Na Wikipedii wojna religijna - spory wokół tekstu o papieżu Franciszku

Strona dyskusji o artykule 'Franciszek (papież)'

Strona dyskusji o artykule 'Franciszek (papież)' (fot. Wikipedia)

Na Wikipedii w artykule poświęconym nowemu papieżowi trwa wojna. Ścierają się światopoglądy i opinie - jedni chcą wybielenia, inni oczerniają Franciszka. Przedstawiciel Wikipedii zapewnia, że ostatecznym efektem będzie doskonały tekst

Wikipedia jest szybka. Dosłownie w kilkadziesiąt sekund po ogłoszeniu wyników ostatniego głosowania konklawe artykuł „Jorge Mario Bergoglio” został zaktualizowany o informację „13 marca 2013 roku został papieżem”. Sześć minut później hasło zostało zablokowane - od tej chwili edytować je mogli jedynie zarejestrowani użytkownicy Wikipedii. To normalna praktyka w takiej sytuacji - gdy coś się dzieje stada wandali starają się wykazać „poczuciem humoru” zmieniając hasło na dziwne sposoby, dodając niewiarygodne informacje i przypadkowe słowa.

Jednak wkrótce potem zaczęła się prawdziwa wojna, która nie miała nic wspólnego z wandalizmem, a za to bardzo wiele ze światopoglądem. Poszło o domniemaną współpracę Jorge Bergoglio z juntą wojskową rządzącą w Argentynie od 1976 roku oraz zaangażowaniu w działania przeciw ustawie o małżeństwie osób tej samej płci.

Oba tematy, oczywiście, rozpaliły emocje. Po pół godziny od wyboru papieża zaczęła się walka o "Kontrowersje" czyli sekcję artykułu, gdzie opisywano sprawę donosu (lub jego braku), jaki obecny papież miał złożyć przeciwko dwóm lewicującym księżom. Sekcja istniała już co prawda od dłuższego czasu, ale zwrócono na nią uwagę dopiero gdy hasło „Jorge Mario Bergoglio” zaczęło przekierowywać do „Franciszek”.

W historii edycji widać, jak sekcja jest usuwana i przywracana, pojawiają się żądania podania źródeł, potem źródła są kwestionowane. Równolegle trwa wymiana zdań na przypisanej do artykułu stronie dyskusji.

Padają zarzuty:

Stronniczy tekst, proszę o usunięcie. Byle szybko, byle kontrowersyjnie, byle mieć haka...
Dlatego osoby zatwierdzające powinny stracić swój przywilej, skoro wstawki o szlugach, pedofilii i inne wandalizmy zostały zatwierdzone. Żenujące.

Nawoływania o spokój:

Apeluję mocno, żeby poczekać z kontrowersjami aż będą mocniejsze źródła.
Ogarnijcie się, bo póki co zaczynacie być sławni z usunięcia kontrowersji o nowym Papieżu zaraz po jego wybraniu.

I oskarżenia o stronniczość

Co znaczy mocniejsze źródła, takie, które wybielają nowego papieża?
Niestety po raz kolejny okazuje się że na Wikipedii panuje cenzura.

Poprosiliśmy o komentarz Pawła Zenowicza, rzecznika Stowarzyszenia Wikimedia Polska:

Społeczność Wikipedii jest bardzo zróżnicowana. Są tu głęboko wierzący, którzy gotowi są bronić papieża, są ateiści oraz zdeklarowani przeciwnicy Kościoła, którzy będą wyszukiwać negatywne informacje związane z tą osobą. Naturalne więc jest, że w ferworze walki opinie się ścierają, powstają różne wersje artykułu. Jednak procedury i zasady obowiązujące w Wikipedii gwarantują, że docelowo powstanie materiał o bardzo dobrej jakości.

Walka faktycznie była gorąca - w ciągu pierwszych 4 godzin artykuł był edytowany ponad 250 razy. Najwięcej kontrowersji wzbudziła osoba Horacio Verbitsky'ego - dziennikarza śledczego, który w 2005 roku napisał książkę oskarżającą obecnego papieża o współpracę z juntą. Przy wydarzeniach dziejących się w takim tempie trudno osobom nie zaznajomionym z tematem o pełny obraz sytuacji i obiektywną ocenę źródeł.

W takich przypadkach wikipedyści starają się tak dobierać źródła, by były one możliwie obiektywne - niezwiązane z konkretną partią polityczną, niewyrażające opinii jawnie faworyzujących jedną ze stron - wyjaśnia Paweł Zenowicz - Zawsze jednak staramy się podać możliwie dużo źródeł przedstawiających różne punkty widzenia i to czytelnikowi pozostawiamy ostateczną decyzję komu chce uwierzyć.

A co, jeżeli trudno o właściwą ocenę źródeł?

No cóż, zawsze możemy polegać na stronach tworzonych w innych językach - mówi Paweł Zenowicz - Staramy się odwoływać do nich, a jeżeli artykuł w innym języku przejdzie pełną weryfikacje a potem zostanie uznany za „medalowy”, to często polska wersja tekstu zostaje zastąpiona tłumaczeniem.

Spór o ostateczna wersję tekstu o Franciszku wciąż trwa - obecnie w artykule jest już ponad 30 odnośników do źródeł, z czego dwie trzecie dotyczą junty i małżeństw homoseksualnych. Obiektywny obraz papieża wciąż się wykuwa.

Komentarze (44)
Na Wikipedii wojna religijna - spory wokół tekstu o papieżu Franciszku
Zaloguj się
  • durruti

    Oceniono 94 razy 44

    Potrzebna pomoc w edycji, bo tych którzy chcieliby cenzurować niewygodne fakty jest więcej.

  • noc.nick.rasowy

    Oceniono 43 razy 23

    Na szczęście korzystam z polskiej Wikipedii tylko w ostateczności, bo nawet 'polskie' hasła są lepiej opracowane w wersji angielsko -języcznej

  • diabel.w.sutannie

    Oceniono 86 razy 14

    w tym gronie (purpurowi) każdy ma 'coś' na sumieniu.
    nic dziwnego, że wszystko jest trzymane w tajemnicy.
    wybrali Franka - kozła ofiarnego - i mają na niego parę haków to nie podskoczy,
    a 'lody' będzie się robić i kręcić dalej, po staremu

  • zalobanarodowa

    Oceniono 20 razy 10

    Ja w tym momencie sięgam do wiarygodnej Encyklopedii PWN z 1988 roku.

  • bartoszcze

    Oceniono 11 razy 5

    Co za szczęście, że jest angielska Wikipedia... Co to?!? polski tekst jest kopią angielskiego? SPISEG!

  • promemo

    Oceniono 13 razy 3

    To już nie "Ojciec Święty", ani nawet "Papież", ale "Franciszek", bez mała Franek ?
    Jak tu ładnie widać relatywizację stosunku Polaków do Papieża, w zależności od odległości od Polski ??
    "Nasz" to Święty, jego były współpracownik - to tylko Papież, a jakiś tam, nieznany - to on, Franek.
    Głupie, głupsze, religijne...

  • Gość: Robak

    Oceniono 15 razy 3

    Wiki to jedna wielka kupa jeśli chodzi o edycję haseł. Możesz być chemikiem z 30-letnim stażem a i tak byle gó...arz, który uważa że wie lepiej wywali twój wpis. Takie właśnie jest wiki.

  • Gość: Klain

    Oceniono 8 razy 2

    "Obiektywny obraz papieża wciąż się wykuwa." - przerażają mnie pokolenia wychowane na "prawdzie internetu". Wiele było i jest totalitaryzmów, cenzury, propagandy, tekstów sponsorowanych etc. ale solidne dziennikarstwo zawsze opierało się na żmudnym, benedyktyńskim dochodzeniu do najbliższej rzeczywistości wersji wydarzeń (bo prawdę o jakimś wydarzeniu znają tylko jego uczestnicy - każdy z nich swoją...). Dzisiaj pętak jeden z drugim wyszuka kilkanaście tekstów opartych na piętnastu innych tekstach i już wieszczy prawdę objawioną. Żeby cokolwiek w miarę sensownego napisać o wydarzeniach sprzed lat nie wystarczy wyciągnąć "średnią" z kilkudziesięciu tekścików trzeba pojechać na miejsce zdarzeń i szukać świadków, umieć z nimi porozmawiać, potrafić zinterpretować odpowiedzi, do czego trzeba wiedzy (często wiele osób nie da się w ogóle odnaleźć, do wielu miejsc nie sposób dotrzeć, z wielu powodów - a jeśli nawet się uda dotrzeć choć do połowy ze świadków i tak dostaniemy tylko fragment informacji, fragment obrazu rzeczy zmącony przez czas). Tylko po co to robić dzisiaj? Skoro tak łatwo i szybko można wypluć się z frustracji podpierając się jakąś książczyną która nam się spodobała. W czterech literach mam postać całego tego sporu, przeraża mnie tylko jak przy okazji takich wydarzeń dobitnie wychodzi na jaw tworzenie się "dzisiejszych prawd". Czy można się dziwić polskim obozom śmierci? (a to tylko wierzchołek góry lodowej)

  • popijajac_piwo

    Oceniono 6 razy 2

    Tak jest! Santo Subito!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje