CC: Born in 1984

Razem budujemy nowy wspaniały świat.

W roku 1949 Aldous Huxley napisał list do Georga Orwella. Ten drugi kilka miesięcy wcześniej wydał powieść Rok 1984, totalitarną ekstrapolację powojennej rzeczywistości. Ten pierwszy w 1932 napisał książkę Nowy wspaniały świat opisującą system, w którym ludzie są hodowani i uszczęśliwiani pysznymi narkotykami.

Huxley pochwalił dzieło młodszego kolegi, ale uznał swoją wizję futurystycznego totalitaryzmu za bardziej prawdopodobną - opisane przezeń metody zniewolenia były bardziej  efektywne i eleganckie.

Sądzę, że w przyszłym pokoleniu światowi przywódcy odkryją, że warunkowanie noworodków i narkotykowa hipnoza są bardziej efektywne jako instrumenty władzy niż pałki i więzienie oraz że swoją rządzę władzy mogą zaspokoić nakłaniając ludzi, żeby ci kochali swoją służebność, zamiast wymuszać posłuszeństwo biciem i kopniakami.

„W 1985 okazało się, że Orwell miał rację” śpiewają Manic Street Preachers. Ale w tymże 1985 wyszła książka Amusing Ourselves to Death (Zabawiając się na śmierć) Neila Postmana, która porównuje oba czarnowidztwa i stawia na Huxleya. Zestawienia dystopii (ładnie streszczone w tym komiksie) pokazuje ich symetryczność - np. u Orwella ludzie kontrolowani są przez zadawanie bólu, a u Huxleya - aplikowanie przyjemności. 1984 straszy cenzurą mediów - Nowy wspaniały świat utopieniem ważnych treści w oceanie trywialnych bzdetów. Nie trzeba cenzurować książek w świecie, w którym ich nikt nie czyta.

W skrócie, Orwell bał się, że zniszczy nas nasza nienawiść. Huxley obawiał się, że zniszczy nas nasza miłość.

28 lat później

Jak wygląda to starcie idei dziś, 28 lat po roku 1984? Obie wydają się wciąż aktualne. Orwellowskie kamery i pałki zostały uruchomione pełną parą po zamachach 11 września 2001, o państwach totalitarnych budujących cyfrowe mury cenzury nie trzeba nawet wspominać. Z drugiej strony w najlepsze trwa huxleyowskie otępianie narkotykiem mediów. Tylko kto za nim stoi?

Ciekawie w tym kontekście wyglądają niedawne spory o ACTA. Z jednej strony - orwellowscy cenzorzy, z drugiej - społeczeństwo domagające się wolnego dostępu do swoich ulubionych cyfrowych narkotyków.

Huxley zdaje się przecenił spryt władców - zamiast uniknąć niepokojów społecznych, zostawiając internautów w spokoju, by mogli w domach raczyć się kolejnym znieczulającym odcinkiem serialu, rządzący woleli sięgnąć po metody Wielkiego Brata. Nic dziwnego, że spotkało się to z oporem ludzi urodzonych po 1984.

Przepraszam, że trywializuję motywację protestujących - wiem, że nie wszystkim chodziło o seriale i filmy ściągane z sieci. Ale nie można też udawać, że w walce o wolność internetu nie szło również o swobodny dostęp do tych rozrywek. Ten nowy wspaniały świat budujemy sobie sami - i w jego obronie jesteśmy gotowi wyjść na ulicę.

Całe to pomieszanie wynika z tego, że w swoich prognozach Huxley i Orwell rozważali relację władza-obywatel, pomijając trzeci element grafu - korporacje, które głodne są przede wszystkim zysków.

I które jak kosmiczni najeźdźcy skolonizowały Ziemię.

Cyber Czwartek to cykl cotygodniowych felietonów poświęconych dawnym wizjom przyszłości i temu, jak (i czy!) spełniły się w naszym nowoczesnym świecie. Autor, Michał R. Wiśniewski, jest publicystą i blogerem specjalizującym się w fantastyce oraz japońskiej popkulturze.

Więcej o: