Strony WWW do rejestracji, albo do prokuratora

maz, PAP
29.08.2007
A A A
W internecie zamęt! Piszesz bloga, masz stronę ze zdjęciami dziecka, prowadzisz stronę stowarzyszenia miłośników kanarków lub własnej firmy? To znaczy, że prowadzisz czasopismo, które powinieneś zarejestrować w sądzie. Albo ryzykujesz wyrokiem
Wśród internautów coraz szybciej rozchodi się wieść o wyroku Sądu Najwyższego z 26 lipca. Sędziowie uznali, że jeśli informacje na stronie są aktualizowane częściej niż raz na rok, to witryna powinna być zarejestrowana w sądzie. I to niezależnie od tego, czy autorzy tworzą serwis informacyjny czy stronę hobbystyczną. Skąd wziął się ten wyrok?

Szycie prawa po polsku

Wszystko zaczęło się we wrześniu 2004 roku, kiedy policja wkroczyła do redakcji "Nowin" w Przemyślu. Okazało się, że dwaj dziennikarze na firmowym sprzęcie redagowali gazetkę internetową "Szycie po przemysku", gdzie krytykowali władze samorządowe. Prezydent miasta złożył doniesienie, że "Szycie" działa niezgodnie z prawem prasowym, bo nie jest zarejestrowane w sądzie. Sprawa dotarła aż do Sądu Najwyższego, który 26 lipca wydał postanowienie w tej sprawie. Mężczyzn nie ukarał, bo okazało się, że chcieli zarejestrować swoją stronę, ale im odmówiono. Ale - co ważniejsze - sędziowie uznali, że strony w sieci muszą być rejestrowane tak samo jak czasopisma papierowe.

- Rejestracji podlega zarówno tytuł prasowy wydawany drukiem, jak i tytuł wydawany drukiem i w internecie, a także ten wydawany tylko w internecie - mówił prof. Jacek Sobczak, ekspert prawa prasowego i sędzia Sądu Najwyższego. Dodawał przy tym, że gazeta na papierze i w internecie to nie to samo, bo czytelnicy mogą dopisywać swe opinie do wydania internetowego.

Grzywna dla blogowicza?

Marne to pocieszenie, bo choć sądy w Polsce nie mają obowiązku kierować się interpretacją Sądu Najwyższego, to na pewno będą ją brały pod uwagę przy wydawaniu wyroków. A to może wstrząsnąć polskim internetem. W praktyce oznacza, że będzie trzeba zarejestrować prawie wszystkie strony.

Ile ich jest? Według serwisu statystykidomen.pl w lipcu 2007 roku w naszym kraju zarejestrowano ponad 561 tysięcy domen krajowych krajowe (pl) funkcjonalnych (com.pl, net.pl itp.) i regionalnych (waw.pl, katowice.pl itp.). Wiele z nich nie jest co prawda wykorzystywanych ale z drugiej strony wiele domen obsługuje równocześnie wiele stron (np. blogów działających we wspólnej domenie blox.pl

Czym grozi brak rejestracji? "Kto wydaje dziennik, lub czasopismo bez rejestracji, lub zawieszone - podlega grzywnie lub karze ograniczenia wolności" - czytamy w ustawie. Wniosek o rejestrację dziennika lub czasopisma składa się w sądzie okręgowym właściwym dla siedziby wydawcy (np. adres zamieszkania osoby prowadzącej serwis internetowy). Musimy tam podać tytuł naszego periodyku, adres redakcji, dane redaktora naczelnego oraz dane o wydawcy i informację o częstotliwości. Opłata za złożenie wniosku wynosi 40 zł.

Czekajmy na rejestrację policjantów

O tym, jakie będą realne konsekwencje postanowienia zdecydują jednak przede wszystkim policja i prokuratura, bo to one będą decydować o ewentualnym ściganiu autorów stron. Ale stróżom prawa powinno być niezręcznie. Piotr Waglowski, ekspert od prawa dotyczącego internetu, autor serwisu VaGla.pl zwraca uwagę, że wszystkie urzędowe strony internetowe także będą musiały się zarejestrować. Waglowski w maju zapytał policję, czy jej strona w internecie została zarejestrowana (jest codziennie aktualizowana). Komenda Główna Policji odpowiedziała, że nie, bo „prawo prasowe nie przewiduje uznania stron internetowych za dziennik czy czasopismo". Z drugiej strony - zgodnie z interpretacją Sądu Najwyższego - autorzy stron internetowych powinni mieć równie szeroki dostęp do informacji jak zawodowi dziennikarze. Blogowicz z małego miasteczka będzie mógł wysłać pismo z pytaniami do swojego burmistrza, a tamten będzie musiał odpowiedzieć, bo nakazuje mu prawo prasowe.

Prehistoryczna ustawa

Na razie sytuacja jest niejasna, bo szczegółowe uzasadnienie wyroku będzie można zobaczyć dopiero w połowie września. Wszystko przez kulawe prawo prasowe, które jest krytykowane ze wszystkich stron. Zostało uchwalone prawie ćwierć wieku temu w 1984 roku, to tuż po stanie wojennym. Nie istnieje w niej internet - najpotężniejszy kanał komunikacji w XXI wieku. Nie zna pojęcia bloga - dziś tylko w serwisie blox.pl jest 90 tysięcy blogowiczów, miliona, na blog.pl - 83 tysiące! Najlepszym wyjściem jest nowa ustawa. Ale tutaj ścierają się sprzeczne interesy polityków, wydawców i dziennikarzy, więc nie należy się spodziewać szybkich zmian.

Niektórzy publicyści uważają, że postanowienie Sądu Najwyższego może być zagrożeniem nawet dla wolności słowa. W podobnym tonie wypowiadał się także Leszek Szymczak, redaktor Gazety Bytowskiej. Internauci na forum gazety nawoływali do zlinczowania kontrowersyjnego miejscowego komornika. Według bytowskiej prokuratury Szymczak powinien zostać ukarany za nieusunięcie wpisów anonimowych internautów na jego stronie. Prokurator potraktował to jako podżeganie do przestępstwa. - Dla bytowskiej elity władzy jestem niewygodny, bo mój portal to jedyne niezależne źródło informacji w Bytowie i okolicach - mówił Gazecie Wyborczej Szymczak. - Myślę, że to jest główny powód moich kłopotów.

Redaktor wciąż czeka na prawomocny wyrok.

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX