Koniec piractwa coraz bliżej. Kończy się też znane nam granie

Adam Bednarek
27.01.2016 12:00
A A A
Piractwa na konsolach nie ma, wkrótce nie będzie go także na pececie. To jednak nie koniec problemów - wyeliminowanie nielegalnych gier odmieni sposób, w jaki gramy.

Far Cry Primal i Rise of the Tomb Raider będą kolejnymi grami, które skorzystają z zabezpieczenia Denuvo. Podobno Ubisoft zamierza użyć tego samego rozwiązania także przy pecetowej wersji swojego kolejnego hitu - The Division. A to oznacza, że "przepowiednia” pirackiej grupy ma coraz większe szanse na sprawdzenie się. Ekipa 3DM zajmująca się łamaniem zabezpieczeń wieszczyła niedawno kres piractwa - według członków w ciągu dwóch lat znikną nielegalne wersje gier. Wszystko dlatego, że technologii Denuvo zniszczyć się nie da, czego przykładem jest np. pecetowa edycja Just Cause 3. Szyfrujące oprogramowanie jest nie tylko skuteczne, ale też nieinwazyjne, co było zmorą wielu podobnych rozwiązań. Problem piractwa, z którym wciąż zmaga się branża filmowa, książkowa czy muzyczna, na pececie przestanie istnieć.

Piractwa nie ma

Tak jak poradzono sobie z nielegalnymi grami na konsolach. Wprawdzie niedawno jedna z grup chwaliła się złamaniem PlayStation 4, ale było to niegroźne i właściwie nieistotne wydarzenie. Nie tylko dlatego, że wciąż nie udało się odpalić "pirata” na konsoli Sony. Złamania dokonano na nieaktualnej, starej wersji systemu, więc i tak mało kto mógłby z ewentualnej przeróbki korzystać. To pokazuje jak bezradni są piraci. Sony nadal może spać spokojnie.

Denuvofot. Denuvo

Upadek growego piractwa jest prawdopodobny, bo same grupy zajmujące się piraceniem są bezsilne. Nie oznacza to jednak, że teraz twórcy i wydawcy swój cel osiągną: zyski wzrosną, bo piraci wyruszą do sklepów lub na Steam. Nie chodzi nawet o to, że pirat nie równa się potencjalny klient. Chcący oszczędzić znaleźli nowy sposób.

Teraz oszuści sprzedają dostęp do konta na Steam. Zwraca im się to bardzo szybko. Załóżmy, że nowa, pecetowa gra kosztuje 120 zł. Na Allegro nieuczciwi handlarze udostępniają konto za 5 zł. Często takie aukcje mają nawet stu klientów, więc bardzo łatwo obliczyć, że kupiona gra się zwraca i pozwala zarobić. Jak widać, niczym nie różni się to od piractwa - twórca nie zarabia, kasę zgarnia oszust, z jednej kopii korzysta wielu.

Owszem, do takiego konta ma dostęp mnóstwo osób, co oznacza, że gra w Sieci nie jest możliwa, podobnie jak w przypadku pirackiej wersji. Na dodatek takie konto na Steam może być zbanowane, ale nie musi. Allegro również nie blokuje aukcji, które są ewidentnym nadużyciem. Za mniej niż pięć złoty mnóstwo osób gra w nowe gry na komputerze. Nie przejmując się omijaniem zabezpieczeń czy ściąganiem gier z nielegalnych źródeł. Niektórym może wydawać się nawet, że są "czyści", wszak korzystają ze Steama.

Skutki takiego procederu bardzo łatwo przewidzieć. Wydawcom gier będzie zależało na tym, żeby wyeliminować nie tylko nośnik, jakim jest płyta z grą, ale nawet cyfrowe kopie, którymi również można się dzielić. Przyszłość to chmura.

I brak własności

Nie brakuje pomysłów na to, żeby wprowadzić usługi podobne do Netfliksa czy Spotify na konsolach i pecetach. Na razie to tylko nieśmiałe początki, na dodatek często kończące się fiaskiem. Tak było przecież z świetnie zapowiadającą się usługą OnLive, dzięki której nawet na słabiutkim laptopie można było uruchamiać nowe gry. Sęk w tym, że całość wymagała naprawdę dobrego Internetu, więc większość przeciętnych użytkowników nie mogła cieszyć się z płynnej rozgrywki. Problemem była też cena usługi.

Choć OnLive zakończyło swoją działalność, to ich praca i doświadczenie nie poszło na marne. Patenty wykupiło Sony, które z podobną usługą o nazwie PlayStation Now działa w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii. Sony pobiera abonament i pozwala grać w dowolną ilość gier. Baza tytułów stale się rozrasta, a największą zaletą jest fakt, że PlayStation Now pozwala uruchamiać gry z PlayStation 3, PlayStation 2 czy PlayStation Vita na PlayStation 4. "Zwykła” konsola tego nie potrafi (chyba że grę "przeniosą" sami twórcy), natomiast dzięki chmurze jest to możliwe.

TV zamiast konsoli

Na dodatek tego typu usługi nie wymagają specjalnego sprzętu do grania jakim jest konsola. PlayStation Now działa nawet na wybranych telewizorach Sony, a w przyszłości ma być dostępne dla właścicieli smart-TV od innych firm. Nic dziwnego, że wiele osób bierze pod uwagę scenariusz, że PlayStation 4 i Xbox One to ostatnie konsole od Sony i Microsoftu, jakie kupiliśmy. W przyszłości do grania wystarczyć będzie telewizor.

Wady? Gry nie będą nasze, tak jak dzisiaj nie jesteśmy właścicielami płyt na Spotify czy filmów na Netfliksie. Przestaniemy opłacać abonament, skończy się dostęp do kolekcji. To najwyraźniej jedyny sposób, żeby zmusić ludzi do płacenia za treści.

Niestety, to wcale nie koniec problemów. Bylibyśmy naiwni, gdybyśmy myśleli, że grupy pirackie rozłożą ręce i wywieszą białą flagę. Już dziś często jesteśmy ofiarami działań "hakerów”, którzy atakami DDoS zakłócają pracę serwerów. Możemy założyć, że w przyszłości ataki się nasilą. Dzisiaj awaria PlayStation Network, Xbox Live czy Steama oznacza, że nie możemy grać w Sieci. W przyszłości podobne uderzenie w serwery uniemożliwi jakąkolwiek grę.

Koniec piractwa jakie znamy to także koniec grania jakie znamy. I początek nowych problemów.

Dostałeś smartfona z Androidem? 9 aplikacji, które musisz zainstalować

Google

Komentarze (85)
Zaloguj się
  • Oceniono 135 razy 81

    Zeby miliarderzy byli jeszcze bogatsi, a robotnik nawet na kompie sobie nie pograł, film obejrzał jedynie wersji z blokami reklam, muzyki słuchal z radia.
    No ale finansjerę coraz bardziej ciekawi prywatyzacja wody pitnej, bo tego potrzebuje kazdy, także nedzarz, ktory nie ma komputera ani konsoli.

  • szympansjera

    Oceniono 77 razy 73

    "Za mniej niż pięć złoty (...)"
    To z gatunku tego slangu bazarowego:
    "Paniusiu, po czemu te zimioki? Po złotemu."

    Darmowa podpowiedź: "Za mniej niż pięć złotych".

    Nie ma za co.

  • Oceniono 57 razy 53

    Obawiam się, że ten artykuł jest tylko źle zinterpretowanym zlepkiem wielu informacji.
    Wnioski są nietrafione.
    A co do samej grupy 3DM, specjalizują się przeważnie w masowym crackowaniem gier za pomocą emulacji Steam. Inne grupy działają wolniej, ale rzetelniej. Twórcy Denuvo również potwierdzają, że nie jest możliwe zabezpieczenie przed piractwem. Do każdego zabezpieczanego produktu muszą podchodzić indywidualnie, a zabezpieczenie jest skuteczne tylko przez krótki okres. Czy to będzie kilka dni, czy może 3 miesiące - to się okaże.
    Gabe Newell powiedział, że piractwo to problem dystrybucji. Steam wygrał tę walkę dawno temu. Zostali tylko ci, którzy i tak nie kupią produktu, który jeszcze nie został złamany.

  • Oceniono 54 razy 42

    bzdura! Podobnie było w przeszłości nie do złamania na początku a z czasem łamane w ciągu 24H ...
    a co do zmuszania ludzi do płacenia za gry... nikogo nie trzeba zmuszać wystarczy wydać dobrą grę jak to zrobił cdp z wiedźminem zabezpieczeń nie było a tylko w polsce 375tyś kopii sprzedano....
    dobre gry gracze będą kupować w słabe nie zagrają nawet za darmo, wiadomo zawsze się znajdą tacy co prędzej nie zagrają niż zapłacą ...
    ale jak pokazał przykład sony ps3 miało gorsze wyniki sprzedaży bo był lepiej zabezpieczony od konkurencyjnego "x-a" co przyznał sam producent...

  • Oceniono 27 razy 25

    "Piractwa na konsolach nie ma, wkrótce nie będzie go także na pececie. " a potem "Niestety, to wcale nie koniec problemów. Bylibyśmy naiwni, gdybyśmy myśleli, że grupy pirackie rozłożą ręce i wywieszą białą flagę." Rozdwojenie jaźni, czy jak?

  • Oceniono 32 razy 24

    Agitka rodem z przemówień ze zjazdów ZMP z lat 50tych. Obrzydliwe. Jedno jest pewne - wprowadzenie doskonałych zabezpieczeń i ewentualne wyeliminowanie tzw. piractwa skutkować będzie maksymalnym wzrostem cen gier i jeszcze większym dojeniem klienta.

    "Bylibyśmy naiwni, gdybyśmy myśleli, że grupy pirackie rozłożą ręce i wywieszą białą flagę. "
    ALE JA MAM NADZIEJĘ, ŻE NIE WYWIESZĄ :) Piractwo jest formą sprzeciwu społęcznego którą jak najbardziej popieram, chociaz nie praktykuję. Jesli producenci mają prawo do tzw. zaniżania jakości produktu to dlaczego społeczeństwo ma sobie tego nie rekompensować w inny sposób. Sorry ale jak mam kupowac lodówkę co 3-5 lat to musze zaoszczędzić na grach. Tyle w temacie. Że niesprawiedliwe? K..., nie rozśmieszajcie mnie ;)

    Dlaczego autor toczy ślinę z pyska jak wspomina o handlowaniu kontami? Ja tutaj nie widzę nic nieetycznego czy nielegalnego. Skoro sprzedawca-producent nie dał mi nośnika fizycznego to nośnikiem gry jest konto. Skoro konto mi nie jest już potrzebne to je sprzedaję. Chyba logiczne? A że producentów i ich pachołków i najętych ujadaczy bolą dupy, że ktoś nie idzie kupować swojej wersji tylko kupuje tańsze konto? No cóż - to ich dupa, nie moja.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX