Minister odbierze prawa autorskie do programów komputerowych?

Nowe prawo autorskie.

Wprowadzane właśnie zmiany w funkcjonowaniu sądownictwa wzbudzają powszechny niepokój o kształt polskich sądów w niedalekiej przyszłości. W tle zmian ustrojowych pojawiają się jednak także istotne zmiany o innym charakterze. Jedną z nich jest uzyskanie przez Ministra Sprawiedliwości kompetencji do przyznawania Skarbowi Państwa w drodze swobodnej decyzji „uprawnień wynikających z autorskich praw majątkowych do programu komputerowego obsługującego sądowe systemy informatyczne”. Nowe przepisy dodane do ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych wzbudziły silne kontrowersje w branży informatycznej. Borys Stokalski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, nazwał zmiany wręcz wywłaszczeniem twórców oprogramowania. W podobnym duchu wypowiadają się przedstawiciele organizacji pozarządowych. Co znajduje się w nowych przepisach i czemu wzbudzają one tyle obaw?

Istota zmiany

Minister Sprawiedliwości w momencie wejścia w życie ustawy uzyska  możliwość podjęcia decyzji przyznającej „uprawnienia wynikające z autorskich praw majątkowych” do programów komputerowych obsługujących sądowe systemy informatyczne. Taka decyzja obwarowana została kilkoma warunkami. Po pierwsze, zagrożona musi być sprawność działania lub ciągłość funkcjonowania tych programów. Alternatywnie ważny interes państwa lub dobro wymiaru sprawiedliwości muszą wymagać zachowania ciągłości funkcjonowania tych programów, a porozumienie z osobami uprawnionymi będzie napotykało na przeszkody (a przeszkody mogą polegać np. na różnicy zdań co do należnej ceny za oprogramowanie!). Po drugie, zakres uprawnień przyznanych Skarbowi Państwa musi być niezbędny do wykonywania zadań sądów. Jest to bardzo ogólne sformułowanie, które zostało w pewnym stopniu doprecyzowane poprzez wskazanie, że uprawnienia mogą obejmować m.in.: korzystanie z programu, zwielokrotnianie, tłumaczenie i dokonywanie jakichkolwiek zmian, a także rozpowszechnianie, w tym poprzez najem kopii. Zakres możliwych uprawnień Skarbu Państwa jest więc bardzo szeroki. Po trzecie, czas korzystania z tych uprawnień nie może przekroczyć dwudziestu lat. Po czwarte, za utracone uprawnienia przysługuje wynagrodzenie. Jego wysokość powinna zostać określona po uzyskaniu opinii biegłego, ale opinia biegłego nie jest wiążąca dla Ministra. Minister może również nałożyć obowiązek wydania dokumentacji i kodów źródłowych programu w określonym przez siebie formacie.

Wątpliwa forma nowych uprawnień

Samo uzyskanie przez Ministra Sprawiedliwości kompetencji do swobodnego przyznawania uprawnień prawnoautorskich na rzecz Skarbu Państwa jest bardzo kontrowersyjne i stawia pod znakiem zapytania sens biznesowy oferowania usług IT polskiemu sądownictwu. W konsekwencji polskie sądy nie będą miały możliwości korzystania z dobrego oprogramowania, albo będzie ono oferowane po znacznie wyższych cenach, niż oferowane na dotychczasowych warunkach.

Wiele niejasności wzbudza także sposób skonstruowania nowych kompetencji, który nie jest spójny z instytucjami prawa autorskiego. W wielu miejscach nowe przepisy są mało precyzyjne, co będzie stanowiło zarzewie sporów, jaką treść ustawodawca rzeczywiście w nich zawarł.

Podstawowe pytanie dotyczy tego, czy „przyznanie uprawnień wynikających z prawa autorskiego” oznacza przeniesienie prawa autorskiego do programu, czy specyficzną formę licencji przymusowej? Jeśli to drugie, to „własność” praw autorskich do programu, choć ograniczona, pozostawałaby przy dotychczas uprawnionych. Ograniczenie czasowe do „korzystania z uprawnień” przez okres co najwyżej dwudziestu lat bardziej przypomina swym charakterem licencje, choć tak długi okres nie znajduje analogii. Gdyby przyznanie uprawnień rozumieć jako przeniesienie praw autorskich na określony czas, to znaczyłoby, że dotychczas uprawniony bez zgody Skarbu Państwa nie będzie mógł dysponować swoim oprogramowaniem na polach eksploatacji określonych w decyzji Ministra.

Czym są sądowe systemy informatyczne, które są obsługiwane przez programy mogące być przedmiotem decyzji? Ustawodawca chętniej odnosi się do systemów informatycznych lub teleinformatycznych, niż próbuje je zdefiniować. Nie jest to wadą dopóki przepisy nie stanowią podstawy do administracyjnego ograniczenia praw w tak radykalny sposób. Zapewne minister sprawiedliwości (niezależnie od osoby pełniącej ten urząd) będzie miał skłonność do interpretacji rozszerzającej swoje uprawnienia.

Jeszcze bardziej płynne jest znaczenie pojęcia „ważnego interesu państwa” lub „dobra wymiaru sprawiedliwości”. Tak duże nagromadzenie nieprecyzyjnych i nieostrych pojęć powoduje, że nowe uprawnienia Ministra Sprawiedliwości są potężną bronią o potencjalnie ogromnej sile rażenia.

Z armaty do muchy

Być może intencją wprowadzanych zmian jest usprawnienie informatyzacji sądownictwa (równocześnie wprowadzona zostaje funkcja koordynatora ds. informatyzacji sądownictwa powszechnego). Wydaje się, że przyjęte rozwiązania będą raczej odstraszały przedsiębiorców od oferowania produktów IT, niż pomagały zarządzać projektami. Jeżeli nowe przepisy mają rozwiązywać jakieś problemy, z którymi spotkali się urzędnicy ministerstwa, to wydaje się, że jest to strzelanie z armaty do muchy. Jeśli jest potrzeba, by ministerstwo dysponowało kodem źródłowym niektórych programów, nic nie stało na przeszkodzie, by uwzględniać taki warunek w warunkach zamówienia.

Skuteczniejszą i nie wzbudzającą tylu kontrowersji metodą uzyskiwania koniecznych uprawnień przez Skarb Państwa byłoby lepsze konstruowanie zamówień w ramach procedury zamówień publicznych. Oferenci mogliby świadomie podjąć decyzję, czy chcą zaoferować konkretny produkt na zasadach określonych precyzyjnie dla danego konkursu. Tą drogą instytucje publiczne jako zamawiający może zapewnić dla siebie zarówno dostęp do kodu źródłowego, jak i przeniesienie praw autorskich w potrzebnym zakresie. Poprawnie sformułowane zamówienie pozwala uniezależnić się od jednego dostawcy IT.

Znowelizowana ustawa nie różnicuje jednak sytuacji dostawców oprogramowania od tego, czy zdecydowali się dostarczyć swoje produkty po nowelizacji – uwzględniając nowe ryzyko – czy przed nią. Minister może więc przyznać Skarbowi Państwa uprawnienia do programów używanych w sądach od lat.

Niektórzy komentatorzy wyrażają obawy, że wprowadzony w ustawie o ustroju sądów powszechnych mechanizm administracyjnego przyznawania uprawnień prawnoautorskich może zostać przeniesiony także o innych obszarów administracji. Oby ustawodawca uznał, że swoje słuszne cele może osiągnąć lepszymi metodami. 



Skomentuj:
Minister odbierze prawa autorskie do programów komputerowych?
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX