Ofensywa brytyjskiego ministra finansów. Anglicy zaczynają negocjować nowe traktaty

Marcin Kaczmarczyk
Bardzo napięty jest harmonogram do końca miesiąca George'a Osborne'a, brytyjskiego kanclerza skarbu. W poniedziałek będzie w USA, potem wybiera się do Chin i Singapuru. Wszędzie będzie przekonywał, że po Brexicie nadal będzie warto robić wspólne interesy z Wielką Brytanią.

Kto myśli, że rezygnacja Davida Camerona ze stanowiska premiera oraz trwające właśnie wybory jego następcy spowodowały całkowity paraliż brytyjskiego rządu, ten się głęboko myli. Gabinet nie tylko administruje, ale zaczął już prowadzić intensywne działania w kierunku zabezpieczenia interesów Wielkiej Brytanii po jej wyjściu z Unii Europejskiej. Wyróżnia się w tym George Osborne - kanclerz skarbu, który zapewne zostanie nim również w kolejnym rządzie, już kierowanym przez innego konserwatystę, a zapewne bardziej konserwatystkę - nominacja Theresy May na szefową Partii Konserwatywnej wydaje się już coraz bardziej wyłącznie kwestią czasu.

Osborne w poniedziałek spotka się na nowojorskiej giełdzie z przedstawicielami największych inwestorów. Będzie ich przekonywał do tego, że w Anglii nadal po Brexicie będzie warto inwestować.

- Teraz musimy zrobić wszystko, by Wielka Brytania stała się najbardziej atrakcyjnym miejsce na świecie dla biznesu - napisał Osborne w najnowszym oświadczeniu.

- Zapewnienie silniejszych relacji z naszymi największymi partnerami handlowymi jest teraz najważniejszym priorytetem. Mój przekaz do świata brzmi tak, że Wielka Brytania może opuści Unię Europejską, ale nie opuszczamy świata - czytamy dalej w jego oświadczeniu. Osborne dodał też, że Zjednoczone Królestwo dalej chce wspierać wolny handel, demokrację i być jeszcze bardziej otwarte na świat niż kiedykolwiek w przeszłości.

BRITAIN-EU/COMPANIESBRITAIN-EU/COMPANIES TOBY MELVILLE / REUTERS / REUTERS

Czytaj też: Wg dwóch włoskich badaczy to Chińczycy, a nie Polacy byli głównym powodem wygranej zwolenników Brexitu w referendum

Walka o centrum finansowe w Londynie

Osborne w ubiegłym tygodniu spotkał się już z przedstawicielami pięciu amerykańskich banków inwestycyjnych. Obiecali mu, że pomogą utrzymać kluczową rolę Londynu w świecie globalnych finansów.

Pod koniec miesiąca Osborne wybiera się też do Singapuru i Chin. Będzie tam lobbował za interesami londyńskiego City, jak i rozmawiał już o przyszłych relacjach handlowych po Brexicie.

Zwłaszcza, że Brytyjczycy rozpoczęli już wstępne rozmowy o nowych traktatach handlowych z dużymi państwami. Sajid Javid, angielski minister biznesu, innowacyjności i kompetencji przeprowadził już ich wstępną turę z Indiami.

BRITAIN-EU/OSBORNEBRITAIN-EU/OSBORNE POOL / REUTERS / REUTERS

Czytaj też: Groźba Brexitu zabiła już transakcję roku w Londynie.

Pośpiech jest wskazany. Maleją zakupy

Energiczne działania Osborne’a i innych członków brytyjskiego rządu zmierzające do wypracowania nowych relacji Wielkiej Brytanii z resztą świata wydaje się, że są efektem zrozumienia przez konserwatystów faktu, że przedłużająca się niepewność polityczna naprawdę może bardzo uderzyć w gospodarkę. W poniedziałek zresztą pojawiły się kolejne dane potwierdzające, że groźba Brexitu już jest silnie odczuwalna w niektórych branżach.

W czerwcu spadły o 4,2 proc. wydatki Anglików na komunikację i transport. W tej kategorii znajdują się również wydatki na rezerwacje biletów lotniczych i nowe samochody. Brytyjczycy widać, że się z nimi wstrzymują.

BRITAIN-DAILYLIFE/BRITAIN-DAILYLIFE/ NEIL HALL / REUTERS / REUTERS

Sprzedaż w hotelach, restauracjach i pubach w Wielkiej Brytanii w tym samym czasie wzrosła o tylko 3,3 proc. - w maju zanotowano wzrost o niemal 7 proc. To bardzo słaby wynik, zwłaszcza w kontekście trwających wtedy Mistrzostw Euro 2016.

A może być jeszcze gorzej, co sugerują wskaźniki nastrojów. Optymizm brytyjskich konsumentów spadł wg sondażu firmy GfK, przeprowadzonego już po referendum, do najniższego poziomu od 21 lat.

Osborne i jego koledzy naprawdę muszą się już spieszyć.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"

Więcej o:
Komentarze (64)
Ofensywa brytyjskiego ministra finansów. Anglicy zaczynają negocjować nowe traktaty
Zaloguj się
  • gustdelf5

    Oceniono 1 raz 1

    Anglikom sie spieszy bo nie wiedza co maja robic, saduja teraz jakie maja szanse po opuszczeniu UE, dlatego nie uruchomili jeszcze referendum, jak w tych rozmowach z azjatami wyjdzie, ze im sie nie oplaca to nie wyjda.

  • otopolskiepieklo

    Oceniono 2 razy 2

    mogą czarować, ale tylko po to by zmniejszyć STRATY

    ZMNIEJSZYĆ

    polityka zawsze była wrogiem biznesu i dziwne, ze to akurat UK o tym zapomniała

    a USA czy Wschód oprócz okrągłych słów, bedą patrzeć się na to w jakim stopniu bycie w 'londynie' utrudnia im robienie biznesu z Europą, bo PO TO tam byli

    sama UK to mało znaczący rynek - duży, ale mały w porównaniu z całą Unią

  • Michal Dyszewski

    Oceniono 1 raz 1

    cos wam powiem uk tak kombinuje zeby wyjsc i byc?? tlumacze.... w zamian z pozostawienie w swietym spokuju tych kturzy juz przyjechali i pewnie jeszcze dojada??? dac im wolny dostep do rynku unijnego!! . jesli im sie to uda co jest mozliwe to znów zrobia interes zycia. w 1971 roku kiedy na kolanach wchodzili do uni gospodaraka uk byla w wielkich tarapatach a raczej w powaznym kryzysie, mowiac krutko szli po kase , Charles de Gaulle prubowal temu zapobiec mówiac ze anglicy nie czuja sie europejczykami i bardziej mentalnie sa zwiazani z usa , a jak przyjdzie co do czego to bedzie dzentelmenskie wyjscie bo sie juz nam nie oplaca ..??? no i mial racje . !!! mamy teraz problem taki ze jesli UE ustapi Uk co jest mozliwe to grozi nam rozpad uni poniewarz wszyscy zazedaje tego samego . Poniekad ma to sens bo poco utrzymywac urzedników i tryby wielkiej machiny jak mozna si dogadac i bez tego. ALE w tej calej zawierusze chodzi tez o to za UE po klopotach z Grecja wprowadzic kontrole i ograniczenia zadlurzania sie Panst czlonkowski i tu mamy Problem tego UK sobie nie zyczy poniewarz krzyczy a sama jest zadluzona na 400 procent pkb..Rada jest jedna jak chca to wypad i bez dostepu do rynku UE cla zaporowe tak jak sie nalezy z Cinami nic nie zwojuja , moze cos z USA tyle ze to potrwa funt poleci na lep i naszyje , gospodarka UK jest prawie po 50 latach uzalezniona od importu z krajów uni i Chin , rolnicy nic nie produkuja wiekszosc z nich bierze doplaty z UE do lák na ktorych pasa sie barany. taka prawda , niech sie nikt nie obraza a jak mi ktos nie wierzy to niech wskoczy w w pociag, autobus i przejedzie sie z dolu do góru Uk i z powrotem .Reasumujac -jesli sie damy mówie o UE to nas wykiwaja bez konsekwenci tak jak kiwali przez setki lat caly swiat , cos co my nazywamy cynizmem anglicy nazywajá polityká , sklucic wszystkich ze soba , a potem korzystac ile sie da

  • justas32

    Oceniono 2 razy 2

    Uważajcie - bo nasi populiści u władzy tylko czekają żeby nas wyprowadzić z Unii. A my im pozwolimy - bo jesteśmy stadem baranów ...

  • norman67

    Oceniono 2 razy 0

    Dobrze by było gdyby City znalazło się we Frankfurcie. Wtedy przekręty robione przez banksterów byłyby pod większą kontrolą.

  • rikol

    Oceniono 1 raz 1

    Jak widać, brytyjski rząd zajmuje się pracą na rzecz kraju, a nie kłótniami wewnątrzpartyjnymi. Widać, że już się podniesli po pierwszym szoku poreferendalnym i wszystko wraca do normy. Co jest pewne, Wielka Brytania nie potrzebuje unii, żeby być krajem, w którym dobrze się żyje. Oni wolą żyć jak Norwegowie czy jak szwajcarzy, niż jak Francuzi i Belgowie z gettami wszędzie. Problem tylko w tym, że ich imigranci są już obywatelami i to od pokoleń. Nie da się ich wyrzucić. Będą musieli ostro ciąc zasiłki.

  • mocno_kwasny

    Oceniono 1 raz -1

    A może być jeszcze gorzej, co sugerują wskaźniki nastrojów.

    bedzie. ale dziekujemy wam za ta lekcje :-)

  • ffstv

    Oceniono 2 razy -2

    Ciekawe ile firm w UK się zlikwiduje. Ja znam przynajmniej kilka, które powstały tam ze względu na przyjazne państwo, dobrą infrastrukturę, ale żadna by tam nie powstała gdyby Wielka Brytania nie była w UE. Jeśli chodzi o firmy np. informatyczne założone pół-fikcyjnie - jedynie adres pod Londynem - one pierwsze przeniosą się np. do Holandii.

  • prawdziwy-moher

    Oceniono 2 razy 0

    Nie mina 3 lata i kazdy będzie chcial być GB.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX