Netflix w Polsce przegrywa z piracką mentalnością

Adam Bednarek
07.01.2016 11:02
A A A
Nowy Smart Hub Samsunga

Nowy Smart Hub Samsunga (Fot. Samsung)

40 zł za legalne seriale? Za drogo. To nieprawda, że powodem piractwa był brak alternatywy - zawsze znajdzie się powód, dla którego nie warto płacić.

Najpierw był zachwyt, że Netflix w końcu stał się dostępny w Polsce, a więc wreszcie zaczęli traktować nas poważnie. Szybko okazało się jednak, że Netflix nie jest mesjaszem i polskiego rynku VOD nie odmieni. Co gorsza, nie rozprawi się też z piractwem. Czytając komentarze w Sieci dowiadujemy się, że naprawdę spora legalna oferta filmów i seriali to "nic”, a cena, jak zwykle, przesadzona. Czyli - nie opłaca się.

Naiwna była wiara w to, że Netflix w Polsce będzie taki jak w Stanach. Przykłady z innych europejskich państw pokazywały, że w Europie usługa zderza się z problemami licencyjnymi. Polska nie jest wyjątkiem, bo np. House of Cards czy Twin Peaks nie mieli również Francuzi. Trudno jednak mówić o wybrakowanej ofercie, skoro w "polskim” Netfliksie znajdziemy między innymi Penny Dreadful czy Better Call Saul. To seriale, których brakuje w Ameryce. Netflix w Polsce mimo wszystko ma czym przyciągać.

Polacy zaczęli narzekać, że Netflix jest u nas za drogi. Najtańsza wersja kosztuje 8 euro, ale większość celować będzie w model "Standard”, który zapewnia dostęp do treści w HD, za co trzeba zapłacić 10 euro. Ze względu na wysoki kurs dolara różnica pomiędzy cenami w Ameryce i Europie jest znikoma. Amerykanie płacą 10 dolarów, czyli niewiele ponad 40 zł, my - 43 zł. Netflix nie jest jednak wyjątkiem. To normalne, że w Stanach Zjednoczonych płaci się mniej, bo w dolarach, a my tracimy, bo Europa rozlicza się w euro. Dotyczy to sprzętu elektronicznego, muzyki, gier, filmów. Skąd zdziwienie, że w przypadku Netfliksa jest tak samo?

Komentarz na Wykopiefot. Wykop

Wejście Netfliksa pokazuje, że Polacy nie chcą płacić za legalne treści. Odłóżmy na bok bajki o tym, że nie mamy alternatywy, wyboru, ceny za wysokie i tak dalej, i tak dalej. Owszem, wielu porzuciło piractwo na rzecz śmiesznie taniego Spotify, ale nie dlatego, że ma dość okradania artystów, ale z wygody i niskiej ceny. Oczywiście, moglibyśmy powiedzieć, że jak ktoś chce zarabiać na Polakach, to niech dostosuje się do naszego rynku. Tylko że to nie zawsze jest możliwe. Spotify jest zresztą tego najlepszym przykładem - mimo teoretycznie olbrzymiej liczby użytkowników, wpływy dla artystów są śmiesznie niskie. Na dodatek większość nie kupuje abonamentu, tylko korzysta z darmowej wersji aplikacji. Skoro Spotify ma problem, żeby wynagrodzić muzyków, to jak za takie pieniądze mają zrobić to twórcy filmów i seriali, który wyprodukowanie kosztuje miliony dolarów?

NetflixFot. Netflix

Chcielibyśmy legalne treści za 20 zł. A nawet za 10 zł! Dostęp do wszystkich możliwych seriali, filmowych nowości, najlepiej tak dwa tygodnie po premierze kinowej. Albo nie, tydzień - Polak płaci, wymaga! Rzecz jasna wszystko ma być z napisami i dubbingiem, do wyboru, do koloru. Aha, ma być jeszcze więcej treści niż w Stanach Zjednoczonych, bo usługa dotarła później, więc się należy więcej, za cierpliwość. Na początek mistrzostwa świata w piłkę nożną i finał Ligii Mistrzów wystarczy. Postarajcie się, dystrybutorzy legalnych treści, bo jak nie, to nie zarobicie.

Istnieje głupie przekonanie, że dystrybutorzy nie wprowadzają ciekawych, tanich ofert, bo po prostu nie chcą zarabiać. Przecież da się - mówią Polacy, wskazując na pirackie serwisy, które za jedyne 10 zł miesięcznie puszczają filmy, których jeszcze w kinach nie ma. Zapomina się o licencjach, o kosztach, bo i niby dlaczego "zwykłego Kowalskiego” ma to obchodzić. Ma być tanio, najlepiej za darmo. A jak ktoś tego nie robi, tak jak Netflix, to znaczy, że na Polaku zarobić nie chce, o!

Po premierze trzeciego sezonu House of Cards, Polska znalazła się na liście 10 państw, które najczęściej piraciły premierowy odcinek. Serial był jednak dostępny u nas legalnie, dzień po premierze w Stanach, na platformie VoD nc+. Wprawdzie dostęp do House of Cards mieli wyłącznie abonenci nc+, ale to i tak pokazywało, że dostęp do legalnej alternatywy niewiele daje. Zawsze znajdzie się powód - w tym przypadku było: "nie mam dekodera". Przy Netfliksie wskazuje się na wysoką cenę.

 

Komentarz na Twitterzefot. Twitter

Nie twierdzę, że trzeba przed Netfliksem padać na kolana. Że wreszcie wpuszczono nas do lepszego świata. Należy punktować usługę za brak polskiej wersji językowej czy za to, że nie wszystkie filmy i seriale są po polsku. Nie zmienia to jednak faktu, że wreszcie mamy dostęp do legalnego źródła. Jest w czym wybierać, jest co oglądać. Jeśli ktoś namiętnie ogląda seriale, to nie będzie miał problemu z wydaniem ponad 40 zł miesięcznie, bo to naprawdę niewiele. Mniej niż bilet do kina z pop-cornem i colą, mniej niż płyta, mniej niż papierowa książka.

Niestety, jest też druga strona medalu. Netflix pokazuje, że zawsze będzie powód, żeby ściągnąć serial nielegalnie i nie wydać pieniędzy. Piracka mentalność prędko nie zginie.

Komentarze (181)
Zaloguj się
  • Oceniono 276 razy 268

    Skwituję staropolskim "i tam". Po pierwsze i najważniejsze: Netflix istnieje na polskim rynku od około czterdziestu godzin. Nikomu nawet nie zdążył skończyć się pierwszy bezpłatny miesiąc usługi. Nie ma kompletnie żadnych podstaw, żeby już w tym momencie osądzać, jak Netflixowi się u nas powodzi. Teza, jakakolwiek by była, jest za wcześnie i na wyrost. Autorowi tekstu za takie podstawy służą widać komentarze na forach. Cóż, sądząc po internetowych dyskusjach, Korwin od dziesięcioleci wygrywa u nas wybory za wyborami, a komputery osobiste równie często jeżdżą na Linuksie, jak na Microsoft Windows. Fora i Facebook, panie kolego, nie są obiektywnym, miarodajnym obrazem Polski.

    "Wejście Netfliksa pokazuje, że Polacy nie chcą płacić za legalne treści", uważa autor. Już abstrahując od tego, że po pierwsze, wejście Netfliksa po tych czterdziestu kilku godzinach jeszcze nic nie pokazuje, a po drugie, Adam Bednarek kreśli obraz polskiego rynku, cytuję, "czytając komentarze w Sieci" - to jedno głupie pytanie ciśnie się na usta: skoro "Polacy nie chcą płacić za legalne treści", to z czego w takim razie utrzymują się NC+? Cyfrowy Polsat? Operatorzy kablówek? Czyżby mieli gest i prowadzili działalność deficytową... od końcówki dwudziestego wieku?

    Autor wtyka nam szpilę: "po premierze trzeciego sezonu House of Cards, Polska znalazła się na liście 10 państw, które najczęściej piraciły premierowy odcinek". Rzetelność nakazałaby mu dodać, że wyżej od nas, na dobrym drugim miejscu, uplasowały się Stany Zjednoczone. Gdzie obywatele, w odróżnieniu od nas, mieli dostęp do Netfliksa za dychę, "no strings attached", a jak widać ściągali i tak.

    "Rzecz jasna wszystko ma być z napisami i dubbingiem, do wyboru, do koloru" - tak ma wyglądać nasza roszczeniowa postawa. Wiesz co? Tu masz rację! Oczekujemy polskiej wersji językowej od dystrybutorów filmów, od nadawców telewizyjnych, sprzedawców sprzętów domowych, wydawców książek, także od dystrybutorów wideo.

    Słowem: za dużo wniosków, na wnioski za wcześnie, i słaba to analiza, którą piszesz wyłącznie na podstawie komentarzy znalezionych w necie.

  • Oceniono 243 razy 149

    Człowiek który pisał ten artykuł jest idiotą. Amerykanin dostaje pensje 2000 $ i płaci 40 zł za usługę, Polak dostaje 1400 zł może i płaci 43. Szczerze, naprawdę jest nam potrzebny ten netfilx? Cyckanie narodu polskiego w każdym miejscu ciąg dalszy.

  • Oceniono 107 razy 87

    "Chcielibyśmy legalne treści za 20 zł. A nawet za 10 zł! Dostęp do wszystkich możliwych seriali, filmowych nowości, najlepiej tak dwa tygodnie po premierze kinowej. Albo nie, tydzień - Polak płaci, wymaga!" I po co ten sarkazm? Ja wiem, że większość dziennikarzy, nie tylko jest oderwana od rzeczywistości ale ma także problemy z logiką..
    Pragnę zauważyć, że amerykanie płacą właśnie 10 "zł" czyli swoje 10 dolarów. Gwarantuje, że gdyby musieli za wszystko płacić tyle samo co Polacy ale licząc procentowo w stosunku do swoich zarobków, nie postępowali by inaczej.
    Sprzątaczka, czy pracownik maca w US zarabia trochę jak u Nas 1200-1300 tyle, że dolarów i co dziwne, stać go na to, by za tą kwotę przeżyć w wynajętym mieszkaniu.
    40 zł? To już do kina taniej iść.

  • Oceniono 65 razy 53

    Co za beznadziejny artykuł ze z góry założoną tezą. Typowy przykład jak nie należy pisać. Chyba że to wrzutka na prywatnego bloga, to proszę bardzo.
    Ad rem. Tak, szanowny, przyczyną, jak to Pan nie do końca prawidłowo określa, "piractwa" w Polsce jest brak dobrej, jak Pan to nazywa, "legalnej" alternatywy. Nie wiem jak będzie z Netfliksem, ale jeżeli jego oferta będzie porównywalna ze ś.p. serwisami typu ekino czy scs, to wiele osób po prostu zapłaci. Obecnie serwisów VOD mamy pie.rdylion i żeby mieć dostęp do większości, bo wszystkiego się nie da, interesujących nas seriali i filmów, trzeba płacić kilka abonamentów. A potem szukać z wywieszonym językiem na którym z nich można obejrzeć np. 32 odcinek Synów Anarchii, bo ze szwagrem się kłócimy czy Tigg powiedział coś czy nie. Aha, żaden polski "legalny serwis" nie oferuje dostępu do wszystkich sezonów SoA? Ups.
    W takiej sytuacji zabiegany człowiek, jak już znajdzie te dwie godziny na oglądanie filmu, po prostu wrzuci jego tytuł w wyszukiwarkę i obejrzy bez względu na to, kto go pokazuje i czy ma do tego prawo. I naprawdę to nie jest problem tych 40 zł miesięcznie.
    Ech....

  • Oceniono 77 razy 33

    wyobraz sobie autorze, ze w Polsce wiekszosc ludzi pracuje za minimalna krajowa (lub nawet mniej na umowie zlecenie) i poprostu nie stac ich na te 40zl miesiecznie. rozumiem, ze w takim razie dostep do kultury im sie nie nalezy

  • Oceniono 26 razy 26

    Wedle trybu myślenia pana Bednarka, ten kto nie ma zainstalowanego Windowsa 10 jest piratem. Niezależnie od tego czy używa legalnego OS (nieważne jakiego, Linuxa, Windowsa od 98 do 8.1 czy resztę systemów). Nie ma i jest piratem.
    Do takiego myślenia skłania teza, iż kto narzeka na Netflixa, ten popiera piractwo.

  • Oceniono 28 razy 26

    Cena nie jest dopasowana do naszego rynku i to jest ból dupy nr 1. Ból dupy nr 2 jest taki, że mimo sporej ceny usługa w Polsce jest niekompletna. I nie chodzi o to, że jest mniej lub więcej przetłumaczonych lub dostępnych produkcji. Chodzi też o to, że w Polsce nie ma możliwości pełnego korzystania z usługi. Np. ja na swoim Smart TV za kilka tysięcy złotych aplikacji zainstalować nie mogę, bo producent olał nasz rynek. Więc rozczarowanie jest po prostu za całokształt twórczości. Miało być wielkie wow, jest wielki nic.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX