Słaby złoty podtapia największą polską firmę odzieżową

Słaby złoty, biedniejący Rosjanie, a nawet pogoda utrudniają teraz działalność LPP. Firma walczy, ale łatwo nie jest. Pierwszy kwartał zakończyła sporą stratą.

Kiedy w grudniu ubiegłego roku LPP poinformowała o podpisaniu umowy na wynajem sklepu przy londyńskiej Oxford Street, pisali o tym wszyscy. Diabelnie nośna była informacja, że właściciel marki Reserved przygotowuje otwarcie salonu na jednej z najbardziej prestiżowych europejskich ulic handlowych i do tego jeszcze stać go na opłacanie czynszu, który miał wynieść przez 25 lat astronomiczne 675 mln zł.

Kiedy natomiast pod koniec marca LPP poinformowała o renegocjacji tej umowy, prawie wszyscy tę informację zignorowali. A szkoda. Bo news o tym, że umowa dotycząca wynajmu prestiżowego sklepu została skrócona do 10 lat, jej wartość tym samym zmniejszono do 226 mln zł, a otwarcie salonu Reserved w Londynie wstępnie ustalono dopiero na IV kwartał 2017 roku, mówi o tym, że nie wszystko w LPP się udaje i jej historia to ciągły, dynamiczny rozwój. Tę prawdę potwierdza zresztą najnowszy raport kwartalny spółki.

Sprzedaż w górę, zyski i marża w dół

Przychody LPP w minionym kwartale wzrosły o 17 proc. do imponujących już 1,175 mld zł. I jest to w zasadzie jedyna pozytywna informacja dotycząca podstawowych informacji z najnowszego raportu kwartalnego.

Nie było zysku. Firma straciła 65,6 mln zł. To więcej niż w pierwszym kwartale ubiegłego roku, kiedy też nie było najlepiej (-37,3 mln zł) i więcej niż prognozowali analitycy – oni zakładali stratę na poziomie 36 mln zł.

Firma wyraźnie mniej zarabia na swojej podstawowej działalności. Marża brutto obniżyła się w pierwszym kwartale do 46,1 proc. z 54,2 proc. przed rokiem. I, co gorsza, jest to kolejny już jej spadek na początku roku. W pierwszym kwartale ubiegłego roku marża brutto w LPP zmniejszyła się z 56,9 proc. do wspomnianych już tutaj 54,2 proc. Spadek wysokości marży o 10 punktów procentowych w dwa lata, to na pewno nie jest sukces.

Przeczytaj, jak bardzo różniła się rok temu spółka LPP od giganta na europejskim rynku - właściciela marki Zara. 

Słaby złoty boli najbardziej

Zarząd LPP w komentarzu do wyników pisze, że słabe wyniki to przede wszystkim efekt wzrostu kursu dolara do złotego, który spowodował wzrost kosztu zakupu towarów, nabywanych głównie w Azji za twardą amerykańską walutę. Wspomniał również o tym, że rosną koszty działalności operacyjnej ze względu na wzrost powierzchni handlowej - w pierwszym kwartale 2016 roku LPP rozbudowała sieć sprzedaży sklepów wszystkich swoich marek o około 11,5 tys. mkw nowej powierzchni.

Dużo w tym racji. Myśl zarządu warto jednak rozwinąć. LPP nie tylko traci na tym, że sprzedaje odzież głównie w złotych, rublach, czeskich koronach i hrywnach, którą wcześniej musi kupić za umacniającego się dolara, ale również dlatego, że reguluje wiele innych płatności w dolarach lub też w całkiem silnym euro. Dotyczy to przede wszystkim płatności za czynsze w galeriach handlowych.

Biedniejący Rosjanie no i gdzie ta wiosna?

LPP przez lata dynamicznie rozwijała się na Wschodzie. Głównie w Rosji, mniej na Ukrainie. Rosja jest nadal drugim po Polsce najważniejszym rynkiem dla spółki. W pierwszym kwartale na rynku rosyjskim polska spółka wypracowała 15,9 proc. przychodów. To sporo. Dla porównania sprzedaż na największym, polskim rynku przynosi właścicielowi marki Reserved 60,9 proc. wszystkich przychodów, a trzeci pod względem znaczenia dla spółki rynek czeski – tylko 4,4 proc. przychodów.

LPP nadal chce się w Rosji rozwijać. Ma tam 280 sklepów i w marcu w Petersburgu firma otworzyła swój największy dotąd salon sklep odzieżowy marki Reserved.
Problem jednak w tym, że Rosja jest pogrążona w recesji. Oczywiście LPP może zwiększać nawet na takim rynku sprzedaż poprzez otwieranie kolejnych sklepów, ale trudno w kraju, gdzie maleją zarobki zwiększać sprzedać odzieży w poszczególnych sklepach. Trudno też podnosić marże.

LPP i innym spółkom odzieżowym, nie sprzyjała też ostatnio pogoda. Wiosna długo nie chciała przyjść, co zniechęcało klientów do zakupów wiosennej kolekcji.

Sieć na Zachodzie rośnie powoli

Co bardzo ważne, LPP to nadal, mimo dotychczasowych wysiłków zarządu, firma środkowo i wschodnioeuropejska. Zarabia głównie w Polsce, w Rosji, w Czechach i na Ukrainie. Na Zachodzie jest niemal nieobecna.

Do Niemiec weszła dwa lata temu i nawet otworzyła tam ostatnio nowy salon w Hanowerze, ale sprzedaż na tym rynku zapewnia na razie tylko 2,8 proc. wszystkich przychodów koncernu. Jest taka sama, jak sprzedaż z rynku słowackiego.

I sądząc po najnowszych działaniach spółki, ta sytuacja szybko się nie zmieni. W pierwszym kwartale firma uruchomiła sklep franczyzowy Reserved w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (w Abu Dhabi) oraz kolejny salon tej marki w Katarze. Otworzyła też wspomniany już salon w Niemczech, a także pięć innych w Chorwacji. W lutym w Polsce odbyło się otwarcie pierwszego sklepu nowej marki premium – Tallinder - na koniec kwartału nad Wisłą funkcjonowało już takich sześć. Zaczął też działać sklep internetowy Tallinder, a w marcu zadebiutował e-sklep Reserved na Węgrzech.

To wszystko pokazuje, że budowa sieci na Zachodzie jest trudna i kosztowna. A tam zarobić można najwięcej.

Na większe zyski LPP inwestorzy będą musieli więc jeszcze poczekać. Na razie nowy raport im się nie spodobał. W czwartek na otwarciu giełdy akcje największego polskiego koncernu odzieżowego traciły 3 proc.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce" 

Komentarze (57)
Słaby złoty podtapia największą polską firmę odzieżową
Zaloguj się
  • birdy-niam-niam

    Oceniono 26 razy 18

    LPP nie jest polską firmą - to cypryjska firma handlująca w polsce, łachami szytymi w chinach.

  • bazyli_szek-mikke

    Oceniono 21 razy 15

    "słabe wyniki to przede wszystkim efekt wzrostu kursu dolara do złotego, który spowodował wzrost kosztu zakupu towarów, nabywanych głównie w Azji za twardą amerykańską walutę."

    No to niech zaczną szyć w Europie zamiast w Azji

  • darius112

    Oceniono 8 razy 8

    Napiszcie jeszcze gdzie płacą podatki. Tak abyśmy mieli pełną informację, czy warto tą firmę nazywać 'największą polską firmą odzieżową'

  • tonik777

    Oceniono 7 razy 7

    Z tą marża to chyba przesada. Byle T-shirt kosztuje 50 zł, a nie wierzę, że zapłacili za niego 25.

  • Ireneusz Geb

    Oceniono 6 razy 6

    nawet mi ich nie szkoda. Sprzedają badziewie pod pozorem jakościowego towaru

  • bonifacy_40

    Oceniono 6 razy 6

    LLP to firma handlowa a nie odzieżowa , kupuje w Azji tanio i sprzedaje drogo

  • natalia_sankowska1

    Oceniono 5 razy 5

    Łachy dla LPP oraz wielu "polskich" firm są szyte w Pakistanie, Turcji, Bangladesz, Malezji, Afganistanie, Indiach, Indonezji, z tranich tureckich tkanin na Ukrainie. To samo akcesoria i buty. Żadne to polskie, a kurs dewiz pracuje na 2 strony: raz na korzyść, raz na szkodę. W sumie się bilansuje.

  • proz

    Oceniono 7 razy 5

    Nic dziwnego, że coraz mniej chętnych na te szmaty. Taniość, taniość i jeszcze raz taniość. W zakupie. Bo w sprzedaży to już drogość.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX