Iran chce odciąć się od internetu i zbudować własny

Nie trzeba dodawać, że całkowicie kontrolowany przez instytucje rządowe.

Reza Taghipour, irański minister do spraw technologii informacyjno-komunikacyjnych, stwierdził, że internet promuje przestępczość, podziały społeczne, treści wątpliwe moralnie i ateizm. Ważniejszy wydaje się jednak strach władz Iranu przez szpiegostwem przemysłowym i sabotażem - wirus Stuxnet dokonał w 2011 r. znacznych zniszczeń w irańskim programie nuklearnym.

Dlatego irański odpowiednik internetu miałby zostać odizolowany od globalnej sieci. Często odwiedzane stron zostałyby zastąpione przez ich odpowiedniki - np. zamiast wyszukiwarek Google czy Yahoo byłaby Ya Haq, a pocztę zapewniałaby usługa Iran Mail. By uzyskać do niej dostęp należałoby się zarejestrować w instytucji rządowej, podając swoje pełne dane. Możliwość składania takich formularzy jest już otwarta. Nie wiadomo jednak, kiedy plan stworzenia osobnej sieci zostanie wcielony w życie. Plotki mówiły o sierpniu, jednak irańskie władze zaprzeczają.

Organizacja Reporterzy bez granic zauważa też, że odcięcie kraju od internetu jest możliwe - na początku Arabskiej Wiosny Iran zrobił to na kilka dni. Zaś w lutym władze odcięły dostęp do stron przez szyfrowany protokół HTTPS. Jednakże zastosowanie tego rozwiązania na dłuższy czas mogłoby być zbyt dużą szkodą dla ekonomii oraz spowodowałoby spadek poparcia władz. Bardziej prawdopodobne jest subtelniejsze obniżenie prędkości łącz, co nie pozwalałoby np. na przesyłanie zdjęć i wideo.

Raport organizacji zatytułowany "Wrogowie internetu" wskazuje, że Iran i tak należy do państw o najwyższym poziomie kontroli internetu. Stworzenie narodowej sieci byłoby więc głównie gestem politycznym.

[ArsTechnica, VentureBeat]

Więcej o:
Komentarze (2)
Iran chce odciąć się od internetu i zbudować własny
Zaloguj się
  • asteroida2

    Oceniono 13 razy 13

    A w USA właśnie kongres debatuje nad CISPA, czyli nową odświeżoną wersją ACTA.

    Internet daje zbyt duże możliwości, żeby władza pozostawiła to bez kontroli. Ktoś przecież musi ludziom powiedzieć co mają myśleć i w co wierzyć. Kiedyś tę władzę miała religia, potem włączyła się w to edukacja publiczna, a jeszcze potem radio i telewizja. Teraz Internet im wszystkim tę władzę odbiera, więc muszą coś z tym zrobić. Bo inaczej ludzie zaczną myśleć samodzielnie, a to przecież byłaby katastrofa.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX