U jak Vendetta

Sieć właśnie wzbogaciła się o serwis, pozwalający na uwolnienie wewnętrznej bestii. Wszyscy przepełnieni jadem, frustraci i zazdrośnicy znaleźć mogą dla siebie niebo. Jest to portal Unvarnished, który (w teorii) pozwalać ma na anonimowe ocenianie kompetencji współpracowników.

 

 

Unvarnished - założenia

 

Unvarnished (pol. - bez upiększeń) w założeniu ma być serwisem społecznościowym, skupionym wokół życia zawodowego. Unvarnished to ciemna strona LinkedIn, czy polskiego GoldenLine. Można założyć sobie tam profil, oceniać innych i samemu podlegać ocenie. Problem w tym, że fundamentalnym założeniem serwisu jest anonimowe wystawianie komentarzy. Jak na razie Unvarnished znajduje się na etapie beta, do serwisu dołączyć można jedynie na zaproszenie jednego z już zarejestrowanych użytkowników.

 

Anonimowe komentowanie to główny punkt wywołujący obiekcje, z którego wywodzą się kolejne. Takie jak fakt, że użytkownik nie musi własnoręcznie założyć sobie profilu na Unvarnished - równie dobrze może to zrobić nadgorliwy lub uprzedzony współpracownik, zajadły kolega z podstawówki czy opętany manią prześladowczą sąsiad. Co więcej - nie ma możliwości edytowania wpisów. Jeśli przydarzy nam się, że ktoś nie doceni właściwie naszej dotychczasowej kariery zawodowej, komentarz pozostaje na łamach serwisu na wieki wieków. Od tej pory stanowić będzie piękne uzupełnienie wyników wyszukiwania na hasło "nasze imię i nazwisko".

 

Sam pomysł jako platformy społecznościowej z zacięciem zawodowym nie jest zły. Z tym, że wykorzystał go już (w cywilizowany sposób) wspomniany LinkedIn. W cywilizowany, ponieważ użytkownik nie jest pozbawiony możliwości obrony przed opiniami całkowicie nieznanych sobie osób, a fakt, że pod wpisem pojawi się imię i nazwisko komentującego raczej zniechęci nielubianego kolegę z pracy przed rzucaniem bezpodstawnych oszczerstw.

 

Oczywiście, można zakładać - jak czynią to założyciele serwisu - że Unvarnished będzie miejscem wymiany kulturalnych opinii na temat osób, z którymi przyszło nam kiedykolwiek pracować. Wypowiadający się w zachodnich mediach jeden z założycieli - Kazanjy jest przekonany, że społeczność będzie właściwie moderowała niecenzuralne lub obraźliwe wpisy. Ja co do tego takiej pewności nie mam.

 

Unvarnished - kompetencje to produkt

 

Podstawowy błąd w rozumowaniu założycieli jest taki, iż uznali że ich serwis

 

porównać można do Amazona, gdzie użytkownicy oceniają produkty i usługi.

 

Z tym, że naprawdę ciężko przypuszczać, by kiedykolwiek jakaś książka nastąpiła komuś na odcisk, co przez lata jest troskliwie pielęgnowane w pamięci, a uraza rośnie. Ciężko przypuszczać, by krasnal ogrodowy czy komputer wywołały w umyśle użytkownika tak silne emocje, by spieszył oznajmić o nich światu. A nawet jeśli tak się stanie, to są to tylko rzeczy. Tylko przedmioty, tylko wytwory ludzkiej ręki, a nie sami ludzie.

 

Z łatwością zaistnieć może sytuacja, w której ktoś miesza mnie z błotem na swoim blogu (co zapewne miało już miejsce i nie raz się jeszcze powtórzy), ale po pierwsze - są to poszczególne i rozproszone przypadki. Unvarnished natomiast może stać się agregatem osobistych animozji. Na marginesie - założyciele serwisu podkreślają także, że w istocie chodzi o to, by opinie o danej osobie znalazły się w jednym, scentralizowanym miejscu.

 

Po drugie zaś - co innego napisać dowolną rzecz na swoim prywatnym blogu, w pamiętniku chowanym pod poduszką i roszonym co wieczór łzami nienawiści, a co innego wygłosić negatywną opinię prosto w twarz adresata. Trafnie, choć nieco zbyt staroświecko jak na obecne czasy określił to Emmanuel Levinas, stwierdzając iż to "epifania twarzy jako twarzy otwiera na człowieczeństwo". Nie sposób nie dostrzec tu echa myśli Kanta i nawiązania do imperatywu kategorycznego.

 

Nienawiść w Sieci

 

Unvarnished zresztą koczy już częściowo przetartym szlakiem. Swego czasu triumfy popularności w Stanach Zjednoczonych święcił serwis Juicy Campus, którego ideą było

 

promowanie wolności wypowiedzi na studenckich kampusach.

 

College ABC

 

W praktyce przekładało się to na słowne szambo i lawinę oszczerstw, rzucanych na nieszczęśników którzy kiedykolwiek komuś podpadli. Serwis został ostatecznie zamknięty w lutym 2009 roku, za to jego reanimacją jest College ABC. Szkopuł polega na tym, że Juicy Campus był areną na której szlachtowano życie prywatne - można było napisać, że ktoś jest gejem, przespał się z profesorem, ma wielotysięczne długi i tak dalej aż do wyczerpania fantazji.

 

Unvarnished zaś zniszczyć może życie zawodowe. TechCrunch opublikował zrzut ekranu z przykładowymi komentarzami.

 

Komentarze pod profilem osoby na Unvarnished

 

Jestem przekonana, że w sytuacji w której potencjalny pracodawca monitorując Sieć w poszukiwaniu informacji o kandydacie (Facebook, Nasza Klasa, itd.) znajduje tego typu wpis nie zastanawia się więcej nad zatrudnieniem aplikanta. Co w ostatecznym rachunku jest znacznie bardziej bolesne niż posądzenie na Juicy Campus, że jest się alfonsem, dealerem oraz wielokrotnym mordercą w jednej osobie.

 

Co w sytuacji, gdy nasza reputacja została zniszczona, a nie ma możliwości usunięcia komentarzy? Jedynym wyjściem jest zaangażowanie się na Unvarnished, oraz poproszenie o pomoc znajomych. Oraz wznoszenie modłów, by opinie negatywne zatraciły się w masie nowych, pozytywnych. Faktycznie, przecież dokładnie na tym polega idea serwisów społecznościowych. By na siłę przekrzykiwać chamskie i anonimowe komentarze, zasypując jednocześnie portal cukierkowymi opiniami o sobie.

 

Natura nie znosi pustki, więc było oczywiste, że prędzej czy później ktoś wpadnie na pomysł serwisu typu Unvarnished. Szkoda tylko, że zapowiada się to jako publiczna pralnia brudów.

 

Joanna Sosnowska

Więcej o: