Cmentarz zwany Nasza Klasa

Na Naszej Klasie spotkać można nie tylko znajomych ze szkolnej ławy. Znajdują się tam także osoby, prowadzące wirtualne życie pośmiertne.

 

 

Nasza Klasa - miejsce spotkań. Tak brzmi oficjalne motto serwisu. Zaskakująco duża liczba profili nieżyjących osób może prowokować do niewybrednych uwag lub komentarzy, że NK nie jest miejscem na tego typu praktyk. Celem tego tekstu nie jest uprawianie działalności misyjno - normatywnej, lecz opisanie zjawiska, które na portalu żyje własnym życiem.

 

Użytkownicy - chcę zawsze pamiętać

 

Postanowiłam skontaktować się z kilkoma osobami, które prowadzą takie profile i zapytać, co nimi kierowało. Warto w tym momencie wspomnieć, że konta osób nieżyjących podzielić można na dwie kategorie - profile indywidualne i zrzeszające. Te pierwsze zakładane są przez bliskich dla konkretnej osoby; profile zrzeszające z kolei to konta skupiające przyjaciół i rodzinę zmarłych. Bywają to konta tematyczne, na przykład wdów czy rodziców cierpiących po stracie dziecka.

 

Odpowiedzi, jakie zaczęły spływać na moją skrzynkę pocztową były rozmaite, niektóre z nich przytaczam poniżej. Dziękuję wszystkim, którzy odpisali na moje próby nawiązania kontaktu. Oto kilka wybranych wypowiedzi. Niektóre z nich były wzruszające

 

Śmierć bliskiej osoby, a przede wszystkim jakakolwiek wspólna tragedia łączy osoby, których wcale nie znamy. Każdy ma prawo do bólu, do dzielenia się nim, do własnych odczuć i nie ważne, czy to jest ból po stracie rodziców, rodzeństwa czy współmałżonka. (...) Kiedy rok temu ( nie pamiętam dokładnie ) utworzyłam (...) profil, nie sądziłam że stworzymy niesamowitą rodzinę, która powstała na "bazie" złączonych przeżyć, odczuć i tragedii. Rozumiemy się, dajemy czasem upust naszemu bólowi i cierpieniu, innym razem wspieramy się nawzajem. Niektórzy piszą do mnie osobiście. (...) Myślę, że niektóre osoby z tego profilu, dzięki możliwości porozmawiania, pomogły same sobie. Z naszych komentarzy czerpiemy jedynie nadzieję i uczymy się czegoś nowego. Czegoś, co kiedyś było dla nas niewyobrażalne, tak dalekie, nie dotyczące nas samych. Jesteśmy po to by sobie pomóc, by podzielić się naszymi troskami, by czytając innych zrozumieć siebie i potrafić się podnieść z upadku po tragedii. Tutaj możemy wyżalić się, że znowu płakałyśmy stojąc nad grobem i tak zwyczajnie "wykrzyczeć", że jest ciężko pogodzić się ze stratą bliskiej osoby, w tak młodym wieku. Po ciężkim dniu, możemy z innymi w podobnej sytuacji porozmawiać. Czasami mamy żal do siebie, że mieszkamy w różnych zakątkach Polski i nie możemy spotkać się osobiście...

 

inne lakoniczne

 

Jestem mężem Magdy profil jest nie tyle prowadzony, co pozostał ku pamięci na prośbę jej i naszych przyjaciół.

 

Ze wszystkich jednak wypływało jedno przesłanie - nigdy nie zapomnieć.

 

Założyłam siostrze świętej pamięci profil, ponieważ bardzo mi i mojej rodzinie jej brakuje. Portal ten zrzesza dużo znajomych z czego jestem dumna, iż widać że ludzie tęsknią za dobrą koleżanką i uczennicą.

 

Nasza Klasa - profile zmarłych osób

 

Nasza Klasa - profile są usuwane

 

Zwróciłam się także do przedstawicieli Naszej Klasy z pytaniem, jak wygląda kwestia profili zmarłych osób na portalu. Pytałam, czy tak jak na Facebooku niezbędne jest przedłożenie dowodu zgonu, czy może konta takie wygaszają się z powodu braku aktywności. Jan Samołyk, specjalista ds. PR portalu odparł, że

 

Konta zmarłych są czasowo blokowane, a następnie usuwane. Dzieje się tak pod warunkiem, iż dostaliśmy zgłoszenie z prośbą o usunięcia takiego profilu od osób zainteresowanych. Przesłanie zgłoszenia to warunek konieczny. Każdy przypadek jest rozpatrywany indywidualnie. Jeżeli zostaje nam zgłoszone konto, które oznaczone jest jako "Ś.P." zajmujemy się nim w przyspieszonej procedurze.

 

Nasza Klasa nie przekazuje bliskim danych dostępu do profilu zmarłego.

 

Domniemywać można, że w związku z zapowiedzią tworzenia grup tematycznych na NK dla profili zmarłych, rozproszonych obecnie po portalu, znajdzie się specjalna nisza.

 

Nasza Klasa - profile zmarłych osób

 

Profile na Naszej Klasie jak znicze

 

Postanowiłam poprosić o wyjaśnienie zjawiska obecności profili zmarłych osób na Naszej Klasie  Agatę Nowotny, socjolożkę z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Wskazuje ona na fakt, że portale społecznościowe są odbiciem prawdziwego życia.

 

Architektura serwisów społecznościowych zakłada większą widoczność - zostawiamy w niej widoczne ślady. Skoro tak chętnie dajemy upust pozytywnym emocjom, które wpadając do Sieci stają się widoczne dla całego naszego otoczenia, nic dziwnego, że dajemy upust także emocjom negatywnym. W serwisach społecznościowych można się przecież też kłócić czy manifestować swoją niechęć do kogoś. Podobnie jest z pamięcią. Dla kogoś, kto funkcjonuje na co dzień w Sieci, naturalna wydaje się żałoba właśnie tam.

 

Agata Nowotny zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt wyrażania żałoby w Internecie, bardziej psychologiczny  niż socjologiczny.

 

Jedni w momencie żałoby znikają z serwisu, bo być może kojarzy się im on tylko z wesołym życiem towarzyskim, z rozrywką, z rodzajem salonu towarzyskiego, inni, dla których jest to pole ekspresji wielu uczuć i stanów emocjonalnych, również żałobę będą tam przeżywać. Może dla tych, którzy decydują się uznać Naszą Klasę za dobre miejsce na ekspresję, Sieć nie jest salonem, ale kuchnią - zapleczem, gdzie można być "naturalnym" i  nie taić żadnych tematów. Podobnie, jak w zaciszu domowym stawia się zdjęcie bliskiego, który zmarł - zakłada się mu profil.
Profile zmarłych mogą pełnić funkcję, jaką dawniej było zapalenie znicza na grobie - są aktem pamięci.

 

Nasza Klasa - profile zmarłych osób

 

Śmierć w Sieci

 

Śmierć w Internecie ma różne wymiary. Zaczynając od profili, które pozostają niezamknięte na różnych portalach, a kończąc na wyznaniach umierających, publicznie dzielących się swoim bólem ze światem.Takim wyznaniem był blog Terapia życiem, pisany przez śmiertelnie chorego na raka mężczyznę. Autentyczność pamiętnika jest niepodważalna, a on sam traktowany był przez piszącego jako "mentalny śmietnik", sposób dania ujścia cierpieniu, wykrzyczeniu słabości którą przyniosła choroba i niemożliwości pogodzenia się z nią. Ostatni wpis brzmi

 

Nie jest lepiej. Boję się kolejnej nocy.

 

Jest także blog Kiedy umrę. Pisała go siedemnastoletnia dziewczyna, również chora na raka. Wśród wykrzykników odnaleźć można poruszający ból, frustrację, bezsilność i cierpienie. Jedna z piękniejszych, a zarazem bardzo tragicznych refleksji dotyczy banału. Zwykłych truskawek.

 

Jaki smak mają truskawki?
Nie pamiętam.

 

Na blogu Pamiętnik zmarłego opisano ostatnie miesiące życia Piotrka, samotność i strach im towarzyszące. Z blogu wynika, że ostatni wpis został opublikowany już post mortem, przez przyjaciela blogera, natomiast powszechnie uważa się, że blog ten był rodzajem eksperymentu literacko - socjologicznego.

 

Temat zgonu w Sieci poruszany był już przez media. Newsweek przytacza przypadek  śmierci Alexandra McQueena, po samobójstwie którego do jego profilu na Facebooku w ciągu tygodnia dołączyło ponad 80 tys. osób. Przypadki internetowej żałoby opisywał także New York Times, skupiając się na MySpace. Okazuje się, że jest także strona internetowa My Death Space, której autorzy publikują na niej wiadomości o zmarłych niedawno użytkownikach portalu. Washington Post z kolei zauważa, że życie cyfrowe trwać może nieskończenie dłużej niż realne i przytacza serię serwisów, służących zarządzaniu swoją sieciową tożsamością oraz hasłami dostępu. Jak niezwykle ważnym tematem jest wirtualne życie po śmierci zauważyć można w serwisie Digital Beyond, gdzie stworzono nawet zestawienie hipotez na 2010 rok dotyczących cyfrowej (nie)śmiertelności.

 

Blog Pamiętnik Julki

 

Rozpacz w dobie Internetu

 

Jakie wnioski można wyciągnąć z tak dużej liczby troskliwie pielęgnowanych profili osób zmarłych? Przede wszystkim, że żałoba przestaje być tabu, przeżywanym na osobności we własnych czterech kątach. Jak zauważa Michael Kerrington w książce "Historia śmierci", jednym z pierwszych przypadków publicznie celebrowanej żałoby była śmierć księżnej Diany w 1997 roku. Wtedy jednak Sieć nie była na tyle rozwinięta, by stać się ośrodkiem wyrażania emocji, a co więcej - nie było portali społecznościowych w obecnym tego pojęcia rozumieniu.

 

Z odpowiedzi użytkowników Naszej Klasy wynika także bardzo silne zapotrzebowanie na dzielenie się bólem po stracie bliskich. Z historii opowiadanych przez moich rozmówców wynika, że potrzeba ta jest najwyraźniej tak silna, że za powiernika wybiera się osobę z podobnymi przeżyciami, choćby się jej nigdy (wcześniej, ani później) nie widziało na oczy.

 

Forum rodziców cierpiących po stracie dziecka

 

Przykładem na istnienie potrzeby wspólnoty po stracie bliskiego jest forum Rodziców, którzy stracili swoje dziecko. Wszystkie określenia typu "poruszające", "wzruszające", czy "ogrom cierpienia" bledną w zestawieniu z wszechogarniającą żałobą, znajdującą ujście w ponad 70 tys. wpisów.

 

Wśród powodów dla których zakładane są konta zmarłych na Naszej Klasie użytkownicy wymieniają najczęściej jeden - że chcą zawsze pamiętać. I jakkolwiek absurdalnie by to nie brzmiało (w końcu pamięć nie jest uzależniona od obecności danej osoby na NK), to oznacza to istnienie kolejnej silnej potrzeby - utrzymania złudzenia jej obecności, na podobnej zasadzie jak zdjęcia na biurku. Nasza Klasa jest praktycznie zawsze na wyciągnięcie ręki, w przeciwieństwie do cmentarza, który tradycyjnie bywał miejscem zadumy nad losem tych, którzy odeszli.

Cyfrowy świat ponownie zaczyna odzwierciedlać kolejną dziedzinę rzeczywistości.

 

Nasza Klasa - profile zmarłych osób

 

Gra toczy się o nieśmiertelność

 

Cechą wspólną, która łączy wszystkich użytkowników opiekujących się profilami zmarłych (niezależnie od podawanych przez nich motywacji czy portali na których ma to miejsce) jest tak naprawdę głęboko ukryty, ludzki lęk przed odejściem, przed tym, że przestaniemy istnieć. Że nas już nie będzie, a świat będzie toczył się dalej.

 

Koncepcja nieśmiertelności stała się tak powszechna, bo doskonale współgra ze skłonnością do myślenia życzeniowego, a myślenie życzeniowe jest poważną siłą, gdyż uniwersalnym w zasadzie składnikiem naszej konstrukcji psychicznej jest skłonność do patrzenia na świat przez różowe okulary

 

pisał o wierze w życie wieczne Richard Dawkins. Profile zmarłych osób, które "żyją" na Naszej Klasie są właśnie swego rodzaju unieśmiertelnieniem danej osoby, cyfrowym respiratorem, kapsułą czasu. Choć ja ze swej strony zawsze skłaniałam się ku podejściu prezentowanemu przez Bertranda Russella.

 

Wierzę w to, że gdy umrę, zgniję i nic nie pozostanie z mojego ego. (...) kocham życie, ale uznałbym, że wart jestem tylko wzgardy, gdybym drżał z lęku na myśl o nieistnieniu.

Joanna Sosnowska

 

Co dzieje się i co można zrobić z naszymi kontami po śmierci opisuję w tekście Wirtualny testament.

Więcej o:
Komentarze (3)
Cmentarz zwany Nasza Klasa
Zaloguj się
  • ohimmel

    Oceniono 6 razy 6

    Jest akurat odwrotnie - nie miałbym nic przeciwko śmierci gdyby nie umieranie.

  • sid_6.8

    Oceniono 5 razy 3

    Jaki smak mają truskawki?
    Nie pamiętam.

    Nie miałbym w gruncie rzeczy nic przeciwko umieraniu, gdyby nie kończyło się śmiercią.

  • stefanpajonk

    Oceniono 5 razy 1

    tragiczne, mam nadzieje że po mojej śmierci nie zostawią moich zwłok pod płotem a wszyscy pobiegną do komputera założyć mi jakiś badziew.

    Szczerze takie coś co zostało powyżej opisane w artykule to żąłosna chęć zwrócenia uwagi na swój problem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX