Komentarze (71)
Mołdawia - raj dla miłośników wina i dobrego jedzenia. Dostaniesz się tam za 350 zł
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • szczepix_1

    Oceniono 10 razy 6

    Moldawia to dramat, nocne zycie Kiszyniowa mozna porownac do "ekscesow" w Tomaszowie Mazowieckim ze wskazniem na Tomaszów.
    Generalnie lubie zwiedzać demoludy ale Moldaiwe mozna spokojnie pominac no chyba ze ktos naprawde jest fanatykiem wina.
    Nie ma tam kawalka ulicy ani chodnika:)
    Polecam hotel Kosmos:)

  • trup

    Oceniono 13 razy 7

    handel kobietami, dziećmi i organami na skalę przemysłową. lepiej omijać z daleka

  • sittae

    Oceniono 13 razy 7

    Czyli można tanio zjeść, prawdopodobnie dobrze i napić się nienajgorszego wina. Coś poza tym?

  • Czechy24

    Oceniono 10 razy 8

    Nie piszcie proszę, że "poczujesz się jak król", bo zbyt wielu Polaków bierze sobie takie slogany do serca, a potem płaczą, że nas nie lubią za granicą.

  • Kurgan

    Oceniono 9 razy 9

    "Dlatego nie powinny nikogo dziwić owce, krowy czy kozy swobodnie pasące się na łąkach." A mnie na przykład to taki widok zawsze dziwi. Bardzo.

  • buka.buka.buka

    Oceniono 27 razy 21

    Byłem w Koszalinie. Coś tam Cyrylu robił przez całe półtora dnia?!

  • swoboda_t

    Oceniono 26 razy 24

    "Mołdawia nie ma bezpośredniego dostępu do morza, ale jej granice znajdują się zaledwie kilkadziesiąt kilometrów do wybrzeża Morza Czarnego (po drodze jest Ukraina)". Te zaledwie kilkadziesiąt kilometrów to może być więcej niż z Polski do Portugalii. Miałem "przyjemność" przekraczać granicę Mołdawii z Ukrainą w Reni - zajęło nam to 6 godzin, choć ruch był mały i byliśmy szóstym samochodem w kolejce. Jechaliśmy na dwa auta i to za nami zostało zatrzymane przez ukraińskich pograniczników (mołdawscy są ok) za przemyt zabronionych substancji (poszło o lek z kobiecej apteczki, już nie pamiętam jaki, dostępny w aptekach bez recepty). Chcieli wymusić łapówkę (to standard na ukraińskich granicach), w sumie spędziliśmy więc na przejściu 15 godzin. Przygoda ciekawa, nie przeczę, ale nie każdemu można polecić. Sam dojazd to też atrakcja - po mołdawskiej stronie drogi wyglądają jak po bombardowaniu (dosłownie!), najefektywniejszym sposobem jest jazda po gruntowym poboczu lub polem (jeśli rośnie np. kukurydza - auta wytyczają w niej ślad, kolejne utwardzają złożone łodygi i jakoś się jedzie). Po ukraińskiej stronie w tym rejonie jeszcze gorzej. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale tak to właśnie wygląda. Kiszyniów - fascynujący, polecam miłośnikom turpizmu, sowieckiej architektury i osobom poszukującym oderwania od wymuskanych miast turystycznych. Dość ciężko po nim jeździć autem, za to - mimo powszechnego braku sygnalizacji świetlnych i wymalowanych pasów - zadziwiająco łatwo na piechotę. Polecam też miłośnikom klasycznych samochodów - stare łady, moskwicze, wołgi, zdarzają się pobiedy, a zachodnich samochodów w powszechnym użyciu są modele z lat 80-tych (klimaty typu opel ascona lub ford granada pracujący na taksówce). I tu ciekawostka: na drogach mnóstwo aut na bułgarskich i litewskich numerach. Przyczyną są zaporowe cła w Mołdawii - powoduje to, że wielu ludzi rejestruje auta na słupa w BG/LT. Jest trochę taniej niż w Polsce, ale wcale nie jakoś super tanio (wyjątkiem papierosy, mocne alkohole i wino - dobre lokalne wino z kija lane do plastikowej butelki można kupić za 2,50z-3zł za litr). Prowincja mołdawska, krajobrazy, winnice itp. urokliwe. Ludzie, choć niezwykle biedni (typowe zarobki to w przeliczeniu 300-500 złotych, tysiąc to już bardzo solidna pensja średniego urzędnika czy lekarza), są bardzo przyjaźni. Pomijając Naddniestrze jest generalnie bezpiecznie. Generalnie kraj dla osób lubiących włóczęgę w niebanalnym otoczeniu i/lub miłośników wina, na pewno nie jest to produkt turystyczny dla typowych Janusza i Grażyny.

  • single_malt

    Oceniono 42 razy 30

    zdecydowanie lepiej jest spedzic urlop na czystych , cichych , klimatycznych, zadumanych baltyckich plazach.
    W urokliwych kurortach pelnych usmiechnietych uprzejmych ludzi mozna zajsc do przytulnej estetycznej malej knajpki i napic dsie omowych napojow z kwiatu czarnego bzu, a na obiad zjesc doskonale pierogi ze wspanialym nadzieniem z wisni czy czarnych jagod albo sprobowac swiezej smazonej rano zlowionej ryby. Wieczorem mozna przysiasc na chwile w kawiarni z widokiem na morze i popijac swietne krajowwe nalewki sluchajac kojacego szumu fal i krzyku mew.....

    Ehhh, ku..wa , rozmarzylem sie ...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX