Spiders Web: Facebook pozamiatał na rynku geolokalizacji

Nie wysilił się Mark Zuckerberg na kamuflaż i - mówiąc kolokwialnie - zerżnął z Foursquare pomysł na geolokalizacyjne oznaczanie miejsc. Nowa funkcja Facebooka nazwana Places garściami czerpie pomysły od serwisu Dennisa Crowleya. Co więcej , za jego przyzwoleniem. Foursquare liczy zapewne na popularyzację terminu "geolokalizacja" w kontekście własnego rozwoju. Oby się nie przeliczył.

Places (tłum. miejsca) to nowy mobilny produkt Facebooka dla "zaawansowanych mobilnych przeglądarek", dostępny na początek w iPhone oraz pod adresem touch.facebook.com. Na starcie dostępny jedynie na terenie Stanów Zjednoczonych. Places ma trzy podstawowe cechy: pozwala użytkownikom dzielić się ze znajomymi informacją o aktualnym miejscu przebywania, pozwala użytkownikom sprawdzić kto ze znajomych jest w pobliżu oraz pozwala odnajdywać nowe miejsca znajdujące się w najbliższym otoczeniu. W praktyce używanie Places opierać się będzie na meldowaniu się w poszczególnych lokalizacjach. Facebook użyje nawet dokładnie tej samej nomenklatury co Foursquare - meldowanie się to "check-in".

Na wczorajszej prezentacji nowego produktu Facebooka oficjalnie pojawili się przedstawiciele trzech liderów na rynku geolokalizacyjnym, na czele z Foursquare (pozostali to: Gowalla oraz Yelp). Prominentni przedstawiciele tychże serwisów dowodzili, że Facebook wdraża komplementarne do ich usługi, a niektórzy - jak na przykład Yelp - już pracują nad integracją Places Facebooka ze swoimi serwisami. Przedstawiciel Foursquare z kolei powiedział, że decyzję Facebooka o wejściu w geolokalizację traktuje jako potwierdzenie, że ten fenomen ma wielką przyszłość. W domyśle szefowie wszystkich trzech serwisów geolokalizacyjnych liczą na to, że koncept czerpania wiedzy z obecności użytkowników w danych lokalizacjach właśnie zyskał status usankcjonowanej żyły złota. Dzięki Facebookowi, geolokalizacja, która zebrała do tej pory łącznie ok. 8 - 10 mln użytkowników na świecie, właśnie wskoczy na rejestry kilkuset milionów użytkowników. Wszystko to prawda, jednak Foursquare, Gowalla i Yelp wydają się zapominać o jednym - Facebook jest tak duży i oferuje tak wiele więcej poza geolokalizacją, że ich serwisy mogą się okazać nikomu niepotrzebne.


Foursquare

Geolokalizacja dopiero zaczyna zarabiać na siebie. Foursquare pokazał jak to robić: organizować różnego rodzaju promocje z partnerami handlowymi, oferować specjalne kupony rabatowe, dawać gry społecznościowe, czy w końcu sprzedawać mobilną reklamę. Według Borrell Associates, ten rynek będzie wart ponad 4 mld dolarów do 2015 r. To spore pieniądze, więc Zuckerberg i po nie się schyli. Patrząc na to, jak Facebook jest przygotowany na rozkwit fenomenu geolokalizacji, może się okazać, że powszechna jej świadomość to za mało dla Foursquare, Gowalla, czy Yelp do przetrwania.

Facebook ma 500 mln użytkowników, z czego grubo ponad 120 mln korzysta z serwisu mobilnie. Foursquare niedawno przekroczył 2 mln użytkowników. To jeszcze nic, bo pieniądze z geolokalizacji leżą głównie we współpracy z firmami. Tu Facebook miażdży wszystkich. Na ponad 1,5 mln fanpage'ach komercyjnych podmiotów już dziś codziennie prowadzi się komunikację marketingową. Rozszerzenie tej działalności o elementy geolokalizacyjne wydaje się być proste, naturalne i wręcz pożądane przez marketereów, dla których Facebook to dziś podstawa działań marketingu bezpośredniego. Wszystkie pomysły Foursquare na zbieranie pieniądza via geolokalizacja na Facebooku będą idealnym dopełnieniem dzisiejszych działań. Kupony rabatowe dla meldujących się w wybranych przez marketerów miejscach, specjalne promocje za oznaczenie komercyjnych miejsc, zakupy grupowe, mobilna reklama - to wszystko bez żadnej czkawki nowości firmy komunikujące na Facebooku wdrożą z dnia na dzień.

Za dni kilka Foursquare, czy Gowalla staną się niepotrzebne.

 

Przemysław Pająk

Spiders Web

Więcej o: