Aż 35 proc. jaj jest oszukanych. W sklepach trzeba bardzo uważać

Kupując jaja nie powinniśmy sugerować się ilustracjami i hasłami na opakowaniach, tylko kodami umieszczonymi na skorupkach. Polscy producenci jaj notorycznie wprowadzają bowiem konsumentów w błąd. Inspekcja Handlowa podczas ostatniej kontroli przeprowadzonej w sklepach, hurtowniach i na targowiskach zakwestionowała aż 35 proc. spośród 271 sprawdzonych partii kurzych jaj.

Według ekspertów Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów brak rzetelnej informacji o produkcie to celowe wprowadzanie konsumentów w błąd.

Na co zwracać uwagę?

Do sprzedaży mogą być dopuszczone tylko jaja klasy "A", czyli świeże. Data ich minimalnej trwałości do spożycia nie może przekraczać 28 dni od momentu zniesienia. Aby uzyskać więcej informacji o danym towarze, przy zakupie konsumenci powinni zwracać szczególną uwagę na specjalne oznakowanie.
Na każdej skorupce znajduje się kod i pierwsza cyfra tego kodu bardzo dużo nam powie. Może to być cyfra 0, 1, 2 lub 3. Informuje ona o metodzie chowu kury, która zniosła to konkretne jajko. Co oznacza każda z nich?

3 - chów klatkowy: kury trzymane są w odpowiednio dostosowanych klatkach ze stałym, ściśle monitorowanym dostępem pokarmu, światła i powietrza.

2 - chów ściółkowy: tak zwany chów intensywny, podobnie jak klatkowy. Kury trzymane są w zamkniętym pomieszczeniu w dużych grupach (do 3 tys. kur). Pomieszczenia są wyposażone w gniazda i grzędy, określona część podłogi wypełniona jest ściółką.

1 - wolny wybieg: kury trzymane w podobnych warunkach jak w chowie ściółkowym, mają jednak dodatkowo dostęp do ogrodzonego wybiegu na powietrzu.

0 - chów ekologiczny: kury trzymane w podobnych warunkach jak w chowie wolnowybiegowym, mają jednak do dyspozycji większą powierzchnię i muszą być odżywiane wyłącznie pokarmem spełniającym normy produkcji ekologicznej.

Na skorupce znaleźć się musi również kod państwa, z którego pochodzi jajko - w przypadku Polski będzie to PL - oraz weterynaryjny numer identyfikacyjny, czyli kod zakładu produkcji. Do tego mamy też klasę wagową towaru (S, M, L, XL).

- Ostatnia kontrola w 35 proc. przypadków ujawniła różnego rodzaju nieprawidłowości - mówi Dariusz Łomowski w rozmowie z agencją informacyjną Newseria. Przede wszystkim było to nieprawidłowe oznakowanie albo brak tego oznakowania. Nieprawidłowości polegały też m.in. na tym, że w oznakowaniu pojawiają się różnego rodzaju sielskie krajobrazy, łąki, chaty kryte strzechą itp., podczas gdy faktycznie są to jaja z chowu klatkowego. Tego rodzaju oznakowanie wprowadza konsumentów w błąd  - podkreśla Dariusz Łomowski.

Świeże jaja bez GMO? Wolne żarty

Zdaniem eksperta UOKiK naruszeniem jest również to, że producenci wyróżniają swoje produkty, przypisując im właściwości, które mają wszystkie jaja spożywcze. W tym celu posługują się m.in. takimi hasłami: "Świeże jaja bez GMO", "Bez sztucznych barwników" czy "Wolne od antybiotyków".

- Jako konsumenci musimy bardzo uważać na różnego rodzaju oznakowanie, które ma wyłącznie wydźwięk marketingowy albo marketingopodobny. Tego rodzaju komunikaty mają na celu wyłącznie zwiększenie sprzedaży, a nie rzetelne poinformowanie konsumentów - mówi Dariusz Łomowski.

Oczywiście nie zmienia to faktu, że sposób, w jaki hodowane są kury, wpływa na smak i wartości odżywcze jajek. Według niektórych badań jajka z chowu ekologicznego mają lepsze wartości odżywcze, na przykład więcej kwasów tłuszczowych omega-3. Ale pamiętajmy, że kura z chowu wolnowybiegowego, chodząc swobodnie po gospodarstwie, może mieć dostęp do różnych niezdrowych substancji (może na przykład dziobać ziemię skażoną paliwem z maszyn rolniczych), narażona jest także na kontakt z dzikim ptactwem roznoszącym choroby.

Jaja z zagrody od sprzedawcy, który nie ma kur

Ostatnia kontrola Inspekcji Handlowej wykazała też liczne uchybienia u sprzedawców na targowiskach, którzy oferowali jaja luzem. Nie informowali oni o dacie minimalnej trwałości towaru, metodzie chowu kur, klasie wagowej czy imieniu i nazwisku producenta. Jeden ze sprzedawców oferował "jaja z zagrody", z własnego gospodarstwa, tymczasem - jak się okazało - w ogóle nie miał własnych kur.

Znakowanie kurzych jaj, które trafiają do obrotu handlowego, w Polsce jest obowiązkowe od 2004 roku. Wszystkie jaja, które kupujemy w sklepie, powinny być ostemplowane. Jedynie jaja z niewielkich ferm, czyli takich, które liczą około 50 niosek, nie są ostemplowane, ale również powinny być oznakowane chociażby informacją, jaki był chów tych kur.

Skąd jaja w Polsce?

Od 2013 r., w którym zjadaliśmy średnio 146 jaj na osobę, trwa wzrost konsumpcji jaj w Polsce. Nadal preferujemy jaja o brązowej skorupce i znosi je większość niosek utrzymywanych w Polsce.

Polska z 8 proc. udziałem zajmuje siódme miejsce w produkcji jaj kurzych w krajach UE. Przoduje Francja, przed nami są także Włochy, Hiszpania, Wielka Brytania i Holandia. Nie wszystkie jaja w Polsce są jednak z Polski. Import, mimo iż stosunkowo nieduży, ciągle wzrasta. Jaja spożywcze trafiają do nas z Niemiec i Holandii, zaś wylęgowe z Czech, Holandii, Francji i Danii.

W pierwszym kwartale 2016 r. cena jaj świeżych wszystkich klas wagowych, sprzedawanych przez zakłady pakujące wynosiła 33,82 zł za 100 sztuk i była o 2 proc. mniejsza niż w roku poprzednim, ale o 23,7 proc. większa niż w 2011 r., a więc przed wymianą klatek.

 

Komentarze (76)
Aż 35 proc. jaj jest oszukanych. W sklepach trzeba bardzo uważać
Zaloguj się
  • joankb

    Oceniono 8 razy 8

    Nasza sól ziemi, "przedsiębiorcy". Zawsze niezłomni, zawsze poszkodowani. A w sumie - oszuści.

  • rozbawiony0

    Oceniono 9 razy 5

    "Nieprawidłowości polegały też m.in. na tym, że w oznakowaniu pojawiają się różnego rodzaju sielskie krajobrazy, łąki, chaty kryte strzechą itp., podczas gdy faktycznie są to jaja z chowu klatkowego." - to może niech urzędnicy nakażą na opakowaniach zamieszczać obsrane klatki, połamane dzioby, zdeformowane skrzydła.

  • cucurucu

    Oceniono 3 razy 3

    Trzeba miec zaprzyjaznionego gospodarza i nie martwic sie o jajka, niech sie inni martwia-mam to w dupie.

  • beobachter11

    Oceniono 5 razy 3

    Ten artykuł jest w 100% sponsorowany przez kurzajów , czytaj kurnikarzy .Mieszkam kilkaset metrów od fermy ( 6 kurników na 360 tys.sztuk) znam pracowników i wiem czym są karmione te biedne kurczaki i co my kupujemy na tacce w sklepie - czas chowu 35 dni ( pasza z hormonami wzrostu i antybiotykami) budzone światłem w nocy do żarcia , a od 3 tygodnia nie wstają na nogi ( bo przyrost masy ciała na hormonach nie pozwala) i w ostatnie 8 dni dostają karmę zbożową , aby nie wykryć obecności hormonów i antybiotyków w mięsie

  • Tomek Mąkowski

    Oceniono 2 razy 2

    to ja zapraszam po jajka od zielononóżek
    wolny wybieg, świeże, z dostawą w warszawie (kurki biegają 80 km od Warszawy - można podjechać i obejrzeć jak ktoś ma życzenie)
    na moim fb tez można sobie podejrzeć:)
    tmak.ideos(na)gmail.com

  • magwol2

    Oceniono 8 razy 2

    Tez znam takiego na moim rynku, który ma jaja z własnego kurnika. Tak je zachwala. Zawsze jedno rozłupane, żeby można było zobaczyć intensywnie pomarańczowe żółtko.
    Nieznakowane, więc nie może mieć więcej niż 50 kur.
    I sądząc po tyn, co ma na pace, te kury znoszą mu dzień w dzień po 10 jaj każda. O ile nie więcej.

    ps. Smak jaja zależny do tego co kura je, a nie czy chodzi po wybiegu czy nie. Zresztą zawartość kwasów Omega czy witamin też.
    Twierdzenie że ekologiczne smaczniejsze to taka sama ściema, jak twierdzenie ze rosół posolony solą himalajską jest smaczniejszy do tego posolonego zwykłą solą stołową. Tego nikt nie jest w stanie wyczuć, chyba że jest mrówkojadem.
    Nikt w ślepej próbie nie odróżni po smaku jaja klatkowego od ekologicznego.

  • zalep

    Oceniono 3 razy 1

    Panie webmajsterku - popraw z wkrótce.
    Twój komentarz został wysłany, pojawi sie z wkrótce.

  • miszmasz51

    Oceniono 5 razy 1

    "Drób i jajka z wolnego wybiegu"... ach, och, CUDO... Widziałem kilka takich "wolnych wybiegów". Wygląda to tak: niewielki spłachetek odgrodzonego stalową siatką gruntu, łączki (a nawet podwórka) po którym kłębi się stado kur poszukujących czegokolwiek do zjedzenia, grzebiąc w - no, właśnie, w czym? Trawie, myślicie? Akurat - w pokładach odchodów! Jakakolwiek zieleń już dawno tam została wypalona mocznikiem z tych odchodów... a i smród, pył z wysuszonych odchodów - unosi się gęsty. Bo komu chce się to zgarniać, jeszcze z warstwą zatrutej ziemi, wywozić, a stado co jakiś czas przenosić w inne miejsce, aby móc zieleń zregenerować? Zasiać trawkę? Za duże koszta... Zapomnijcie! Nie wierzycie? No to sami pojeździjcie po różnych wsiach w okolicach większych miast (okolicach, bo koszta przechowywania - jaja muszą być przechowywane w schłodzonych pomieszczeniach, a to opłaca się jedynie przy masówce - i transportu są wcale nie małe, rosną znacznie z odległością) i zobaczcie te "wolne wybiegi" pod chmurką. A czym one są karmione? Ziarnem, myślicie? Naiwni - TYM SAMYM, czym karmią w fermach, albo, gorzej, samymi odpadami - BO TANIEJ! Ziarno jest o wiele za drogie... Ale miastowe i tak kupią, bo "ekologicznie", modnie... zatem "producentów" reszta nie obchodzi, a im ten mniejszy, tym bardziej. To już mam większe zaufanie do ferm właśnie, bo tam reżim hodowlany i przechowywania jest ostrzej przestrzegany, jako że ewentualne straty wynikające z zaniedbań na ogół kończą się wytłuczeniem stada, stratami idącymi w dziesiątki tysięcy złotówek...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX