Testujemy golarki elektryczne: drożej nie znaczy lepiej

Mikołaj Kirschke
17.11.2017 12:51
Philips Series 9000 vs Braun Series 9

Philips Series 9000 vs Braun Series 9 (Fot. materiały prasowe)

Jeśli golarka elektryczna, to albo foliowa, albo rotacyjna. Czyli albo Brauna (model Series 9), albo Philipsa (model Series 9000) - reszta zawodników to płotki, ten świat jest bipolarny. Producenci wystawili do pojedynku najlepsze modele. Oryginalnie - sprawdziliśmy je nie na brodzie, a na głowie. Testujemy golarki elektryczne.

Jako redakcyjny łysol zostałem wyznaczony do rozstrzygnięcia odwiecznego sporu - golarka foliowa czy rotacyjna (zwana też głowicową). Sięgnęliśmy po urządzenia z najwyższych półek, żeby nikt się nie czepiał, że porównujemy nieporównywalne. Przez kilka tygodni z różną regularnością goliłem swoją głowę i porównywałem wyniki. Noty podzieliłem na cztery kategorie: robota (szybkość i dokładność), komfort, czystość i akcesoria. Każdej kategorii przyznałem różną wagę w łącznej ocenie, bo jednak bardziej liczy się to, jak maszynka goli, niż jakie ma etui. Co z tego wynikło?

Sprawdź także nasz poradnik: Jak wybrać golarkę dopasowaną do swoich potrzeb >>>

Test golarek elektrycznych: szybkość

Dla zmierzenia szybkości przeprowadziłem dwa testy każdej maszynki. Najpierw na pięciodniowych włoskach, dość długich. Golarki często mają z takim zarostem problem, bo traci on swoją sztywność, odgina się i nie wchodzi łatwo do środka, pod ostrza. Liczyłem czas od włączenia maszynki do całkowitego, dokładnego wygolenia całej głowy. Pierwszy był Philips. W trybie "szybkim" poradził sobie w 8 minut i 45 sekund, przyzwoicie. Pięć dni później Braun. Wynik powalił mnie na kolana. 4:15. Braun (mimo braku regulacji prędkości) to prawdziwa bestia dzięki trzem różnym elementom golącym - każdy dla innego rodzaju i długości włosków - ogarnia robotę ponad dwukrotnie szybciej! To jest przepaść.

Braun - 5 pkt, Philips - 3 pkt!

Po zakończeniu pracy obu maszynek głowa wygląda na bardzo dokładnie ogoloną, ale... Przejechanie dłonią po glacy pokazuje drobną różnicę. Głowa pobraunowa jest gładka jak Jessica Alba, po robocie Philipsa (w trybie dokładnym!) daje się wyczuć lekką szorstkość.

Braun - 5 pkt, Philips - 4 pkt!

Niemcy nie znają kompromisów - na jednej prędkości robią ekspresowo i megadokładnie! Średnia punktacja w tej kategorii wygląda zatem tak:

Braun - 5 pkt, Philips - 3,5 pkt!

Braun Series 9
Fot. materiały partnera

Sprawdź cenę golarki Braun Series 9

Test golarek elektrycznych: komfort

Obie golarki, choć różnią się wyraźnie, dobrze leżą w dłoni. Dla mnie wygodniejszy jest masywny i grubszy braun, ale to pewnie zależy od indywidualnych upodobań. Oba urządzenia po cztery solidne punkty.

Philips bije rywala w trudnych miejscach - za uszami, pewnie na końcach żuchwy (gdybym golił brodę) itd. Trójkątna, smukła głowica łatwiej dostosowuje się nie tylko do zakamarków, ale też do krzywizn.

To Braun tylko 3 pkt, Philips - 5 pkt!

Ale na komfort golenia wpływ ma jeszcze jeden element - dźwięk wydawany przez maszynkę. Ten braunowski to normalny rumor, ani specjalnie przyjemny, ani szkodliwy. Trzy punkty. Natomiast to, co wydaje z siebie philips, jest całkowicie dyskwalifikujące. Symfonia leczenia kanałowego, każde golenie przypomina najgorsze dentystyczne koszmary dzieciństwa, wwierca się w mózg niczym pięć wierteł stomatologicznych naraz. Brrrr... Jeden punkt, choć przez chwilę rozważałem ocenę ujemną.

Średnia remisowa: Braun - 3,33 pkt, Philips - 3,33 pkt!

Philips Series 9000
Fot. materiały partnera

Sprawdź cenę golarki Philips Series 9000

Test golarek elektrycznych: czystość

Obie golarki mają stacje czyszczące z kartridżami napełnianymi środkiem dezynfekującym. Fajne, przyjemne, nowoczesne, choć nie mam pojęcia, jak będą działać głowice po roku pracy. Obie po cztery punkty.

Jeśli jednak chcesz samodzielnie wyczyścić głowicę, Philips będzie wygodniejszy. Po otwarciu maszynki Brauna ukazuje się gąszcz zapadek, przekładni i trybików. 5:4 dla Holendra.

Jeszcze wyraźniej wygrywa Philips, jeśli chodzi o czystość podczas golenia. Aby to sprawdzić, goliłem głowę nad białą kartką papieru. Po pracy Philipsa na kartce było tylko odrobinę pyłu. Braun tymczasem zaśmiecił cały papier, właściwie wszystkie włosy wylądowały na zewnątrz maszynki. Nie da rady - braunem możesz golić się tylko w łazience. Słabo, 1:4.

Średnia: Braun - 3 pkt, Philips - 4,33 pkt.

Philips Series 9000
Fot. materiały partnera

Sprawdź cenę golarki Philips Series 9000

Test golarek elektrycznych: akcesoria

Obie golarki mają fajne etui podróżne, twarde i dobrze chroniące przed zgnieceniem (choć z niejasnych dla mnie powodów żadne z nich nie mieści kabla ładującego, trzeba go brać osobno). Po cztery punkty.

Philips bije konkurenta tak naprawdę jednym genialnym elementem - osobną głowicą służącą do strzyżenia zarostu. Braun ma tylko trymer do wyrównywania krawędzi, ta philipsowa końcówka jest natomiast pełnoprawną strzyżarką o kilku stopniach długości, bardzo wygodną i bardzo dokładną. Dla mnie to jedyny powód, dla którego mógłbym się zdecydować na urządzenie holenderskiej firmy. Brawo! Philips - 5 punktów, Braun - 2 punkty.

Średnia: Braun - 3 pkt, Philips - 4,5 pkt.

Braun Series 9
Fot. materiały partnera

Sprawdź cenę golarki Braun Series 9

Test golarek elektrycznych: zwycięzca

... tańszy braun. Jeśli zależy ci przede wszystkim na szybkim, dokładnym goleniu, maszynka niemieckiego producenta jest po prostu bezkonkurencyjna! Philipsa powinieneś rozważyć, jeśli tym samym urządzeniem chcesz golić części łyse (głowa) i strzyc zarośnięte (broda).

Więcej o: