Oracle pobije się z Google

Przedmiotem sporu jest język programowania Java. Oracle kupiło właśnie firmę Sun, która Javę stworzyła. Java jest wszędzie - w tym języku pisane są aplikacje internetowe, oprogramowanie przemysłowe, programy na komputery osobiste i aplikacje na telefony. Oracle zaś to firma żyjąca do tej pory z oprogramowania dla biznesu - wielkich, wysokowydajnych baz danych.

Przez piętnaście lat jej istnienia, Sun wylansował Javę - z pozycji małego języka programowania przeznaczonego do pisania programów na sterowniki lodówek i dekoderów kablówki - na pozycję jednego z podstawowych narzędzi przemysłowej produkcji oprogramowania. Nawet Microsoftowi, z konkurencyjnym środowiskiem .Net i językiem C# (C-sharp) nie udało się powtórzyć tego sukcesu. Java to kura znosząca złote jaja, której wyhodowanie kosztowało mnóstwo wysiłków i pieniędzy.

Oracle chce teraz przycisnąć wszystkich konsumentów złotej jajecznicy. Google zbudowało oprogramowanie systemu Android na bazie Javy, na tyle na ile licencja na to pozwalała. Zarządowi Suna to nie przeszkadzało, ale po przejęciu Sun przez Oracle, firma chce pozwać Google o naruszenie patentów i praw autorskich Sun przez przygotowanie podobnych w kształcie bibliotek programistycznych (biblioteka to zbiór gotowych funkcji, żeby za każdym razem nie trzeba było programować od początku jak wyświetlić nowe okienko czy wyciągnąć pierwiastek). Sytuacja ta jest podobna do takiej, w której jeden producent samochodów pozywa drugiego o to, że ten skopiował kierownicę i układ pedałów. Proces może być długotrwały i kosztowny, Oracle liczy na to, że Google'owi prościej będzie ich spłacić w ramach ugody. Podobne praktyki są wśród wielkich korporacji czymś zupełnie normalnym, po to patentuje się wszystko co popadnie bez zwracania większej uwagi na poprawność i sensowność patentów, aby na taki pozew można było odpowiedzieć kilkoma kontrpozwami. Są firmy wykupujące prawa do patentów tylko w celu pozwania kogoś.

Ale skutek strategii Oracle może być przeciwny do zamierzonego. Nie jest łatwo wylansować nowy język programowania, nie wystarczy wyda/ć dużo pieniędzy na reklamę. Język musi być odpowiednio fajny, aby programiści chcieli go używać, i jednocześnie spełniać wymogi programowania biznesowego, dzięki czemu zaakceptują go szefowie tych programistów. W momencie kiedy okaże się, że użycie Javy, nawet tak zaawansowane jak Google'a grozi procesem, znajdzie się inny język, który wejdzie w tę rolę. Ale zarżnięcie złotej kury chwilę zajmie i najbliższe raporty kwartalne Oracle'a będą wskazywały wzrost. Podcięcie gałęzi na której siedzą, będzie już problemem następnego zarządu.

James Gosling, twórca Javy tak skomentował to na swoim blogu

W Oracle zawsze chodzi o pieniądze. To jedyna miara [sukcesu] jaką znają.

[Na podstawie ComputerWorld i bloga Jamesa i Goslinga via VentureBeat]

Janusz A. Urbanowicz

Więcej o: