CC: Poza jest wszystkim

Byłem gotowy na przyszłość, bo miałem instrukcję obsługi.

Sięgnąłem po stary podręcznik gry role-playing Cyberpunk2020, żeby się pośmiać z jego okropnej naiwności, ale zamiar ten nie wypalił, bo zaatakowało mnie tsunami nostalgii. Napisany na początku lat 90 CP2020 był próbą zebrania w kupę wszystkich memów twórców cyberpunka. Są tu ślady inspiracji powieściami i opowiadaniami Williama Gibsona, Bruce'a Sterlinga czy Waltera Jona Williamsa, a także np. anime Bubblegum Crisis. Wszystko to buduje ponury świat we władaniu wszechmocnych korporacji, w którym przygody przeżywają hakerzy i uliczni samuraje.

Podręcznik do życia w przyszłości wita trzema zasadami: STYL ponad ISTOTĄ (?Nie ma znaczenia, jak dobrze coś robisz, dopóki sprawiasz wrażenie, że robisz to dobrze?). POZA jest WSZYSTKIM (?Jeśli myślisz niebezpiecznie, jesteś niebezpieczny?). Żyj na KRAWĘDZI (?Krawędź jest dziwną strefą, po której poruszają się ryzykanci?). W skrócie - nie liczy się kim jesteś, ale jakie wrażenie sprawiasz.

CP2020 wyrażał tym dobrze ducha cyberpunka lat 80, zbudowanego, jak cała dekada, na lęku i odrazie skontrastowanej z płytkim indywidualizmem ofiar mody.

Innowacje i marketing

Polska edycja magazynu Forbes opublikowała niedawno artykuł o zmierzchu m.in. japońskiej gospodarki, której rzekomo kończą się innowacyjne pomysły (wg autora innowacją nie był Walkman Sony; w takim razie nie dziwi, że zupełnie przegapił premierę nowej generacji konsoli przenośnych). I nie jest to jakoby tylko problem Japończyków, zadyszki dostała cała branża:

Rynek elektroniki użytkowej przestał być już rynkiem innowacyjnym, a stał się całkowicie kreowany przez marketing. To fundament kariery Apple. iPoda Steve Jobs wprowadził w 2001 r., chociaż już trzy lata wcześniej rynek odtwarzaczy mp3 zaczął podbijać Creative. Mimo to Apple wygrał. Podobnie stało się z iPhone'em, który był po prostu kolejnym smartphone'em z dotykowym ekranem.

No proszę, wypisz wymaluj przykazania CP2020 w działaniu. Ale czy faktycznie wszystko jest pozą? Wiem, że takie wrażenie można odnieść oglądając występy hipnotyzującego tłum Steve'a Jobsa z firmy Apple, ale przecież zacytowana teza jest olbrzymim nadużyciem. Premiera iPoda tonie w mrokach dziejów (w tym roku stuknie okrągła dycha), więc przypomnę, co było w nim takiego rewolucyjnego. Po pierwsze, pojemność. Premierowe modele oferowały 5 lub 10 gigabajtów - było to w czasach, kiedy Nokia oferowała kultowy model 5510 z wbudowanym odtwarzaczem mp3 o oszałamiającej pojemności 64 mega. Po drugie - wygodna i intuicyjna obsługa. Obrotowe kółeczko interfejsu iPoda nie było dziełem pozerów z marketingu. Po trzecie i chyba najważniejsze - iTunes, rewolucyjny system dystrybucji muzyki przez internet. To jest innowacja. Podobnie stało się z iPhone'em, który nie był po prostu kolejnym smartphone'em z dotykowym ekranem.

Nie wiem, skąd się bierze przekonanie o cudownej mocy sprawczej marketingu. Pozerski cyberpunkowiec nie ujedzie długo na samej srogiej minie, jeśli za pazuchą nie ma najnowszego pistoletu maszynowego Militechu albo katany Kendachi. Steve Jobs nie zaczaruje tłumu, jeśli w ręce nie będzie miał dobrego produktu. Jak śpiewał Bob Marley, można oszukać czasem kilku ludzi, ale nie da się oszukiwać wszystkich ludzi cały czas.

Cyber Czwartek to cykl cotygodniowych felietonów poświęconych dawnym wizjom przyszłości i temu, jak (i czy!) spełniły się w naszym nowoczesnym świecie. Autor, Michał R. Wiśniewski, jest publicystą i blogerem specjalizującym się w fantastyce oraz japońskiej popkulturze.

Więcej o: