CC: Polandball w globalnej wiosce

Prezydent Ziemi podjął dziś obiadem ambasadora Marsa.

Przynajmniej tak to miało wyglądać w przyszłości, w fantazji zrodzonej w poszarpanym wojnami XX wieku. Jeden rząd światowy, Stany Zjednoczone Planety Ziemia. W zimnowojennych powieściach Roberta A. Heinleina czy Philipa K. Dicka rolę tę pełniła Organizacja Narodów Zjednoczonych - świat mógł zjednoczyć się w celu utrzymania pokoju (pilnowanego przez rakiety wymierzone w niepokornych) czy wobec większego zagrożenia (jak najazd z kosmosu). W serialach Star Trek zjednoczenie poszło znacznie dalej - powstała Federacja, która rządzi kilkoma planetami i gatunkami. Podobnie jak Republika i późniejsze Imperium w Gwiezdnych Wojnach, choć tam wszystko ma miejsce dawno temu, w odległej galaktyce. Utopia, która łatwo może zmienić się w dystopię - kiedy cała planeta jest jednym państwem, to jak coś ci nie pasuje, możesz wynieść się najwyżej na Księżyc. Stąd zresztą pełno jest opowieści o zbuntowanych kosmicznych koloniach (Gundam, Luna to surowa pani).

Rozwój cywilizacji elektrycznej miał zbliżyć świat. Globalna wioska opisana przez Marshalla McLuhana, w której cała ludzkość stała się sąsiadami podglądającymi się przez elektroniczny płot. Ale nie miało to wcale oznaczać zasypania podziałów i unifikacji. Zupełnie jak w słowach prologu filmu Ghost in the Shell z 1995 roku:

Bliska przyszłość - sieci korporacyjne sięgają gwiazd, elektrony i światło płyną przez wszechświat. Postęp komputeryzacji nie zniósł jednak podziałów narodowościowych i etnicznych.

Cyberpunkowcy mieli mniej złudzeń.

Cyfrowa kurtyna

Mem globalnej wioski zmutował w metaforę internetu. Podglądanie innych jeszcze nigdy nie było tak proste. Wystarczy wejść na Twittera, żeby dowiedzieć się z pierwszej ręki, co słychać w ogarniętym przez rewolucję kraju (o ile obalany rząd nie wyłączył internetu). Ale postęp komputeryzacji nie zniósł jednak podziałów narodowościowych i etnicznych. Słuchamy zagranicznych wiadomości tylko po to, żeby upewnić się, że nie zginął żaden Polak.

Polandball

Polandball, internetowy mem symbolizujący Polskę

Co więcej, powstały zupełnie nowe podziały. Sieci korporacyjne mogą sięgać gwiazd, ale samym korporacjom zależy na pokrojeniu świata w łatwe do zarządzania kawałki. Zaczęło się od wprowadzenia regionów DVD (i nagle Polska okazała się być sąsiadem Japonii), skończyło na komunikatach „ten film nie jest on dostępny w twoim kraju” w serwisie Youtube. Zarządzanie prawami autorskimi nie nadąża bowiem za dystrybucją treści. Można, ale nie wolno. Zdesperowani użytkownicy iTunes udają, że mieszkają w USA i wrzucają swoje centy za płot Steve'a Jobsa. Inni wzruszają ramionami i korzystają z sieciowej pirackiej anarchii.

Nie mamy jednego światowego rządu, ale tak naprawdę nie mamy nawet jednego wspólnego internetu. Chiny ukryte za wielkim firewallem, z własnymi odpowiednikami światowych serwisów, co ma ułatwić rządową kontrolę nad przesyłanymi treściami. Rosja - to samo, choć z innych pobudek - wielki kraj samowystarczalny kulturalnie (wystarczy obejrzeć rosyjską stację muzyczną, z rodzimymi odpowiednikami światowych gwiazd) ma też własne usługi sieciowe - własną wyszukiwarkę czy własne serwisy społecznościowe.

Dopiero z bliska widać, jak bardzo jesteśmy podzieleni.

Cyber Czwartek to cykl cotygodniowych felietonów poświęconych dawnym wizjom przyszłości i temu, jak (i czy!) spełniły się w naszym nowoczesnym świecie. Autor, Michał R. Wiśniewski, jest publicystą i blogerem specjalizującym się w fantastyce oraz japońskiej popkulturze.

Więcej o:
Komentarze (4)
CC: Polandball w globalnej wiosce
Zaloguj się
  • noken

    Oceniono 1 raz 1

    "Słuchamy zagranicznych wiadomości tylko po to, żeby upewnić się, że nie zginął żaden Polak" - najbardziej idiotyczna wypowiedź, jaka czytalem od wielu tygodni, no chyba że jestes pan nacjonalista, to by wszystko tlumaczylo.

  • buk-humor-dziczyzna

    0

    to tacy dyplomaci jak niegdysiejsze "polskie rządy na uchodźstwie' w londynie z , których sie przesmiewiał cały cywilizowany świat i które stanowiły doskonały temat do 'polish jokes'.

  • mrwisniewski

    Oceniono 1 raz -1

    @"Słuchamy zagranicznych wiadomości tylko po to, żeby upewnić się, że nie zginął żaden Polak" - najbardziej idiotyczna wypowiedź, jaka czytalem od wielu tygodni, no chyba że jestes pan nacjonalista, to by wszystko tlumaczylo.

    To tylko smutna obserwacja - spójrz choćby na hasło o zamachach w Londynie - Polacy wymienieni są z nazwiska:

    pl.wikipedia.org/wiki/Zamach_w_Londynie_7_lipca_2005

  • inz.mruwnica

    Oceniono 1 raz -1

    Mam o tym notkę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX