"Prawdziwe życie" tylko bez telefonu komórkowego

Z pewnością kojarzycie powyższe zdjęcie. To z 2005 roku przedstawia tłum zgromadzony na Placu św. Piotra podczas pogrzebu Jana Pawła II. To z 2013 roku zostało zrobione podczas pierwszego publicznego przemówienia papieża Franciszka. To samo miejsce, 8 lat różnicy. W tym czasie ludzie zaczęli zachowywać się inaczej - ale czy gorzej?

W sieci od kilku dni bardzo popularny jest krótki film o dziewczynie która pewnego dnia zapomniała smartfona. Obserwujemy, jak wyglądają jej kontakty z innymi ludźmi, którzy nie podnoszą głowy znad swojego urządzenia. „Prawdziwe” i „przygnębiające” - takie są najczęstsze komentarze. A ja mówię: częściowo prawdziwe, trochę przygnębiające, ale przede wszystkim niezwykle przekoloryzowane i przesadzone.

Jeśli jeszcze nie widzieliście, to najpierw obejrzycie film „I forgot my phone”. Został on opublikowany na YouTube 23 sierpnia a dziś (01.09) ma już ponad 16 milionów odsłon.

Bohaterka filmu pokazana jest w kilku miejscach w ciągu dnia:

- na spotkaniu z przyjaciółmi, którzy wolą wgapiać się w ekrany smartfonów niż słuchać opowieści dziewczyny

- na kręgielni, kiedy nie ma z kim „przybić piątki”, bo wszyscy znów pochłonięci są smartfonami

- na koncercie, kiedy ludzie zamiast się bawić robią zdjęcia i nagrywają filmy.

Znacie to?

Pokolenie pochylonych głów

 

Dlaczego miałbyś się obawiać apokalipsy zombie, skoro sam jesteś już zombie?Dlaczego miałbyś się obawiać apokalipsy zombie, skoro sam jesteś już zombie?

 

Film faktycznie budzi refleksje. Widzimy na nim ludzi-zombie, świat jest zdehumanizowany, relacje międzyludzkie zastąpione są relacjami człowiek - smartfon. Krótkie, bo zaledwie dwuminutowe nagranie wywołuje wrażenie, że kiedyś było lepiej, a dziś bohaterka filmu otoczona jest przez bezdusznych ludzi a nie przez przyjaciół.

Smartfony zabijają komunikację, odwracają naszą uwagę od tego co realne i naprawdę ważne. Sprawiają, że nie żyjemy pełnią życia, a stajemy się dokumentalistami, którzy zamiast korzystać z chwili starają się złapać jak najlepszy kadr do zdjęcia. Smartfony sprawiają też, że posiłek nie jest już radością samą w sobie, ale pretekstem do strzelenia fotki typu #foodporn na Instagrama.

Film prowokuje też do sformułowania tezy, że "w dawnych, dobrych czasach" było lepiej. Nikt nie poświęcał uwagi bez reszty przedmiotom martwym, kwitły rozmowy i spotkania towarzyskie, a znajomości miały głębię.

Ale czy na pewno?

 

Smartfony na koncercie Depeche Mode w WarszawieFot. Joanna Sosnowska

 

Zdjęcie powyżej zrobiłam na tegorocznym koncercie Depeche Mode. Jakości jest bardzo marnej, bo robione smartfonem. A co przedstawia? Uniesione w górę smartfony. Zjawisko było tak powszechne, że w pewnym momencie stadion był rozświetlony ekranami. Przyznaję, trochę zdziwił mnie widok pana, który nagrywał cały koncert 10" tabletem. Przetańczył prawie dwie godziny więc obawiam się, że jakość filmu nie będzie dobra. Ale czy przez to, że nagrywał występ bawił się gorzej? Nic na to nie wskazywało.

Telefony komórkowe są z nami na tyle długo, że zdążyły zmienić nasze przyzwyczajenia. Serwis Business Insider przeprowadził kiedyś ankietę sprawdzającą, jak postrzegane są różne zachowania związane ze smartfonami przez osoby młode (19-29) i starsze. Ta pierwsza grupa uważa np., że odebranie telefonu podczas kolacji ze znajomym jest absolutnie akceptowalne. A przecież takie zachowanie jeszcze kilka lat temu uważane było za niedopuszczalne.

Gdy upada stary porządek zawsze podnoszą się głosy sprzeciwu i lament - tak było gdy upowszechniało się pismo, radio czy film. Wszystkie miały być przyczynić się do końca pamięci czy czytania książek, a okazały się czynnikiem który przyczyniał się do powstania nowej jakości. Nie "lepszej" albo "gorszej" jakości. Kiedyś nie było lepiej, tylko inaczej.

Wiadomo, że technologia ma na nas duży wpływ. "Prawdziwe życie" nie odbywa się bez telefonu, tylko z nim. To za jego pośrednictwem robimy zdjęcia, słuchamy muzyki, sprawdzamy jak dojechać w dane miejsce czy informujemy znajomych o własnych przeżyciach. Teraz korzystamy ze smartfonów, a za 5 lat być może będziemy korzystać z inteligentnych okularów, soczewek albo innych narzędzi.

No właśnie - narzędzi. Psycholog Izabela Dziugieł z Przystani Psychologicznej mówiła mi kiedyś:

Patrząc na dynamikę zmian, choćby w przeciągu ostatnich 10 lat, śmiało można powiedzieć, że będziemy się otaczać coraz większą ilością "gadżetów", które będą wyręczały nas w coraz większej ilości czynnościach. Ale warto pamiętać, że to tylko narzędzia, to co z nimi robimy, i jak z nich korzystamy pozostaje w naszej gestii. Oczywiście wraz z pojawieniem się nowych technologii pojawiają się też zaburzenia powodowane nadużywaniem lub nieadekwatnym używaniem tychże gadżetów, czy internetu. Technologia nie jest sama w sobie ani zła, ani dobra. Po prostu jest. A to my decydujemy jak bardzo ułatwiać może nam życie, albo je w konsekwencji utrudniać.

A teraz zastanówmy się, co tak naprawdę pokazuje krótkometrażowy film "I forgot my phone". Widzimy na nim dziewczynę, która odstaje od grupy. Gdy znajomi pokazują sobie na smartfonach ciekawe albo zabawne treści, ona nie może uczestniczyć w zabawie. To ona nie może brać udziału w aktywnościach znajomych i jest poza nawiasem. I to wcale nie znaczy, że jej życie nagle stało się lepsze albo "prawdziwsze".

Przyzwyczailiśmy się do widoku ludzi gapiących się w miejscach publicznych na małe prostokątne pudełeczka trzymane w dłoniach. Głupie? Być może, ale normalne. Komórki, zwłaszcza smartfony, jak mało który produkt zmieniły nasze codzienne zachowania. Przyjęliśmy to jako nową normę. Teraz to osoba, która zapomina telefonu jest naruszeniem normalnego porządku rzeczy.

Idę o zakład, że bohaterka filmu następnym razem będzie pamiętać o zabraniu ze sobą telefonu.

Więcej o:
Komentarze (81)
"Prawdziwe życie" tylko bez telefonu komórkowego
Zaloguj się
  • jembezmamy

    Oceniono 618 razy -2

    Ten film przedstawia jakiś fikcyjny problem. Ja nigdy nie spotkałem się z takim, nazwijmy to: konfliktem interesów.

    Moi znajomi często mają przy sobie smartfony, laptopy, książki, gazety. W mieście zdarza się też, że w zasięgu wzroku jest telewizor. I jakoś nikt z nich nie ma problemu z odłożeniem tych "rozpraszaczy" i skoncentrowaniem się na rozmowie, zabawie, grze, w sumie jakiejkolwiek wspólnej czynności.

    Z drugiej strony znam takich, co przy jedzeniu zawsze czytają książkę i z nimi nie pogadasz. Ale to zdecydowana mniejszość.

    Smartfony nie są w ogóle tu niczemu winne.

  • tomekeljon

    Oceniono 7 razy -7

    Po pierwsze ciekawe jak ona trafila na to spotkanie, bo wszyscy sie pewnie zesemesowali gdzie I o ktorej. Bez mapy tez pewnie moglo byc ciezko, jesli to jakas nowa miejscowka. A poza tym gderanie bez sensu, ze gapienie sie w telefon to jakies bezmyslne wykonywanie rozkazow, czy bezmyslne gapienie sie w ogole to bzdura. Ja sie gapie w telefon bo se czatuje ze znajomymi, ktorzy sa za daleko, z rodzina, ktora mam 1000km od siebie. ogladam zdjecia mojej kochanej kuzynki, ktora wlasnie zaczela studia, czytam artykul, ktory podeslal mi znajomy, ktory wlasnie sam napisal, tak czytam ksiazki, kiedy z nikim nie rozmawiam. I nie zdarzylo mi sie jeszcze ignorowac wszystko I wszystkich bo mam telefon. Nawet trudno mi opisac jak bardzo moje kontakty z rodzina sie rozbudowaly od kiedy wszyscy maja jakas Nokie :) (a to juz moj wplyw I nacisk)

  • geminix

    Oceniono 25 razy -7

    wszystko to kwestia wyboru. Filmik dęty tak samo jak "super size me". Można telefon odebrać w operze a można go wyłączyć tak samo jak zmówić w MD dwa big maki albo sałatkę i sok pomarańczowy.

  • sixtyfour

    Oceniono 1 raz -1

    Równie dobrze można by wyszydzać to, że dziś pranie robi się codziennie, a kiedyś trzeba było z tygodniowym wyprzedzeniem zamówić pralnię, suszarnię i poświęcić cały dzień na pranie.

  • crokofon

    Oceniono 25 razy -1

    Ameryka odkryta.
    Film też średni, co nie zmienia faktu, że taka prawda - jak się zapomni telefonu to odczuwa się jego brak.
    Ale z tym przybijaniem piątki to ani śmieszne ani smutne, ani realistyczne.

  • karlolin84

    0

    Takim zapalonym maniakiem komórki jest mój mąż on tak jak na filmiku nie rozstaje się z telefonikiem i naprawdę nawet z nim zasypia i pierwsze co robi rano to po nią sięga, odpoczywa z telefonem itp.....Przeklinam dzień w którym internet jest dostępny w telefonie w każdym miejscu i o każdej porzeeeeeeeeeee.

  • jedyny_twardziel

    Oceniono 2 razy 0

    Do wszystkich
    Smartfonem się chełpiących:
    On Was wyklucza
    Spośród żyjących.

  • n30n

    0

    Nie spodziewalem sie tego typu artykulu na portalu o technologiach. Jestem mile zaskoczony.

    Zauwazylem ze ludzie wykorzystuja elektroniczne gadzety do podwyzszania poczucia wlanej wartosci.

    A to nieuchronnie prowadzi do egoizmu. Media nieustannie obnizaja nasze poczucie wartosci udowodniajac jakie to nasze zycie jest nudne, w porownaniu do celebrytow i wykreowanych bohaterow.

    Kiedys takimi gadzetami do podwyzszania wlasnej wartosci byla bizuteria, ubrania, samochod. Ale te elementy sa dostepne tylko dla najbogatszych.

    Mode na smartfony wykreowal Apple. Nawet dzis iPhone jest uwazany za dobro luksusowe/ekskluzywne. Wiec pojawienie sie tanich smartfronow, stworzylo przepustke do lepszego zycia.

    Dlaczego ludzie sie odhumanizuja? Bo tak naprawde rywalizuja ze soba. Kto dostanie wiecje lajkow za sweet focie.
    Kto bedzie mial wiecej wirtualnych znajomych.

    Uwazam ze jest to zaplanowne przedsiewziecie. Gatunek ludzki ma specyficzne zamilowanie do podniecania sie technologicznymi swiecidelkami.
    Co wzbudzilo moje najwieksze zdziwienie to szybkosc z jaka przybywa ilosc aplikacji na smartfony i tablety. Wielu firma sie to nie oplaca ale ped owszczy wskazuje ze idzie to w zla streone.

  • born81

    0

    Takie możliwości powszechnej komunikacji z jednej strony poszerzają obszar normy i tolerancji, ale jednocześnie ograniczają prywatność. W sumie, dopóki rzecz dotyczy czegoś, co wszyscy robią, prywatność nie ma znaczenia, ale potem chodzi o indywidualizm i anonimowość, oraz manipulację wizerunkiem i pscyhologię tłumu, co łatwo moze prowadzić do różnych form linczu bez powodu.

    Każdy kij ma dwa końce. I tak nikt juz tego nie powstrzyma, choć swiat pełen kamer przeraża mnie. Ciągle muszę się konfliktować z ludźmi, którzy się nie przestawili, i nie rozumieją, co jest grane, utrzymujac się w bance życzeniowego myslenia, że jest jak dawniej, a z drugiej strony z ludxmi, ktorzy nie rozumieją, że mam problem z dinozaurami, czasami to świadomie wykorzystują.

    Świat zamienił się w planetę z filmu 'Pitch Black' i nic na to nie poradzimy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX