Metro 2033: Wojny to gra, która przeniesie cię do postapokaliptycznego świata

Wojna atomowa. Świat w gruzach. W moskiewskim metrze chronią się niedobitki, dla których podziemna sieć kolejowa staje się nowym domem. Choć może lepiej powiedzieć - grobowcem. Trwa walka o przetrwanie, gdyż nic w ludzkiej kondycji atomowy Holokaust nie zmienił: zamiast się zjednoczyć ludzie dalej toczą wojnę. Oto świat gry Metro 2033: Wojny.

Metro 2033: Wojny, która jest dostępna na Androida oraz iOS-a, to stworzona na podstawie literatury Dmitrija Głuchowskiego gra z kategorii strategii turowych. Swoją przygodę w podziemnym labiryncie postapokaliptycznego świata rozpoczynasz jako przedstawiciel nowej frakcji. Czeka cię żmudne zdobywanie nowych terenów do życia, walka z mutantami oraz innymi przedstawicielami twojego gatunku, którzy wiele od mutantów się nie różnią.

Zobacz też: Mikołaj nie trafił z prezentem? Sam poszukaj go w chińskich sklepach

Jedna stacja na raz

Rozgrywka w grze oparta jest na kampaniach. Początkowo twoim zadaniem jest sprawdzenie i przejęcie kilku opuszczonych stacji metra, wyczyszczenie ich z mutantów i rozbudowa. W samej grze jest blisko 189 stacji, 24 frakcje, ponad 70 misji do wykonania oraz 25 różnych jednostek bojowych do wykorzystania.

Metro 2033 jest typowym przedstawicielem swojego gatunku. Z jednej strony musisz dbać o zdobywanie nowych terenów i ich ekonomiczny rozwój niezbędny do zwiększania siły bojowej. Z drugiej strony konieczne jest tworzenia armii oraz staczanie kolejnych bitw w celu poszerzania swojego dominimum. Po drodze rozwiązujesz różnego typu misje, które pchają fabułę do przodu oraz zwiększają zasobność kiesy.

MapaWłasne

Szczury, wielkie karaluchy i krwiożercze rośliny

Mechanika walki, jak cała gra, ma charakter turowy. W każdej, pojedynczej bitwie do dyspozycji masz 6 jednostek o różnym charakterze: bezpośrednia walka, walka z dystansu, wsparcie medyczne. Jednostki ustawiasz w dwóch liniach, choć ich położenie można zmieniać w zależności od dynamiki pola walki. Każda z jednostek posiada zestaw unikatowych zdolności oraz system rozwoju, który jednakże jest liniowy i na który nie masz żadnego wpływu.

Twórcy gry nie odkrywali Ameryki na nowo, więc nie ma większych zaskoczeń w przypadku samej walki. Kolejność ruchu oparta jest inicjatywie, są losowo generowane uniki, siła trafienia (w ramach przedziału) czy jego brak, itp. Element strategiczny ogranicza się zwykle do odpowiedniego doboru jednostek, ich ustawienia i umiejętnego korzystania z dodatkowych zdolności.

Metro 2033 to nie gra bohaterska. Nie da się przejść tej gry jedną, wypieszczoną drużyną. Należy inwestować w wojska i planować ich rozlokowanie, mając na uwadze, że żołnierze kosztują i żądają żołdu.

walkawłasne

Nowy, podziemny świat

Metro 2033 to jednak nie tylko pole walki, ale również ekonomia. Zajęte stacje należy zasiedlać oraz rozwijać. Gra oferuje około 20 typów budynków. Każdy z nich, oprócz konkretnego przeznaczenia, wpływa na dwa podstawowe wskaźniki, czyli ilość naboi (waluta) i grzybów (pokarm). Od zbalansowania tych wskaźników zależeć będzie, czy przeżyjesz i utrzymasz wojsko w ryzach.

Gra przewiduje również tryb dyplomacji. Z niektórymi frakcjami można poprawiać lub pogarszać stosunki dyplomatyczne. Choć nie ma to jakiegoś ogromnego wpływu na fabułę, bo prędzej czy później i tak trzeba komuś wypowiedzieć wojnę, a dyplomacja kosztuję, to warto sprawdzać, czy relacje z naszymi sąsiadami się nie psują, zwłaszcza, gdy jesteśmy zbyt słabi na wojnę.

Szpiegwłasne

Postapokaliptyczność tak sobie

Jeżeli oczekujecie graficznych fajerwerków, niesamowitych, wizualnych wodotrysków i zapierających dech w piersiach efektów dźwiękowych, to Metro 2033 tego wam nie dostarczy. Grafika w tym tytule, choć ?schludna?, niczym więcej się nie wyróżnia. O ile jeszcze tryb walki może cieszyć oko, o tyle cała reszta, włącznie z interfejsem, są mocno przeciętne. Smaczku dodaje jednak warstwa dźwiękowa gry. Ścieżka może nie jest wybitna, ale rosyjsko-brzmiące wstawki jednostek budują klimat.

Jeżeli przy interfejsie jesteśmy, to ktoś chyba jednak nie odrobił do końca lekcji. Na pierwszy rzut oka prosty do ogarnięcia, wymaga częstego i zbędnego klikania, a przy mniejszych ekranach (4,7 cala) trafianie w niektóre elementy staje się dość trudne. Nie jest to coś, co bardzo utrudnia rozgrywkę, ale mogłoby być lepiej.

Kasa misiu, kasa

Kwestią dyskusyjną pozostaje sam model biznesowy zastosowany w tej grze. Gra na dzień dobry kosztuje 3,99 euro (w Google Play 4,5 euro), gdzie poniżej tej kwoty możesz dostać chociażby: Lara Croft GO Hitman: Sniper, Infinity Blade 3, a niewiele dopłacając GTA: Sant Andreas czy tak popularnego Minecrafta. Nie jest to jednak cena zaporowa i osobiście uważam, że dość adekwatna. Z jednym zastrzeżeniem - w grze pojawia się system mikropłatności.

Pomijając dyskusję na temat tego, czy wprowadzanie mikropłatności w grze, za którą i tak się płaci, jest dobrym pomysłem, to w mojej opinii fabuła dość mocno wymusza zainwestowanie w owe płatności. Oprócz trudnej gospodarki, już na wczesnym etapie rozgrywki natrafiamy na przeciwników o kilka poziomów lepszych od nas, których wprawdzie można pokonać, ale wymaga to dużych nakładów na armię oraz wielu straconych tur. Można też po prostu kupić sobie lepszych najemników. Wydaje się to być, niestety, działaniem celowym, by pobudzić nas do otwarcia portfeli i wyciągnięcia kart kredytowych.

mikropłatnościwłasne

Strzelać czy nie strzelać?

Metro 2033: Wojny to poprawnie zrobiony TBS. Nie ma w nim niczego nowego, czego nie znaleźlibyśmy w innych tytułach. Gra jednak nadrabia klimatem, w który dość łatwo jest się wciągnąć. Fani Głuchowskiego w szczególności, a postapokalipsy ogólnie, powinni być usatysfakcjonowani.

Jeżeli więc nie macie nic przeciwko temu, że prawdopodobnie będziecie musieli nieco zainwestować w tę grę, a do tego uwielbiacie turówki i klimat rodem z Metro 2033, to ten tytuł jest dla was. Osobiście, jako wielki fan TBS-ów uważam grę Metro 2033: Wojny za całkiem niezły produkt, choć nie nazwałbym ją dziełem wybitnym.

Więcej o: