Reforma strefy euro. Banków nie będą mogli ratować podatnicy

Po długich i skomplikowanych negocjacjach ministrowie finansów strefy euro uzgodnili jej reformę. Teraz muszą ją zaakceptować szefowie eurolandu spotykający się na szczycie w przyszłym tygodniu.

Oczekiwania były duże, ale z zapowiadanej reformy strefy euro zrobiła się "reformka" - krytykują niektórzy. Mimo to ministrowie finansów eurolandu są zadowoleni. Według nich nocny maraton w Brukseli przyniósł przełom w rozmowach i Europa będzie w stanie lepiej się bronić przed kryzysami finansowymi. "Po blisko 16 godzinach negocjacji w eurogrupie wypracowaliśmy porozumienie - dobre" - napisał we wtorek rano na Twitterze niemiecki minister finansów Olaf Scholz. Podjęte decyzje nazwał "decydującymi krokami". Z satysfakcją wypowiedział się także szef eurogrupy Mário Centeno.

W rozmowach trwających od poniedziałkowego popołudnia do wtorku rano (3/4.12.2018) uczestniczyli też ministrowie finansów państw UE spoza strefy euro, poza Wielką Brytanią, która w marcu przyszłego roku ma opuścić Unię Europejską.

Wypracowane rozwiązania muszą teraz zaakceptować przywódcy państw eurolandu, którzy spotkają się w przyszłym tygodniu na szczycie w Brukseli.

Banków nie mogą ratować podatnicy

Nowe regulacje bazujące na doświadczeniach ostatnich lat mają m.in. zapobiec, by w razie kryzysu zagrożony upadłością bank nie pociągał za sobą w przepaść innych. Pierwotnie chodziło o to, by banki same ponosiły koszty kryzysu, a nie, jak miało to miejsce w poprzednich kryzysach, były ratowane miliardami pochodzącymi z podatków. W tym celu instytuty finansowe stopniowo musiałyby wpłacić w ramach Europejskiego Mechanizmu Stabilności 55 mld euro zabezpieczenia na wypadek kryzysu. Biorąc jednak pod uwagę skalę ryzyka kredytowego w Europie, suma ta może nie wystarczyć.

Dlatego szefowie resortu finansów strefy euro uzgodnili nowe porozumienie. W ramach Europejskiego Mechanizmu Stabilności ma powstać dodatkowe zabezpieczenie, tzw. backstop, rodzaj ostatniej instancji udzielającej bankowi pożyczki. Dyskutowany jest budżet w wysokości 60 mld euro. Instrument ten jest planowany od 2024 r., wolą ministrów finansów ma jednak wejść w życie możliwie wcześnie.

Europejska ochrona klientów banków

Już przed laty państwa unijne uzgodniły konieczność ochrony depozytów bankowych do 100 tys. euro. Europejski system gwarantowania depozytów (EDIS) ma zapewnić klientom banków, w razie upadłości banku, zwrot ich depozytów do 100 tys. euro. Ma to jednocześnie zapobiec, by przechodzące problemy banki nie były pod jeszcze większą presją, bo klienci z obawy przed utratą pieniędzy zaczęliby je wycofywać.

Ponieważ nie zdołano dotąd dojść do porozumienia w sprawie EDIS, ministrowie finansów uzgodnili powołanie do życia "grupy roboczej wysokiego szczebla", która najpóźniej w czerwcu 2019 ma przedstawić efekty swojej pracy. Niemcy w dalszym ciągu napierają na wystarczające zredukowanie tzw. złych kredytów w bankach.

Na ratunek gospodarkom

Niemiecki minister finansów Olaf Scholz (SPD) uważa, że dzięki podjętym obecnie decyzjom Europejski Fundusz Ratunkowy ESM może się przekształcić w rodzaj "europejskiego funduszu walutowego". W przyszłości ESM ma ściślej współpracować z Komisją Europejską w ocenianiu sytuacji gospodarczej i finansowej państw członkowskich. Według Schulza fundusz ratunkowy ma też nie tylko ratować, ale też wspierać kraje, które "właściwie wykazują się dobrym rozwojem", ale mają problemy na rynkach finansowych w uzyskaniu kredytów.

Niektóre kraje eurolandu, w tym Francja, dążyły do tego, by ze względu na surowe wymagania stawiane przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW), w razie potrzeby Europejczycy byli w stanie postawić na nogi własne programy pomocowe dla państw dotkniętych kryzysem. Dla Scholza regułą pozostaje jednak MFW, choć, jak dodał, Europejczycy powinni mieć w przyszłości możliwość wyboru.

Budżet strefy euro

Prezydent Francji Emmanuel Macron od 2017 r. naciska na stworzenie własnego budżetu strefy euro. Po długich dyskusjach Niemcy i Francja uzgodniły kilka tygodni temu wspólną propozycję. Budżet ma być wprawdzie osadzony w budżecie UE, ale finansowany przez "regularne" wpłaty państw strefy euro. Celem jest "wspólne finansowanie prowzrostowych wydatków publicznych".

Pomysłowi odrębnego budżetu dla strefy euro sprzeciwia się szereg krajów, jak choćby Holandia czy Polska. Szef eurogrupy Mário Centeno powiedział po spotkaniu ministrów finansów, iż projekt budżetu dla strefy euro powinien być nadal rozpatrywany, o ile wyrażą na to zgodę szefowie państw i rządów UE. Plan mógłby zostać realizowany tylko w drodze konsensusu, dlatego jest traktowany obecnie z zastrzeżeniami. Wysokość budżetu nie zostaje określana, mogłoby jednak chodzić o znacznie mniejszą kwotę, niż setki miliardów euro, o których mówił początkowo Macron.

(AFPD / stas)

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

Komentarze (12)
Strefa euro się reformuje. Banków nie będą mogli ratować podatnicy
Zaloguj się
  • real_marek

    Oceniono 7 razy 5

    A my do strefy rubla.

  • starsailor3

    Oceniono 5 razy 3

    Dlaczego jak pada bank to ZAWSZE przepadają oszczędności ludzkie a NIGDY kredyty (ekspozycje) banku???

  • adalberto3

    Oceniono 3 razy 1

    Poza strefą też muszą obowiązywać takie przepisy. Zyski nie mogą być prywatne, a straty uspołecznione.

  • darius112

    Oceniono 4 razy 0

    No to TW Czarnecki ma przerypane.

  • poochojek

    Oceniono 7 razy -1

    pierdu pierdu ... a za ubezpieczenie zaplaca klienci bankow czyli podatnicy, eurkolchoz to patologia

  • pierwsze_all

    Oceniono 5 razy -1

    Banków nie mogą ratować podatnicy - zgoda. Niech w razie kryzysu banki ratuje specjalna instytucja/fundusz etc. powołany przez państwa - taż zgoda. Tylko skąd ta specjalna instytucja będzie miała pieniądze? Z wpłat bliżej nieokreślonych "instytutów finansowych". Oczywiście z odpowiednio uposażonymi prezesami, sztabem zarządzających, w końcu już jest jakaś "specjalna komisja". Po wypłatach dla tych zarządzających okaże się, że kasy nie wystarczy - no to niech państwo pomoże. I państwo pomoże, oczywiście. W jaki sposób? Ano poprzez sięgnięcie do kieszeni podatnika.
    Tak więc NIC się nie zmieni, podatnik zapłaci tak czy owak, a tylko powstanie dodatkowy pośrednik, który zachachmęci to, co miało być funduszem do wykorzystania w razie kryzysu.

  • pszczy2000

    Oceniono 5 razy -1

    A my,dzięki durnemu pomysłowi PO,musimy ratować SKOK-i,największy przekręt bankowy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX