Płać, nie dotykając drobnych

Chcesz kupić w kiosku "Gazetę Wyborczą", ale w portfelu zabrakło drobnych, a pani kioskarka nie ma jak wydać reszty? W sklepie okazało się, że sprzedawca nie ma terminalu do kart? A może przyjechałeś na spotkanie z szefem (zapowiada się na minimum dwie godziny), znalazłeś miejsce do parkowania, a w portfelu drobnych starczy jedynie na pół godziny postoju?
Obaj autorzy w sytuacjach podobnych do powyższych znaleźli się przynajmniej kilkakrotnie. Irytujące? Owszem. Ale jest rozwiązanie - płatności komórką. Choć mówi się o nich przynajmniej od kilku lat, na dobre zadomowiły się tylko w krajach azjatyckich - Japonii czy Korei Południowej. W Europie można tak płacić tylko na ograniczoną skalę - raptem w kilku miastach i to tylko w wybranych punktach. Ale operatorzy coraz poważniej zaczynają myśleć o wprowadzaniu mobilnych płatności do swojej oferty. W Polsce sił od września próbuje system mPay, dziecko spółki zależnej od teleinformatycznej firmy ATM SA. Można już płacić tak np. za kawę, hamburgera, przejazd taksówką czy parkowanie.

Jak z tego korzystać, czy warto i czy takie transakcje się przyjmą, piszemy w dzisiejszym wydaniu "Pieniędzy".

Jak płacić komórką za pośrednictwem mPaya?

Pierwszy krok: sięgamy po telefon i wystukujemy numer: najpierw *145*, potem sześciocyfrowy kod przyznany sprzedawcy przez mPay, krzyżyk # oraz kwotę do zapłaty.

W ciągu kilku sekund na ekranie komórki powinna wyświetlić się informacja o przelewie - jeśli dane się zgadzają (np. 10 zł za kawę ma trafić na konto CoffeeHeaven, a nie sklepu obuwniczego), transakcję potwierdzamy, wstukując kod PIN.

Kiedy mPay prześle Ci informację zwrotną o zaakceptowaniu transakcji, możesz się rozłączyć. System prześle informację o wpłacie sprzedawcy.

Warto pamiętać, że połączenia są płatne, ale nie są to zawrotne sumy - za połączenie z mPayem zapłacimy ledwie ok. 20 gr.

Czy rzeczywiście da się w ten sposób zapłacić szybciej niż kartą czy gotówką? Porównywalnie: zależy to głównie od sprawności użytkowników we wprowadzaniu numerów do telefonu. Średnio transakcja powinna zająć kilkanaście sekund.

Może sobie je też nieco uprościć - jeśli często płacisz w tym samym punkcie (np. za gazety i chusteczki w kiosku pod blokiem), możesz zapisać sobie w telefonie całą sekwencję jako numer w książce kontaktowej, np. pod hasłem "Kiosk".

Przed pierwszą płatnością trzeba założyć konto za pośrednictwem mPaya, z którego będą ściągane pieniądze za zakupy komórką.

Gdzie można płacić komórką?

Aby można było zapłacić w sklepie komórką, jego właściciel musi takie transakcje akceptować i też mieć swoje specjalne konto w mPay (nie ma stałych opłat, płaci prowizję od każdej transakcji). Na razie do programu przystąpiło blisko tysiąc punktów handlowych w kraju (część jest wymieniona na stronie www.mpay.pl). To m.in. placówki McDonald's, Pizza Dominium, Telepizza, Sodexho czy kawiarnie CoffeeHeaven. Komórką możesz też płacić za przejazd w niektórych taksówkach w warszawskiej korporacji Taxi Plus (96-21) albo za puszkę coli w automacie (odpowiedni kod umieszczony jest na maszynie). Można też płacić w sklepach internetowych albo za prąd czy telewizję.

PLUSY:

- mPay działa praktycznie na każdej komórce. Nie trzeba więc ani zmieniać telefonu, ani instalować żadnego oprogramowania czy wymieniać karty SIM.

- nie ma ani minimalnego, ani maksymalnego limitu na transakcje

- przy zakładaniu konta, w promocji dostaniesz 5zł (co pięćdziesiąta osoba - 50 zł)

- mPay można wykorzystać nie tylko do płacenia: np. zatankujemy paliwo na stacji benzynowej, a tu okaże się, że na koncie zabrakło środków. Wówczas możemy zadzwonić do kogoś z rodziny czy znajomego z kontem w mPay i poprosić go o wykonanie transakcji.

- sprzedawca nie musi mieć terminalu do kart. Za terminal może mu bowiem posłużyć zwykła komórka i na nią będzie otrzymywał potwierdzenie transakcji. Ale jeśli ma już np. kasę fiskalną lub terminal do obsługi kart płatniczych, mPaya można z nimi zintegrować.

MINUSY.

- Przedpłacone konto - aby płacić komórką przez mPay, najpierw trzeba otworzyć sobie specjalne konto, z którego będą pobierane pieniądze. Przelać środki może w dowolny sposób: na poczcie lub przelewem z internetu, ale i tak oznacza to, że konsument zamraża część pieniędzy. No i trzeba pamiętać, ile na koncie w mPayu zostało. Spółka pracuje co prawda nad tym, by klient mógł aktywować usługę w oddziale swojego banku. Wówczas wystarczyłoby, że poda numer telefonu, na którym chciałby uruchomić mPaya. Aktywacją zająłby się bank, a środki byłyby ściągane np. ze zwykłego konta, dokładnie tak jak w przypadku karty płatniczej. Ale na razie nie wiadomo, jak wypadną negocjacje z bankami.

- Sieć akceptacji - liczba tysiąca punktów, w których można płacić komórką, nie powala na kolana. Tyle udało się przekonać spółce od września ub.r. Jak na skalę ogólnopolską, to zdecydowanie za mało, by system rozkręcił się na dobre i przyciągnął tylu użytkowników, ilu planuje spółka (do końca tego roku nawet do miliona - na razie komórką płaci ok. 15 tys. osób).

- Klątwa SimPaya - nie wiadomo, czy w Polsce nie powtórzy się historia SimPaya. W 2003 r. czwórka operatorów: Vodafone, T-Mobile, Orange i Telefonica Moviles powołała do życia konsorcjum SimPay, które miało się zająć promocją płatności za pośrednictwem komórek. System miał działać w całej Europie. Zaprezentowano go pod koniec 2004 r., ale do komercyjnego startu nigdy nie doszło - w połowie 2005 r. jeden z operatorów zdecydował, że nie wprowadzi SimPaya do swojej sieci. I cały projekt zawieszono. U nas problemem jest to, że brakuje standardu na rynku - choć mPay miał zakusy, by jego rozwiązanie zaakceptowali wszyscy operatorzy, na razie się na to nie zanosi. Udało się co prawda przekonać Polkomtela (operator sieci Plus), Playa i wirtualnego operatora mBank mobile. Ale już Era i Orange oświadczyły publicznie, że mPay im się nie podoba, bo system jest zbyt skomplikowany.

mPay nie spoczywa jednak na laurach

Ma też drugie, nieco wygodniejsze w obsłudze oblicze. Od początku lutego wszędzie tam, gdzie znajduje się logo mPay, można płacić za pośrednictwem tzw. technologii zbliżeniowej (NFC). Różnica polega na tym, że zamiast wstukiwać w telefonie kod sprzedawcy, zbliżamy komórkę do specjalnej naklejki zamieszczonej np. przy kasie, a telefon sam wybiera numer. Transakcję potwierdzamy kodem PIN.

MINUSEM jest jednak ograniczona liczba komórek obsługujących tę technologię. Niestety, do Japonii nam jeszcze daleko - tam konkurencyjna wobec NFC technologia FeliCa jest na tyle popularna, że obsługuje ją ok. 80 proc. telefonów sprzedawanych przez NTT DoCoMo, jednego z głównych graczy komórkowych. W Europie do takich transakcji wykorzystuje się głównie Nokię 6131NFC - tak mogą płacić w wybranych sklepach w Londynie klienci największego operatora komórkowego w Wlk. Brytanii O2. W Austrii klienci operatora Mobilkom mogą kupować przekąski i napoje w automatach oraz bilety na pociąg w specjalnych punktach. Opłata za przejazd jest dodawana do rachunku telefonicznego. Do testów usługi (np. we Francji) wykorzystuje się też komórki Samsunga czy Motoroli.

W Polsce poza sklepami technologia zbliżeniowa działa już od kilku dni na warszawskich parkingach. Ale tu już kierowca komórki obsługującej NFC nie potrzebuje. Wystarczy, że kupi w kiosku kartę parkingową z indywidualnym kodem i naklei na szybę auta i zarejestruje się w systemie mPay (podając oprócz numeru swojego telefonu komórkowego także numer rejestracyjny auta). Karta jest ważna cały czas, kod zaś potrzebny do płacenia za parking.

Kierowca w komórce wystukuje *145# kod - pierwsze połączenie telefoniczne aktywuje naliczanie opłaty. Jeśli znów zadzwoni pod ten numer, parkingowy licznik się zatrzyma.

Skąd jednak wiadomo, że opłacił postój? Tu wkraczają komórki z NFC - jeśli strażnik zbliży komórkę do naklejki w samochodzie, na ekranie wyświetli mu się odpowiedni komunikat.

PLUSY? Nie trzeba ani szukać parkomatu, ani drobnych - to ostatnie jest zwłaszcza zmorą kierowców. Co więcej, kierowca płaci tylko za czas, w którym jego samochód rzeczywiście stał na parkingu. I nie musi się martwić, jeśli spotkanie się przeciąga. Gdyby w parkomacie monetami opłacił np. pół godziny, by nie narażać się na mandat, musiałby ze spotkania wybiec.

Komórka kontra karta płatnicza

Jedna sekunda - tyle trwa standardowa transakcja płatniczą kartą bezstykową. Jak przekonują zwolennicy tej metody płacenia, nie ma ona wiele wspólnego z metodą bezstykową mPay. Aby zapłacić z mPayem musisz mieć włączoną komórkę. To znaczy, że jak padnie ci bateria, niewiele zdziałasz.

Tymczasem w grudniu odbyła się w Warszawie pierwsza w Europie Środkowo-Wschodniej transakcja kartą bezstykową Mastercard PayPass. Usługa wprowadzona została przez bank Zachodni WBK przy współpracy z eService.

Nikt nie ma wątpliwości, że był na to najwyższy czas. Z badania przeprowadzonego w sierpniu 2007 roku przez instytut Research International Pentor wynika, że Polacy byli gotowi na wprowadzenie technologii płatności bezstykowych. Ponad połowa z nas (53 proc.) była już wtedy zainteresowana korzystaniem z płatności bezstykowych. Dodatkowo 30 proc. badanych, przyznawało, że rezygnuje z kupna jakiegoś drobiazgu, ponieważ nie ma przy sobie gotówki lub nie chce rozmieniać banknotów o dużym nominale, 57 proc. respondentów uważało, że płatności bezstykowe są wygodniejsze niż gotówka, a 67 proc. ankietowanych twierdziło, że coraz więcej Polaków będzie korzystać z innowacyjnych sposobów płatności.

Od zwykłej transakcji kartą technologia bezstykowa różni się tym, że nie trzeba plastiku przesuwać przez żaden czytnik, a zakup do 50 zł nie wymaga potwierdzenia kodem PIN ani łączenia z bankiem. Na koniec roku 2007 świat używał ponad 23 mln kart wydanych w technologii MasterCard PayPass, a samych punktów akceptujących płatności bezstykowe w tej technologii było 95 tys. Na razie z płatności PayPass mogą korzystać mieszkańcy Warszawy i Poznania. Pierwszymi sieciami handlowymi akceptującymi tę technologię są m.in. McDonald's, EuroApteka oraz Mercer's Coffee, a niebawem dołączą do nich Ruch i Kolporter. Na razie zainstalowanych zostało ok. 500 czytników PayPass. Jeszcze w pierwszym kwartale 2008 roku z tej metody płatności będzie można korzystać w kolejnych punktach handlowo-usługowych obsługiwanych przez eService w Poznaniu i Warszawie.

Co to wszystko ma wspólnego z płatnościami komórką? Karta bezstykowa niejedno ma jednak imię - może zamienić się też w telefon. Kluczem do bezstykowej transakcji jest bowiem umieszczony w karcie chip. A to oznacza, że taki sam chip umieścić można w obudowie telefonu lub w baterii. I problem z rozładowana komórka przestaje istnieć. Pokazują to też przykłady z innych krajów. W Turcji w sieci Burger King czy Starbucks za zakupy można płacić... zegarkiem wyposażonym w technologię PayPass.

Czekając na Visę

To co MasterCard i BZ WBK już wprowadziły, to Visa wprowadzić zamierza. Kiedy? Tego, niestety, nikt nie chce zdradzić. Wynika to z faktu, że Visa Inc. przygotowuje się do wprowadzenia akcji spółki do obrotu giełdowego w niedługim czasie, zaś Visa Europe jest akcjonariuszem oraz licencjobiorcą Visa Inc. Visa Europe ma w związku z tym obowiązek ścisłego przestrzegania wymogów amerykańskiej komisji papierów wartościowych i giełd określających, jaki rodzaj informacji firmy mogą upubliczniać. Europejska, a tym samy polska Visa nie więc prawa wydawać oświadczeń dotyczących przyszłości.

Jest natomiast prawdą, że w Polsce pierwsze banki i agenci rozliczeniowi są w trakcie certyfikacji umożliwiającej wydawanie oraz akceptację zbliżeniowych kart Visa payWave. W trakcie przygotowań są m.in. PKO BP, Bank Millennium oraz GE Money Bank, a ING Bank Śląski, MultiBank i mBank już wprowadziły karty z chipem, co jest ważnym elementem we wprowadzaniu kart zbliżeniowych. W ogóle przekonanie polskich banków do mikroprocesorowych plastików jest coraz łatwiejsze. Według danych NBP takich plastików było na koniec trzeciego kwartału 2007 r. już niemal 1,8 mln, z czego 83 proc. to karty Visa. A więc debiut wydaje się bliski.

Karty Visa payWave wdrażane są od wielu miesięcy w kilku krajach w Europie, m.in. w Hiszpanii, Francji, Turcji, i Wielkiej Brytanii. We wrześniu ub.r. rozpoczęło się wydawanie kart Visa payWave przez kilka banków w Londynie. Drugim przedsięwzięciem londyńskim jest wydawana od września wielofunkcyjna karta kredytowa Visa banku Barclays o nazwie Barclaycard OnePuls, która jednocześnie umożliwia płatności zbliżeniowe Visa payWave o wartości do 10 funtów włącznie, służy jako zbliżeniowy bilet komunikacji miejskiej Londynu oraz jako standardowa karta płatnicza. Od wtorku szwajcarscy użytkownicy kart płatniczych otrzymali pierwsze w tym kraju zbliżeniowe karty płatnicze Visa payWave. Nowa karta zbliżeniowa nazwana została Cornércard. Można nią płacić w technologii zbliżeniowej za zakupy tańsze niż 40 franków szwajcarskich

PLUSY. Korzystając z rozwiązań MasterCard PayPass (w przypadku Visa payWave będzie bardzo podobnie), polscy konsumenci mogą płacić za drobne zakupy (do 50 zł) bez konieczności podawania kodu PIN czy składania podpisu na papierowym potwierdzeniu transakcji. To znacznie skraca cała transakcję. Sprawia też, że nawet jeśli ktoś ukradnie nam kartę, to nasza strata nie będzie większa niż 50 zł. Zakupy na wyższe kwoty trzeba bowiem już potwierdzać PIN-em. Nie ma też możliwości, że zapłacimy przypadkowo, bo nasza karta znajdzie się akurat w pobliżu terminalu sklepowego. Transakcja jest możliwa tylko wtedy, gdy sprzedawca wprowadzi kwotę na terminalu, a więc tylko wtedy, gdy coś chcemy kupić.

Dodatkowo karty przystosowane do technologii PayPass mają jednocześnie pasek magnetyczny i chip, mogą być zatem używane również w tradycyjny sposób we wszystkich punktach akceptujących karty systemu MasterCard lub Maestro na całym świecie.

MINUSY. Póki nie ma w Polsce kart Visa payWave, karty bezstykowe wprowadza w Polsce na razie jedynie BZ WBK i jest to tylko jeden rodzaj karty PayPass - karta przedpłacona o nazwie karta pre-paid Maestro PayPass. Kartę tego rodzaju można otrzymać bez otwierania konta, jest ona rodzajem elektronicznej portmonetki, którą można zasilać gotówką, dokonując przelewów na bankowy numer dołączony do karty. Karty pre-paid Maestro PayPass są za to dostępne dla wszystkich, bez względu na korzystanie z innych produktów lub usług BZ WBK. Można zamówić za pośrednictwem bankowego marketu internetowego PremiumShop24. Karty kredytowe MasterCard PayPass BZ WBK chce udostępnić w pierwszym kwartale 2008 r.

Dodatkowym minusem może być to, że posiadacze karty bezstykowej kupują więcej. Według danych firmy MasterCard posiadacze kart płatniczych - po uruchomieniu technologii PayPass - używają ich średnio nawet o 24 proc. częściej. To dobra wiadomość dla sklepów, dla nas - niekoniecznie.