Ataki terrorystów można przewidzieć

Krwawe epizody współczesnych konfliktów można opisać wzorem matematycznym. Sztabowy komputer będzie ostrzegać żołnierzy przed rosnącym prawdopodobieństwem kolejnego ataku.

Zbrojne konflikty to również zjawiska biologiczne. Okazuje się, że prawa wyjaśniające procesy ewolucyjne i mechanizmy uczenia się doskonale opisują również eskalację przemocy w Afganistanie i międzynarodowy terroryzm.

Do takich wniosków dochodzi prof. Neil Johnson z Wydziału Fizyki Uniwersytetu w Miami (USA). Interdyscyplinarny zespół biologów, matematyków, informatyków pod jego kierunkiem zbadał publicznie dostępne dane o ofiarach śmiertelnych w kolejnych starciach i zamachach z ostatnich lat. Pracę na ten temat publikuje w najnowszym numerze prestiżowy magazyn „Science”.

Rachowanie trupów

Już w 1948 Lewis Fry Richardson odkrył, że liczba wojen jest funkcją liczby ofiar śmiertelnych i kolejne konflikty układają się w przewidywalny odpowiednim wzorem ciąg.

- Niedawne badania ujawniły, że podobnym wzorem opartym o liczby zabitych można opisać pojedyncze starcia i zamachy terrorystyczne - wyjaśnia Johnson. - Na podstawie dotychczasowych danych można oszacować jak krwawe będą kolejne konflikty, ale też - ile ofiar pochłoną starcia w trakcie wojny prowadzonej obecnie. Jednak dotychczasowe badania nie odpowiadały na praktyczne pytania: jak przebiegać będzie wyścig zbrojeń między walczącymi stronami i kiedy mogą nastąpić kolejne ataki przeciwnika - dodaje.

Naukowcy opierali się na informacjach o stratach koalicyjnych wojsk w Iraku i Afganistanie opublikowanych na stronie www.icasualties.org. Dodatkowo przeanalizowali również 3143 ataki terrorystyczne, które w latach 1968-2008 pociągnęły za sobą ofiary śmiertelne, oraz serie zamachów samobójczych Hezbollahu z lat 1982-85 i bojowników pakistańskich z lat 1995-2008.

Wszystkie armie uczą się pilnie

Udało się znaleźć taki wzór, który bardzo dokładnie przystaje do wszystkich zgromadzonych danych. Okazuje się również, że można dość dokładnie przewidywać ruchy przeciwnika, bo wraz z przedłużającym się konfliktem ataki coraz bardziej ściślej pasują do abstrakcyjnego matematycznego modelu. Po dwóch pierwszych atakach można zacząć przewidywać czas i liczoną w zabitych żołnierzach siłę kolejnego.

Rutyna? Raczej złożone prawa rządzące wojną - logistyka, dostęp do broni i amunicji, morale obu walczących stron i stopień sympatii ludności cywilnej dla żołnierzy i partyzantów bądź terrorystów, propagandowe (PR-owskie) sukcesy i porażki - wszystko to ma wpływ na decyzję o kolejnym uderzeniu. Obie walczące strony prowadzą ciągły wyścig zbrojeń, a nie chodzi wyłącznie o sprzęt. Obie strony dostosowują swoje taktyki do słabych stron przeciwnika, wzmacniają swój wywiad, przegrupowują się i gromadzą fundusze na dalszą walkę.

Naukowcy z zespołu Johnsona doszli do wniosku, że współczesnymi wojnami rządzi tzw. Zasada Czerwonej Królowej. Ewolucjoniści od dawna sądzą, że w wyścigu zbrojeń, jaki w przyrodzie prowadzą ze sobą drapieżnik i ofiara (a także np. pasożyt i jego żywiciel) przegrywają ci, którzy są zbyt mało elastyczni. Wszelkie ewolucyjne sukcesy są względne, bo inni też odnoszą kolejne sukcesy. Nieustający postęp jest więc warunkiem przetrwania, jeśli gatunek się nie zmienia - pora wymierać. „Żeby pozostać w miejscu, trzeba biec ile sił” - wyjaśniała swoją sytuację Czerwona Królowa z książki Lewisa Carrolla.

Tak samo starać się trzeba na wojnie. Poza procesami ewolucji, zasada ta rządzi mechanizmami uczenia się, które mają przecież wpływ na mnóstwo rozmaitych obszarów ludzkiej aktywności. Walczące armie są bez wątpienia organizacjami uczącymi się, kierowanymi przez sztaby pełne ambitnych i pomysłowych ludzi. I adaptują się szybko.

Spontaniczność to pozory

Johnson wierzy, że opublikowany w „Science” wzór przyda się armii Stanów Zjednoczonych. Komputer analizujący powiększające się statystyki ofiar może na tej podstawie ostrzegać przed rosnącym prawdopodobieństwem następnego ataku "z zaskoczenia".

- Można by sądzić, że te analizy są bezużyteczne, skoro zostały opublikowane. Bojownicy mają przecież wolną wolę. Wierzymy jednak, że tak się nie stanie - mówi Johnson. - Nie stanie się tak z tego samego powodu, który każe ludziom wiedzących o codziennych korkach w godzinach szczytu, codziennie w nich tkwić. Niezależne od nas czynniki takie jak godziny pracy, rozkłady zajęć szkolnych, ograniczona liczba dróg, sprawia, że trudno uniknąć przeznaczenia, choćby się je przewidziało. Tak samo jest ze spontanicznością ataków zbrojnych - podkreśla amerykański fizyk.

Trudno więc chyba mówić, że odkrycie naukowców pozwoli zmniejszyć liczbę ofiar wojsk koalicyjnych w Afganistanie.

- Przynajmniej będzie można zamówić na czas odpowiednią partię worków na ciała - komentują internauci na forum Physorg.com. Matematyka jest nieubłagana, a terroryści też mogą sobie stworzyć system ekspercki przewidujący nocne rewizje i nagłe ataki samolotów bezzałogowych. W myśl Zasady Czerwonej Królowej, powinni to wręcz zrobić jak najprędzej.

***

Johnson przypuszcza również, że jego wzór opisuje nie tylko krwawe starcia w realu, ale również wojnę cybernetyczną. Być może w górach Afganistanu komputery nie wieszczą jeszcze ruchów wojsk koalicji, ale cyberterroryści już prawdopodobnie masowo zaprenumerowali „Science”.

Więcej o: