Nowa militarna moda. Wszyscy chcą sprzedać MON niszczyciel czołgów

Kieleckie targi zbrojeniowe MSPO są ciekawą okazją do zobaczenia, co akurat jest 'gorącym' tematem w polskim wojsku. Teraz najwyraźniej to różnego rodzaju systemy przeciwpancerne. Na terenie tegorocznych targów jest wysyp niszczycieli czołgów.
W 2018 roku na MSPO można było zobaczyć cały szereg modernizacji T-72. Wszystko na nic, bo MON wybrał najtańszą i symboliczną 'modyfikację' W 2018 roku na MSPO można było zobaczyć cały szereg modernizacji T-72. Wszystko na nic, bo MON wybrał najtańszą i symboliczną 'modyfikację' Fot. Michał Walczak / Agencja Gazeta

Zmasowane ataki zbrojeniówki

Tego rodzaju zalewy uzbrojenia określonego rodzaju zdarzają się regularnie. Swego czasu na targach pojawiały się liczne systemy przeciwlotnicze, gdy MON zastanawiał się co kupić w ramach programu Wisła (kupiono amerykańskie Patrioty) i Narew (deliberacje trwają). Kiedy indziej na tapecie były śmigłowce (najpierw wybrano Caracale, potem kupiono symbolicznie 4 S-70i Blackhawk), a w zeszłym roku propozycje modernizacji czołgu T-72 (zdecydowano się na "modyfikację" po kosztach).

Dzisiaj jedyną skuteczną rakietą przeciwpancerną polskiego wojska jest izraelski Spike. Jest ich jednak daleko za mało Dzisiaj jedyną skuteczną rakietą przeciwpancerną polskiego wojska jest izraelski Spike. Jest ich jednak daleko za mało Fot. MON

Nie ma pewności, co wojsko wybierze

W tym roku wyraźnie widać, że "modne" stały się niszczyciele czołgów. Wojsko chce formalnie kupić niszczyciele czołgów w ramach programu Ottokar-Brzoza (od nazwiska zasłużonego generała Ottokara Brzozy-Brzeziny, twórcy artylerii Legionów). Nie będzie to największy z zakupów MON, ale sprawa jest na tyle świeża (program ogłoszono na początku roku), że wszystkie karty są jeszcze na stole. Nie ma pewności, jak przyszłe niszczyciele czołgów mają wyglądać, przynajmniej oficjalnie, więc na targach pojawił się szereg propozycji mających zainteresować wojskowych.

Podwozie K9 z dwiema wyrzutniami na dachu. W środku cała plejada rakiet różnych typów Podwozie K9 z dwiema wyrzutniami na dachu. W środku cała plejada rakiet różnych typów Fot. Gazeta.pl

Międzynarodowy niszczyciel

Większość propozycji pokazały firmy wchodzące w skład państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Największą i na pewno potencjalnie najdroższą przedstawiła Huta Stalowa Wola. Na produkowanym licencyjnie południowokoreańskim podwoziu K9 umieszczono kilka kontenerów na rakiety przeciwpancerne. Na targach były różne, ale w informacjach prasowych HSW wyraźnie stawia na pocisk Brimstone europejskiego koncernu MBDA. To nowoczesna i duża rakieta, mogąca pokonać kilkanaście kilometrów i zaatakować cel, którego załoga samego niszczyciela nie będzie mogła dostrzec ze swojej pozycji, schowana bezpiecznie gdzieś za lasem czy wzgórzem.

Podwozie UMPG z dużym zapasem rakiet na dachu Podwozie UMPG z dużym zapasem rakiet na dachu Fot. Gazeta.pl

Kolejne wcielenie Andersa

Gliwicka firma OBRUM zaproponowała Uniwersalne Modułowe Podwozie Gąsienicowe Anders z zamontowanymi na dachu kontenerami dla rakiet. Anders to bardzo nieszczęśliwa konstrukcja, która powstała jako nowy transport opancerzony polskiego wojska, ale została odrzucona. Później miała być czymś w rodzaju lekkiego czołgu, ale też nie doszło do realizacji. Teraz wraca w kolejnym wcieleniu.

Nowe wcielenie BWP-1 Nowe wcielenie BWP-1 Fot. Gazeta.pl

Recycling radzieckiego cudu

Najbardziej budżetowa z propozycji PGZ jest przygotowana przez Wojskowe Zakłady Mechaniczne w Poznaniu wersja starego transportera BWP-1 z wyrzutniami rakiet na dachu. Poznańskie zakłady zajmują się remontami i modernizowaniem dzisiaj już bardzo zabytkowych radzieckich wozów. Szukają też sposobów na ich zagospodarowanie w przyszłości. Zrobienie z nich niszczycieli czołgów byłoby swoistym recyclingiem sprzętu, który już dawno powinien być na emeryturze.

Transporter Bóbr firmy AMZ-Kutno w nowym wcieleniu Transporter Bóbr firmy AMZ-Kutno w nowym wcieleniu Fot. Gazeta.pl

Opcja tańsza, ale wojsko jej nie chce

Alternatywną wersję niszczyciela czołgów pokazała też prywatna firma AMZ z Kutna. Na swoim kołowym transporterze opancerzonym Bóbr umieścili makietę wyrzutni rakiet Spike. To byłaby zapewne najlżejsza i najtańsza opcja, jednak nie pasuje do wymogów wojska, które wymaga, aby niszczyciel czołgów był pojazdem gąsienicowym. Wielu specjalistów w mediach branżowych nie może zrozumieć tego wymogu, gdyż oznacza zakup stosunkowo dużych i drogich pojazdów, trudniejszych do ukrycia. To raczej rzadkość w skali globalnej, ponieważ poza Rosją obecnie praktycznie nie produkuje się takich wozów, stawiając na znacznie lżejsze i tańsze pojazdy kołowe.

Amerykanie nie mają dedykowanych niszczycieli czołgów. To zadanie częściowo wypełniają liczne transportery M2 Bradley, uzbrojone w dwie rakiety TOW każdy Amerykanie nie mają dedykowanych niszczycieli czołgów. To zadanie częściowo wypełniają liczne transportery M2 Bradley, uzbrojone w dwie rakiety TOW każdy Fot. US Army

Na razie to luźne sugestie

Co istotne, wszystkie prezentowane w Kielcach pojazdy były bardzo ogólnymi demonstratorami, zrobionymi na szybko i prowizorycznie. To bardziej deklaracje chęci i możliwości, niż propozycje docelowych niszczycieli czołgów. Przedstawiciele PGZ podkreślają, że makiety rakiet widoczne w wyrzutniach (które same w sobie są też makietami) to tylko luźne sugestie, bowiem można będzie tam umieścić taką, jakiej zapragnie wojsko. Na razie nie wiadomo, jaka to będzie.

Rakieta Brimstone podwieszona pod samolotem RAF. Może być też odpalana z ziemi Rakieta Brimstone podwieszona pod samolotem RAF. Może być też odpalana z ziemi Fot. Sergeant Laura Bibby/UK MoD

Międzynarodowa gra o kawałek polskiego tortu

Widać wyraźnie, że wielką chęć na uzbrojenie polskich niszczycieli czołgów ma koncern MBDA, który intensywnie promuje swoje Brimstone'y. Zostało nawet zawarte porozumienie o współpracy z PGZ i konkretna umowa o ulokowaniu części produkcji pocisków w należącej do Grupy firmy Mesko.

Europejczycy będą musieli jednak rywalizować z mającymi bardzo silną pozycję w Polsce Amerykanami, którzy oferują pocisk Hellfire produkowany przez koncern Lockheed Martin. Trzecim graczem są Izraelczycy z ich pociskiem Spike, którego jedna wersja jest już produkowana licencyjne w Mesko.

To obecnie nasze jedyne niszczyciele czołgów. Poziom radzieckiej technologi sprzed pół wieku To obecnie nasze jedyne niszczyciele czołgów. Poziom radzieckiej technologi sprzed pół wieku Fot. 11. Suwalski Pułk Przeciwpancerny

To będzie inny świat

Nie wiadomo, kiedy program niszczyciela czołgów doczeka się finalizacji i czy znajdą się nań pieniądze. Nowe pojazdy miałyby trafić na uzbrojenie pułku przeciwpancernego w Suwałkach. Obecnie jest on wyposażony w antyczne rakiety Malutka odpalane z równie antycznych transporterów BRDM-2. Nowe niszczyciele czołgów byłby dla żołnierzy pułku skokiem w nadświetlną, ponieważ mają umożliwić im względnie bezpieczne atakowanie wroga z ukrycia, na dystansie kilkunastu kilometrów. Na dodatek z dużą szansą powodzenia zniszczenie celu, jaką dają nowoczesne rakiety w przeciwieństwie do Malutkich.

PPK Moskit. Ujawniony w Kielcach projekt WITU PPK Moskit. Ujawniony w Kielcach projekt WITU Fot. Bartłomiej Kucharski/WiT

Bardzo drogie zwalczanie czołgów

Poza mobilnymi wyrzutniami pocisków przeciwpancernych polskie wojsko kupuje i chce kupować też takie przenoszone ręcznie przez żołnierzy. Na targach podpisano umowę na zakup małej partii amerykańskich przeciwpancernych pocisków kierowanych (ppk) Javelin od koncernu Lockheed Martin. Mają trafić do WOT.

Z zaskoczenia zaprezentowano też polski ppk Moskit stworzony przez Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia. Wcześniej nic o nim nie było wiadomo, a ma już być w fazie wstępnych testów. Teoretycznie mógłby być tańszą alternatywą dla drogich pocisków Spike produkowanych na izraelskiej licencji. Te mają być bardzo drogie, rzędu kilkuset tysięcy złotych sztuka, choć oficjalnie cena jest nieznana. Żołnierze mają jednak żartować, że "strzelają mieszkaniami". Dla porównania ppk Javelin kosztują Pentagon 174 tysiące dolarów za sztukę. Nie wiadomo, ile zapłaci WOT.

Więcej o:
Komentarze (164)
Niszczyciel czołgów dla wojska polskiego. Demonstracja na targach MSPO
Zaloguj się
  • grubymisiek1

    Oceniono 61 razy 51

    Nie pokazano gustownych butelek z benzyną? W wersji amerykańskiej w butelce po burbonie we francuskiej w butelce po koniaku oraz niemieckiej w butelce po piwie. Nasza, polska propozycja to w butelkach o żytniej a wersja luksusowa po chopinie. Do tego naklejki z Polską Walczącą i zdjęcia z autografem Świroniego z Miśkiem. Dla WOT.

  • nieprawomyslny

    Oceniono 33 razy 31

    Znaczy 1 javelin za 200k usd? No niech tylko jakiś cymbał z WOT wystrzeli nim przypadkowo na ćwiczeniach. Do emerytury będzie ciułał z 500+

  • hopsiupbec

    Oceniono 25 razy 23

    "Wielu specjalistów w mediach branżowych nie może zrozumieć tego wymogu, gdyż oznacza zakup stosunkowo dużych i drogich pojazdów, trudniejszych do ukrycia."
    "Na targach podpisano umowę na zakup małej partii amerykańskich przeciwpancernych pocisków kierowanych (ppk) Javelin od koncernu Lockheed Martin. "
    Znowu wspieranie polskiego przemysłu?

  • prokuraturarejonowa

    Oceniono 19 razy 19

    Nie dość że PiS rozwalił wszystkie instytucje państwowe i zlikwidował armię (np lotnictwa już nie ma, wywiad już dawno rozwiązany) to jeszcze likwidują przemysł zbrojeniowy.

  • skandy5

    Oceniono 19 razy 15

    Kupno Javelinów to absurd, są Spike. To pociski zbliżonej klasy.

    Potrzebny jest pocisk o prostej konstrukcji i przez to znacznie tańszy

  • zdybex

    Oceniono 14 razy 14

    Najskuteczniejszym i najtańszym niszczycielem czołgów jest RDZA.

  • padakarodaka

    Oceniono 22 razy 12

    Dobra, dobra. Niechaj (nie)rząd zrobi łaskę amerykanom i żydom.

    "Będzie Pan zadowolony"

  • tajemniczy_don_pedro

    Oceniono 11 razy 11

    "Wóz zgrabnie radząc sobie z przeszkodami terenowymi właśnie dojeżdżał do autostrady , gdy nagle z przydrożnego rowu wylazło coś jak przerośnięty pająk. Miało pół metra średnicy , tyleż wysokości i korpus przypominający garnek . Przebierając chyba dziesięcioma wielostawowymi
    odnóżami , z nieprawdopodobną zręcznością pobiegło w stronę czołgu . Jednym susem wskoczyło na pancerz , przywarło i eksplodowało ."

    - Noteka 2015.

    A robotyka się rozwija i za parę lat tak to właśnie będzie wyglądało.

  • mer-llink

    Oceniono 13 razy 11

    Najpiękniejsze w tej relacji sa słowa: "chcą", "mogą", "być może".... Czyli jak zwykle: mnóstwo pieniędzy na makiety, duża kasa dla "swoich" konsultantów, a potem w realizacji fiuuu-bziuuu...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX