Mamo, ściągnij mi matematykę

Radek Zaleski
22.07.2011 13:16
A A A
Przełom? Nowelizacja rozporządzenia Ministerstwa Edukacji Narodowej nakłada na wydawców obowiązek publikowania szkolnych podręczników także w formie elektronicznej.

Jak piszą wirtualnemedia.pl:

Oznacza to, że podręczniki będą mogły być wydane w formie papierowej wraz z towarzyszącą jej formą elektroniczną lub wyłącznie w formie elektronicznej. Tylko materiały edukacyjne dla klas I-III szkoły podstawowej, ze względu na specyfikę tego etapu edukacji, będą mogły być wydane wyłącznie w formie papierowej.

MEN dodaje:

Dzięki takiemu rozwiązaniu uczeń będzie mógł nabyć - wybrany uprzednio przez nauczyciela - podręcznik w formie papierowej lub w formie elektronicznej, w zależności od własnych preferencji, ceny podręcznika oraz posiadania dostępu do urządzeń umożliwiających korzystanie z określonej elektronicznej formy podręcznika.

To słuszny i naturalny kierunek rozwoju. Uczniowe będą mogli wygodniej korzystać z podręczników. Przeszukiwanie dokumentów cyfrowych jest dużo szybsze, dostęp do wiedzy prostszy i tańszy. E-booki są także bardziej ekologiczne od zwykłych książek. Nie bez znaczenia jest także waga - osoby z dostępem do czytnika e-booków nie będą musiały dźwigać w plecaku ciężkich, papierowych podręczników.

Mamo, ściągniesz mi na jutro matematykę?

Same korzyści? Nie dla wydawców, którzy borykają się z coraz większymi problemami. Internetowa praktyka pokazuje bowiem, że rynek e-booków jest bardzo prężny - ale na pirackich serwisach. Już teraz wpisanie w Google frazy "podręcznik + nazwa popularnego pirackiego serwisu” zwraca setki tysięcy wyników z plikami typu *.pdf. Konieczność wydawania e-booka razem z papierową wersją podręcznika pogłębi skalę tego zjawiska.

Należy zauważyć - korzystnego i zupełnie naturalnego dla uczniów. Jak wynika z badań "Młodzi w sieci":

nowe media przynoszą nowe sposoby myślenia, czucia i działania w społeczeństwie. Zmienia się też współczesna kultura i sposoby uczestnictwa w niej. Stare kategorie, które pozwalały nam myśleć o kulturze rezydującej w instytucjach i mającej swoich odbiorców, ulegają zachwianiu. Co, jeżeli "kultura" ma postać krążących po nieformalnych sieciach cyfrowych plików, a jej konsumenci jednocześnie bywają producentami, recenzentami i dystrybutorami?

Czy kolejna nowelizacja będzie dotyczyć podręczników 2.0, tworzonych na licencji Creative Commons? Niewykluczone, ponieważ MEN rozumie technologiczne trendy i się im nie opiera:

komputer oraz technologie informacyjne i komunikacyjne towarzyszą edukacji już od przeszło 10 lat. Według danych GUS dotyczących wykorzystania technologii informacyjno-komunikacyjnych w 2010 roku ponad 90 proc. gospodarstw domowych z dziećmi w wieku poniżej 16 lat posiada w domu komputer, w tym 83 proc. ma dostęp do Internetu. Założyć więc można, że korzystanie z nowych technologii i Internetu jest dla dużej części uczniów codziennością.

A ta codzienność zmienia się szybciej niż jesteśmy w stanie uwierzyć. Już teraz są takie inicjatywy jak Wolne Podręczniki. Jak piszą twórcy:

Wolne Podręczniki to materiały edukacyjne przygotowywane przez nauczycieli i dostosowane do potrzeb czasów cyfrowej rewolucji. Wszystkie te materiały dostępne są za darmo, a na dodatek dzięki udostępnieniu na wolnej licencji można je bez przeszkód zmieniać i wykorzystywać do własnych potrzeb. (...)
Finalne wersje podręczników przejdą rygorystyczny proces redakcyjny i recenzencki oraz będą podlegały standardowej procedurze akceptacji przez Ministerstwo Edukacji Narodowej.(...)
Są w Internecie i na papierze. Każdy może je pobrać, skopiować, powielić, wydrukować dla siebie albo dla całej klasy. Ale może też więcej: może je wzbogacać, włączyć się w prace nad kolejnymi edycjami, może na ich podstawie budować własne wersje i materiały.(...)

Na podobnej zasadzie działa też siostrzany projekt Wolne Lektury, udostępniający w wersji cyfrowej lektury twórców, które przeszły do Domeny Publicznej. Uczeń z czytnikiem lub tabletem i połączeniem internetowym mógłby mieć błyskawiczny dostęp  o wybranego fragmentu książki, sortować je tematycznie, motywami i przeszukiwać treść.

Cała sprawa ma jeszcze jeden ważny aspekt. Pisaliśmy niedawno, że polski rynek tabletów jest ciągle w powijakach. Teraz może się okazać, że tanie tablety pojawią się na biurkach uczniów. Bo mało który rodzic będzie w stanie oprzeć się presji (gry! filmy! muzyka! Facebook!) swojej pociechy i kupi jej zwykły, nudny, czarnobiały czytnik e-booków.

Żegnajcie papierowe tomiska, witaj tablecie?

--

Zobacz także ->>

Wielki tabletowy poradnik. Co kupić, jak wybrać, na co zwracać uwagę

Komentarze (34)
Zaloguj się
  • rabbinhood

    Oceniono 5 razy 5

    Bardzo dobry pomysł. Otwarty dostęp do materiałów używanych w nauczaniu to podstawa do skutecznej i taniej edukacji. Następny krok w przyszłości to będzie możliwość zdalnego nauczania dla dzieci chorych, z alergiami, lub mieszkających z dala od szkół. Socjalizację grupy nauczania można by przeprowadzać podczas spotkań organizowanych od czasu do czasu np w weekendy w pustych wtedy szkołach lub ośrodkach wypoczynkowych, etc. Mój chrześniak jest alergikiem i njlepiej dla niego by było siedzieć w porze kwitnienia nad morzem.

  • grundol1

    Oceniono 4 razy 4

    Żeby pomysł miał sens, należy każdemu uczniowi zapewnić tani czytnik. Przy dużym zamówieniu jego cena powinna być dużo niższa od kompletu podręczników papierowych, dla najuboższych czytnik powinien być darmowy.

    Żeby nie było problemu z piractwem DARMOWE powinny być też podręczniki. Państwo które stać na Orliki powinno być również stać na zorganizowanie przetargu ns dobre podręczniki.

  • ann_alice

    Oceniono 4 razy 4

    I dobrze! Najwyższy czas skończyć z kupowaniem co roku nowych podręczników za 400-500zł komplet.

  • Oceniono 3 razy 3

    A kogo obchodzą wydawcy? To nie ich interes ma być realizowany, lecz konstytucyjny zapis o darmowym dostępie do edukacji. Podręczniki są tworzone wedle zaleceń MEN i jako takie nie są pracami, które mogłyby podpadać pod prawa autorskie. Co niby ma być w tym niewłaściwego, że uczeń ściągnie za darmo taki podręcznik? Chyba o to w tej całej edukacji właśnie chodzi - przynajmniej darmowy dostęp do niej będzie już mniejszym mitem.

  • grundol1

    Oceniono 3 razy 3

    @avro
    "Skończy się tak samo, jak w przypadku programu "laptop dla ucznia", czyli na gadaniu"

    To, że "laptop dla ucznia" skończył się na gadaniu to bardzo dobrze, bo był bezsensu.
    To, że program rządowy nie musi okazać się całkowitą klapą pokazały Orliki.

  • Oceniono 3 razy 3

    "Bo mało który rodzic będzie w stanie oprzeć się presji (gry! filmy! muzyka! Facebook!) swojej pociechy i kupi jej zwykły, nudny, czarnobiały czytnik e-booków." Chyba, że potrafi myśleć i będzie chciał zadbać o oczy swojej pociechy - ekrany podświetlane męczą wzrok dużo bardziej niż pasywny e-papier.

  • ted_imigrant

    Oceniono 2 razy 2

    Szkoda, że pan Radek Zaleski:
    1) ciągle myli table z czytnikiem e-booków
    2) pieje z zachwytu nad inicjatywą Wolnych Podręczników
    3) użala się nad wydawcami, że są narażeni na straty powodowane przez piratów

    Ad.1) różnica jest oczywista i wstyd mi za pana felietonistę
    Ad. 2) osobiście nie chciałbym, by moje dzieci:
    a) jako lekturę miały poezję p. Rymkiewicza
    b) biologii uczyły się na podstawie przemyśleń p. Macieja Giertycha (tego od kreacjonizmu)
    c) historii uczyły się na podstawie wypocin p. Zyzaka
    d) logicznego myślenia od panów Kaczyńskiego, czy Macierewicza
    Z tymi "wolnymi" podręcznikami to dajmy sobie spokój. Jest autor - jest odpowiedzialność. Pracą zbiorowa - komu zarzucić brak obiektywności, czy bezstronności
    Ad 3) Dzisiaj uczeń, student kupuje podręcznik, skanuje w domu i sprzedaje swoim kolegom kopie. Pirackie zresztą. Ale nie jest to problem MEN. Jest to problem wymiaru sprawiedliwości i organów ścigania. Tu trzeba zmienić prawo.

    Swoją drogą wszelkiego rodzaju podręczniki i materiały edukacyjne, czy wychowawcze powinny być finansowane przez MEN. Facet pisze podręcznik. Podręcznik zostaje zaakceptowany przez MEN. MEN wypłaca autorowi wynagrodzenie za DZIEŁO. Rozpowszechnia dzieło na swoich stronach owo dzieło za darmo. I po sprawie. Niezależnie od liczby pobrań:
    a) autor swoje gratyfikacje otrzymał,
    c) uczeń ma podręcznik za darmo,
    b) nie ma problemu z piractwem
    Zaznaczam, że ostatnia wypowiedź dotyczy tylko edukacji.

  • bumcykcyk76

    Oceniono 6 razy 2

    @takajednaania

    "Jest to kradzież praw autorskich zagrożona stosownymi karami przez KK."

    Rozumiem, że czytania ze zrozumieniem to już nie uczą w szkole?
    Co to się porobiło teraz - za moich czasów uczniowie byli jacyś nauczeni, a teraz czytają byle jak, byle co. I wychodzą takie kwiatki.
    Ale skończmy tę dygresję - pokaż mi przepis, który zabrania kopiowania dzieła na licencji Creative Commons.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX