Mamo, ściągnij mi matematykę

Przełom? Nowelizacja rozporządzenia Ministerstwa Edukacji Narodowej nakłada na wydawców obowiązek publikowania szkolnych podręczników także w formie elektronicznej.

Jak piszą wirtualnemedia.pl:

Oznacza to, że podręczniki będą mogły być wydane w formie papierowej wraz z towarzyszącą jej formą elektroniczną lub wyłącznie w formie elektronicznej. Tylko materiały edukacyjne dla klas I-III szkoły podstawowej, ze względu na specyfikę tego etapu edukacji, będą mogły być wydane wyłącznie w formie papierowej.

MEN dodaje:

Dzięki takiemu rozwiązaniu uczeń będzie mógł nabyć - wybrany uprzednio przez nauczyciela - podręcznik w formie papierowej lub w formie elektronicznej, w zależności od własnych preferencji, ceny podręcznika oraz posiadania dostępu do urządzeń umożliwiających korzystanie z określonej elektronicznej formy podręcznika.

To słuszny i naturalny kierunek rozwoju. Uczniowe będą mogli wygodniej korzystać z podręczników. Przeszukiwanie dokumentów cyfrowych jest dużo szybsze, dostęp do wiedzy prostszy i tańszy. E-booki są także bardziej ekologiczne od zwykłych książek. Nie bez znaczenia jest także waga - osoby z dostępem do czytnika e-booków nie będą musiały dźwigać w plecaku ciężkich, papierowych podręczników.

Mamo, ściągniesz mi na jutro matematykę?

Same korzyści? Nie dla wydawców, którzy borykają się z coraz większymi problemami. Internetowa praktyka pokazuje bowiem, że rynek e-booków jest bardzo prężny - ale na pirackich serwisach. Już teraz wpisanie w Google frazy "podręcznik + nazwa popularnego pirackiego serwisu? zwraca setki tysięcy wyników z plikami typu *.pdf. Konieczność wydawania e-booka razem z papierową wersją podręcznika pogłębi skalę tego zjawiska.

Należy zauważyć - korzystnego i zupełnie naturalnego dla uczniów. Jak wynika z badań "Młodzi w sieci":

nowe media przynoszą nowe sposoby myślenia, czucia i działania w społeczeństwie. Zmienia się też współczesna kultura i sposoby uczestnictwa w niej. Stare kategorie, które pozwalały nam myśleć o kulturze rezydującej w instytucjach i mającej swoich odbiorców, ulegają zachwianiu. Co, jeżeli "kultura" ma postać krążących po nieformalnych sieciach cyfrowych plików, a jej konsumenci jednocześnie bywają producentami, recenzentami i dystrybutorami?

Czy kolejna nowelizacja będzie dotyczyć podręczników 2.0, tworzonych na licencji Creative Commons? Niewykluczone, ponieważ MEN rozumie technologiczne trendy i się im nie opiera:

komputer oraz technologie informacyjne i komunikacyjne towarzyszą edukacji już od przeszło 10 lat. Według danych GUS dotyczących wykorzystania technologii informacyjno-komunikacyjnych w 2010 roku ponad 90 proc. gospodarstw domowych z dziećmi w wieku poniżej 16 lat posiada w domu komputer, w tym 83 proc. ma dostęp do Internetu. Założyć więc można, że korzystanie z nowych technologii i Internetu jest dla dużej części uczniów codziennością.

A ta codzienność zmienia się szybciej niż jesteśmy w stanie uwierzyć. Już teraz są takie inicjatywy jak Wolne Podręczniki. Jak piszą twórcy:

Wolne Podręczniki to materiały edukacyjne przygotowywane przez nauczycieli i dostosowane do potrzeb czasów cyfrowej rewolucji. Wszystkie te materiały dostępne są za darmo, a na dodatek dzięki udostępnieniu na wolnej licencji można je bez przeszkód zmieniać i wykorzystywać do własnych potrzeb. (...)
Finalne wersje podręczników przejdą rygorystyczny proces redakcyjny i recenzencki oraz będą podlegały standardowej procedurze akceptacji przez Ministerstwo Edukacji Narodowej.(...)
Są w Internecie i na papierze. Każdy może je pobrać, skopiować, powielić, wydrukować dla siebie albo dla całej klasy. Ale może też więcej: może je wzbogacać, włączyć się w prace nad kolejnymi edycjami, może na ich podstawie budować własne wersje i materiały.(...)

Na podobnej zasadzie działa też siostrzany projekt Wolne Lektury, udostępniający w wersji cyfrowej lektury twórców, które przeszły do Domeny Publicznej. Uczeń z czytnikiem lub tabletem i połączeniem internetowym mógłby mieć błyskawiczny dostęp  o wybranego fragmentu książki, sortować je tematycznie, motywami i przeszukiwać treść.

Cała sprawa ma jeszcze jeden ważny aspekt. Pisaliśmy niedawno, że polski rynek tabletów jest ciągle w powijakach. Teraz może się okazać, że tanie tablety pojawią się na biurkach uczniów. Bo mało który rodzic będzie w stanie oprzeć się presji (gry! filmy! muzyka! Facebook!) swojej pociechy i kupi jej zwykły, nudny, czarnobiały czytnik e-booków.

Żegnajcie papierowe tomiska, witaj tablecie?

--

Zobacz także ->>

Wielki tabletowy poradnik. Co kupić, jak wybrać, na co zwracać uwagę

Więcej o:
Komentarze (34)
Mamo, ściągnij mi matematykę
Zaloguj się
  • parazyd

    Oceniono 3 razy 1

    najwyższa pora

  • turbo_wesz

    Oceniono 4 razy 2

    pierwszy dobry pomysł MENu od bardzo dawna

  • rojberek

    Oceniono 7 razy 5

    Tablet do czytania... to nieporozumienie.

  • ann_alice

    Oceniono 4 razy 4

    I dobrze! Najwyższy czas skończyć z kupowaniem co roku nowych podręczników za 400-500zł komplet.

  • takajednaania

    Oceniono 6 razy 0

    Każdy może je pobrać, skopiować, powielić, wydrukować dla siebie albo dla całej klasy.
    =======
    Jest to kradzież praw autorskich zagrożona stosownymi karami przez KK.

  • patthecat

    Oceniono 3 razy -1

    A to fajnie, choć zazwyczaj było "Mamo, rozwiąż mi to zadanie..." :)

  • eofek

    Oceniono 5 razy 1

    takajednaania spłodziła:
    "Jest to kradzież praw autorskich zagrożona stosownymi karami przez KK."

    o rly? fragmentu o wolnej licencji to już się nie udało doczytać?

  • piotrns

    Oceniono 2 razy 2

    Skoro edukacja szkolna jest w Polsce obowiązkowa i bezpłatna, to chyba nie ma problemu? Podręczniki w niezabezpieczonych PDFach umieszcza się na stronie MEN i gotowe.

  • bah

    Oceniono 2 razy 2

    Zwolnić narośl biurokratyczną. Ogłosić przetarg na podręczniki i udostępnić bezpłatnie uczniom.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX