Przedsiębiorcy nie muszą prosić o kredyt

Jeszcze do niedawna banki skupiały się na tworzeniu ofert dla klientów indywidualnych. Dziś dostrzegają profity płynące ze współpracy z małymi przedsiębiorstwami. Dzięki temu właściciele tych firm mogą liczyć na wysokie kredyty pozwalające na długofalowe finansowanie działalności.
Banki upraszczają procedury, likwidują zbędne dokumenty, wydłużają czas spłaty - wszystko po to, aby przedsiębiorca właśnie u nich wziął kredyt

Banki same szukają małych firm, którym brakuje pieniędzy na działalność. Jeszcze kilka lat temu było odwrotnie. Gotówkę proponują szybko. Nie wymagają przy tym długiej historii firmy - kredyt dostanie nawet ta, która dopiero została założona. - Osoba rejestrująca firmę może liczyć na kredyt już w dniu otwarcia działalności - mówi Mateusz Żelechowski, rzecznik MultiBanku. Banki wydłużyły też okres spłaty kredytu inwestycyjnego (np. w MultiBanku przedsiębiorcy mogą go spłacać nawet 20 lat), co pozwala obniżyć wysokość miesięcznych rat i zwiększa zdolność kredytową przedsiębiorcy.

Standardem jest też finansowanie oparte na tzw. limitach kredytowych.

- Dzięki nim firmy mogą skorzystać z kredytów w wybranym przez siebie momencie - mówi Krzysztof Gerlach, dyrektor departamentu małych i średnich przedsiębiorstw BRE Banku.

Posiadając limit kredytowy, firma może uruchomić finansowanie bez oceny zdolności kredytowej i zabezpieczeń - to załatwiane jest już wcześniej, przy przyznawaniu limitu.

Dzięki takim rozwiązaniom małe firmy mogą przetrwać najtrudniejszy dla nich okres. - Skorzystałem z limitu, gdy zakłady, z którymi współpracowałem, zalegały mi z zapłatą. Dzięki temu miałem pieniądze na opłacenie ZUS-u - mówi Mariusz Będziński, łódzki przedsiębiorca.

Limity kredytowe ma w ofercie większość banków. W mBanku jest on udzielany firmom niezależnie od tego, jak długo działają na rynku. - I bez żadnych dokumentów - dodaje Marek Piotrowski, szef linii biznesowej w mBanku. - Firma zakładająca rachunek może otrzymać nawet 10 tys. zł. Oczywiście dla tych z większym stażem limit sięgnąć może nawet 4 mln zł.

Przedsiębiorcy zwykle solidnie kredyty spłacają i chętnie zaciągają nowe.

- Poprawiła się sytuacja małych i średnich firm. Popyt na produkty i usługi rośnie, co powoduje zwiększenie produkcji - tłumaczy Filip Mazurek z Raiffeisen Bank Polska. - Widać też wpływ przystąpienia do Unii Europejskiej. Obroty polskich eksporterów i importerów zwiększyły się. Spółki z sektora MSP przejawiają coraz większy apetyt na produkty bankowe, a dzięki koniunkturze na razie nie ma większych problemów z regulowaniem przez nie zobowiązań.

Bankowcy zapewniają, że w najbliższych latach oferta kredytowa dla małych firm będzie dalej upraszczana. - Głównym produktem będą szybkie kredyty w atrakcyjnych kwotach i bez zabezpieczeń, przy jednoczesnym krótkim czasie uruchomienia wypłaty - przewiduje Marek Kłuciński, rzecznik prasowy PKO BP.