Także dzięki kontrowersyjnym metodom Chiny stają się światową potęgą gospodarczą. Niemiecki przemysł bije na alarm

Dumping, przejmowanie firm high-tech, interwencja państwa - także dzięki kontrowersyjnym metodom Chiny stają się światową potęgą gospodarczą. Niemiecki przemysł bije na alarm i domaga się ostrzejszego kursu wobec Chin.

Federalny Związek Przemysłu Niemieckiego (BDI) domaga się od rządu w Berlinie, UE i Komisji Europejskiej zaostrzenia kursu w konkurencji z Chinami. Przemysł nadal chce korzystać z szans, jakie przynosi handel z Chinami. "Ale nikt nie może po prostu ignorować wyzwań, jakie Chiny stawiają przed Unią Europejską i Niemcami" - ostrzega szef Związku Dieter Kempf w opublikowanym w czwartek (10.01.2019) tzw. dokumencie podstawowym BDI.

Czytaj też: Światu zostało pięć lat do wojny? "Amerykanie nie oddadzą roli światowego lidera bez walki"

Autorzy dokumentu uważają wprawdzie, że europejski przemysł ze swoim modelem liberalnej i społecznej gospodarki rynkowej ciągle jeszcze zajmuje na światowym rynku mocną pozycję. Jednak podkreślają, że Chiny są coraz silniejsze i Unia Europejska musi uważać, by nie została w tyle na polu ważnych technologii przyszłości. Dlatego właśnie UE musi zaostrzyć swoje instrumenty i bardziej przeciwstawiać się Chinom. Wbrew wcześniejszym oczekiwaniom, Chiny nie rozwijają się w kierunku gospodarki rynkowej i liberalizmu - zaznacza Dieter Kempf.

Interwencja państwa zniekształca rynek i ceny. Efektem jest światowa nadprodukcja na przykład stali. W przyszłości należy się liczyć z taką sytuacją w przypadku choćby robotyki lub akumulatorów.

BDI przedstawia 54 postulaty, dzięki którym Europa i Niemcy mogą się stać bardziej konkurencyjne wobec chińskiego modelu kapitalizmu państwowego. Konkretnie Związek Przemysłu Niemieckiego proponuje wzmocnienie unijnego prawa pomocy publicznej i instrumentów ochrony rynku, w tym środków antysubsydyjnych.

Podczas gdy w Chinach, dzięki interwencjom rządu, powstają koncerny działające na globalną skalę, unijna polityka konkurencji bierze pod uwagę w przypadku europejskich fuzji jedynie rynek wewnętrzny. "Powinno się tu podjąć środki zaradcze i dopuścić do tworzenia europejskich czempionów" - głosi dokument BDI.

Komisja Europejska prześwietla obecnie fuzję dwóch gigantów branży taboru kolejowego - niemieckiego Siemensa i francuskiego Alstomu, ważnej m.in. w kontekście rosnącej konkurencji ze strony chińskiego państwowego koncernu CRRC. Według doniesień medialnych do połączenia firm może nie dojść, a przeszkodą są unijne przepisy antymonopolowe. "Konkurowanie z Chinami zmusza nas do bardziej strategicznego i długofalowego myślenia" - podkreślają autorzy dokumentu BDI.

Podwoić środki na badania

Unia Europejska musi przede wszystkim zrewidować swoje wydatki. "Nakłady na badania naukowe powinny zostać zwiększone w ciągu najbliższych siedmiu lat do 160 mld euro, a tym samym podwojone w stosunku do obecnego poziomu". BDI żąda ponadto, by Chiny bardziej otworzyły swój rynek dla zagranicznych inwestorów: "Podczas gdy chińscy przedsiębiorcy mają stosunkowo wolny dostęp do rynku UE, nie dotyczy to w tym samym stopniu zagranicznych przedsiębiorców na chińskim rynku".

Budowanie wpływów

Państwo Środka od lat próbuje budować swoje wpływy polityczne, z jednej strony pozyskiwaniem najnowocześniejszych, zagranicznych technologii poprzez przejmowanie firm, z drugiej poprzez inwestycje w europejską infrastrukturę. Głównym motorem jest tu "Nowy Jedwabny Szlak", przez Pekin propagowany jako "Belt and Road". Do 2049 r., setnej rocznicy proklamowania Chińskiej Republiki Ludowej, kraj ten chce być światowym liderem w dziedzinie technologii.

Z myślą o Chinach niemiecki rząd podniósł ostatnio poprzeczkę dla zagranicznych inwestorów, przede wszystkim w celu walki ze szpiegostwem i ochrony własności intelektualnej.

Krytyczne DIHK

Inicjatywę BDI skrytykowała Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa (DIHK). "Dokument podstawowy BDI dotyczący Chin wnosi do dyskusji nowe akcenty" - powiedział agencji Reutera szef działu handlu zagranicznego w DIHK Volker Treier. "Zawsze jednak należy pamiętać, że Chiny są naszym najważniejszym partnerem handlowym. Dlatego trzeba ważyć każde słowo" - dodał.

Od eksportu do Chin zależy w Niemczech blisko 90 tys. miejsc pracy. "Nie można zmienić reżimu politycznego wycofując się z jego gospodarki narodowej" - ostrzegł Treier. "Wręcz przeciwnie: zasada 'reforma przez handel' obowiązuje nadal" - podkreślił.

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

Więcej o:
Komentarze (287)
Niemiecki przemysł alarmuje: trzeba stawić czoła Chinom
Zaloguj się
  • mazzini890

    Oceniono 12 razy -4

    Widzę że piso ruski minusują nawet za poglądy bliskie Trumpowi w gospodarce.

  • aynr

    Oceniono 8 razy -4

    >Dumping, przejmowanie firm high-tech, interwencja państwa - także dzięki kontrowersyjnym metodom Chiny

    Jak dobrze że są nam one obce :)

  • lewacka.konserwa

    Oceniono 7 razy -3

    Uuuu. Kalemu ktoś kraść krowy ?

  • frankyy

    Oceniono 13 razy -3

    Niemcy jak czują się zagrożeni to krzyczą, ale jak ich NORDSTREM zagraża Ukrainie to mają to w doopie...

  • grzesiek421

    Oceniono 9 razy -3

    niemcy biją na alarm, bo obrywają najmocniej. A co z NORD STREAM 2? Tutaj my mamy interes a Niemcy mają nas głęboko w poważaniu.

  • cucurucu

    Oceniono 7 razy -3

    Trump zamiast myslec robi, z efektem natychmiastowym

  • joachimmurat1805

    Oceniono 2 razy -2

    Nie jest tajemnicą, że Chiny nie uznają prawa do zlegalizowanych w naszej części świata patentów. Chiny mają takie rozwiązania w regulacji różnych wynalazków, w głębokim poważaniu. To zupełnie inna kultura techniczna, a raczej rabunkowa, doprowadzająca wszelkimi możliwymi sposobami do przejecia danej dziedziny produkcji, aby następnie zmonopolizować świat rynku własną produkcją po zupełnie innych kosztach. Taka jest Azja. Mają zupełnie inne standardy w postrzeganiu świata. Nigdy ta kultura, w szerokim tego znaczeniu, mnie nie interesoawała, no może tylko poza japońską. Ale oni są tam wielkim wyjątkiem. To wyspiarze tak jak u nas Brytyjczycy. A USA? No cóż, nie mają już dzisiaj tak spektakularnej produkcji jak kiedyś, ale za to dysponują kapitałem, którym mogą żonglować świat jeszcze przez co najmniej kilkadziesiąt lat. Większość zgromadzonego kapitału w pieniądzach i w złocie, znajduje się na świecie właśnie w USA. Tak naprawdę to oni już nie muszą produkować a tylko żyć jako rentierzy. Tę sytuację może tylko zmienić pozycja dolara na świecie. Gdy jego kurs upadnie to wówczas może coś to zmieni, oczywiście jeżeli wcześniej Amerykanie nie przewalutują swojego portfela na takie waluty, które w danym momencie będą najkorzystniejsze w banku. Tak więc koło się zamyka. A Europa? No cóż, cały czas jest na dorobku. Europa ma swoją europejską drogę rozwoju, najbardziej socjalną i prorodzinną, dlatego jej rozwój z takimi bezwzględnymi gigantami gospodarczymi jak wymienione powyżej, raczej nie ma szans na konkurencję w dłuższej perspektywie. Chiny działaja bezpardonowo, wczorajsza akcja ABW znowu to potwierdza. Jest ich prawie półtoramiliarda. nawet jak dziennie na świecie bedzie się zamykało tysiące obywateli tego kraju za szpiegostwo to i tak to nic już nie da, ponieważ Chiny wyślą kolejne miliony agentów. Za jednego zatrzymanego przyjedzie do nas np. tysiąc nowych. Tam z ludzmi nikt się nie liczy. Czy ktoś jest jeszcze w stanie to ogarnąć? NIE. Zamknąć granice, zablokować dojazd, zerwać stosunki dyplomatyczne? TEŻ NIE. Jestesmy na starconej pozycji. Nasza standardy pracy i kultury przegrywają.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX