E-book - taka sama książka jak inne... tylko lepsza

Pokochać e-booka, to znaczy pokochać wygodę. Książka elektroniczna podbija świat i na naszych oczach zmienia wydawnictwa. Daje też nowe możliwości debiutantom. Większe niż kiedykolwiek wcześniej. Tylko czy to wszystko dotyczy też Polski?

Nowy świat, nowe zasady

Na zachodzie nikt już nawet nie próbuje kwestionować potęgi jaka drzemie w e-bookach. Trudno to robić, mając przeciwko swoim argumentom żelazne wyniki sprzedaży i rosnącej lawinowo popularności e-książki. 19 maja tego roku Amazon pochwalił się, że od 1. kwietnia na każde 100 książek papierowych, sprzedaje 105 e-booków dla czytnika Kindle. W statystykach nie uwzględniono nawet książek dostępnych za darmo.

Gdybyśmy to zrobili, wynik byłby nawet większy. Póki co w roku 2011 Amazon sprzedał trzykrotnie więcej książek na Kindle niż w tym samym okresie w roku 2010

- czytamy w informacji firmy.

Amazon to mekka e-booków. Niestety nadal niezbyt przyjazna polskiemu odbiorcy. Regulamin serwisu nie pozwala na publikowanie polskich utworów, więc jest ich mało, tylko kilka, których autorzy próbowali ominąć moderatorów i im się to udało. To wielka strata dla polskiej sceny e-bookowej. 23-procentowy podatek VAT na e-booki w Polsce i mentalność sprzedawców nieprzekonanych jeszcze do tej formy dystrybucji sprawia, że e-booki w Polsce są drogie. Szczególnie tytuły znanych autorów. Dla przykładu papierowa książka "Mężczyźni, Którzy Nienawidzą Kobiet", Stiega Larssona, kosztuje w Empiku 33,99 zł. Audiobook to wydatek 35,99 zł, a e-book 26,87 zł.

Różnica jest, ale niewielka. Szczególnie biorąc pod uwagę zabezpieczenia DRM, których nadal trzyma się Empik (już o tym wspominaliśmy) oraz fakt, że wielu wydawców w Polsce nadal uważa e-booki za produkt drugiej kategorii.

Wydawcy i dystrybutorzy książek nie rozumieją tego, jak ludzie czytają e-booki. Nie wolno traktować książki elektronicznej jako pliku, który otwieramy na komputerze. Ludzie mają już dość komputerów. Nie kupują e-booków po to, aby czytać je na ekranie monitora, ale na urządzeniach mobilnych: telefonach, tabletach, a przede wszystkich na dedykowanych czytnikach książek z papierem elektronicznym

- mówi Robert Drózd z blogu Świat Czytników.

Fot. na licencji CC lynn.gardner/Flickr

Sytuacja jednak się powoli poprawia. W tym samym Empiku można znaleźć elektroniczne książki w cenach od 3 złotych. Co prawda wiele z nich to klasyki, takie jak "Jądro Ciemności" Conrada czy "Pies Baskerville'ów" Conan Doyle'a, które powinny kosztować mniej (lub nic). Ale znane, nowe nazwiska też potrafią już być tańsze. Kilka pozycji Kinga można dostać za około 20 zł, a np. Maja Lidia Kossakowska sprzedaje swoją fantastykę poniżej 17 zł.

To dużo? I tak, i nie. Jeśli traktować e-booka jak zwykłą książkę, to nie. Ale w Polsce jeszcze tego robić nie można. Zbyt mało osób ma czytniki, by wersje cyfrowe były traktowane na równi z papierowymi. Zresztą nawet gdyby popularyzacja była większa, to autorzy i tak muszą zrozumieć, że e-book musi być dużo tańszy. I może. Chociażby dzięki temu, że autor ze znanym nazwiskiem, może pominąć pośredników i zająć się self-publishingiem, w którym zarobi nawet do 70% ceny netto książki (o tym jeszcze za chwilę).

Na szczęście sytuacja w polskiej scenie e-bookowej się powoli zmienia. Przede wszystkim księgarnie internetowe oferujące wersje elektroniczne wyskakują jak grzyby po deszczu. Kilka przykładów z brzegu:

- Empik.com - na pewno najbardziej znany, ale niestety nie najtańszy sprzedawca,

- Amazonka.pl - zabawna nazwa serwisu, a do tego poważna oferta kilkuset utworów,

- Gandalf.com.pl - książki w formatach epub i pdf,

- ebook.pl,

- nakanapie.pl,

- Virtualo.pl - oferująca również pośredniczenie w samodzielnym wydaniu w tej i innych księgarniach internetowych,

- Libranova.eu.

Większość ofert jest niestety nadal dość droga. Wyjątkiem jest tu strona Poczytaj.to, oferująca wszystkie e-booki w cenie 99 groszy. Niestety oferta jest dość uboga.

Na domiar złego w Polsce drogie są też czytniki. W Empiku najtańszy model (Prestige PER3152b) kosztuje co prawda 329 zł, ale ma ekran LCD, więc jego zakup mija się z celem. Pierwsze urządzenie z niemęczącym wzroku ekranem na bazie elektronicznego atramentu, to kosztujący 500 zł Iriver Story.

Nie ma WiFi i 3G, ale odczytuje wiele formatów (TXT, PDF, DOCx, PPTx, XLSx, EPUB, EPUB z Adobe DRM, FB2, DJVU, HWP, PDF z DRM Adobe). Później ceny rosną już ponad 600 zł. To wszystko w czasach, gdy najnowszego Kindle 3 z ekranem o przekątnej 6 cali i WiFi można sprowadzić z USA za 450 zł (wraz z przesyłką).

Rok temu ludzie zaczęli masowo kupować Kindle i praktycznie 8 na 10 czytników w Polsce to właśnie produkt Amazonu. Jednak polscy wydawcy nie zauważają Kindle, gdzie książki z zabezpieczeniami DRM nie działają. Książki tego typu nie da się też otworzyć na większości telefonów

- dodaje Robert Drózd.

Sytuacja się więc poprawia. Mamy więcej e-booków, więcej czytników i więcej informacji o elektronicznej książce. Zanim jednak sprzedawcy nie zrozumieją, że sprzęt musi stanieć, by się popularyzował, a autorzy przestaną żądać za e-booki cen tak bliskich wersjom papierowym, poprawa rynku elektronicznych publikacji będzie nadal następować w ślimaczym tempie.

Autor, swój pan


Elektroniczna książka stwarza nowe możliwości nie tylko dla czytelników. To również drzwi czekające na otwarcie przez autorów. Zarówno tych debiutujących, jak i już doskonale znanych. Skoro J.K. Rowling zainteresowała się cyfrową dystrybucją i w swoim nowym projekcie będzie sprzedawała elektroniczne książki z serii Harry Potter bez zabezpieczeń DRM, to o zaletach takiej formy dystrybucji nie trzeba chyba dyskutować. Potwierdza je też Neil Gaiman, autor "Amerykańskich Bogów", "Nigdziebądź" i scenariuszy do komiksów z serii "Sandman". Jego zdaniem e-booki są pomocne nie tylko jako produkt sam w sobie, ale również jako promocja wersji papierowych. Zdaniem Gaimana treści udostępnione w sieci, nawet za darmo, nie przyczyniają się do strat autora. Co więcej, zdaniem pisarza wpływają one na zwiększenie popularności danego nazwiska, a co za tym idzie zwiększenia sprzedaży.

Elektroniczne książki i rosnąca popularność czytników zmieniły diametralnie sytuację nie tylko znanych, ale przede wszystkim debiutujących autorów. Popularyzacja tanich czytników przynosi rezultaty, a możliwości rosną. Szczególnie, że dodanie książki do oferty Amazona nic nie kosztuje. Oczywiście serwis ma przez to problemy ze spamem, ale również gigantyczną bibliotekę, do której każdy autor może dodać swoje dzieło przez system Kindle Direct Publishing. Teoretycznie dodawanie książek w języku polskim jest zabronione. W praktyce jest już kilka powieści napisanych przez naszych rodaków. Ich dodanie do katalogu wymaga czasu i cierpliwości, ale jak widać jest możliwe.

A przecież Amazon to nie jedyny serwis do self-publishingu w sieci. Inny, równie popularny, Smashwords.com stoi już otworem przed polskimi autorami. I miło widzieć, że korzystają oni z platformy do self-publishingu.

To dwa przykłady zza granicy. A w Polsce? Jest równie dobrze! Wymieniane już wcześniej miejsca pozwalają często nie tylko na kupno elektronicznej książki, ale i jej bardzo proste wydanie. Najciekawsze serwisy do self-publishingu w Polsce to:

- Wydaje.pl - prosty interfejs, proste zasady i natychmiastowa publikacja,

- Virtualo.eu - to nie tylko księgarnia, ale i pośrednik pozwalający na opublikowanie swojej twórczości w sklepach takich jak Empik.com, Gandalf.com.pl, Amazonka.pl, NaKanapie.pl, ebook.pl innych.

- Bezkartek.pl - kolejna polska alternatywa dla zagranicznych molochów,

- Poczytaj.to - wszystkie książki za 99 groszy,

- StronaSztuki.pl - wydaje wersje elektroniczne, a także drukuje.

Jakie są zalety takiej formy dystrybucji swojej twórczości?

- pełna kontrola nad swoją treścią - sprzedawcy uzyskują od autora tylko licencję na sprzedaż, a nie prawa autorskie do utworu,

- wyższe prowizje - dochodzące nawet do 70% ceny netto książki (w Polsce najczęściej od 30% do 60% w zależności od sprzedawcy),

- kontrola ceny książki i promocji.

Ostatni punkt może oczywiście być również traktowany jako wada. Self-publishing, by był skuteczny, wymaga większego nakładu pracy. Mając jednak dostatecznie dużo samozaparcia i cierpliwości można odnieść ogromny sukces. Tak jak Amanda Hocking, jedna z najsłynniejszych autorek niezależnych, która tylko na Kindle Store sprzedaje 100 tysięcy swoich książek miesięcznie.

Stare przyzwyczajenia ciężko wyplewić

Największym wrogiem e-booków w Polsce są ceny i zabezpieczenia DRM. Ale nie tylko one. Elektroniczna książka musi też walczyć ze starymi przyzwyczajeniami czytelniczymi.

Aha! To jest e-book? Daj znać jak napiszesz coś prawdziwego

- powiedziała z wyraźną kpiną w głosie moja koleżanka, gdy powiedziałem jej o mojej powieści wydanej w wersji elektronicznej.

Polski czytelnik nie zaznajomił się jeszcze z e-bookami, więc postrzega je dość negatywnie. Oprócz wysokich cen, częste argumenty, jakie słyszy się ust krytyków elektronicznych książek, są związane z uczuciami. Tak, czytnik z ekranem na bazie elektronicznego atramentu nie pachnie papierem. Nie ma też kartek, które można przerzucać. To jasne. Ale po 20 stronach dobrej powieści nie ma to też najmniejszego znaczenia. Czytelnik zanurza się świat tak głęboko, że równie dobrze mógłby czytać książkę wyskrobaną pazurem na miedzianej płytce.

W kraju nad Wisłą szwankuje też mocno marketing firm sprzedających czytniki. Szkoda, że nie czerpią oni wzorów z Amazona. Jego kampania reklamowa czytnika Kindle była jednym z najsprytniejszych sposobów pokazania czym jest e-ink. Zestawienie zalet elektronicznego atramentu z ekranem ciekłokrystalicznym iPada i podkreślenie przepaści cenowej jaka różni dwa urządzenia, było nieco bezczelnym, ale skutecznym sposobem na promocję technologii.

Czytniki e-booków są jeszcze u nas często utożsamiane z tabletami. Szok na twarzy nieświadomej osoby widzącej e-ink po raz pierwszy jest czymś niezapomnianym.

Polscy sprzedawcy bardzo często promują urządzenia za ponad tysiąc, a czasem blisko dwóch tysięcy złotych. Przy takich kwotach nie trudno dziwić się sceptykom, że stronią od czytników. Szczególnie tych dostępnych w Polsce, mając do wyboru Kindle 3, który w wersji 6-calowej można bez najmniejszego problemu sprowadzić z USA za mniej niż 500 złotych.

W perspektywie lepszy

E-booki mają mnóstwo plusów. Są łatwo dostępne, często z każdego miejsca, w którym się znajdujemy. Ważą tylko tyle co nasz czytnik, nawet jeśli mamy w nim zapisane zbiory większe niż Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych. Nie niszczą się, nie płowieją, nie zajmują miejsca na szafce i nie drą się.

Problem w tym, że są też drogie. Szczególnie w Polsce. Nasi rodzimi wydawcy nie rozumieją do końca potencjału drzemiącego w tej formie dystrybucji literatury. Autorzy też muszą się jeszcze bardziej otworzyć.

Jak ich do tego przekonać? To proste, przełamać stare przyzwyczajenia i pokochać elektroniczną książkę. Zapewniam, że żadna inna nie będzie już wtedy tak atrakcyjna...

Fot. na licencji CC kodomut/Flickr, Fot. na licencji CC lynn.gardner/Flickr

Szymon Adamus

Więcej o:
Komentarze (24)
E-book - taka sama książka jak inne... tylko lepsza
Zaloguj się
  • 1492007gazeta

    Oceniono 4 razy 4

    Wątpiłem, aby książka elektroniczna mogła zastąpić drukowaną, ale odkąd mam Kindle widzę, że jest to bardzo prawdopodobne (przynajmniej w większości przypadków). Ci, którzy nie wierzą, po prostu nie przeczytali nic na takim czytniku jak Kindle...

    Ostatnio ściągnąłem z sieci piracką wersję (nie lubię kupować kota w worku) Rio Anakonda Cejrowskiego. Książka super hiper, więc czytając na Kindle zamówiłem pięknie wydaną, ilustrowaną wersję drukowaną (nie tyle, aby postawić na półkę, ale by "przybić piątkę" autorowi.

    Sam się zdziwiłem, ale kiedy odebrałem z księgarni egzemplarz i tak wolałem dokończyć lekturę na Kindle. A proszę pamiętać, że na Kindle mam piracką, nieprofesjonalną wersję - bez interaktywnego spisu treści, z błędami (np. przypisy są nie tam gdzie trzeba) itp. niedoskonałościami...

  • monoekann

    Oceniono 2 razy 2

    krissart50:
    Bezposrednia lacznosc z siecia - kindle 3g - darmowy internet na calym swiecie (w zasiegu 3g oczywiscie)
    Brak kolorowego wyswietlacza - hmm, szkoda ze nie wyswietla grafiki 3d, angry birds tez nie pojdzie ;)
    Tablet ma te wade z 'sliczny kolorowy wyswietlacz' nie sprawdza sie na zewnatrz..
    Zostal zaprojektowany i jest sprzedawany jako urzadzenie do czytania ksiazek, a nie ogladania obrazkow.
    Osobiscie mnie akurat papier przeszkadza, zostawia uczucie suchosci na palcach, ksiazka sie gnie i odstaje, o irytujacym zacieciu sie papierem nie wspomne..

  • hugu

    Oceniono 2 razy 2

    Jakiś cud! Od kilku dni zbierałam się do wyszukania w sieci informacji o e-bookach i właśnie miałam to robić, kiedy, wiedziona dziwną intuicją, otworzyłam artykuł o tytule nie sugerującym, że dotyczy e-booków. A tu - kawa na ławę! Co za pożyteczny tekst! Dzięki, autorze!
    Bardzo chcę przestawić się na e-booki, bo jestem uczulona na roztocza a uwielbiam czytanie! Odkurzanie księgozbioru to dla mnie męka, ale życie bez czytania i kupowania książek - też! ;)
    Pozostaje e-book.
    Dobrzy ludzie, doradźcie łopatologicznie:
    Jeśli chcę mieć czytnik (nie psujący oczu) do książek elektronicznych wydawanych w Polsce (czyli, jak rozumiem, tych z DRM), to najlepiej iść do Empiku i kupić ten za 500 zł?

    No i teraz zakładam, że już go mam. No to kupuję tę książkę elektroniczną w Empiku. Czy ona wygląda jak pen-drive? Jak się sprawia, żeby treść wgrała się na czytnik i ukazała?

    Czy E-book to jest nośnik jednorazowego użycia, którego treść pozostaje na moim czytniku na zawsze, chyba, że sama skasuję? A jak czytnik mi padnie, to i księgozbiór?... Jak to jest?
    Można przegrywać z czytnika?

  • majak

    Oceniono 2 razy 2

    A więc jednak można umieścić na portalu ciekawy artykuł o ważnych sprawach, napisany składnym językiem... ;)
    "Jednak polscy wydawcy nie zauważają Kindle, gdzie książki z zabezpieczeniami DRM nie działają. Książki tego typu nie da się też otworzyć na większości telefonów."
    Kwestia interpretacji, ja bym powiedział, że to Amazon olewa inne kraje i standardy nie obsługując formatu ePUB+Adobe DRM.

  • designgang

    Oceniono 1 raz 1

    Bardzo dobry artykuł. E-booki w polsce rosną w siłę :)
    Ebooki to jednak już nie tylko czarnobiałe książki, bardzo często wykorzystywane są jako materiał reklamowy, mogą być atrakcyjne, kolorowe, animowane, flipbook'i.. w sieci jest tego trochę. Polecam rozwiązanie www.pressmo.pl do publikowania treści.

  • rdrozd

    Oceniono 1 raz 1

    @wydawnictwacyfrowe: a na bookini.pl można ściągnąć tę samą klasykę (wszystko i tak jest wygenerowane z zasobów PBI) za darmo... Moim zdaniem i Empik i Nexto próbując coś na tych plikach zarobić strzelają sobie w stopę. Bo zupełnie czym innym jest powiedzieć "mamy 2000 książek po 1,99" i "mamy 2000 książek za darmo". To drugie znacznie lepiej promuje czytelnictwo. W świecie anglojęzycznym utwory PD można (doskonale opracowane) ściągnąć z Gutemberga, Feedbooks, także i Kindle Store, gdzie PD kosztuje tylko wtedy gdy wiąże się ze specjalnym opracowaniem (np. dzieła zebrane Szekspira). U nas próbuje się zarabiać na tekstach, które tak naprawdę opracowali inni, przeciętnie zdolny programista jest w stanie napisać skrypt ściągający treści z PBI, przerabiający je do HTML i generujący format ebookowy.

  • f.seydlitz

    Oceniono 3 razy 1

    Hugu,
    kup Kindle, najlepiej bezpośrednio na Amazonie (amerykańskim, brytyjski chyba nie dostarcza do Polski, a nawet jeśli to ceny są wyższe), jest zdecydowanie najlepszy. NO i dość tani, mniej niż 450 zeta z przesyłką. Do tego ściągając książki z netu nie łamiesz prawa tak więc możesz spokojnie korzystać z biblioteki chomikuj.pl :)

  • pit_sam_pras

    Oceniono 1 raz 1

    @hugu - zajrzyj na swiatczytnikow.pl tam się wszystkiego dowiesz. Ludzie tam siedzący są sympatyczni i cierpliwi dla nowych/potencjalnych użytkowników e-czytników.

  • pit_sam_pras

    Oceniono 1 raz 1

    rojberek, a napisz coś więcej dlaczego Kindle nie nadaje się na polski rynek? Bo, że tobie się tak wydaje to już wiemy, ale jeszcze pytanie, dlaczego?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX