Chciałabym, żeby połowa polskich firm miała tak fatalne prognozy finansowe jak Apple

Joanna Sosnowska
29.01.2016 14:07
A A A
Szef Apple'a Tim Cook.

Szef Apple'a Tim Cook. (RICHARD DREW/AP)

Kurz po ogłoszeniu wyników finansowych Apple za I kwartał fiskalny 2016 roku już miłosiernie opadł. Kolejne narzekania, że #applesiękończy czekają nas dopiero za 3 miesiące.

Od października do końca grudnia 2015 Apple sprzedał 74,8 milionów iPhone'ów i wygenerował 75,9 mld dol. przychodu oraz 18,9 mld dol. zysku. To największy zysk tej firmy w historii.

Apple konsekwentnie kwartał do kwartału poprawia wyniki. A jednak po każdym ich ogłoszeniu słychać głosy, że to już koniec, kolejny kwartał musi być gorszy. W końcu ile można rosnąć!

Na szczęście Apple w końcu zaczął zachowywać się po myśli sceptyków i poważnie obniżył prognozę na II kwartał fiskalny 2016 r. (czyli pierwszy kwartał kalendarzowy). Koncern prognozuje, że w tym okresie przychód ze sprzedaży wyniesie "zaledwie" od 50 do 53 mld dolarów w porównaniu z 58 mld wypracowanymi w II kwartale fiskalnym 2015 roku. Jeśli ta prognoza się potwierdzi, to gigant z Cupertino zanotuje pierwszy kwartalny spadek sprzedaży w swojej "nowożytnej" historii. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w 2003 roku, na długo przed premierą pierwszego iPhone'a.

Tymczasem na kondycję Apple trzeba spojrzeć z szerszej perspektywy. Weźmy Samsunga - jednego z głównych rywali Apple. Ogłosił on, że od października do grudnia 2015 zanotował przychody w wysokości 53,32 bilionów wonów koreańskich (KRW) i 6,14 biliona KRW zysku operacyjnego. W przeliczeniu na dolary wynosi to ponad 44 miliardy dolarów przychodu i ponad 5 miliardów zysku. A na koniec przedstawił równie nieoptymistyczne prognozy na bieżący kwartał, jak Apple. Czy to znaczy, że Samsung się kończy?

Nie. To rynek smartfonów powoli wyhamowuje. Analitycy z IDC przewidywali, że już w 2015 roku sprzedaż tych urządzeń spadnie, a ich prognoza dla całego rynku na 2016 jest utrzymana w równie ostrzegawczym tonie.

- Głównym czynnikiem wzrostu pozostanie nadal sukces tanich smartfonów w państwach rozwijających się - mówił Ryan Reith z IDC - A to z kolei uzależnione będzie od zwracających uwagę na cenę pierwszych nabywców smartfonów oraz tych osób, które smartfony będą wymieniać. Spodziewamy się, że na rynkach rozwiniętych cykl wymiany smartfona nie będzie już trwał dwóch lat, bo komponenty w urządzeniach które kosztują mniej niż 100 dolarów po prostu tyle nie wytrzymają. Utrzymanie wzrostu i sukces będą uzależnione od tego, czy producentom uda się dotrzeć do tych dwóch typów odbiorców.

Apple i Samsung swoimi prognozami wpisują się w szerszy trend. Koncern z Cupertino ma 216 miliardów dolarów w gotówce. A jeśli jego przychód ze sprzedaży wyniesie od 50 do 53 mld dolarów, to myślę że ze spokojnym sumieniem można założyć, że Apple i tak jeszcze się nie kończy. 50 mld dolarów to ponad 200 miliardów złotych. Polskie firmy mogłyby życzyć sobie tak "fatalnych" wyników, jakie ma osiągnąć w przyszłym kwartale Apple.

Komentarze (21)
Zaloguj się
  • Oceniono 33 razy 19

    Problemem Appla nie jest przewidywany spadek zysku, tylko ukierunkowanie praktycznie wyłącznie na jeden produkt i sekciarskie podejście marketingowe w warunkach, w których na czele firmy nie stoi już nieszablonowy i charyzmatyczny guru. Obecnie, cokolwiek by o tym nie mówić, cena smartfonów z jabłkiem ma się nijak do ich jakości.

    Oczywiście nie są to telefony złe, jednak to co oferują ma się nijak do tego, za ile są sprzedawane. Zapewnia to ich producentowi olbrzymi bonus w porównaniu z innymi firmami, które żeby marzyć o zyskach zbliżonych do Appla muszą sprzedać o wiele więcej swoich produktów, skręconych przecież z takich samych części co telefony z jabłkiem.

    Ta era powoli jednak się kończy, gdyż bez człowieka takiego jak Jobs trudno przekonać nawet wyznawców, żeby co roku kupowali nowy model smartfona. Oczywiście dopóki na rynku nie pojawi się coś, co smartfony po prostu zabije w taki sam sposób, w jaki one wykończyły tradycyjne słuchawki spod znaku Nokii, akcjonariusze Appla mogą spać spokojnie.

    Jeśli jednak ktoś coś takiego zaproponuje, to gigant podzieli pewnie los Nokii. Będzie nadal produkował laptopy dla wyznawców, bohemy i wąskiej grupy specjalistów, którym akurat na takim sprzęcie pracuje się lepiej niż na zwykłych, tańszych pecetach. Na razie jednak pogłoski o zmierzchu Appla są mocno przesadzone.

  • Oceniono 15 razy 9

    Apple kończy się tak samo jak każda inna firma która większość dochodów czerpie ze sprzedaży smartfonów. Tak jak rynek PC parę lat temu obecnie rynek smartfonów się nasycił, kolejne generacje nie oferują zbyt dużo w porównaniu do poprzednich i coraz trudniej przekonać użytkowników że muszą wymienić telefon dwa razy do roku, nawet w przypadku Apple które wyhodowało sobie sporą kastę oddanych fanbojów.

    Ale jeśli rynek się skończy to Apple posiadając olbrzymie zasoby wolnej gotówki, może zawsze przeskoczyć do innego produktu, innego działu czy to wykupując inne firmy czy wydając na własne badania.

  • Oceniono 7 razy 1

    Myślę, że części chińczyków wiadomość o kłopotach Appla raczej nie zasmuciła.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX