Komentarze (74)
"Marsjanin" - film, który uratowała nauka
Zaloguj się
  • maxthebrindle

    Oceniono 68 razy 40

    Piotr Stanisławski:
    ' Z chlubnych wyjątków warto wspomnieć „Grawitację” - można na nią narzekać (fabuła taka sobie, aktorstwo umiarkowane), ale dla mnie to jeden ze wzorów mądrego użycia grafiki komputerowej.'

    Chris Hadfield:
    'Jeśli oglądasz takie filmy jak „Grawitacja”, musisz wiedzieć, że są kompletnie oderwane od naszej kosmicznej rzeczywistości, właściwie to zatruwają środowisko! Przekłamują wszystko, co jest związane z misjami kosmicznymi. Twórcy poświęcają to, co istotne w nurcie s.f., dla dobra jakiejś hollywoodzkiej historyjki. Nawet nie próbują udawać, że zainteresowali się faktycznymi zjawiskami w przestrzeni kosmicznej. W efekcie nie mogę brać na poważnie takich filmów jak „Grawitacja”.' (<www//weekend.gazeta.pl/weekend/1,138589,17257797,Chris_Hadfield__W_kosmosie_i_w_zyciu_najwazniejsza.html>)

    Pytanie: co rożni Chrisa od Piotra?
    Odpowiedź - Chris to "Pierwszy kanadyjski astronauta, który odbył spacer kosmiczny. Inżynier, dowódca Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, człowiek, który przybliżył nam kosmos dzięki setkom zdumiewających zdjęć i dziesiątkom filmików edukacyjnych wykonywanych podczas kolejnych misji."
    Piotr zaś to facet, któremu się wydaje i w zwiazku z tym lubi wytykać czytelnikom, ze się nie znaja i uwazać ich krytycyzm za tzw. hejt. Dla jasności - w kosmosie nigdy nie był, o ile oczywiscie moje informacje są wystarczajaco dokładne. Wszak Google mogło mu jakies 'stypendium' zafundować.

  • 01kotek01

    Oceniono 43 razy 33

    "Można jeszcze przyczepić się do grawitacji - tej marsjańskiej. Wynosi ona 0,38 siły ziemskiej, przez co poruszanie się po Marsie musi być trudne i dziwaczne. Tymczasem tytułowy Marsjanin spaceruje całkiem swobodnie, nie podskakuje głupio i nie odlatuje "

    Odlatywać...to raczej autor tych słow odlatuje i podskakuje...
    Pewnie naoglądał się filmow ze spacerow austronautow po księżycu, bo tylko tam mogł ich zobaczyć w akcji.
    Tylko, że księżyc to nie Mars, nie na darmo jest nazywany planetą nabardziej podobną do Ziemi ?!
    Grawitacja na księżycu to tylko 16% (6 razy mniej od ziemi) ziemskiej i na dodatek nie ma atmosfery, ciśnienia atmosferycznego.
    Natomiast Mars to aż prawie 40% grawitacji ziemskiej (2,5 raza mniej) no i ma atmosferę (rzadsza od ziemskiej), ciśnienie atmosferyczne.
    Czyli np. solidnie zbudowany mężczyzna ważacy 120kg na ziemi, tam waży na tyle co 50kg kobieta i w przybliżeniu podobnie sie porusza, tzn. lekko z gracją, biorąc jeszcze, że musi dźwiagać na plecach ciężki plecak z wyposażeniem technicznym (tlen, baterie, itp. to moze taka nie za duzo zmniejszona grawitacja być wręcz ułatwieniem (przy pozostałych sprawach też; większa ładowność pojazdow marsjańskich, lżejsze konstrukcje budowli, itd.).
    Skąd się to bierze...
    g = G M/R2

    g - przyśpieszenie grawitacyjne (grawitacja)
    G - stała grawitacji
    M - masa ciała kosmicznego
    R - promień ciała kosmicznego

    Ot i cała tajemnica !
    To nie film tylko fizyka ...

  • cezar85

    Oceniono 39 razy 25

    avatar pana piszącego o filmie, ma dłoń przy brodzie

    więc musi mieć rację

  • antypopis2

    Oceniono 45 razy 21

    Film/książka jest albo dobry albo zły, a wierność naukowym faktom nie ma nic do rzeczy.
    Najlepsze książki Lema, Cyberiada i Dzienniki Gwiazdowe nie miały nic wspólnego z naukowym opisem Kosmosu. Cykl Gwiezdne Wojny również.

  • sigit

    Oceniono 22 razy 12

    W filmie zmasakrowali książkę, pominęli kilka ważnych wątków, zmienili wydarzenia. Zrobili prostą opowieść z happy endem, podczas gdy bohater miał wiele ciekawych problemów, więcej ciekawych ripost. Końcowy "taniec ze wstęgą" i Iron Man, to już w ogóle fantazja scenarzysty i wypaczenie, podobnie jak sceny z Ziemi, których w ogóle nie było w książce.

  • augenthaler

    Oceniono 31 razy 11

    Moim zdaniem dobry film science-fiction to realistyczny film science-fiction, czyli taki, który dba o wiarygodność psychologiczną, społeczną, kulturową, antropologiczną i naukową. Wszystkie inne filmy science-fiction to kupsko dla młodzieży, często w konwencji filmowego komiksu.

  • amica.veritas

    Oceniono 19 razy 11

    Lekki spoiler z początku książki. . Uwaga. No i trochę skopał jeszcze tworzenie gleby z własnej ... jednocześnie pisząc, że naszpikował się się antybiotykami po odniesieniu rany. No, może brał je za krótko ale to był mądry botanik, więc powinien wiedzieć, że antybiotyków nie bierze się kilka dni, zwłaszcza, jeżeli ma się dziurę w brzuchu. Każdy właściciel przydomowej oczyszczalni wie, że antybiotyki potrafią zabić florę bakteryjną w oczyszczalni. Nie wie? To niech lepiej poczyta. Nie wiem czy to jest w filmie ale w książce to była wpadka ale można ją wybaczyć :) Przecież ten, niewątpliwie mądry pasjonat, początkowo udostępnił książkę za darmo. Jestem ciekawy jak wyszedł film, bo w książce jest sporo technikaliów.

  • v.prl.pisiorow

    Oceniono 12 razy 10

    nie wiem czemu powtarzacie, ajooby do wczoraj wszyscy uwazakli, że wody nma marsie nie ma - akurat swiat nauki od LAT uważa, że woda na marsie jest a czasami wypływa (ale nie płynie jak rzeka żeby nie mylić)

    to jest stan wiedzy o marsie znany od wielu lat

  • szacowny_starszy_pan

    Oceniono 32 razy 10

    Po pierwsze - odchody ludzkie są za kwaśne by nimi skutecznie nawozić bez uprzedniego przetworzenia.

    Po drugie - marsjańska gleba zawiera DUŻO za dużo żelaza i nic ziemskiego tam nie wyrośnie, a już na pewno nie ziemniaki.

    Po trzecie - astronauta w doku w trakcie dokowania, machający jak powalony rękami

    Po czwarte - rozumiem że jak nie ma astronautów w okolicy to te rakiety się nie przewracają w trakcie wiatru, bo ta druga mogła sobie całymi latami czekać na końcówkę filmu i nic się z nią nie stało.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX