Rewolucje technologiczne ostatniej dekady: uzbrojone bezpilotowce, czyli roboty-zabójcy

W wielu aspektach pierwsza dekada 21. wieku nie różniła się specjalnie od ostatniej dekady 20. wieku, ale z punktu widzenia wojskowości można zauważyć jedną bardzo istotną zmianę - wojskowe roboty zaczęły być regularnie wykorzystywane do zabijania ludzi.

 

Historia zdalnego sterowania

 

Pierwszy zdalnie sterowany pojazd świata został stworzony przez nikogo innego, tylko archetypicznego szalonego naukowca, Nikola Teslę. Teleautomaton, czyli sterowana radiowo łódź, została zademonstrowana w maju 1898 roku w Nowym Jorku. Jednak musiało minąć ponad 100 lat zanim zdalnie sterowane roboty otrzymały uzbrojenie i zaczęły je wykorzystywać przeciwko ludziom.

W 20. wieku zdalnie sterowane pojazdy były już stosowane przez wojsko, ale jedynie w charakterze pojazdów rozpoznawczych i zwiadowczych, oraz jako latające cele dla szkolenia obrony przeciwlotniczej i pilotów myśliwców. Saperzy stosowali też zdalnie sterowane, bezzałogowe pojazdy naziemne do transportu i rozbrajania materiałów wybuchowych. Zdania ekspertów były podzielone - jedni uważali, że uzbrojenie bezpilotowców nastąpi bardzo szybko, ponieważ roboty są tańsze, mogą wytrzymywać większe przeciążenia niż samolot z "mięsną wkładką" w postaci pilota, a zestrzelenie zdalnie sterowanej maszyny to jedynie strata finansowa, pilot/operator pozostaje bezpieczny. Inni z kolei twierdzili, że w rzeczywistej walce powietrznej zdalnie sterowany pojazd nie może dorównać świadomością sytuacyjną samolotowi, w którym siedzi człowiek, a uzbrojenie robotów to pierwszy krok na drodze do narodzin Skynetu i zagłady ludzkości z rąk cyborgów zabójców. Kto decydowałby, czy robot może strzelać do ludzi czy też nie? Politycznie temat wydawał się dość śliski, więc bardzo silna w amerykańskich silach powietrznych mafia pilotów myśliwców zdawała się być bezpieczna na swoich stołkach, a bezzałogowe samoloty były wykorzystywane wyłącznie do obserwacji (chociaż podobno siły zbrojne Izraela wykorzystały bezzałogowe pojazdy do ataków na stanowiska obrony powietrznej podczas wojny w Libanie w 1982 roku).

W czasach Zimnej Wojny poczyniono wprawdzie kilka prób stworzenia uzbrojonych systemów bezpilotowych, ale technologia nie była jeszcze na wystarczającym poziomie. Łącza radiowe w latach 60-tych i 70-tych były trudne do zabezpieczenia, a automatyzacja nie osiągnęła jeszcze takiego poziomu jak obecnie, więc projekty takie jak przenoszące torpedy, zautomatyzowane śmigłowce QH-50 DASH mające stanowić odpowiedź na rosnącą flotę radzieckich atomowych okrętów podwodnych czy projekt HAVE LEMON.

 

Nadchodzą zmiany

 

Ale na przełomie wieków nadeszła Wojna z Terroryzmem oraz inwazja na Afganistan i na Irak. Zapotrzebowanie na zminimalizowanie czasu upływającego pomiędzy zidentyfikowaniem celu przez obserwatora ekranów wyświetlających dane z drony obserwacyjnej a odpaleniem rakiety doprowadziło do wyposażenia amerykańskich Predatorów w rakiety Hellfire. W 2001 w Afganistanie miało miejsce pierwsze wykorzystanie uzbrojonego Predatora do ataku na cele naziemne. Rok później Predator został wykorzystany do zapewnienia bezpośredniego, taktycznego wsparcia dla znajdujących się na ziemi żołnierzy, niszcząc gniazdo karabinów maszynowych ostrzeliwujące amerykańskich Rangersów, po raz pierwszy nastąpiła również walka bezpilotowego samolotu z tradycyjnym myśliwcem, kiedy to Predator odpalił Stingera do irackiego myśliwca.

Od tej pory uzbrojone drony były wykorzystane przez amerykańską armię w Afganistanie (od 2001), w Iraku i Jemenie (od 2002), przez CIA w Pakistanie (od 2004), przez angielskie siły zbrojne w Afganistanie (od 2007) i przez Izrael w strefie Gazy (od 2008). Bezzałogowe pojazdy bojowe są wykorzystywane lub opracowywane przez ponad 40 krajów świata. Uzbrojone roboty naziemne były już obecne w Iraku, chociaż według rzecznika US Army nie zostały jeszcze wykorzystane w boju.

 

Technologia robotów bojowych

 

Znaczące rozpowszechnienie dużych i małych bezpilotowców w 21. wieku nie jest oczywiście kwestią wyłącznie zmiany doktryny i oraz zapotrzebowania na więcej uzbrojonych pojazdów nad Afganistanem, Irakiem czy Pakistanem. Rozwój technologii ma tutaj wiele do powiedzenia - dużo lepsze baterie, zminiaturyzowana elektronika, możliwość umieszczenia i w bardzo małych pojazdach zwiadowczych cyfrowych kamer, akcelerometrów i GPSu znacząco poprawiło możliwości praktycznego wykorzystania zdalnie sterowanych pojazdów. Fakt, że pojazd rozpoznawczy dla plutonu piechoty może wystartować po wyrzuceniu go w powietrze przez żołnierza i być obsługiwany z naziemnej stacji kontrolnej mieszczącej się w kieszeni innego żołnierza również znacząco ułatwia ich praktyczne wykorzystanie. W zeszłym wieku stacja sterowania naziemnego zwykle była "przenośna" tylko w znaczeniu stricte wojskowym (przenośne są wszystkie urządzenia wyposażone w jedną rączkę na każde 50 kg wagi).

W ubiegłej dekadzie mogliśmy więc zobaczyć przejście z modyfikowania obserwacyjnych bezpilotowców (takich jak amerykański Predator) tak, aby mogły przenosić one pociski rakietowe do produkcji dron z założenia obserwacyjno-bojowych, takich jak MQ-9 Reaper, większy brat Predatora. Wyraźna jest również zmiana w doktrynie wojskowej ich wykorzystania. Amerykańskie siły powietrzne wykorzystują do obsługi dron pilotów, którzy często lądują i startują ręcznie, ale już w US Army operatorami bezpilotowców nie są oficerowie z doświadczeniem w pilotażu, tylko zwykli żołnierze, którzy prosto ze szkolenia podstawowego trafiają na kurs operatora dron. Wykorzystanie systemów automatycznego startu i lądowania pozwala na zminimalizowanie ryzyka dla drogiego sprzętu - straty pośród bezpilotowców powodowane wypadkami przy starcie i lądowaniu są dużo większe kiedy ludzie usiłują nimi startować i lądować niż kiedy kontrola nad pojazdem jest oddawana komputerowi.

 

Ostatnia granica

 

Do pokonania teraz została już tylko jedna bariera - nikt jeszcze nie oddał autonomicznemu, komputerowemu systemowi bojowemu pełnej kontroli nad uzbrojeniem. Decyzję o tym, czy otworzyć ogień podejmuje człowiek. Ale wraz z rozwojem automatyzacji i upowszechnianiem się robotów bojowych w armiach całego świata ich wykorzystanie będzie przypominać bardziej grę taktyczną, gdzie klika się na mapę komputerową wyznaczając im obszary do patrolowania oraz decyduje jedynie, czy mają strzelać czy też nie. Uzbrojone roboty to kolejna rewolucja w siłach zbrojnych zaawansowanych technologicznie krajów. Pod koniec 20 wieku mogliśmy zaobserwować przejście z modelu armii z poboru na armie zawodowe. Teraz będziemy mogli obserwować powolne przejście z armii, w których ludzie walczą z innymi ludźmi na armie oficerów i techników nadzorujące mechanicznych żołnierzy.

I na koniec jeszcze drobna uwaga natury językoznawczej. W języku polskim na bezzałogowe, latające roboty bojowe stosuje się zazwyczaj określenie BSL (Bezzałogowy statek latający) będący odpowiednikiem angielskiego UAV (Unmanned Aerial Vehicle), lub bezpilotowce, można też spotkać się z kalkami angielskiego "drone", czyli drona lub dron. W korpusie języka polskiego słowo "drona" pojawiło się jako pierwsze w 1996 w polskim przekładzie "Wspomnij Phlebasa", książki SF autorstwa Iaina M. Banksa, gdzie termin ten określa autonomiczne roboty wyposażone w sztuczną inteligencję. Od jakiegoś czasu można spotkać się też z terminem tym w rodzaju męskim, jako "ten dron", zapewne zasugerowane tym, że jednym ze znaczeń słowa "drone" jest "truteń", ale drona rodzaju żeńskiego (jako że to jest ta maszyna, a nie żaden owad) jest obecna w języku polskim jeszcze od zeszłego wieku, zanim w prasie pojawiły się informacje o bezpilotowych robotach bojowych.

[na podstawie IEEE Spectrum, Wikipedia, NeoConOpticon]

Leszek Karlik

Więcej o: