Jest szansa na polski produkt na miarę Skype'a

Czy w Polsce powstanie firma high-tech o światowym zasięgu i z globalną marką? Rok temu ma łamach "Gazety" założyli się o to dwaj menedżerowie venture capital Dariusz Wiatr i Tomasz Czechowicz. - Stawiam na spółkę Naviexpert - mówi dziś ten drugi
Zakład w "Gazecie" o "polskiego Skype'a" (marki tej użyto jako przykładu globalnej popularności) był w gruncie rzeczy dyskusją o atutach i słabościach polskiej gospodarki w branży zaawansowanych technologii. Czy Polska może być źródłem pomysłów i firm high-tech z szansami na światowy sukces komercyjny?

- Niestety, nie - obstawiał Dariusz Wiatr (46 lat), specjalista od branży TMT, dawniej partner w Andersen Consulting w San Francisco i w McKinsey w Warszawie, współudziałowiec spółki doradczo-inwestycyjnej Hexagon Capital, a dziś właściciel firmy inwestycyjnej Helix Ventures.

- Jak najbardziej tak - twierdził Tomasz Czechowicz (37 lat), niegdyś współzałożyciel spółki komputerowej JTT, od lat szef giełdowego funduszu MCI Management inwestującego w internet i technologie.

Zakład na półmetku

Oto argumenty Wiatra: polskie młode spółki najczęściej kopiują pomysły amerykańskie; w Polsce mało jest klientów, którzy rzucają się na nowe produkty czy usługi i weryfikują ich wartość rynkową; branża venture capital jest nad Wisłą słaba; między inwestorami a spółkami nie ma sieci powiązań, która dała sukces Dolinie Krzemowej w USA; polscy specjaliści wolą pewną pensję w dużych firmach niż ryzyko własnego biznesu; jeśli ktoś odniesie sukces, to szybko chce sprzedać firmę i odcinać kupony; twórcy firm są chciwi, co utrudnia negocjacje z inwestorami.

Kontrargumenty Czechowicza: mamy wielu absolwentów kierunków ścisłych, młodych specjalistów IT o bardzo wysokich umiejętnościach; ludzi w Polsce cechują duża przedsiębiorczość i inicjatywa, są ambitni i gotowi do ciężkiej pracy; kraje Europy Środkowej to niewielkie rynki wewnętrzne, więc przedsiębiorcy muszą od razu planować biznes w skali międzynarodowej; coraz łatwiej będzie w Polsce o kapitał wysokiego ryzyka dla firm high-tech; polscy przedsiębiorcy coraz lepiej wyczuwają potrzeby rynku.

Dzisiaj jesteśmy na półmetku zakładu - rozstrzygnięcie menedżerowie ustalili na koniec 2008 r. (stawką jest butelka kalifornijskiego wina Opus One). Zgodnie z zapowiedzią zapytaliśmy ich, jak obecnie oceniają swoje szanse.

Czechowicz: Stawiam na Naviexperta

- W Czechach i na Węgrzech już są spółki IT z ogromnymi szansami na pozycje światowych liderów - mówi Tomasz Czechowicz. - A w Polsce? Stawiam na Naviexpert. To może być technologia jutra.

Naviexpert to firma nawigacyjna założona przez naukowców z Politechniki Poznańskiej. Wyjaśnijmy - Czechowicz promuje ją nie przypadkiem. Rok temu jego fundusz MCI Management zainwestował w Naviexperta i jest jego udziałowcem. Ale to fakt, że poznańska firma działa na rynku szybko rosnącym i oferuje usługi alternatywne wobec popularnych systemów nawigacyjnych.

Dziś dominuje bowiem nawigacja offline na specjalne urządzenia przenośne (tzw. PND) lub palmtopy z odbiornikiem GPS (satelitarny system nawigacji), na które użytkownik ładuje odpowiednie oprogramowanie i mapy cyfrowe. Odbiornik GPS ustala satelitarnie pozycję pojazdu i urządzenie wybiera kierowcy trasę i prowadzi go np. za pomocą komend głosowych. Mapy trzeba aktualizować.

W miejsce takiego rozwiązania poznański Naviexpert proponuje nawigację online na znacznie bardziej powszechne telefony komórkowe. Nadal potrzebny jest do nich odbiornik GPS (trzeba go dokupić, wbudowany jest tylko w najbardziej zaawansowanych komórkach), ale całe jądro systemu oraz na bieżąco aktualizowane mapy pozostają na serwerach Naviexperta. Komórka wyposażona w odpowiednia aplikację (trzeba ją jednorazowo odpłatnie załadować) łączy się z serwerami i przekazuje głosowo kierowcy informacje o trasie.

Dzisiaj Naviexpert ma oficjalnie zademonstrować nową "inteligentną" wersję swojego oprogramowania z funkcjami niedostępnymi w innych systemach. To, że komórki kierowców, którzy korzystają w danej chwili z nawigacji, są w ciągłym połączeniu z serwerami firmy, daje duże możliwości. Dzięki temu system może mierzyć np. średnią prędkość przejazdu na poszczególnych trasach w określonych porach dnia. W efekcie na bieżąco "uczy się", na jakich ulicach i w jakich godzinach tworzą się korki. I gdy miasto jest zapchane, Naviexpert zaproponuje kierowcy trasę dłuższą, ale szybszą. - Będzie prowadzić tak, jak pojechałby taksówkarz znający miasto - mówi szef firmy Maciej Hapke. Do tego dojdzie możliwość zgłaszania przydatnych informacji (np. o fotoradarach) przez samych użytkowników.

Firm oferujących usługi nawigacji komórkowej online jest na razie na świecie niewiele (robią to m.in. zachodnie firmy Wayfinder czy nav4all). W przyszłym roku poznańska spółka zamierza ruszyć na rynki zagraniczne. Jeśli z czasem ludzie na świecie uznają komórki za najwygodniejszą formę nawigacji, a producenci telefonów zaczną rutynowo instalować w nich odbiorniki GPS, polska firma może znaleźć się na bardzo dobrej pozycji.

Wiatr: Nowy fundusz zdziała cuda

- Na razie wygrywam zakład. Przez ostatni rok żadna spółka z Polski świata nie podbiła - mówi Dariusz Wiatr. Ale kilka miesięcy temu nastąpił zaskakujący zwrot akcji - obaj menedżerowie rozpoczęli współpracę. Pod marką Helix Ventures Partners uruchamiają fundusz, który będzie inwestował w spółki high-tech na wczesnym etapie ich rozwoju. Liczą na dofinansowanie z publicznego Krajowego Funduszu Kapitałowego, który ma sam angażować się finansowo w fundusze venture capital, aby zachęcić je do ryzykownych inwestycji w "garażowe" spółki. Jeśli KFK da wsparcie, nowy fundusz będzie dysponował kwotą ok. 40 mln zł.

- Interesują nas dobre kopie internetowych przedsięwzięć amerykańskich, ale przede wszystkim zupełnie nowe pomysły technologiczno-biznesowe z potencjałem globalnym - mówi Wiatr. Fundusz będzie inwestował w jedną spółkę przeciętnie 2-4 mln zł. W polu zainteresowań są zwłaszcza firmy młode, które jednak mają już choćby prototyp swego produktu lub usługi.

- W komitecie inwestycyjnym będziemy mieli m.in. dwóch zawodowców z Doliny Krzemowej, którzy potrafią ocenić globalne szanse polskich projektów i zapewnią naszym spółkom kontakty biznesowe na rynku w USA. To pozwoli na ominięcie jednej z barier, o których mówiłem rok temu - uważa Wiatr. Jego zdaniem na liście ośmiu-dziesięciu potencjalnych projektów inwestycyjnych powstający fundusz ma już trzy, które wydają się obiecujące w skali światowej. Jakie? - to tajemnica, trwają negocjacje.

Pesymista zmienił się optymistę? - Podtrzymuję generalną diagnozę. Ale przyznanie Polsce organizacji Euro 2012 to najlepszy dowód, że cuda się zdarzają. Więc pracuję nad tym, żeby tak się stało - uśmiecha się Wiatr.

- Postanowiliśmy dołożyć butelkę Opus One dla zwycięzcy zakładu - mówi Mariusz Ilnicki z biura prasowego firmy Skype, zachwyconej tym, że jej markę uczestnicy zakładu uznali za symbol globalnej ekspansji. - Wolelibyśmy, aby dostał ją pan Czechowicz świętujący sukces społki high-tech w Polsce. Przez ostatni rok z nadzieją śledziliśmy polski rynek IT, jednak ten sukces chyba ciągle daleko przed nami...