Nie będzie przewalutowania kredytów frankowych? W Kancelarii Prezydenta trwają prace nad ustawą

Jak donosi Agencja Reutera, polski rząd bierze pod uwagę rezygnację z planów przymusowego przewalutowania hipotecznych kredytów frankowych na złote. Biuro prasowe Kancelarii Prezydenta zapewnia jednak, że Andrzej Duda nie wycofuje się z przygotowania projektu ustawy.

Na przełomie maja i czerwca zespół doradców Prezydenta Andrzeja Dudy powinien przedstawić nowe propozycje rozwiązania problemu kredytów we frankach szwajcarskich.
Choć, jak donosi agencja Reuters, opcja ich przymusowej konwersji na złote dalej jest rozważana, pojawiły się też inne pomysły.

Wśród alternatywnych propozycji wymienia się m.in. oddanie bankowi przez kredytobiorcę mieszkania w zamian za możliwość jego wynajmowania oraz umorzenie kredytu.
Prawdopodobne wydaje się także zobowiązanie banków do zwrotu kosztów tzw. spreadów walutowych, czyli zawyżonych (w stosunku do rynku) kursów franka, po których kredytobiorcy musieli spłacać raty. Ten zapis zresztą funkcjonuje już w obecnym projekcie ustawy, który na początku roku przedstawiła Kancelaria Prezydenta.

Istnienie różnych scenariuszy rozwiązania kwestii kredytów frankowych potwierdza Marek Magierowski, szef biura prasowego Kancelarii Prezydenta. - Pojawiają się zapewne podczas prac zespołu najrozmaitsze pomysły. Pan prezydent nie wycofuje się z tego projektu, ale dopuszcza możliwości poprawek, modyfikacji - powiedział Marek Magierowski w rozmowie z dziennikarzami. Z rządu płyną takie same zapewnienia. - Nie ma takiej możliwości ani decyzji, żeby wycofać się z pomocy - przekonuje minister finansów Paweł Szałamacha w rozmowie z Radiem ZET.

Niemniej wśród prezydenckich ekspertów faktycznie pojawiają się wątpliwości co do przymusowej konwersji kredytów frankowych na złote. Zdaniem Sławomira Horbaczewskiego, członka zespołu doradczego Prezydenta, taka operacja byłaby niesprawiedliwa dla osób posiadających od początku kredyty w złotych, a ryzyko kursowe i wizja wzrostu stóp procentowych w Polsce może za 2-3 lata uczynić ją nieopłacalną.

W styczniu Kancelaria Prezydenta przedstawiła zarys ustawy, która zobowiązałaby banki do przewalutowania kredytów walutowych na złote po tzw. kursie sprawiedliwym. Według wyliczeń Komisji Nadzoru Finansowego, takie przedsięwzięcie w najgorszym przypadku kosztowałoby sektor bankowy nawet 107 mld zł i znacząco zachwiałoby jego stabilnością. Dlatego w grę wchodzą także mniej drastyczne warianty poradzenia sobie z kredytami walutowymi.

Według danych Biura Informacji Kredytowej, obecnie kredytobiorcy w Polsce spłacają ok. 540 tys. zobowiązań we frankach szwajcarskich.

Jak wynika z niedawnego badania CBOS, ponad połowa Polaków jest przeciwna wprowadzaniu przepisów mających na celu wsparcie frankowiczów.

Komentarze (51)
Nie będzie przewalutowania kredytów frankowych? W Kancelarii Prezydenta trwają prace nad ustawą
Zaloguj się
  • stanczykowo

    Oceniono 17 razy 15

    Ja od rządu oczekuję jedynie dbałości o umocnienie i stabilność złotówki, a nie spłaty kredytu.
    Ale chyba to trochę trudniejsze niż obiecanki gruszek na wierzbie.

  • crueltruth

    Oceniono 8 razy 8

    Pislam prowadzi nas prosto w kierunku wenezueli. Czego sie nie dotkna ci nieudacznicy to sp.i.rdola. S&P juz nam rating zabral a Moodys jest w drodze. Zlotowka zniszczona, frankowcy zrujnowani. Reputacja Polski na swiecie w gruzach. "Niezly" bilans jak na pare miesiecy, a to dopiero poczatek.

  • kublikowa

    Oceniono 8 razy 4

    Pomysł, że ktoś ma zdolność kredytową na 200 tys. zł, ale jeśli zdecyduje się na franki, wzrośnie ona do 300 tys., jest sprzeczny z wszelkimi zasadami uczciwej bankowości. To kryminał

    Franka najpierw pokochały polskie banki, dopiero później Polacy. - Mieliśmy pchać klientom kredyty we frankach za wszelką cenę. Takie wytyczne szły z zarządu, z tego byliśmy rozliczani - mówi Piotr, menedżer (pracował kolejno w dwóch bankach, które stawiały mocno na kredyty frankowe, nie ujawni nazwiska).

    Dla zarządów to było eldorado. Kredyt frankowy był produktem idealnym do szybkiego nakręcania wyników, zarabiało się na nim znacznie łatwiej niż na złotych. Źródłem większych zysków nie była ani marża (i tak prawie cała trafiała do pośrednika), ani stosunkowo niskie oprocentowanie, ani w ogóle nic, co klient mógłby wyczytać w swojej umowie. Kluczem był dość prymitywny, ale genialny w swojej prostocie trik - manipulacja spreadem. Różnica między kursem kupna i kursem sprzedaży waluty przy wyliczaniu rat (płaconych przez klientów w złotych) była wyznaczana przez każdy bank dowolnie. Sytuacja jak z marzeń, bo zarząd, zmieniając spread, mógł w jednej chwili powiększyć swój zysk, nie zawracając sobie głowy zapisami w umowach ani nawet nie informując klientów. Piotr: - Mieliśmy dość wysoki spread, na poziomie 6 proc., ale konkurencja była bardziej bezczelna. Kiedy doszli do 10 proc., zapytałem znajomego, który tam pracował, czy klienci się nie awanturują. "No co ty! Hołota nawet nie wie, co to spread. Meblują te swoje klitki na kredyt i są szczęśliwi".

    Ponieważ instytucje nadzorujące rynek finansowy nie reagowały, niektóre zarządy postanowiły trik udoskonalić. Jeden z banków wprowadził dwie tabele kursów walut: pierwszą dla swoich operacji bieżących (z rynkowymi kursami), drugą dla spłacających kredyty hipoteczne (mniej korzystną i niejawną). Inny bank czwartego dnia każdego miesiąca (gdy obliczano wysokość rat) znacząco zmieniał kursy i powiększał spread, by następnego dnia wracać do wartości rynkowych.

    "Hołota" w końcu się zorientowała. Część frankowiczów chciała spłacać kredyty nie w złotych, ale we frankach, które taniej można było kupić w kantorach. Banki powiedziały "nie". W ten sposób Polska dorobiła się innowacyjnego produktu na skalę światową: kredytu walutowego, którego nie można spłacać w walucie.

  • rabingoldblatt

    Oceniono 16 razy 4

    Najpierw "frankowicze" cieszyli się, ze wyrypali system. I tak przez kilka lat.

    Teraz system ich wyrypał. Politycy ich wyrypali. Spready ich wyrypały. I tak przez 20 lat.

    Ktoś tu będzie chodził jak John Wayne:))

  • t-i-g-e-r

    Oceniono 3 razy 3

    Banki na spreadzie (który był nielegalnym ograniczeniem praw klienta) zarobiły około 5mld zł i 12mld na kredytach frankowych. Rentowność kredytów frankowych była w przypadku największych banków około 3 krotnie wyższa niż złotowych. Nic dziwnego że płacili swoim pracownikom prawie dwa razy większą prowizję niż za kredyt złotowy, więc ci opowiadali bajki i rysowali niesamowite wykresy. Każdy kto miał ekonomię, lub widział wykres franka wiedział że kurs wróci do normy a jak by doszło do jakiegoś konfliktu to wystrzeli w górę.
    No może poza Petru który przewalutował swój kredyt krótko po jego zaciągnięciu tj. pod koniec 2008r. Jak tylko frank zaczął iść do góry. Mimo tego w 2009r. mówił że nie ma ryzyka kursowego dla biorących kredyty we frankach, tylko ryzyko utraty pracy.
    To było celowe działanie bank...ów.

  • jerzy30

    Oceniono 5 razy 3

    Duda nie ma czasu zajmowac sie frankowymi kredytowiczami. On tylko obiecywal, jak pusta pacynka, bez honoru. Duda zajmuje sie flirtowaniem z malolatkami, jak "lesne ruchadlo". To go swedzi

  • cambrone

    Oceniono 3 razy 3

    Głosowali na pis i myśleli,że coś dostaną?Ludzka naiwność.Tylko frank zdrożeje.

  • rts44

    Oceniono 3 razy 3

    Andrzej Pobożny miał przecież /tak jak broszka zawsze dziewica/ komplet gotowych projektów ustaw w sprawie frankowiczów,emerytów ,handlu i tym podobnych.A teraz dupa!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX