramy więcej niż tylko smartfona. Otaczamy się coraz większą ilością. I nie tylko ja tak mam. Wystarczy zobaczyć, jaką popularnością cieszyła się kurtka "współczesnego podróżnika”, o której niedawno pisaliśmy. Jej twórcy na Kickstarterze zebrali ponad 9 mln dolarów, kupiło ją prawie 45 tysięcy osób.

Produkt wygląda niepozornie, ale jego twórcy umieścili w nim: nadmuchiwaną poduszkę pod głowę, przepaskę na oczy, kieszonkę na napój, kieszonkę na okulary przeciwsłoneczne, kieszonkę na iPada, kieszenie rozgrzewające dłonie, schowek na słuchawki, kieszonkę na przenośną ładowarkę. Jeden z najbardziej ciekawych pomysłów to suwak, który jest... stylusem do tabletu/smartfonu.

Takich gadżetów jest nawet więcej: na Kickstarterze były plecaki czy walizki ze specjalnymi przegródkami na smartfony/tablety/laptopy. Ba, nie zabrakło w nich nawet baterii. To pokazuje, że "urządzenie do wszystkiego" nie istnieje.

Więcej o:
Komentarze (1)
Urządzenia przenośne? Nie mam już takich
Zaloguj się
  • fakit.pl

    Oceniono 6 razy 6

    Urządzenie może być do wszystkiego, ale na bardzo przeciętnym poziomie jakości. Jeżeli potrzebujemy lepszej jakości, potrzebujemy dodatkowego specjalistycznego sprzętu.

    Oczywiście dzisiejsza "przeciętna jakość" wystarcza w 95% domowych zastosowań.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX