Komentarze (74)
"Marsjanin" - film, który uratowała nauka
Zaloguj się
  • konto.do.komentow

    Oceniono 32 razy -18

    Ale run na ten film. Ostatnio taka akcja marketingowa była przy Interstellar, a wcześniej przy Incepcji. Oba okazały się straszliwymi gniotami, więc już się boję.

  • tsunami1

    Oceniono 7 razy -7

    Ten film to naukowa bzdura. Naukowcy są zgodni, przez 50tys. lat nie da się tam wyhodować NICZEGO! Do tego by coś tam wyrosło potrzeba efektu cieplarnianego. Wytworzenie go nie potrwa oczywiście długo, przy załodze kilkudziesięciu osób i wybudowania kilku fabryk zajmie ok. 3-5 lat, ale jedna osoba musiałaby poświęcić całe życie! Nawożenie kupą... ale czego? Rośliny rosną z kupy? NIE! Do tego trzeba żyznej gleby, no chyba, że wg autora wystarczy nasr... na saharze i czekać aż coś wyrośnie.

  • stefffon

    Oceniono 6 razy -6

    wiernosc nauce, zabawne... No wierniejszy niz Interstellar, a wciaz pelno bzdur

  • mkmedia

    Oceniono 4 razy -4

    film pompatyczny, muzyka tandetna tylko wtoruje tej pompatycznosci
    humor na sile, sztuczny. Film bedzie idealny na dzien niepodleglosci w usa :) Bardzo skojarzyl mi sie z na przyklad z filmem apollo 11

    Interstelalr mimo ze nielogiczny, czasami malospojny duzo ciekawszy, muzyka super, zmusza do przemsylen, widz nie wie jak bedzie przebiegac akcja, co sie wydarzy

    tutaj wszystko prstolinijne i ta groteskowa wrecz muzyka gdy w kontoli lotow sukces

    jak dla mnie jeden z gorszych filmow ridleya scota

    wezcie poprawke, ze wlasnie leci to w kinach, masa troli agencji, reklam stara sie przekonac ze film jest super, kasa kasa,
    za rok, dwa przeczytacie prawdziwe oceny krytykow

  • muzzyczny

    Oceniono 3 razy -3

    Film, jak i loty kosmiczne to fikcja. Nie doszukujcie się nauki tam gdzie jej nie ma.

  • wbrat80

    Oceniono 2 razy -2

    Niestety film przeciętny. I kompletnie nie wiem, gdzie autor recenzji widział tą naukę. Ale o tym nie będę tutaj pisał. Natomiast przytoczę klika poza "naukowych" rzeczy (z długiej listy), które mnie w tym filmie wyjątkowo drażniło:
    - NASA - w fimie przedstawiona jako grupa kilku osób, z czego połowa to wymalowane panie od PR. Gdyby sam Damon kilka razy nie wspomniał, że całe tabuny ludzi pracują nad rozwiązaniem jego problemów, to wyszłoby na to, że zajmuje się tym tylko kilku amatorów (a sposób na powrót na Ziemię i tak wymyśla jakiś młodzik spoza tego zespołu)
    - Pierwsza rozmowa z Damonem po uzyskaniu kontaktu - jestem pewny, że w rzeczywistości mieliby tą rozmowę rozplanowaną w najdrobniejszych szczegółach - co powiedzieć z rzeczy najpilniejszych, czego dowiedzieć się od niego - a tutaj durna dyskusja o tym jak to nie w tonie jest przeklinać... tragedia
    - Pani Kapitan - jeśli ta pani zachowywała się jak każdy dowódca załogi kosmicznej NASA, to współczuję... przywódca z krwi i kości...
    - wątek współpracy z Chinami - po prostu tragedia...

  • mkmedia

    Oceniono 18 razy -2

    film pompatyczny, muzyka tandetna tylko wtoruje tej pompatycznosci
    humor na sile, sztuczny. Film bedzie idealny na dzien niepodleglosci w usa :) Bardzo skojarzyl mi sie z na przyklad z filmem apollo 11

    Interstellar mimo ze nielogiczny, czasami malo spojny duzo ciekawszy, muzyka super, zmusza do przemsylen, widz nie wie jak bedzie przebiegac akcja, co sie wydarzy

    tutaj wszystko prostolinijne i ta groteskowa wrecz muzyka gdy w kontoli lotow sukces

    jak dla mnie jeden z gorszych filmow ridleya scota

    wezcie poprawke, ze wlasnie leci to w kinach, masa troli agencji, reklam stara sie przekonac ze film jest super, kasa kasa,
    za rok, dwa przeczytacie prawdziwe oceny krytykow

  • taktojahhh

    Oceniono 6 razy -2

    Jeśli chcą bardziej realistyczną wersję to powinni pokazać "poparzonych" ludzi w statku kosmicznym lecącym na marsa, z których każdy z tych ludzi zdaje sobie sprawę że nawet marsa nie doleci.

  • Oceniono 9 razy -1

    Jak ktoś szuka realizmu, niech poprzestanie na oglądaniu Discovery lub National Geographic. Dlaczego wymagać od filmu (nie dokumentalnego) realizmu? To film - ma albo bawić, albo straszyć, albo pociągać jakąś fajną akcją. A co produkcja, co jakiś nowy film trafia do kin, to budzą się upiory narzekające, że oderwane jest to od rzeczywistości. Zgodzę się, że efekty specjalne dziś bardziej niszczą, niż budują film, na dobrą sprawę nie jest już ważne kto gra, bo dziś grają efekty - a czy jest Matt Damon, Tom Cruise czy kuzyn Zdziśka to już rzecz drugorzędna. Ale poza tym od filmu wymagajmy przede wszystkim rozrywki, nie narzekajmy, że ktoś coś przekoloryzował, bo taka jest właśnie rola kina.
    Co nie znaczy, że domorośli "krytycy filmowi" nie mogą popuścić nieco w majtasy, by pokazać, jacy są wrażliwi i mądrzy.

  • dziki_z_lasu

    0

    Ponoć gdyby pomóc jakiejś komecie przywalić w którąś z czap lodowych (zestalony dwutlenek węgla), to do spacerów po Marsie przez długi czas wystarczył by aparat tlenowy i ciepły sweter, nawet co odporniejsze rośliny mogły by tam rosnąć oczywiście po wydobyciu i odsoleniu wody. Fakt komety są bardzo ciężkie, ale odpalając ładunki jądrowe dało by się jakąś blisko lecącą wycelować w Marsa.

  • bonobo44

    Oceniono 2 razy 0

    Mało kto wie, że Marsjanin nie znalazł początkowo uznania u wydawców, a autor początkowo opublikował książkę na własnej stronie internetowej.

    Jeszcze mniej osób wie, że równolegle, niezależnie od niego, najwyraźniej jeszcze mniej skuteczne starania wydania własnej książki, pt. Terra Martialis, opartej na niemal identycznym pomyśle, podjął jej polski autor.
    Więcej: zmotykanaslonce.blog.pl

  • chlebojad

    Oceniono 8 razy 0

    Nie porównujcie Marsjanina do filmów SF. To nie jest fantastyka - w filmie/książce występują tylko dostępne obecnie technologie. To jest zwykły dramat/thriller, a misja na Marsa jest już możliwa i planowana. To kwestia budżetu, a nie możliwości technicznych. Na księżyc też nie latamy od kilkudziesięciu lat, bo to droga zabawa. Nazywanie tego filmu SF to tak jakby nazwać w ten sposób film o człowieku, który przeleciał z Europy do USA samolotem napędzanym tylko energią słoneczną. Ostatnio Redbull finansował sporo krótszą trasę, ale wiadomo, że byłoby to technicznie możliwe.

  • chlebojad

    Oceniono 4 razy 0

    Tym razem film rzeczywiście jest wierny nauce. Przypomina mi się tylko, że to samo pisano niedawno o Interstellar, który był jedną wielką bają na resorach, a kreowano go na mariaż kina i nauki.

  • antey

    Oceniono 1 raz 1

    Pojmowanie nauki w PL w pigułce.
    Redakcja / autorzy przedstawiają film jako wręcz ultra-poprawny naukowo. Kiedy wytyka się podstawowe błędy albo zwyczajnie naciągnięcia w filmie , frustraci się irytują bo przecież "konsultowany" albo "że to tylko kino".
    Teleporter w Star Treku jest OK, Gwiezdne Wrota są OK, miecze świetlne w gwiezdnych wojnach - to jest to "f" w s-f, wynikające albo z rozciągnięcia pewnych pomysłów (napęd warp) albo wręcz stworzenia (teleporter, miecz świetlny itp).
    Nikt - z twórcami dzieła włącznie - nie twierdzi, że to istnieje naprawdę albo tak ma działać.
    Można zrozumieć Verne'a, który w wielu kwestiach musiał spekulować.

    Natomiast licznych wpadek - zaczynając od burzy z zawiązaniem wątku głównego filmu - w filmie krzyczącym, jak bardzo "realny" "naukowy" jest .... - nie sposób nie zauważyć. Można się bawić, można wybaczyć - ale udawanie, ze nie istnieją tylko dlatego że autorzy tak chcą, jest niepoważne.

  • bonobo44

    Oceniono 1 raz 1

    Mało kto wie, że Marsjanin nie znalazł początkowo uznania u wydawców, a autor początkowo opublikował książkę na własnej stronie internetowej.

    Jeszcze mniej osób wie, że równolegle, niezależnie od niego, najwyraźniej jeszcze mniej skuteczne starania wydania własnej książki, pt. Terra Martialis, opartej na niemal identycznym pomyśle, podjął jej polski autor.

  • tomi44g

    Oceniono 7 razy 1

    Fajny film, mi się bardzo podobał.

  • fakit.pl

    Oceniono 2 razy 2

    Grawitacja była bardziej naciągana niż Marsjanin.
    W tym drugim przeszkadzało mi tylko to, że burza piaskowa o prędkości 200km/h w atmosferze o ciśnieniu 1% ziemskiego raczej nie zerwałaby anteny, ani nie przewróciła człowieka. Za niskie ciśnienie.

  • rocky.bravo

    Oceniono 6 razy 2

    Marsjanin tyle ma wspólnego z nauka, co Furia z polem bitewnym. Over and out.

  • Artur Brzozowski

    Oceniono 32 razy 2

    Dobra. Byłem. Zaliczyłem.... i nie zwyciężyłem. Czy film jest słaby? Nie. Ale dobry też nie jest.
    Problemem jest Scott. Od "Królestwa Niebieskiego" nie wie czy tworzyć filmy głębokie merytorycznie czy efekciarskie. W rezultacie wychodzi ni to, ni tamto.
    Po wyjściu z kina czułem się jakbym oglądał nieudolną próbę fabularyzowania Discovery Channel. Oczywiście Scott chciał uciec od patetyczności psychologicznej obciążającej kino s-f. O tak facet na Marsie co za dramat egzystencjalny,psychologiczny i moralny aj waj :-)
    I udało się. Problemem filmu jest, że w to miejsce nie ma nic. Żadnych innych treści. Kilka miałkich żarcików i infantylne wypychanie przez głównego bohatera myśli, że sam został na niezamieszkałej,pozbawionej wody i roślinności planecie. Ale co tam. On ma siebie i poczucie humoru. Serio........?
    Ilu z was miałoby nawet na ziemi w takiej sytuacji dobre poczucie humoru?
    Zostając samemu w leśnej głuszy, człowiek zaczyna mieć dziwne myśli. Ale co tam Cast Away czy Solaris. Po co brnąć w psychologiczne "bzdury"? Ot jestem na Marsie sam. Ok przecia to norma. Poradzę sobie. A moim największym problemem jest brak..............keczupu. Ot głymbia intelektualna. Film przez pierwszą godzinę dość wiernie oddaje książkę. Ale po godzinie dziadek Scott budzi się i mówi... trzeba skleić akcję.
    I chłopaki kleją............zamiast akcji...głupa.
    To co trzyma niezłe czytadło w spójności to ten pseudo naukowy bełkot. On wyznacza rytm czytadła. Film gubi to totalnie. Nie jest wytłumaczone dlaczego Watney aż tyle dni poświęca na dojazd do MAV-a (ponieważ w powieści jest określona prędkość łazika) w filmie o tym ani mru mru. I robi się równie niemrawo jak w polskim kiepskim kabarecie.
    Takich przykładów można przytoczyć więcej. Ale po co?
    W ostatecznym rezultacie nie jest to dokument fabularyzowany ani fabuła ściśle zbudowana na dokonaniach naukowych. Takie sobie ple ple ple.
    Napiszę Wam krótko. Nie idźcie na ten film jeśli nie jesteście wyznawcami Scotta lub fanami Damona. Fabuła jest niezgrabna, opowieść poprowadzona byle jak i po łepkach. Dodatkowym minus modyfikatorem dla starszych czytelników jest kod popkulturowy jakim ten film operuje. Odnośniki do gier komputerowych, seriali i muzyki pop może być dla ludzi po 50/60 niezrozumiały. Sam Scott tez chyba tego nie zrozumiał i zrobił film w pierwszej połowie nudny w drugiej do bólu przewidywalny z zadęciem że to ma coś wspólnego z nauką. A gó... ma.
    Ogólnie zróbcie tak. Jak nie jesteście fanatykami s-f. To poczekajcie na DVD lub BD i po kilku piwach, lub flaszce dobrego wina z trzema przerwami na kibel i doborowym towarzystwie starych znajomych drących łacha z tego "cudu" obejrzyjcie to. Inaczej końcem patyka nie tykajcie. Szkoda czasu. Znowu niesmak. Ani mądre, ani głupie. Ani ładne, ani brzydkie. Rozbuchany Discovery Chanel plus świetne zdjęcia WOLSKIEGO.Nic więcej i ponad a raczej poniżej przeciętnej. Strata czasu.

  • spectator_zm

    Oceniono 9 razy 3

    Wszyscy tutaj niemalże czepiają się jakichś szczegółów naukowo-fizycznych tak jakby mieli o tym jakieś większe pojęcie. Naczytali się jakichś pierdół, bądź też usłyszeli gdzieś jakieś naukowe wywody, a teraz je tu przytaczają.
    Ludzie, zarówno książka (naprawdę świetna!) jak i film (jeszcze nie widziałem) powstały nie po to, by edukować i wyjaśniać szczegółowe zasady fizyki i prawa kosmosu, tylko po to, by bawić, wciągnąć fabułą i dać rozrywkę. To nie są traktaty naukowe!
    O filmie się nie wypowiem, bo go jeszcze nie widziałem, ale książkę przeczytałem dosłownie jednym tchem! Historia, mimo że zmyślona, jest bardzo realistyczna, a walka o przeżycie Marka Watneya w bardzo wrogim dla człowieka marsjańskim środowisku niezwykle dramatyczna i trzyma w napięciu do ostatniej strony książki.
    Trzeba być wyjątkowo złośliwym, by czepiać się naukowych szczegółów. Autor (Andy Weir) i tak wykazał się ogromną troską o wiarygodność naukową i naprawdę sporą wiedzą zarówno o Marsie, jak i kosmosie.
    Zanim zaczniecie krytykować, zastanówcie się czego właściwie oczekujecie. Dobrej powieści (kina) sci-fi, czy traktatu naukowego?

  • pukacz80

    Oceniono 12 razy 6

    ---Spoiler alert----

    A jak sie ma do wiernosci nauce fakt ze w scenie automatycznego dokowania zopatrzenia do hermesa w otwartej sluzie czeka czlowiek w skafandrze?

  • v.prl.pisiorow

    Oceniono 12 razy 10

    nie wiem czemu powtarzacie, ajooby do wczoraj wszyscy uwazakli, że wody nma marsie nie ma - akurat swiat nauki od LAT uważa, że woda na marsie jest a czasami wypływa (ale nie płynie jak rzeka żeby nie mylić)

    to jest stan wiedzy o marsie znany od wielu lat

  • szacowny_starszy_pan

    Oceniono 32 razy 10

    Po pierwsze - odchody ludzkie są za kwaśne by nimi skutecznie nawozić bez uprzedniego przetworzenia.

    Po drugie - marsjańska gleba zawiera DUŻO za dużo żelaza i nic ziemskiego tam nie wyrośnie, a już na pewno nie ziemniaki.

    Po trzecie - astronauta w doku w trakcie dokowania, machający jak powalony rękami

    Po czwarte - rozumiem że jak nie ma astronautów w okolicy to te rakiety się nie przewracają w trakcie wiatru, bo ta druga mogła sobie całymi latami czekać na końcówkę filmu i nic się z nią nie stało.

  • augenthaler

    Oceniono 31 razy 11

    Moim zdaniem dobry film science-fiction to realistyczny film science-fiction, czyli taki, który dba o wiarygodność psychologiczną, społeczną, kulturową, antropologiczną i naukową. Wszystkie inne filmy science-fiction to kupsko dla młodzieży, często w konwencji filmowego komiksu.

  • amica.veritas

    Oceniono 19 razy 11

    Lekki spoiler z początku książki. . Uwaga. No i trochę skopał jeszcze tworzenie gleby z własnej ... jednocześnie pisząc, że naszpikował się się antybiotykami po odniesieniu rany. No, może brał je za krótko ale to był mądry botanik, więc powinien wiedzieć, że antybiotyków nie bierze się kilka dni, zwłaszcza, jeżeli ma się dziurę w brzuchu. Każdy właściciel przydomowej oczyszczalni wie, że antybiotyki potrafią zabić florę bakteryjną w oczyszczalni. Nie wie? To niech lepiej poczyta. Nie wiem czy to jest w filmie ale w książce to była wpadka ale można ją wybaczyć :) Przecież ten, niewątpliwie mądry pasjonat, początkowo udostępnił książkę za darmo. Jestem ciekawy jak wyszedł film, bo w książce jest sporo technikaliów.

  • sigit

    Oceniono 22 razy 12

    W filmie zmasakrowali książkę, pominęli kilka ważnych wątków, zmienili wydarzenia. Zrobili prostą opowieść z happy endem, podczas gdy bohater miał wiele ciekawych problemów, więcej ciekawych ripost. Końcowy "taniec ze wstęgą" i Iron Man, to już w ogóle fantazja scenarzysty i wypaczenie, podobnie jak sceny z Ziemi, których w ogóle nie było w książce.

  • antypopis2

    Oceniono 45 razy 21

    Film/książka jest albo dobry albo zły, a wierność naukowym faktom nie ma nic do rzeczy.
    Najlepsze książki Lema, Cyberiada i Dzienniki Gwiazdowe nie miały nic wspólnego z naukowym opisem Kosmosu. Cykl Gwiezdne Wojny również.

  • cezar85

    Oceniono 39 razy 25

    avatar pana piszącego o filmie, ma dłoń przy brodzie

    więc musi mieć rację

  • 01kotek01

    Oceniono 43 razy 33

    "Można jeszcze przyczepić się do grawitacji - tej marsjańskiej. Wynosi ona 0,38 siły ziemskiej, przez co poruszanie się po Marsie musi być trudne i dziwaczne. Tymczasem tytułowy Marsjanin spaceruje całkiem swobodnie, nie podskakuje głupio i nie odlatuje "

    Odlatywać...to raczej autor tych słow odlatuje i podskakuje...
    Pewnie naoglądał się filmow ze spacerow austronautow po księżycu, bo tylko tam mogł ich zobaczyć w akcji.
    Tylko, że księżyc to nie Mars, nie na darmo jest nazywany planetą nabardziej podobną do Ziemi ?!
    Grawitacja na księżycu to tylko 16% (6 razy mniej od ziemi) ziemskiej i na dodatek nie ma atmosfery, ciśnienia atmosferycznego.
    Natomiast Mars to aż prawie 40% grawitacji ziemskiej (2,5 raza mniej) no i ma atmosferę (rzadsza od ziemskiej), ciśnienie atmosferyczne.
    Czyli np. solidnie zbudowany mężczyzna ważacy 120kg na ziemi, tam waży na tyle co 50kg kobieta i w przybliżeniu podobnie sie porusza, tzn. lekko z gracją, biorąc jeszcze, że musi dźwiagać na plecach ciężki plecak z wyposażeniem technicznym (tlen, baterie, itp. to moze taka nie za duzo zmniejszona grawitacja być wręcz ułatwieniem (przy pozostałych sprawach też; większa ładowność pojazdow marsjańskich, lżejsze konstrukcje budowli, itd.).
    Skąd się to bierze...
    g = G M/R2

    g - przyśpieszenie grawitacyjne (grawitacja)
    G - stała grawitacji
    M - masa ciała kosmicznego
    R - promień ciała kosmicznego

    Ot i cała tajemnica !
    To nie film tylko fizyka ...

  • maxthebrindle

    Oceniono 68 razy 40

    Piotr Stanisławski:
    ' Z chlubnych wyjątków warto wspomnieć „Grawitację” - można na nią narzekać (fabuła taka sobie, aktorstwo umiarkowane), ale dla mnie to jeden ze wzorów mądrego użycia grafiki komputerowej.'

    Chris Hadfield:
    'Jeśli oglądasz takie filmy jak „Grawitacja”, musisz wiedzieć, że są kompletnie oderwane od naszej kosmicznej rzeczywistości, właściwie to zatruwają środowisko! Przekłamują wszystko, co jest związane z misjami kosmicznymi. Twórcy poświęcają to, co istotne w nurcie s.f., dla dobra jakiejś hollywoodzkiej historyjki. Nawet nie próbują udawać, że zainteresowali się faktycznymi zjawiskami w przestrzeni kosmicznej. W efekcie nie mogę brać na poważnie takich filmów jak „Grawitacja”.' (<www//weekend.gazeta.pl/weekend/1,138589,17257797,Chris_Hadfield__W_kosmosie_i_w_zyciu_najwazniejsza.html>)

    Pytanie: co rożni Chrisa od Piotra?
    Odpowiedź - Chris to "Pierwszy kanadyjski astronauta, który odbył spacer kosmiczny. Inżynier, dowódca Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, człowiek, który przybliżył nam kosmos dzięki setkom zdumiewających zdjęć i dziesiątkom filmików edukacyjnych wykonywanych podczas kolejnych misji."
    Piotr zaś to facet, któremu się wydaje i w zwiazku z tym lubi wytykać czytelnikom, ze się nie znaja i uwazać ich krytycyzm za tzw. hejt. Dla jasności - w kosmosie nigdy nie był, o ile oczywiscie moje informacje są wystarczajaco dokładne. Wszak Google mogło mu jakies 'stypendium' zafundować.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX