Zamiast napadać na banki, wyłudzają dane od klientów

Do napadów na oddziały banków dochodzi w Polsce dwa razy rzadziej, niż wynosi średnia europejska. Zdecydowanie częściej atakowane są bankomaty. Za to prawdziwą plagą stały się wyłudzenia danych od klientów banków – podaje Związek Banków Polskich.

W ubiegłym roku doszło do 67 prób fizycznego okradzenia oddziałów banków. Rok wcześniej takich napadów było aż 215. Jeszcze mniejszym problemem są włamania do placówek. W ubiegłym roku odnotowano 21 takich incydentów, a straty wyniosły 600 tys. zł. Natomiast 125 włamań do bankomatów spowodowało stratę 5 milionów złotych. Poważnym problemem są też wyłudzenia kredytów na skradzione lub sfałszowane dokumenty tożsamości. Tak wynika z danych, które podał Związek Banków Polskich w komunikacie podsumowującym tegoroczne Forum Bezpieczeństwa Banków.

Przestępcy świetnie wykorzystują fakt technologicznego zaawansowania banków. Powszechny dostęp przez kanał internetowy i mobilny, choć ułatwia życie klientom, to równocześnie zwiększa ryzyko nielegalnego pozyskania ich danych i wykorzystania tych informacji do celów przestępczych. Wielokrotnie opisywano już sposób, w jaki przestępcy zdalnie otwierają rachunki bankowe na cudze dane osobowe, pozyskane np. pod pretekstem poszukiwania pracowników, a następnie wykorzystują te konta do wyłudzania kredytów. Wprawdzie Komisja Nadzoru Finansowego mocno ograniczyła możliwość stosowania takich praktyk, ale metoda, po lekkiej modyfikacji, wciąż może służyć przestępcom. Straty polskiego sektora bankowego poniesione w zeszłym roku związku z fałszywymi przelewami szacuje się na 16 mln zł.

Niepokój budzi wzrost liczby spersonalizowanych ataków wycelowanych w najbogatszych klientów banków, także z wykorzystaniem socjotechnicznych technik manipulacji. Jak czytamy w komunikacje ZBP, hakerzy coraz częściej próbują infekować komputery swoich ofiar spreparowanymi e-mailami. Są w nich przesyłane informacje o rzekomych nadpłatach od Urzędów Skarbowych, nieotrzymanych na czas przesyłkach pocztowych, poleceniach przelewu od komorników czy fakturach za rzekomo kupione produkty.

Dobrze ma się też przestępczość kartowa. Koszt oszustw związanych z użyciem plastikowych pieniędzy, do których doszło tylko w roku 2015, oszacowano na 30 mln złotych.

ZBP poinformował też, że w zeszłym roku stwierdzono jednorazowy przypadek prania brudnych pieniędzy przez pracownika polskiego banku. To pierwsze wykryte przestępstwo tego typu. Wcześniej pracownicy banków dopuszczali się innych czynów zabronionych: wyłudzali kredyty, poświadczali nieprawdę czy fałszowali podpisy. Były to jednak rzadkie przypadki.